Niewidzialna płeć: osoby niebinarne dążą do medycznej tranzycji
Deník Alarm
Proces uświadomienia sobie własnej tożsamości i „coming out” może być dla osób niebinarnych bardzo trudny. Jeśli zdecydują się szukać wsparcia w systemie opieki zdrowotnej, czekają na nie kolejne przeszkody.
W kawiarni spotykam się z pierwszą osobą niebinarną, od której chcę dowiedzieć się o jej doświadczeniach (nie tylko) z seksuologią. Noe opowiada mi o swojej pierwszej wizycie: „Myślałem sobie: to jedyny seksuolog, który jest akceptujący wobec niebinarnych ludzi i który miał wolne, więc nie mogę tego zmarnować. Droga do niego zajmuje mi ponad cztery godziny. Ponieważ nie byłem pewien, jak zareaguje na nebinarność, ubrałem się do niego bardziej męsko. I tak robię do dziś.“
„Psychiatra przyszła spóźniona, nie przeprosiła. Zrobiła aluzję do moich piersi, mówiąc, co by za nie dały inne, nawet ona. Powiedziała, że ewidentnie nie wiem, czego chcę, i że poleci mnie dalej, tylko jeśli będę uczęszczał na terapię.“
Nie jest rzadkie, że ludzie w dzieciństwie i okresie dojrzewania nie spełniają oczekiwań związanych z ich płcią – na przykład mają odmienne zainteresowania lub chcą się ubierać inaczej. U niebinarnych ludzi jednak chodzi o coś głębszego niż tylko bunt. Jak o tym mówi Robin: „Własną nebinarność uświadamiam sobie na przykład w sytuacji, gdy ludzie latem zdejmują koszulki. Dlaczego to jest u kogoś w porządku, a u kogoś nie? Gdy mówi się ‚chłopcy idą tu, dziewczyny tam’, pytam, gdzie jest miejsce dla mnie. A gdy inni nazywają mnie dziewczyną lub kobietą, odczuwam z tego wielką frustrację i bezsilność.“
Aby zrozumieć nebinarność, najpierw trzeba pogodzić się z myślą, że płeć nie jest czarno-biała i istnieje więcej niż tylko dwie kategorie. W dzisiejszym społeczeństwie to nadal nie jest oczywiste i zrozumiałe jest, że pojawiają się niejasności. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy nie są o tym poinformowani nawet ci, którzy mają opiekować się osobami niebinarnymi. W takim przypadku trudno odwrócić uwagę od zawodowej odpowiedzialności tych lekarzy i lekarek.
Niebinarnym osobom poddaje się tranzycję, podobnie jak binarnym transseksualistom – czyli tym, którzy przechodzą od męskiej do żeńskiej płci (male-to-female) lub od żeńskiej do męskiej (female-to-male). Tranzycja to proces prowadzący do tego, by czuć się bardziej zgodnie ze swoją tożsamością płciową, i dzieli się na wiele etapów. Społeczna tranzycja może obejmować sam ‚coming out’, zmianę używanego imienia, wyglądu i roli społecznej. Medyczna tranzycja to głównie terapia hormonalna i/lub różne operacje. Ta część tranzycji jest całkowicie dobrowolna i wiele osób się na nią nie decyduje. To właśnie medyczna część często jest dla osób w tranzycji najtrudniejsza i najdłuższa.
To, jak wygląda ich ciało, często ma kluczowe znaczenie dla ogółu społeczeństwa i może powodować głębokie problemy psychiczne. Wielu niebinarnych doświadcza dysforii płciowej, gdy ich wygląd nie jest zgodny z odczuwaną płcią. Dlatego w niektórych przypadkach pragną dokonać fizycznych zmian na ciele i szukają w tym wsparcia w systemie opieki zdrowotnej. I właśnie tam mogą spotkać się z brakiem zrozumienia.
Zgrzytać zębami i nie rozwiązywać problemu
Już w 2022 roku badanie zatytułowane Bycie LGBTQ+ w Czechach wykazało, że według subiektywnej oceny, właśnie niebinarnym osobom żyje się w naszym kraju najgorzej spośród wszystkich podgrup. W codziennym życiu samo przedstawianie się stanowi wyzwanie dla tych, którzy na przykład używają formy neutralnej, liczby mnogiej lub mają neutralne imiona, co stwarza okazję do nieporozumień i konfliktów. Ze względu na sztywność języka czeskiego i nadal niską edukację społeczeństwa, często łatwiejszą opcją jest przyjęcie formy zwracania się, która jest nam przypisana. To sposób na zmniejszenie powszechnego stresu mniejszościowego.
Takie samopoczucie może być dla niektórych dość bezbolesne. Przetrwać błędne określenie płci to jednak tylko jeden z wielu kompromisów, które narzuca nam społeczeństwo i które utrudniają nam pełne wyrażanie własnej płci, tak jak to doświadcza też Alex. „Pracuję w biurze z młodymi ludźmi, ale mimo to nebinarność jest dla nich niezrozumiała,” mówi. „Traktowali to jak wymysł dzisiejszych czasów. Tę ‚zwykłą’ tranzycję potrafili zrozumieć. Zazwyczaj o nebinarności nie mówię i na pytania odpowiadam, że jest mi to ‚po prostu wszystko obojętne‘.“
W czeskim środowisku debata o osobach niebinarnych wciąż często jest osadzona w pytaniu, czego ‚oni od nas chcą‘. Zamiast tego rozmowa powinna kierować się ku sposobom, jak traktować osoby niebinarne z zrozumieniem i szacunkiem. Gdy dyskusja zbliża się do bardziej skomplikowanego wyobrażenia niż ‚ta osoba nie ma już płci A, tylko B‘, często pojawiają się reakcje obronne. Jednak szanowanie sposobu, w jaki osoba chce być zwracana, nie jest szczególnie trudne – i zawsze jest miejsce na błędy i stopniowe uczenie się.
Pojęcie „transnormatywność” oznacza świadome lub nieświadome dążenie do wymazania niebinarnych istnień i zaszufladkowania tych ludzi do dwóch ‚uchwytnych‘ kategorii, czyli trans mężczyzn i trans kobiet. Współuczestniczą w tym zarówno szersze społeczeństwo, jak i wiele instytucji, mediów na czele. Problemy z dostępem do opieki nad osobami niebinarnymi dotyczą także liberalnej części sceny politycznej. Jak opisuje Saba, „niebinarny człowiek w dzisiejszym społeczeństwie praktycznie passing nie ma – jest dla niego prawie niemożliwe, by znaleźć pozycję, w której społeczeństwo postrzega go tak, jak on chce. Ludzie zawsze będą widzieć w nim to, co chcą oni.“ „Nie wiedzą, czego się spodziewać,“ dodaje René. „U binarnych transseksualistów jest to od punktu A do punktu B, u nas jednak nie jest to tak proste.“
Osoby niebinarnych łatwo mogą odczuwać, że w ramach społecznej tranzycji od nich wymaga się czegoś – by wyjaśniały lub nawet broniły swoją tożsamość, a także by ‚wyglądały‘ zgodnie z nią. Jednak osoby niebinarne nikomu tego nie są winne. Nie muszą się ubierać androgynicznie ani mieć określonych zaimków czy orientacji seksualnej.
Wiele niebinarnych osób, które nie mogą lub nie chcą się ujawnić w pracy, szkole czy rodzinie, szuka schronienia w społeczności LGBTQ+. Tam, gdzie można by oczekiwać, że będą ‚pośród swoich‘, mogą jednak spotkać się z brakiem zrozumienia. Doświadczają tego także Sam: „Najczęściej spotykam się z dyskryminacją ze strony binarnych transseksualistów i cis-gejów. Są dla nich dziwni, nie są dla nich wystarczająco trans. Na przykład trans mężczyźni czasami przyjmują takie postawy, by bardziej wtopić się w męską społeczność.“
„Wiele osób ma tendencję do wrzucania mnie do kategorii ‚nie do końca trans chłopak, ale prawie‘. Sama mi to nie przeszkadza, ale tak tego nie postrzegam,“ przyznaje Viki.
Wszyscy ankietowani wspomnieli, że odczuwają tę dyskryminację od środka społeczności w pewnym stopniu. Nawet w tym pozornie akceptującym środowisku osoby niebinarne nie muszą czuć się bezpiecznie. A jeśli nawet ten podstawowy krok w ich tranzycji – znalezienie wyrozumiałych ludzi wokół siebie – nie jest łatwy, to jak wtedy z kolejnymi etapami?
Niektóre gender są sobie równe
Sytuacja dostępności seksuologii dla osób transpłciowych (uwaga – gwiazdka używana jest, gdy pojęcie obejmuje oprócz transpłciowych także osoby niebinarne i interseksualne) w Czechach jest od dawna krytyczna. Seksuologia, która naprawdę jest wyrozumiała i opiera się na najnowszych zaleceniach, można policzyć na palcach jednej ręki. Ze względu na przepełnione terminy ich gabinetów, wielu transpłciowych musi przejść przez znacznie bardziej nieprzyjemny proces w placówkach o gorszej reputacji. Osoby niebinarne często nie mają takiej możliwości, ponieważ pozostali lekarze odmawiają im leczenia, twierdząc, że nie uznają nebinarności. Jeśli chcą przejść tranzycję medyczną, czasami muszą udawać, że są binarnymi osobami transpłciowymi.
„Od 2019 roku próbowałem dostać się do seksuologa. Pierwsza seksuolożka odmówiła mi z powodu nebinarności. Nie znałem wtedy nikogo, nie wiedziałem, jakie mam możliwości. Do drugiej pisałem wielokrotnie, bo miała pełno, i dopiero po dwóch latach udało mi się do niej dotrzeć,“ opowiada Lee. Ze względu na długie terminy oczekiwania, zwykle trzeba czekać na zmianę seksuologa nawet ponad pół roku, co potwierdza także Sam: „Pierwszy, którego odwiedziłem, był okropny. Wystarczyła jedna wizyta, podczas której powiedział, że robi wszystkim bez różnicy test na realne życie. Powtarzał mity i homofobiczne rzeczy. Drugi seksuolog był z kolei nietolerancyjny wobec biseksualności i twierdził, że osoby transpłciowe nie mogą zawierać małżeństw, co potem obaliła mi dopiero moja trzecia seksuolożka.“ Wszystkie te komplikacje stanowią dla dotkniętych dużą zwłokę i tym dłuższy czas spędzony w nieodpowiednim stanie ciała. Może to także pogorszyć ich zdrowie psychiczne.
Ostatnie standardy opieki od stowarzyszenia WPATH (World Professional Association for Transgender Health) pochodzą z 2022 roku. Są one najczęściej używanym dokumentem dla profesjonalistów i profesjonalistek pracujących z osobami transpłciowymi i różnorodnymi pod względem płci. Ta najnowsza wersja jako pierwsza wspomina o osobach niebinarnych i zaleca oferowanie im indywidualnie dostosowanej opieki – na przykład opieki medycznej bez tranzycji społecznej lub operacji bez terapii hormonalnej. Mimo to, do dziś z ust naszej zapewne najbardziej znanej seksuolożki Hany Fifkové słyszymy, że „nie wierzy się w nebinarność” albo że „z medycznego punktu widzenia nie jest to stan ściśle zdefiniowany” (Będziemy tym, kim jesteśmy?, s. 189). Fifková jest także jedną z głównych autorek przestarzałego, ale nadal szeroko używanego czeskiego podręcznika Transseksualizm i inne zaburzenia tożsamości płciowej (2008), który jest praktycznie jedynym na ten temat powstałym u nas.
Lekarzom i lekarkom już podczas studiów przypomina się, że ich obowiązkiem jest nieustanne dokształcanie się i śledzenie nowości w ich dziedzinie. Rzeczywistość jest jednak inna. Komu więc mają ufać osoby niebinarne, gdy większość specjalistów i specjalistek według zaleceń nie działa, a w lepszym przypadku błędnie interpretuje, a w gorszym całkowicie ignoruje? „Psychiatra przyszła spóźniona, nie przeprosiła. Zrobiła aluzję do moich piersi, mówiąc, co by za nie dały inne, nawet ona. Powiedziała, że ewidentnie nie wiem, czego chcę (miałem 50 lat i wiem o sobie od czterech lub pięciu lat) i że poleci mnie dalej, tylko jeśli będę uczęszczał na terapię,” podaje przykład Ari.
Seksuologia nie jest jedyną dziedziną, z którą spotykają się osoby transpłciowe na co dzień. Wypowiedzi ich kolegów i koleżanek z dziedzin medycyny wewnętrznej, endokrynologii, psychiatrii, psychologii klinicznej i innych (w zależności od współistniejących diagnoz) są zwykle minimalnym wymogiem do rozpoczęcia terapii hormonalnej. Nieprzyjemne doświadczenie ma też Noe: „Musiałem wielokrotnie odwiedzać psychiatra, i było to skomplikowane. Mimo że chodzę do niego od dłuższego czasu, mówiła, że potrzebuje skierowania od seksuologa. Potem wydała mi niekompletną opinię, która nie wystarczyła seksuologowi, i musiałem jechać do niego przez całą Polskę, co było bez sensu.“
Ze skomplikowanymi sytuacjami może się spotkać także niebinarny człowiek gdziekolwiek indziej w służbie zdrowia, jak podkreśla Lee: „Do rozpoczęcia oficjalnej zmiany imienia zmusiła mnie dopiero hospitalizacja psychiatryczna, podczas której nie respektowano mojego rodowego nazwiska i mówiono do mnie starym imieniem.“ Zaba z kolei opisuje doświadczenie osoby, której przy narodzinach przypisano płeć żeńską: „Na badaniach ginekologicznych jest to straszne. Wolałbym tam nie chodzić. Używam swojego ciała jako mężczyzna. To totalny stres, ból, zawsze proszę lekarza o użycie małych luster.“
Za granicą już kilka badań (w tym tym) pokazuje, że doświadczenia niebinarnych osób z opieką zdrowotną są gorsze nawet od reszty spektrum LGBTQ+. W Czechach podobne badanie jeszcze nie powstało, ale nie można oczekiwać, że sytuacja będzie znacznie lepsza. Nawet zwykła wizyta u lekarza rodzinnego czy hospitalizacja mogą być dla niebinarnych trudniejsze niż dla reszty społeczeństwa. „Na oddziale spotkałem się z jednym bardzo aroganckim i transfobicznym psychiatrą. Jestem astmatykiem i on próbował mi wmówić leki na sen, które nie powinienem brać na noc. Nie respektował moich zaimków, mówił, że nie jestem tu na jakimś głupim pulmonologicznym. Na szczęście nagrałem rozmowy i potem został zwolniony,” wspomina Mattie. Taka dyskryminacja jest porażką czeskiego systemu opieki zdrowotnej, który z pozoru twierdzi, że chce pomagać wszystkim.
Możliwość bycia różnorodnym
Powody, dla których osoby niebinarne decydują się na skorzystanie z opieki medycznej (potwierdzającej płeć), są różne. Tak samo różnią się ich oczekiwania. Mogą interesować się tylko terapią hormonalną i niektórymi zmianami, które ona przynosi – zmianą głosu, owłosienia czy rozmieszczeniem tkanki tłuszczowej, i to na ograniczony czas. Przykładem jest Sam. „W pewnym momencie zmiany, które przyniosły mi hormony, wystarczyły mi. Przez jakiś czas tak było, teraz z seksuologiem omawiamy, kiedy znów je zacznę brać, ale przeszkadzają mi w tym inne moje problemy zdrowotne,” opisuje.
Mogą też chcieć jednej z wielu operacji dostępnych dla osób różnorodnych pod względem płci: tak zwanej top surgery, czyli usunięcia/powiększenia piersi, bottom surgery (usunięcia macicy/jąder, stworzenia sztucznej wulwy, pochwy czy penisa), operacji plastycznych na twarzy, zmniejszenia żuchwy i innych. Często te operacje chirurgiczne są oferowane dopiero po roku stosowania hormonów, ale osoby niebinarne mogą o nie starać się także niezależnie.
„Zawsze podobały mi się głosy osób transpłciowych. Było to dla mnie bardzo ważne podczas odczuwania mojej płci podczas seksu. Uważałem, że seks między gejami jest atrakcyjny, ale z własnym ciałem nie wydawał mi się tak interesujący,” wyznaje Noe. „Po hormonach czuję się jak noworodek. Jestem emocjonalnie stabilniejszy, nie odczuwam sezonowych depresji i uspokoił mi się PMS.“
Niekiedy słychać głosy moralnej paniki, że osoby transpłciowe wyrządzają sobie nieodwracalne szkody, nie zastanawiając się dobrze nad tym. Ci ludzie jednak zmiany na ciele przechodzą całkowicie z własnej woli, dopiero po tym, jak zostali poinformowani o możliwych skutkach ubocznych. Dostęp do płciowo afirmującej opieki jest dla osób transpłciowych kluczowy i dosłownie ratuje życie. Forma opieki u osób niebinarnych może być bardziej zmienna, ale w żadnym wypadku nie są to decyzje podejmowane lekkomyślnie.
W progresywnych kręgach zaczyna się promować edukację inkluzywną pod względem płci, która pozwala dzieciom i młodzieży swobodnie eksplorować własną ekspresję płciową bez poczucia presji. Podobną wolność należy zapewnić także osobom niebinarnym – wolność odkrywania, jak to jest mieć pewne cechy maskulinne lub feminizujące i zmieniać ciało według własnych wyobrażeń.
„Niektórzy ludzie po prostu chcą eksperymentować z płcią, być gender freaks,” kończy z uśmiechem Noe.
Poszukiwane młode seksuologiczne!
„Rozczarowuje mnie, jak trudno jest niektórym oddzielić tożsamość człowieka od tego, jak wygląda. Żałuję, że ludzie nie postrzegają tego jako elementu swojej politycznej odpowiedzialności, by burzyć wyobrażenia o płci. To nie jest żadna esencjalna tożsamość, lecz zmienna rzecz,” wyjaśnia Noe. Co więc musi się zmienić w naszym społeczeństwie i systemie opieki zdrowotnej, aby poprawić jakość życia osób niebinarnych?
Także osoby cispłciowe mogą przyczynić się do poprawy sytuacji własną wiedzą, dzieleniem się informacjami i codziennym zachowaniem. Dążenie do dekonstrukcji płci nie kończy się na krytyce tradycyjnych ról męskich i żeńskich – to aktywne uświadamianie sobie faktu, że odczuwanie płci jest znacznie bardziej różnorodne, niż uczono w szkołach w minionych dekadach. To nie dać się ponieść większościowej debacie i aktywnie tworzyć w niej przestrzeń dla trans i niebinarnych. Czasami wymaga to dużo cierpliwości, by wyjaśnić niebinarnym komuś, kto z nią nie miał styczności lub podchodzi do niej z nieufnością. Jednak konieczne jest, by dyskusja się toczyła i nie tworzyły się odizolowane bańki.
Jeśli chodzi o służbę zdrowia, wiedza odgrywa również kluczową rolę. Z własnego doświadczenia mogę potwierdzić, że tematyka transpłciowa jest podczas studiów medycznych traktowana marginalnie, a personel zdecydowanie nie jest przygotowany na kontakt z takimi osobami. Nieposzanowanie zwrotów często zaczyna się już w poczekalni. Byłoby łatwo np. dodać do dokumentacji medycznej kolumnę z preferowanymi formami zwracania się.
„Najważniejsze teraz jest uzupełnienie kadry młodych seksuologów i psychologów. Nie może być tak, że ktoś leczy tylko wybraną grupę osób transpłciowych, bo widzi w nich zagubione młode dziewczyny,” zauważa Alex, a Noe dodaje: „Rola lekarzy nie powinna być gatekeeping. Nie po to tam są, by oddzielać ‚zboże od plew‘. Nie powinni im niczego udowadniać, ich rola ma być przewodnia.“
System, w którym żyjemy, ma tendencję do kierowania jednostek odstających do dostosowania się do oczekiwanych norm, czyli na przykład do tego, by byli ekonomicznie produktywni i korzystni dla państwa. Podejścia transnormatywne próbują tego samego. Chcą, by osoby niebinarne mieściły się w dwóch wygodnych kategoriach. Jednak osoby niebinarne nie da się wymazać i będą nadal dążyć zarówno do widoczności, jak i akceptacji – jak podkreśla na końcu rozmowy Saba, „w idealnym świecie to, jaką kto ma płeć, nie powinno oznaczać nic więcej niż to, czy jest leworęczny czy praworęczny.“
Autorami są osoba niebinarna i lekarz. W artykule dla zachowania anonimowości respondentów użyto czasami fikcyjnych imion.

