Dlaczego nikt nie tytułuje: "Wynik AfD w Offenbachu ZRÓWNANY"?
Volksverpetzer
Relacjonowanie o AfD skupia się na jej sukcesach, podczas gdy jej porażki są niemal nie zauważane. Dlaczego jednak systematycznie ukrywa się rzeczywiste słabości, takie jak wewnętrzne konflikty i niska siła list? Zniekształcony obraz może znacząco wpłynąć na rzeczywistość polityczną.
Dlaczego nie ma tego na pierwszych stronach: w Offenbachu nad Menem AfD osiągnęła SWOJE wyniki POŁOWICZNE. Jeśli od razu pojawia się "AfD najpotężniejszą siłą!", gdy w okręgu wyborczym z wynikiem bliskim 25 % zajmuje miejsce pierwsze*, dlaczego pomija się jej porażki? Dlaczego są to tylko wiadomości, gdy AfD wygrywa?
W Offenbachu połowicznie
Wynik AfD w Offenbachu się zmniejszył o połowę, w zaledwie jednej piątej wszystkich gmin w ogóle pojawił się na kartach do głosowania. W porównaniu do 2016 roku AfD zdobyła tylko minimalnie więcej głosów. Gdy w Büdingen z wynikiem 25,36 % głosów zajmuje miejsce pierwsze, media tytułują "Trzęsienie ziemi" i "Zwycięstwo AfD". Prawicowy flop w Offenbachu w ogóle nie dostaje uwagi. Tam AfD uzyskała 3,5 % – spadek o 3,8 punktów procentowych.

Oczywiście historia w Offenbachu nie jest taka prosta: tam AfD nie przegrała (tylko) dlatego, że została ukarana przez wyborców. Tam reksci ekstremiści sami się rozpadli. Była przewodnicząca oddziału AfD w Offenbachu, Christin Thüne, od dłuższego czasu pozostaje w otwartym konflikcie z landowym zarządem Hesji. W październiku 2025 ten odwołał cały zarząd oddziału w Offenbachu. Thüne, przypisana do skrajnie prawicowego skrzydła i w 2021 roku zaprosiła faszystę Björna Höcke do Offenbachu, jest teraz nawet oskarżana o pranie pieniędzy partyjnych.
Ostatecznie lista kandydatów do wyborów samorządowych powstała tylko na podstawie zarządzań awaryjnych, na którym obecnych było dziewięciu członków zarządu landowego, ale nikt z obozu Thünes, po tym jak 19 członków tymczasowo utraciło prawa członkowskie i tym samym prawo do kandydowania. AfD w Offenbachu sama się rozpadła, tracąc własnych wyborców i głosy.
AfD startowała tylko w jednej piątej wszystkich gmin!
W Offenbachu więc było znacznie mniej kandydatów na liście, niż mogło być, i dlatego wiele potencjalnych głosów "zniknęło". Ale to nie jest odosobniony przypadek. Skupmy się na porażkach: w Offenbachu AfD uzyskała około 3,5 procenta z zaledwie siedmioma kandydatami, w Mörfelden-Walldorf przy 2,7 % z trzema kandydatami, w Erbach zaledwie dwoma kandydatami i 3,7 %. Podobne obrazy w Langenselbold, Nidderau i Bad König.
Ci, którzy znają liczby, widzą obraz, który mocno zaprzecza powszechnym narracjom o rzekomo niepowstrzymanym rozwoju partii. Politolożka Dorothée de Nève zwróciła uwagę, że AfD w ogóle była obecna na kartach do głosowania tylko w jednej piątej gmin Hesji. Ma to prosty powód: partia liczy w Hesji około 4600 członków, z czego szacuje się, że aktywnych jest około 10%. Ta cienka kadra nie wystarcza na szeroko zakrojoną kampanię samorządową. Tam, gdzie startowała, listy kandydatów były często tak krótkie, że partia traciła dodatkowe mandaty.
Tak, te słabe wyniki to nie tylko wyraz woli wyborców, ale także objaw słabości organizacyjnej. Kto nie wystawia wystarczającej liczby kandydatów, nie zdobywa głosów, bo zwolennicy nie mają możliwości oddania głosu. Partia, która nie może wystawić wystarczającej liczby kandydatów z powodu braku personelu lub głębokich podziałów, nie powinna być przedstawiana jako pewny zwycięzca, który jest tuż u progu władzy, ale to jest mylące. Ta słabość personalna jest też realna. Kłóci się to z narracją "Jesteśmy narodem". Ale o tym się nie mówi w mediach.
A także w większych miastach, gdzie AfD co najmniej składała pełne listy, wynik był poniżej średniej: w Marburgu 7,75%, w Gießen 7,66%, w Darmstadt 9,05%, w Frankfurcie około 9,1% według trendu wyborczego.
Pozorny sukces w porównaniu do 2016
I jeszcze jeden kontekst, który jest często pomijany w obecnych relacjach. Gdy dziś mówi się, że AfD "podwoiła swój wynik", odnosi się to do roku 2021, kiedy partia była na dnie i doświadczyła jednego z najgorszych wyników wyborczych w historii.
Patrząc na 2016 rok, w Hesji w skali kraju AfD miała 13,2%, w niektórych powiatach osiągała już wtedy nawet do 22%, a NPD w niektórych miejscach nawet do 17%. W porównaniu do tego punktu wyjścia, obecny "sukces" jest znacznie mniej spektakularny, niż chcą to pokazać nagłówki.
Dlaczego nikt nie pisze "AfD w Offenbachu się zmniejszyła"? Cóż, jest na to dobra odpowiedź: mała lista wyborcza i wewnętrzne konflikty. Ale to nie czyni porażki wyborczej mniej realną, prawda? Zwycięstwo AfD w Büdingen, choć jest realne, jest też fałszywym obrazem – bo choć zdobyła 25,4%, to tylko nieznacznie wygrała. Büdingen nie jest teraz "twierdzą" AfD, skoro ponad 75% nie głosowało na reksci ekstremistów.

Oba przedstawienia byłyby mylące na swój sposób, gdyby opierać się tylko na nagłówkach i nie znać kontekstu.
AKTUALIZACJA 18.3.: Wstępny wynik końcowy. Büdingen TO NIE ZWYCIĘSTWO AfD!
Dodatek z 18.3. 8:00: Wstępny oficjalny wynik pokazuje jeszcze bardziej naszą krytykę wobec nagłego tytułowania "zwycięstwami" AfD. Bo ostatecznie ten zwycięstwo nie było "prawdziwe" – przy liczeniu głosów CDU wyprzedziła reksci ekstremistów wyraźnie. AfD spadła na trzecie miejsce. Krawędziowe "zwycięstwo" w trendzie, o którym wiele się mówiło, wcale nie było. Nikt tego nie zauważył. Wiadomość o "zwycięstwie" AfD jest jednak w świecie.

Pozostajemy jednak przy aktualizacji: wspomnieliśmy o porównaniu do znacznie mniejszego wzrostu wyniku AfD w 2016 roku, ale porównania z wyborami do landtagów 2023 (18,4%) i wyborami do Bundestagu 2025 (17,8%) pokazują również względne straty w porównaniu z obecną wyborami samorządowymi: AfD: 15,9%.
Jak media relacjonowały wyniki AfD w wyborach w Hesji?
To wszystko wywiera istotny wpływ na wyniki wyborów samorządowych w Hesji. Rozczarowani wyborcy, którzy nie mogą oddać głosu na swoją partię, utracone głosy: to przynajmniej kilka nagłówków, prawda?
Nie, jeśli spojrzeć na relacje z wieczoru wyborczego i dnia następnego. Czy to hessenschau, Frankfurter Allgemeine Zeitung, Deutschlandfunk, Oberhessische Presse – wszędzie nagłówki z odniesieniem do AfD koncentrują się na jej sile: "Kamień milowy", "Ugruntowanie", "Sukces wyborczy", "Zwycięstwa", "Twierdze", "AfD zadowolona". Nie można im zarzucić, że takie nagłówki się pojawiają. Przyciągają kliknięcia i są częścią wyników – ale tylko częścią! Nawet jeśli szuka się wyłącznie informacji o utraconych głosach AfD, prawie nie znajdzie się nagłówków na ten temat.
Zwycięstwa są skandalizowane, porażki ukrywane
O pisaniu o słabościach AfD na poziomie samorządowym od czasu do czasu się mówi. Wywiad z Dorothée de Néve w Hessenschau zajmuje się między innymi tym, co ogranicza sukcesy AfD. Tytuł "Zwycięzcy, przegrani i co oznacza trend wyników" jest jednak zupełnie bez znaczenia, a utracone głosy AfD są wspomniane dopiero w trzecim zdaniu teaseru. A przecież "AfD" to dobre słowo-klucz do wyszukiwarek Google, prawda? Podobnie w przypadku "5 trendów w wyborach samorządowych": właściwa analiza, ukryta na drugim miejscu w ogólnej liście.
Inne media również piszą o słabościach AfD, ale z nagłówków trudno wywnioskować. "Ekspertka: profil AfD na poziomie samorządowym pozostaje do obserwacji" tytułuje Zeit w odniesieniu do komunikatu dpa, w którym mowa jest także o rozczarowanych wyborcach. Czy to nie byłoby warte nagłówka?
Frankfurcka Rundschau przynajmniej podkreśla, że w trakcie liczenia głosów tytułowała "Wyniki wyborów samorządowych w Hesji w ruchu – AfD traci twierdze". Jednak i tutaj nie ma nagłówka o utraconych głosach.

Przypadkiem to właśnie radykalny blog fałszywych wiadomości Apollo News zareklamował swój ticker wyborczy na krótko, podkreślając krótkie listy AfD, które kosztowały ją głosy, ale to nie trwało długo.
AfD jest wybierana, ale nikt nie chce się za nią angażować
To nie tak, że krótkie listy wyborcze nie rzucały się w oczy dziennikarzom na miejscu. Przed wyborami była relacja o tym, także w regionach, gdzie AfD nie startowała, o czym pisano. Tylko w wynikach wyborczych, dla których te informacje są niezwykle ważne, nie wydaje się to już być tematem nagłówków.
Wydaje się, że istnieje systemowe niedocenianie faktu, że AfD choć osiąga wysokie wyniki, to nie ma struktur, by sprostać oczekiwaniom. Bo jej zwolennicy ją wybierają, ale nie chcą się za nią politycznie angażować.
Gdy w mediach się o tym mówi, jest to poruszane marginalnie i nie jest tematem nagłówków. n-tv w jednym z komunikatów dpa nawet wskazuje, że Statistyczny Urząd Kraju publikuje dane o największych i najmniejszych udziałach głosów poszczególnych partii – i wymienia tylko gminy z najwyższymi wynikami AfD.
Sukcesy AfD lepiej klikają
"Kamień milowy", "Ugruntowanie", "Sukces wyborczy", "Zwycięstwa" to słownictwo, które wyznacza ton. Nie można im zarzucić, że takie nagłówki się pojawiają. Przyciągają kliknięcia i odzwierciedlają część wyników. Ale tylko część. Fakt, że AfD systematycznie traci głosy, bo jej członkowie nie są w stanie tworzyć wystarczających list, jest marginalizowany i nigdy nie jest tematem nagłówków. Zawsze jest wspominany, ale gdzieś pod "5 trendami w wyborach w Hesji" albo na końcu artykułów. To, że była kiedyś tak silna – przed 10 laty! – jest prawie całkowicie zapomniane. To nie jest porażka jednej redakcji, to wzorzec, który w sumie wzmacnia fałszywe narracje. To jest fałszywe.
Za tym stoi głęboko zbadany efekt psychologiczny: negatywne uprzedzenie. Groźne, złe, niebezpieczne przyciąga uwagę – a AfD jako rosnąca skrajnie prawicowa siła jest realnym zagrożeniem, które zasługuje na uwagę. To widać w wielu aspektach – badania pokazały, że ZDF dużo więcej mówi o włamaniach na giełdzie niż o wzrostach.
Opowieść o zwycięstwie AfD jest jednostronna
Problem nie polega na tym, że relacjonuje się sukcesy AfD. Problem polega na tym, że relacje są tak jednostronne, że tworzą systematycznie zniekształcony obraz. Nagłówki – które prawie wpływają tylko na percepcję –, które koncentrują się niemal wyłącznie na zwycięstwach AfD i ignorują jej strukturalne słabości, niechcący pomagają AfD. Wzmacniają narrację o niepowstrzymalności. A narracja, która sprawia, że ludzie wierzą, iż przeciwko AfD nic nie można zrobić, jest najbardziej toksycznym narzędziem kampanii wyborczej, jakie partia może mieć. AfD chce, żeby tak było. Opowiada to sama!
Nie można jednak zapominać o innych aspektach. Nie chodzi o zaprzeczanie realnym wzrostom AfD. Są one realne. Zagrożenie narastającego faszyzmu jest realne. Ale to nie znaczy, że musi się to koniecznie zdarzyć. Panika to nie jest chłonna analiza. Kto jest sparaliżowany strachem, nie jest w stanie się bronić. I ważne jest: jeszcze nie jest za późno. Teraz jest okazja, by odwrócić losy AfD. I właśnie dlatego ważne jest, by widzieć, że nie jest ona niepowstrzymalna ani nie do pokonania.
Bo czym tak naprawdę jest AfD? Jest wspierana przez najpotężniejszych ludzi i państw świata, przez najbogatszych, przez wielu miliarderów. Jej uwaga i władza medialna są kupowane. Nowa analiza pokazuje, że większość postów pro-AfD na TikToku pochodzi na przykład z Nigerii.
Pozorny gigant AfD
Ale gdy przychodzi co do czego, w gminach i miastach, ma ona ogromne problemy ze znalezieniem ludzi, którzy startują dla niej. I mimo to, gdy przychodzi co do czego, w gminach i miastach, ma ogromne trudności, by w ogóle znaleźć wystarczającą liczbę kandydatów. W ostatnich wyborach samorządowych w Bawarii było podobnie: w zaledwie 47 gminach z ponad 10 000 mieszkańców AfD wystawiła własnego kandydata na burmistrza. W Erlangen miała tak słabe kadry, że wystawiła czterech skazanych i co najmniej osiem osób, które miały problemy z prawem. Na końcu nawet oddali miejsce Zielonym:
To stoi w sprzeczności z podstawowym narratywem "Jesteśmy narodem". Partia, która rzekomo ma poparcie narodu, nie powinna mieć trudności z znalezieniem kilku kandydatów w każdej gminie. Większość Niemców jest przeciwko AfD. Nie można sobie wyobrazić, jak wielka jest niechęć – właśnie dlatego, że nie jest ona tak widoczna.
Naród jest przeciwko AfD
Dwie z największych fal protestów w historii RFN skierowały się bezpośrednio przeciwko skrajnej prawicy i tej partii – anty-rechts protesty 2024 i 2025, przy czym 2024 był największą falą protestów wszech czasów! Ci ludzie nie odeszli. Te protesty miały wpływ. Powstrzymały AfD. A sondaże od roku pokazują stagnację partii. To nie jest przypadek, to dowód, że społeczny opór działa.
Pytanie nie brzmi, czy AfD można powstrzymać. Pytanie brzmi, czy damy się zastraszyć obrazowi medialnemu, który pokazuje tylko jej mocne strony i pomija jej słabości. AfD może tylko wygrać, jeśli jej na to pozwolimy. Jej zwycięstwo nie jest przesądzone, wręcz przeciwnie. Nie możemy tego zapomnieć. Musimy to zrozumieć i komunikować. AfD sama mówi bardzo pewnie, że to jej los, by przejąć władzę. Nie dlatego, że to prawda, ale dlatego, że to jej pomaga, gdy wystarczająco dużo ludzi w to wierzy i się poddaje. Nie możemy na to pozwolić. Dlatego ważne jest, by zrozumieć, dlaczego jednak przegrywa. I z tego wyciągnąć wnioski.
Obrazek artykułu: Igor Link, shutterstock.com. Części artykułu zostały stworzone przy pomocy sztucznej inteligencji. Jak Volksverpetzer korzysta z AI.