Społeczność queer na złej stronie prawa
Transitions Online
Jak zmiana konstytucyjna na Słowacji przekształciła tożsamość, demokrację i codzienne życie.
Jak zmiana konstytucyjna na Słowacji przekształciła tożsamość, demokrację i codzienne życie.
Zlatica Maarova wróciła do Słowacji w 2017 roku po ponad 20 latach za granicą, spędzonych w Belgii, Francji, Kolumbii, Singapurze i RPA. Ma troje dzieci; jedna córka jest mężatką kobiety w Wielkiej Brytanii i jest matką trójki dzieci.
„Kiedy wróciliśmy,” mówi, „sytuacja w 2017 roku była znacznie lepsza niż dziś.” Wcale nie jest dobrze, wyjaśnia, ale społeczeństwo wydawało się mniej spolaryzowane, a ówczesne prawo było mniej anty-LGBTI+. Dziś, nawet w Bratysławie, uważanej za najbardziej otwarte miasto w kraju, napięcie jest wyczuwalne, mówi Zlatica. Opowiada historię transpłciowego chłopca, którego rówieśnicy wielokrotnie atakowali, oraz gejowskiej pary, która została zaatakowana fizycznie w restauracji w centrum miasta. „Politycy dodają odwagi tym, którzy chcą zaatakować,” mówi.
Głównym krokiem w kierunku obecnej atmosfery było zatwierdzenie 26 września 2025 roku przez słowacki parlament jednej z najbardziej radykalnych, „wartościowych” rewizji konstytucji, jakie zostały przyjęte w Europie w ostatnich latach. Przy 90 głosach z 150, większość wprowadziła do konstytucji szereg zasad, które ściśle redefiniują tożsamość, rodzicielstwo i „etyczną suwerenność” państwa. Reforma prawnie uznaje tylko dwa płcie, męską i żeńską, rozumiane jako biologicznie określone; ogranicza adopcję do małżeństw składających się z mężczyzny i kobiety; oraz potwierdza suwerenną kompetencję Słowacji w sprawach etycznych i kulturowych, twierdząc o pierwszeństwie prawa krajowego nad prawem europejskim i międzynarodowym w tych obszarach.
Dla zwolenników jest to potwierdzenie tożsamości konstytucyjnej kraju i obrona rodziny jako filaru społeczeństwa. Dla wielu innych jednak reforma oznacza krok wstecz w prawach obywatelskich i niepokojący sygnał dla równowagi między prawem, ochroną mniejszości a integracją europejską w tym środkowoeuropejskim kraju.

Peter Jozefik, słowacki aktywista, mówi, że reforma konstytucji jest kulminacją długiego procesu, który rozwija się od ponad dekady. Po 2010 roku termin „ideologia LGBT” zaczął pojawiać się systematycznie w słowackim dyskursie politycznym, mówi – najpierw na wiecach, potem w kampaniach wyborczych, a ostatecznie w legislacji. Decydującym symbolicznym punktem zwrotnym był 2014 rok, kiedy zmieniono konstytucję, aby zdefiniować małżeństwo jako związek między mężczyzną a kobietą. Od tego czasu, argumentuje Jozefik, kraj podąża w tym samym kierunku, stopniowo ograniczając przestrzeń dla uznania osób LGBTI+.
Dziś na Słowacji pary tej samej płci nie mogą zawierać małżeństw ani adoptować dzieci. Jednym z nielicznych otwarć była decyzja Trybunału Sprawiedliwości UE, który orzekł, że państwa członkowskie Unii Europejskiej muszą uznawać małżeństwa jednopłciowe zawarte w innych krajach UE, przynajmniej dla celów swobodnego przemieszczania się i życia rodzinnego.
W teorii, powinno to gwarantować minimalną ochronę przynajmniej dla słowackich par zawierających małżeństwo za granicą. W praktyce, mówi Jozefik, realizacja jest chaotyczna: „To zależy od urzędu, czasami od konkretnego urzędnika.” Rząd przedstawia te orzeczenia jako „presję z Brukseli,” nie dostarczając jasnych wytycznych administracyjnych, mówi. W rezultacie powstaje prawna próżnia, która tworzy niepewność i, jego zdaniem, nie jest to przypadkowe.
Pytanie o zasadę praworządności
Zacieśnianie praw obywatelskich, według kilku obserwatorów, jest częścią szerszej transformacji instytucjonalnej. Jozefik mówi o „stopniowym dryfie”: nie o spektakularnym zerwaniu, lecz o tysiącu drobnych interwencji. W ciągu ostatnich dwóch lat, kodeks karny był nowelizowany 11 razy. Kilka zmian dotyczyło postępowań w sprawach korupcji i zorganizowanej przestępczości. Po powrocie premiera Roberta Fico do władzy w 2023 roku, niektóre przepisy osłabiły lub wstrzymały sprawy dotyczące postaci politycznych lub ich sojuszników. Szczególnie kontrowersyjna była nowelizacja przepisów dotyczących współpracujących świadków, narzędzia, które wcześniej pomagało rozwiązywać mafijne morderstwa z lat 90. Inne zmiany wprowadziły nowe przestępstwa, takie jak „utrudnianie kampanii wyborczej,” oraz przepisy postrzegane jako korzystne dla poszczególnych polityków.
Również kodeks cywilny jest nowelizowany, aby ograniczyć wcześniej uznane prawa: propozycja w projekcie kodeksu, wprowadzona przez rząd, automatycznie kończyłaby małżeństwo, gdy jeden z partnerów oficjalnie zmieni płeć.
Pojawiający się obraz to stopniowe osłabianie mechanizmów kontroli i równowagi demokratycznej, w którym kwestia LGBTI+ staje się symbolicznym polem walki.
To interpretację potwierdza Lucia Plavakova, posłanka i zastępczyni przewodniczącej partii Postępowa Słowacja, opozycyjnej. Twierdzi, że ostatnie zmiany w konstytucji są głównie częścią planu Fico na podział opozycji – tym razem poprzez wykorzystanie poparcia chrześcijańskich demokratów dla „wartościowych” kwestii. Mówi o „symbolicznym wymazaniu” rodzin z rodzicami tej samej płci, które zostały prawnie niewidzialne przez wyłączną definicję matki i ojca, i ostrzega, że wprowadzenie zasady dwóch „biologicznie określonych” płci może mieć poważne konsekwencje dla osób interseksualnych i transpłciowych.
W opinii Plavakovej, reforma wykracza poza moralność rodzinną i stanowi część szerszej strategii, która zaczęła się od kampanii przeciwko Konwencji Stambulskiej o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, a także od nieudanego referendum 2015, które konserwatywne grupy promowały, aby ograniczyć prawa par tej samej płci, opierając się na alarmistycznych narracjach, które głęboko spolaryzowały słowackie społeczeństwo.
Katarina Medlova, rzeczniczka praw człowieka w Amnesty International Slovakia, zgadza się, że zatwierdzona we wrześniu konstytucyjna poprawka nie wprowadza nowych ograniczeń praw LGBTI+ znikąd, lecz konsoliduje i „zamyka” już istniejącą dyskryminacyjną sytuację. Zmiana konstytucji wymaga 90 głosów z 150, co znacznie utrudnia odwrócenie tych zmian.
Nowe konstytucyjne uznanie tylko dwóch „biologicznie określonych” płci może szczególnie dotknąć osoby niebinarne, interseksualne i transpłciowe, według Amnesty, czyniąc proces prawnego uznania płci jeszcze bardziej skomplikowanym. Reforma wzmacnia także wyłączną definicję rodziny – matka jako kobieta, ojciec jako mężczyzna – i ogranicza adopcję głównie do małżeństw heteroseksualnych. Inne rodziny, zauważa Medlova, nie przestają istnieć, ale pozostają bez uznania i są narażone na konkretne zagrożenia w obszarach takich jak opieka zdrowotna, dziedziczenie i odpowiedzialność rodzicielska.
Szczególnie niepokojący jest zapis o suwerenności państwa nad „tożsamością narodową” i „kwestiami kulturowo-etycznymi,” nieokreślonymi kategoriami, które, według Amnesty, mogą być użyte do kwestionowania stosowania zobowiązań wynikających z prawa europejskiego lub międzynarodowego. Pomimo ostrzeżeń ze strony ciał takich jak Komisja Wenecka i niezależnych ekspertów Rady Praw Człowieka ONZ, rząd kontynuował proces legislacyjny, a ponad 80 organizacji społeczeństwa obywatelskiego wezwało Komisję Europejską do wszczęcia postępowania naruszeniowego, co świadczy, że walka prawna i polityczna jeszcze się nie zakończyła.
Powstanie grupy wsparcia rodziców
Zlatica Maarova, powracająca, która spędziła te wszystkie lata za granicą, jest współzałożycielką Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Osób LGBT+, sieci, która dziś zrzesza kilkaset podobnie myślących członków, wielu z nich rodziców z „tęczowymi” dziećmi. Córka Zlatiki, zamężna z Brytyjczykiem, zdecydowała się zachować tylko brytyjski paszport, aby zapewnić większą ochronę swoim dzieciom. Ich pierwsze dziecko urodziło się w Austrii, gdzie obie matki mogły być wpisane do aktu urodzenia. Bliźnięta urodziły się w Wielkiej Brytanii. W Słowacji jednak małżeństwo nie jest w pełni uznane, a niebiologiczna matka znalazła się w prawnie kruchym położeniu: podczas pandemii nie miała prawa do płatnego urlopu rodzicielskiego ani pełnego, formalnego udziału w podejmowaniu decyzji medycznych. Świadczenia opieki rodzinnej zostały odrzucone.
„Oficjalnie nie mogła nawet iść do lekarza, szpitala, czy przedszkola z dzieckiem,” wspomina Zlatica. W codziennej praktyce lekarze i urzędnicy są często wyrozumiali. Ale brak prawnego uznania pozostaje.
W 2020 roku – z tego osobistego doświadczenia i doświadczenia innej matki, Eleny Martincokovej i jej syna Dusana – narodziło się Stowarzyszenie Rodziców i Przyjaciół Osób LGBT+. Pomysł ukształtował się podczas pandemii COVID-19, początkowo online. Dwie matki – jedna z stolicy Bratysławy, druga z Koszyc na wschodniej Słowacji – ich mężowie i dzieci zaczęli wymieniać się doświadczeniami i szukać innych rodziców w podobnej sytuacji. Następnie utworzyły grupę na Facebooku z surowymi kryteriami dostępu: wstępne wywiady, weryfikacja i ochrona prywatności.
Obecnie grupa liczy około 400 członków, w tym rodziny z małych miast i obszarów wiejskich. Jej główną działalnością jest wzajemne wsparcie poprzez dwutygodniowe spotkania online, codzienne sesje grupowe i rozmowy jeden na jeden między członkami. Drugą działalnością jest promowanie empatii w społeczeństwie: poprzez organizację spotkań społecznościowych online oraz warsztatów rozwojowych i wsparcia z profesjonalistami. Organizują także weekendy integracyjne dwa razy w roku, prowadzą dyskusje, udzielają wywiadów w mediach i uczestniczą w wydarzeniach Pride na Słowacji i w Czechach.
W 2024 roku stowarzyszenie wydało książkę, Nieco ti chcem povedať (Coś, co chcę Ci powiedzieć), zawierającą 15 historii słowackich rodziców i zwolenników o ich doświadczeniach. Drukowano 2000 egzemplarzy, co jest znaczącą liczbą na słowackim rynku, finansowaną przez zbiórkę, która przyniosła 12 000 euro. Członkowie stowarzyszenia prezentują książkę w księgarniach, bibliotekach, centrach kultury i małych miastach. To nie są wiece, lecz publiczne rozmowy. Rodzice, którzy napisali historie, zawsze biorą udział, a czasami dodawane są nowe świadectwa.
„Najważniejsze jest poczucie przynależności,” wyjaśnia Zlatica. „Kiedy rodzic dowiaduje się, że jego dziecko jest gejem, transpłciowe, biseksualne lub niebinarne, często czuje się samotny. Tu zdają sobie sprawę, że nie są jedyni. W społeczeństwie istnieje wiele mitów, na przykład że osoby biseksualne są rozwiązłe i niewierne, albo że to tylko faza, że transpłciowość to tylko moda, która wcześniej nie istniała. Trudno słuchać tego nonsensu.”
Stowarzyszenie określa się jako bezpartyjne i bezwyznaniowe, to strategiczny wybór. W spolaryzowanym społeczeństwie przyjęcie stanowiska partyjnego mogłoby wyalienować wielu rodziców potrzebujących wsparcia, ale obawiających się publicznego ujawnienia.
Jest też religia, nieunikniony temat na Słowacji, gdzie katolicyzm ma duży wpływ społeczny. Doświadczenia Zlatici z katolickiej Kolumbii są bardzo odmienne. Tam osoby queer korzystają z pełnych praw prawnych, w tym małżeństwa i adopcji. Dlaczego nie na Słowacji? Zlatica opowiada, że słyszała otwarte nienawistne kazania wobec osób LGBTI+ w niektórych kościołach, co jeszcze bardziej utrudnia wielu wiernym akceptację tożsamości ich dzieci. Jednak stowarzyszenie obejmuje także głęboko religijnych rodziców, którzy reinterpretują swoją wiarę w sposób inkluzywny. „Mówią nam: ‘głównym przesłaniem jest miłość, a nie wykluczenie.’” Niektórzy znajdują bardziej przyjazne społeczności protestanckie; jedna matka przeszła do znacznie bardziej queer-friendly Kościoła Starokatolickiego, inni opuścili swoje kościoły całkowicie. Inni pozostają w Kościele katolickim, ale z krytycznym podejściem. Stowarzyszenie skupia się na praktycznych doświadczeniach: jak wyjść z ukrycia, jak zmienić dokumenty, jak reagować na dyskryminację, gdzie znaleźć inkluzywnego lekarza, psychologa i tak dalej.
Rodzice „coming out”
Niedoceniany aspekt to „coming out” rodziców. Gdy syn lub córka wychodzi z ukrycia, rodzice również muszą wyjaśnić sytuację w swoich kręgach społecznych: w pracy, wśród przyjaciół, na osiedlu.
„Zawsze chodzi o całą rodzinę,” mówi Zlatica, wyjaśniając, że decyzja ta dotyczy nie tylko osoby LGBTI+, ale także rodzeństwa, dziadków, wujków, kuzynów. Stowarzyszenie zachęca do lingwistycznej normalizacji: nie mówić „mój syn jest gejem,” jakby to było dramatyczne wyznanie, lecz naturalnie mówić o „jego partnerze” lub „jej partnerce.” Ujawnianie zwyczajności relacji jest, ich zdaniem, potężną formą zmiany kulturowej.
Po prawie 10 latach powrotu do Słowacji, córka Zlatiki, Anna, i jej żona Florence coraz trudniej żyć w kraju, mimo braku konkretnych planów wyjazdu z powodu ich obowiązków zawodowych. „To bardzo smutne,” przyznaje Zlatica. „Urodziła się tutaj. Obie pracują na rzecz poprawy naszego systemu edukacji.”
To odczucie podziela Roman Samotny, szef komunikacji i fundraisingu w Inakost Initiative, centrum społeczności LGBTI+ w Bratysławie. Mówi, że coraz więcej osób LGBTI+ rozważa emigrację do Czech, Austrii lub innych krajów Unii Europejskiej.

Odpowiedź społeczeństwa obywatelskiego na politykę ograniczania praw leży przede wszystkim w codziennej pracy oddolnej, mówi, dodając, że Inakost powstał nie dzięki, ale mimo rządu, z wsparciem ze strony samorządu i postępowych władz lokalnych. W ostatnich latach, krajowe finansowanie publiczne zostało ograniczone lub odmówione, nawet dla certyfikowanych usług wspierających ofiary przemocy i dyskryminacji. Obecnie organizacja może oferować bezpłatne porady prawne i psychologiczne tylko z alternatywnych źródeł finansowania, w kontekście rosnących próśb o pomoc – szczególnie od osób transpłciowych, głównego celu politycznej retoryki – które wzrosły po zmianie konstytucji i zaostrzeniu mowy nienawiści w parlamencie i mediach.
Roman opisuje silny wpływ na zdrowie psychiczne: trudności w zmianie dokumentów, codzienne przeszkody biurokratyczne, stała presja w mediach społecznościowych, brak zaufania do profesjonalistów, którzy mogą być homofobiczni lub transfobiczni, oraz wysokie koszty psychoterapii w kraju, który doświadcza powolnego powrotu do równowagi po pandemii i wysokich nierówności regionalnych. Podobnie jak inni, umiejscawia ten etap w dłuższym procesie, który rozpoczął się około 2013 roku od zorganizowanych kampanii przeciwko tak zwanej ideologii gender, wzmocnionych językiem używanym przez zwolenników referendum z 2015 roku i narracjami dezinformacyjnymi.
Jednocześnie zauważa rosnącą podział: jedna część społeczeństwa stała się bardziej agresywna i radykalna, ale inna stała się bardziej świadoma i wspierająca, szczególnie po ataku terrorystycznym w 2022 roku na miejsce LGBTI+ w Bratysławie, kiedy 19-latek otworzył ogień, zabijając dwie osoby. Media głównego nurtu teraz relacjonują ten problem bardziej odpowiedzialnie; niektóre firmy otwarcie wspierają społeczność; a coraz więcej ludzi, nawet w małych miastach, wychodzi z ukrycia i organizuje lokalne inicjatywy.
„Wyzwanie,” mówi Roman, „polega na oporze wobec strategii szerzenia strachu i wyczerpania: na zapobieganiu wycofaniu się, izolacji lub emigracji ludzi, oraz na utrzymaniu sieci społecznościowej zdolnej do długoterminowego wspierania walki, która nie dotyczy tylko tożsamości, ale także demokracji.”
Jacopo Romanelli jest włoskim niezależnym dziennikarzem, który relacjonuje o prawach człowieka, represjach transnarodowych i sytuacjach kryzysowych w Europie i Azji. Jego teksty ukazywały się m.in. w The Vietnamese Magazine, Daraj Media, Nikkei Asia i Balkan Insight.