Telefony, gratulacje i Pokojowa Nagroda Nobla: Ukraina, Rosja i Białoruś witają powrót Donalda Trumpa do Białego Domu

Voxeurop

Niewiele jest miejsc, w których niedawne zwycięstwo Donalda Trumpa może mieć tak daleko idące konsekwencje, jak Europa Wschodnia. A sądząc po retoryce 47. prezydenta USA i jego otoczenia, zwycięstwo to może mieć katastrofalne skutki dla bezpieczeństwa regionu.

Największe obawy dotyczą wypowiedzi Donalda Trumpa na temat wsparcia militarnego dla Ukrainy, która od lutego 2022 roku walczy z rosyjską inwazją. Były potentat nieruchomości (i skazany przestępca) niejednokrotnie powtarzał, że nie widzi powodu, aby podatnicy USA płacili za uzbrojenie Ukrainy i że ma prosty plan zakończenia wojny. W praktyce polegałoby to na zmuszeniu Kijowa do ustępstw wobec Rosji. W takim scenariuszu, który obejmowałby również poluzowanie sankcji, Trump faktycznie dałby Kremlowi czas i zasoby na odbudowę armii w ramach przygotowań do nowego ataku. I być może tym razem Ukraina nie byłaby już jedynym celem.

More :

Cas Mudde: ‘The way free speech is interpreted legally always reflects the power dynamics’

Dlatego właśnie Wołodymyr Zełenski był jednym z pierwszych światowych przywódców, którzy pogratulowali Trumpowi zwycięstwa i pochwalili jego podejście do spraw międzynarodowych, które rzekomo opiera się na zasadzie "pokoju poprzez siłę". To, czy Zełenski sam w to wierzy, jest nieistotne. Ważne jest to, że ukraiński prezydent rozumie, że musi jak najszybciej zabrać się do pracy z materiałem, który posiada. Oznacza to pozyskanie przychylności Trumpa, którego podejście opiera się mniej na rozsądku niż na osobistych sympatiach i animozjach. Oprócz pochwalnego wpisu na X, Zelensky odbył również rozmowę telefoniczną z Trumpem, którą później opisał jako doskonałą.

Być może Zelensky zdobędzie serce Trumpa na podstawie ich wspólnego statusu outsiderów na spotkaniach światowych przywódców. A może Trump i jego ludzie dadzą się przekonać, że dając rosyjskiemu zbrodniarzowi wojennemu to, czego chce, USA będą wyglądać jak przegrani? Być może lobbing amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, który jest wielkim beneficjentem wojny, odegra jakąś rolę? Oto kilka dźwigni wpływu, które Ukraina ma do swojej dyspozycji. Nie ma gwarancji, że zadziałają.

Kiedy Trump wygrał swoje pierwsze wybory prezydenckie w 2016 roku, w rosyjskiej Dumie strzelały korki od szampana. Dosłownie: Władimir Żyrinowski, nieżyjący już awangardzista rosyjskiej polityki, zorganizował z tej okazji bankiet. Kreml wierzył, że Donald Trump będzie jego człowiekiem w Białym Domu. Rzeczywistość okazała się bardziej złożona. Mimo deklarowanej sympatii do Władimira Putina, Trump nie prowadził prorosyjskiej polityki. Dlatego tym razem nastroje w Moskwie są bardziej wyciszone. Niezależny portal Wiorstka podał 6 listopada, że Putin pogratulował Trumpowi prywatnie, za pośrednictwem nieokreślonych wspólnych znajomych. Publiczne gratulacje zostały złożone przez Siergieja Ławrowa w rosyjskim ministerstwie spraw zagranicznych, a także przez Dmitrija Miedwiediewa i przewodniczących obu rosyjskich izb parlamentu.

Andrei Peretzhev, korespondent Meduza znany z posiadania wielu kontaktów na szczytach rosyjskiego rządu, dowiedział się od nich, że Kreml nadal postrzega Trumpa jako "swojego chłopa". Najwyraźniej sposób bycia Trumpa sprawia, że jest on po prostu bardziej zrozumiały niż elita Demokratów. W rzeczywistości, i niezależnie od żartobliwej deklaracji Putina o poparciu dla Kamali Harris przed wyborami, Kreml nie kibicował żadnemu z kandydatów. Jego celem jest polaryzacja, która przerodzi się w protesty i zamieszki, podkopując tym samym amerykańską demokrację.

More :

In Russian penal colonies, female inmates dream of going to war

Publiczne gratulacje Putina dla Trumpa w końcu nadeszły podczas spotkania tak zwanego Klubu Wałdajskiego. Pod koniec trzygodzinnej sesji, zapytany, czy spotkałby się z prezydentem USA, gdyby ten złożył taką propozycję, Putin odpowiedział, że jeśli zachodni przywódcy chcą odnowić kontakty z Rosją, to on jest gotowy. Skorzystał z okazji, by pogratulować Trumpowi. Wcześniej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, zapytany przez dziennikarzy o oficjalne gratulacje od rosyjskiego prezydenta, odpowiedział, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ USA są państwem, które Rosja postrzega jako nieprzyjazne.

Pod Mińskiem 7 listopada, na marginesie mistrzostw w rąbaniu drewna (w których brał udział), prezydent Aleksander Łukaszenka z Białorusi wypowiedział się obszernie o Trumpie i jego zwycięstwie w wyborach prezydenckich w USA. "Trump to prawdziwa potęga", powiedział Łukaszenka. "Radzi sobie świetnie, niezależnie od tego, co o nim myślę. Trudno było uwierzyć, że może wygrać. Były strzelaniny, presja, chciano go wsadzić do więzienia i tak dalej, ale udało mu się. I zrobił to nawet po wcześniejszym bezskutecznym kandydowaniu na prezydenta. To jego osobiste osiągnięcie w imieniu narodu amerykańskiego. Z tego punktu widzenia jest dobrym człowiekiem".

Łukaszenka wspomniał również o obietnicy Trumpa zakończenia wojen, w tym wojny w Ukrainie. "Jeśli mu się uda, będziemy ubiegać się o Pokojową Nagrodę Nobla, a on ją otrzyma", powiedział białoruski przywódca. "Mamy nadzieję, że dotrzyma obietnicy. Ale Ameryka to nie Białoruś. Mogą po prostu o tym zapomnieć". Łukaszenka dodał, że zakończenie wojny w Ukrainie nie zależy tylko od Trumpa. "Będzie próbował zakończyć wojnę, ale nie jest to proces jednostronny. Trzeba pociągnąć za sobą innych, być może nie tylko Rosję. Bardzo wiele krajów jest zaniepokojonych". Takie były myśli białoruskiego dyktatora, uzurpatora prezydentury swojego kraju od 2020 roku, który obecnie przygotowuje się do kolejnych "wyborów". Odbędą się one pod koniec stycznia 2025 roku. Jego hasło kampanii: "Musisz!"

More :

America’s new young generation looks away from Europe

Oficjalna strona białoruskiego prezydenta poinformowała, że Łukaszenka pogratulował Trumpowi zwycięstwa dzień po wyborach w USA. Dyktator życzył nowemu prezydentowi USA dobrego zdrowia i rozsądnych decyzji politycznych, które sprawią, że Ameryka znów będzie wielka.

Po uroczystościach w rosyjskim parlamencie w 2016 roku, w polskim Sejmie w 2024 roku był szampan. Prawicowi populiści Jarosława Kaczyńskiego, którzy rok temu stracili władzę na rzecz koalicji pod przywództwem Donalda Tuska, nie mogli powstrzymać euforii z powodu takiego obrotu spraw za oceanem. Posłowie PiS głośno klaskali i skandowali nazwisko nowego prezydenta USA.

.

Partia uważa, że zwycięstwo Trumpa daje jej polityczny impuls przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi, zwiększając jej szanse na szybki powrót do władzy. W szeregach PiS pojawiają się fantazje, że Trump weźmie udział w wiecu przedwyborczym, a nawet, że obecny rząd może podać się do dymisji w wyniku wygranej Trumpa. Partia, która zbudowała swoją tożsamość na sprzeciwie wobec brukselskiej dyktatury, nie ma granic, jeśli chodzi o pokazywanie swojej służalczości wobec Waszyngtonu.

Jakim więc przyjacielem okaże się Trump? Dowiemy się już w przyszłym roku.

In partnership with Display Europe, cofunded by the European Union. Views and opinions expressed are however those of the author(s) only and do not necessarily reflect those of the European Union or the Directorate‑General for Communications Networks, Content and Technology. Neither the European Union nor the granting authority can be held responsible for them.