Samvel MELIKSETYAN: „Obecna era jest testem dojrzałości dla elit Armenii i Azerbejdżanu”
Caucasian Journal
Przepraszam, ale nie mogę przetłumaczyć tego tekstu, ponieważ jest to link do obrazu, a nie tekst informacyjny. Proszę podać tekst wiadomości, którą chcesz przetłumaczyć.
04.02.2026 (Caucasian Journal) Dzisiejszym gościem jest Samvel MELIKSETYAN, analityk polityczny i ekspert w Radzie Armenii (dawniej Centrum Badań nad Polityką Bezpieczeństwa, RCSP) w Erywaniu, specjalizujący się w sprawach Kaukazu Południowego. Jego praca koncentruje się na regionalnej łączności oraz wymiarach historycznych, demograficznych i etnicznych konfliktu armeńsko-azerbejdżańskiego. Samvel był bezpośrednio zaangażowany w niedawne okrągłe stoły Inicjatywy Mostu Pokoju, które odbyły się zarówno w Baku, jak i Erywaniu, co daje mu rzadką, bezpośrednią perspektywę na obecne wysiłki dialogu obywatelskiego w czasie głębokiej niepewności w regionie. (Dla perspektywy azerskiej, proszę zobaczyć nasz niedawny wywiad tutaj)Alexander KAFFKA, redaktor naczelny Caucasian Journal: Drogi Samvelu, witamy w Caucasian Journal! Niedawno brałeś udział w okrągłych stołach Inicjatywy Mostu Pokoju w Baku i Erywaniu. Jakie odczucia towarzyszyły tym spotkaniom — zarówno jako eksperta, jak i na poziomie osobistym?
Samvel MELIKSETYAN: Witam, dziękuję za zaproszenie! W ciągu ostatnich trzech dekad spotkania Armeńsko-azerbejdżańskie na poziomie ekspertów, przedstawicieli mediów i innych sektorów społeczeństwa obywatelskiego, wspierane przez różne inicjatywy i organizacje międzynarodowe, miały miejsce głównie w Gruzji lub krajach europejskich. Dlatego sam format nie był mi obcy, a prawie wszyscy w grupach już znali niektórych uczestników z poprzednich inicjatyw. Co jest naprawdę inne tym razem, to lokalizacja spotkań — Erywań i Baku — oraz obecność oficjalnego wsparcia. Uważam, że dla każdej strony wizyta w stolicy drugiej wywołała mieszane emocje: od ciekawości i zainteresowania po niepokój, wraz z wieloma refleksjami na temat tego, dlaczego konflikt między stronami rozwinął się w taki sposób, a także zaskoczeniem, że mimo długoletniego konfliktu, obie społeczności pozostają podobne w wielu aspektach — kuchnia, ubiór i wygląd, wzorce zachowań, rekreacja miejska i inne.
Inny wymiar emocjonalny wiąże się z reakcją społeczną na te wizyty w Armenii i Azerbejdżanie. Podczas gdy spotkania w krajach trzecich zwykle nie przyciągały dużej uwagi mediów, ekspertów i aktywistów społeczeństwa obywatelskiego, bezpośrednie wizyty wywołały szerokie zainteresowanie i rezonans w mediach, w tym ostro krytyczne relacje. Z jednej strony, to wywołało pewien nacisk; z drugiej, zwiększyło poczucie odpowiedzialności i osobistej motywacji do udziału w niepopularnym formacie, którego sukces jest również, częściowo, kwestią osobistą. Uważam, że bez wiary w sukces i szczerego pragnienia, aby w miarę możliwości przyczynić się do normalizacji stosunków armeńsko-azerbejdżańskich i zamknięcia dziesięcioleci wrogości, udział w tej inicjatywie nie miałby większego sensu.
Najważniejszą różnicą w stosunku do poprzednich inicjatyw jest bardziej praktyczna orientacja. Propozycje wynikające z tych spotkań mogą stać się elementami namacalnych zmian w relacjach między Armenią a Azerbejdżanem w różnych dziedzinach.
Z perspektywy eksperta uważam, że najważniejszą różnicą w porównaniu do wszystkich poprzednich inicjatyw jest bardziej praktyczny charakter dyskusji. Debaty, pomysły i propozycje wynikające z tych spotkań mogą stać się elementami namacalnych zmian w relacjach między Armenią a Azerbejdżanem w różnych dziedzinach — od komunikacji i wzajemnego handlu po wzmacnianie środków budowania zaufania między stronami.
AK: Jako ktoś, kto od wielu lat śledzi relacje armeńsko-azerbejdżańskie, czy coś w tych dyskusjach cię zaskoczyło lub podważyło twoje wcześniejsze założenia?
SM: To, co jest inne, to właśnie kontekst tych spotkań i zrozumienie, że te dialogi nie ograniczają się do dyskusji ekspertów i mogą prowadzić do praktycznych zmian. Co więcej, odzwierciedlają one gotowość i chęć rządów obu krajów — po niepowodzeniu wielu wcześniejszych inicjatyw i długim okresie niemal całkowitego braku kontaktów między społeczeństwami — do dążenia do normalizacji relacji poprzez stopniowe umożliwianie rozwoju takich inicjatyw.
AK: Civilny dialog jest często chwalony jako niezbędny, ale także krytykowany jako mający ograniczony wpływ na rzeczywistość. Z twojego doświadczenia, czy kontakty ekspertów i społeczne faktycznie wpływają na kształtowanie polityki?
SM: Ta praktyczna część jest jednym z kluczowych wyróżników obecnego procesu. Oczywiście, główne zmiany zachodzą na poziomie oficjalnym, ale dyskusje w tych formatach pozwalają na swobodniejsze generowanie pomysłów, a niektóre z nich, przynajmniej, znajdują zrozumienie i rezonans na poziomie oficjalnym.
AK: Patrząc na okrągłe stoły, jakie były trzy najważniejsze — albo może najbardziej nieoczekiwane — kwestie, które wyłoniły się z dyskusji?
SM: Główne problemy wynikały z samego formatu i były związane z wydarzeniami poza nim, przede wszystkim z reakcjami w mediach i dyskusjach ekspertów. To wyznaczyło własny program i wysokie oczekiwania wobec formatu, wiążąc jego skuteczność z rozwiązaniem najbardziej wrażliwych kwestii w relacjach armeńsko-azerbejdżańskich — takich jak uwolnienie Armenów przetrzymywanych w Baku, przyspieszenie delimitacji i demarkacji granic, i innych — które nie są bezpośrednio związane z tym formatem. AK: Co musi się zmienić, aby inicjatywy dialogowe takie jak te stały się bardziej skuteczne i przynosiły namacalne rezultaty?
SM: Wydaje mi się, że sam format jest jeszcze bardzo młody i wymaga czasu, podczas którego nieuchronnie pojawią się zarówno skuteczne, jak i nieskuteczne ścieżki i formy interakcji. Należy brać pod uwagę bardzo wrażliwy kontekst, w którym ten proces się rozwija — środowisko, które musi być brane pod uwagę zarówno w Armenii, jak i Azerbejdżanie — długą historię konfliktu, specyficzne cechy samego formatu, który zależy od ścieżki oficjalnej, oraz inne czynniki, w tym różnice między społeczeństwami i systemami politycznymi Armenii i Azerbejdżanu. Wszystko to nakłada ograniczenia, tworzy ryzyka i wyzwania, i może znacząco wpływać na przebieg procesu, także w negatywny sposób. Jednocześnie nic z tego nie powinno prowadzić do a priori założenia, że format nie może się rozwijać lub jest skazany na niepowodzenie.
To, co się dzieje, to forma nauki, w której strony armeńska i azerbejdżańska uczą się współdziałać w nowym środowisku politycznym, które, moim zdaniem, mimo wszystko tworzy więcej możliwości — w tym dla takich formatów — niż kiedykolwiek wcześniej.