Członek AfD sam podpalił samochód – kolejny fałszywy „atak Antify” wyszedł na jaw!

Volksverpetzer
Członek AfD sam podpalił samochód – kolejny fałszywy „atak Antify” wyszedł na jaw!

Afd wielokrotnie inscenizuje rzekome ataki na siebie, aby grać ofiarę i uzasadniać swoją radykalną agendę. Jednak najnowsze śledztwa pokazują, że wiele z tych incydentów jest inscenizowanych lub fałszywie przedstawianych. Ile prawdy tak naprawdę kryje się za twierdzeniami partii?

Jedno z członków AfD podpaliło własny samochód, sfałszowało list z groźbami od Antify – i partia natychmiast mówiła o „podłym ataku“: Znowu okazuje się, że rzekomy atak na AfD został zainscenizowany samemu przez nich. Media muszą w końcu naprawdę zacząć „milczeć” o tych incydentach, jak im ciągle zarzuca prawicowa prasa – bo ciągle kłamią.

Podpalenie było według najnowszych ustaleń tylko, że „antifa” została do tego obwiniona: Pożar swojego małego transportera podpalił członek AfD w bawarskim Uffenheim, jak podaje policja. Nie chodzi tu tylko o domniemane oszustwo ubezpieczeniowe: Mężczyzna przyznał się również, że sfałszował rzekomy list z groźbami od Antify i kilka dni wcześniej pomalował samochód politycznymi graffiti.

Okręgowa organizacja AfD Fürth/Neustadt a.d. Aisch następnego dnia wypowiedziała się potępiając „podły atak” i od razu próbowała powiązać „Babcie przeciwko prawicy” z rzekomym podpaleńskim incydentem. Cóż, to wyglądało na bardzo nietrafne. Według nowych ustaleń szef landu Stephan Protschka musi wyjaśnić, że to zachowanie jednostki, a nie ogólne postępowanie AfD, i odmawia generalizacji.

Ciekawe: gdy chodzi o uchodźców lub osoby z migracją w tle, AfD rzadko ma problem z generalizacjami. Ale czy taka inscenizacja naprawdę jest tylko pojedynczym przypadkiem w AfD?

Wiele „pojedynczych przypadków” inscenizowanych „ataków” na AfD

Jeszcze dwa tygodnie temu okazało się, że „lewicowy atak”, który zgłaszała AfD w Rosenheim i o którym media tak pisały, nigdy nie miał miejsca. Incydent został nagrany, i widać na nim, że to AfD najpierw zaatakowała kontrmanifestantów.

https://www.volksverpetzer.de/aktuelles/dieses-video-entlarvt-die-afd-rosenheim/

Ile jeszcze jest przypadków „lewicowej przemocy”, które nigdy nią nie były? Kolejnym znanym przykładem był rzekomy ukłucie u prawicowego ekstremisty Chrupalli. Chrupalla przerwał kampanię wyborczą w Ingolstadt z powodu nudności i bólu głowy. Twierdził, że został ukłuty w prawy ramię.

Nie było żadnych śladów iniekcji, żadnego ataku. Podjęto odpowiednie śledztwa, ale: nic. Mimo to, AfD nagłaśniała to jako „atak”, i tak też to trafiło do mediów. Nawet sąd musiał stwierdzić, że nic nie wskazuje na winę AfD. W tym czasie wybory już się skończyły. A inscenizacja ofiary odniosła skutek.

W innym przypadku rzekomy „lewicowy atak” to tylko tanie felgi na samochodzie, a w jeszcze innym miał miejsce „atak pożarowy” od „Antify”, co miało nawet próbować włączyć do statystyk lewicowych mordów. Ostatecznie okazało się, że nie miało to politycznego motywu, a policja podejrzewała nawet zbrodnię w związku.

Incydent z politykiem AfD Magnitzem przebiegł w 2019 roku dokładnie tak samo: „Atak na drewnianą belkę” okazał się ostatecznie nie być „lewicowym atakiem”, który zainscenizowała AfD. W 2019 roku opisywaliśmy również „atak na stoisko wyborcze AfD”, a nagranie pokazało, że AfD sama zdemontowała swoje stanowisko.

Musimy przestać wierzyć w opowieści o ofiarach od AfD

Jeśli rzeczywiście dochodzi do ataków na AfD, należy je oczywiście ścigać i potępiać. Ale ponieważ skrajnie prawicowa AfD wie, że my, demokraci, to robimy i nie reagujemy z radością czy złośliwością (jak to jest w przypadku ataków i mordów), często wymyśla ataki, które nigdy nie miały miejsca. Bo wie, że inscenizacja ofiary jest niezwykle skuteczna.

https://www.volksverpetzer.de/aktuelles/afd-fans-merkel-iaa/

Nie tylko jest skuteczna, ale stanowi trzon faszystowskiej strategii: własne wyzwolenie, własny ekstremizm, własna korupcja stają się przez to usprawiedliwione. „Inni są gorsi”. „Musimy się bronić”. Te wymyślone ataki i kłamstwa są nie tylko niebezpieczne, bo są nieprawdziwe. Radikalizują AfD i jej zwolenników. Dlatego popierają najwięcej przemocy, dlatego chcą nie tylko wygrywać wybory, ale także uciszyć i wyeliminować swoich przeciwników.

https://www.volksverpetzer.de/analyse/afd-meiste-gewalt/

AfD nie jest ofiarą. Wręcz przeciwnie, chce być sprawcą. W żadnej partii nie ma tak bliskich powiązań z grupami terrorystycznymi i przemocą, jak to udokumentowaliśmy na tej długiej liście:

https://www.volksverpetzer.de/analyse/terror-afd/

Musimy przestać natychmiast relacjonować roszczenia AfD

Jeśli ciągle i wciąż dajemy się nabrać na kłamstwa AfD, to nie „jesteśmy na bezpiecznej stronie”. Pomagamy zwiększyć zagrożenie, jakie ta skrajnie prawicowa partia stanowi dla demokracji. Widzimy to coraz wyraźniej: nie można ufać AfD, gdy zgłasza ataki na siebie. Kłamią i kłamią i kłamią. Dlatego tak, media demokratyczne muszą przestać natychmiast relacjonować roszczenia AfD o ataki.

Tak, faszyści i ich media będą wtedy głośno krzyczeć, że „fałszywa prasa” „ukrywa” te ataki. No i co? Oni już to robią. Prawicowy „Orr Blog” zapytał od razu po fałszywym ataku w Rosenheim, dlaczego BR miałby „milczeć” o tym wydarzeniu – choć sam opublikował niemal równocześnie artykuł. Trzy tygodnie później fake news wciąż nie ma sprostowania.

Zrzut ekranu x.com

Ci propagandziści i tak już okłamują swoich zwolenników – niezależnie od tego, czy o tych incydentach informujemy, czy nie. W interesie naszej demokracji jest konieczne zaprzestanie propagandy faszystów i dostarczania im opowieści o ofiarach, których tak bardzo szukają, że wymyślają je bez przerwy i bezwstydnie. Jako dziennikarze mamy obowiązek mówić prawdę i bronić demokracji. A AfD po prostu już nie można ufać. Proszę, poczekajcie, zanim opiszecie rzekome ataki na AfD. Mogą być bardzo często zwykłymi fałszywkami.

Zdjęcie artykułu: canva.com