Zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla nieletnich: lekarstwo czy tymczasowe rozwiązanie?

Green European Journal

Wiele krajów, zarówno w Europie, jak i poza nią, rozważa zakazanie niepełnoletnim dostępu do mediów społecznościowych. Jednak niektórzy argumentują, że takie ograniczenia nie rozwiążą problemu.

W miarę jak szkodliwe skutki platform mediów społecznościowych stały się niepodważalne, obiecująca wizja globalnego placu publicznego ustąpiła miejsca rosnącemu niepokojowi związanym z niekontrolowanym uzależnieniem cyfrowym. Dzieci, z ich hiperaktywnym układem nagrody w mózgu, są szczególnie podatne na algorytmy zaprojektowane tak, aby przyciągać uwagę użytkowników za wszelką cenę. Różne kraje, zarówno w Europie, jak i poza nią, rozważają, czy zakazać niepełnoletnim dostępu do sieci społecznościowych. Jednak niektórzy argumentują, że takie ograniczenia nie rozwiążą problemu.

Ten artykuł jest częścią nadchodzącego wydania drukowanego Green European Journal o przyszłości demografii, którego premiera planowana jest na początek czerwca. Subskrybuj już teraz i otrzymaj go bezpośrednio do domu.

Sieci społecznościowe kształtowały pokolenia w sposób jednocześnie stymulujący i niepokojący. Dla Guilherme Alexandre Jorge (24 lata, członek Volt Europa w Portugalii) i Anny Mazzei (23 lata, członkini Młodych Zielonych we Włoszech), zaczęło się od wejścia do świata wiedzy i kontaktu ze światem. Jorge dołączył do Twittera w wieku 15 lat: „Zaczynałem od śledzenia ludzi, potem zgłębiałem, co oznaczają różne tematy, i coraz bardziej uświadamiałem sobie kwestie zarówno na poziomie globalnym, jak i lokalnym.” Mazzei, która zaczęła korzystać z mediów społecznościowych w wieku 14 lat, śledziła strony prowadzone przez młodszych twórców zamiast tradycyjnych mediów, uważając je za bardziej angażujące. „Kiedy zaczęłam angażować się w aktywizm,” wspomina, „była to także forma sprawdzania, kto podziela moje poglądy i śledzenia zielonych aktywistów we Włoszech i za granicą. Pomogło mi to poczuć, że jestem częścią czegoś większego.”

Od ponad dekady media społecznościowe były szeroko chwalone jako portal do zglobalizowanego świata: szybki dostęp do wiadomości, cyfrowe spotkania z bliskimi za granicą i społeczności zjednoczone wspólnymi zainteresowaniami. W 2010 roku założyciel Facebooka, Mark Zuckerberg, został nazwany Osobowością Roku przez magazyn Time, symbolizując obietnicę tej nowej ery cyfrowej. Te lata wydają się teraz odległe, a media społecznościowe przeszły od postrzegania jako rewolucyjnego narzędzia komunikacji do systemu, który maksymalizuje uwagę za pomocą agresywnych algorytmów kosztem zdrowia psychicznego użytkowników. W 2026 roku bardziej prawdopodobne jest, że Zuckerberg będzie w centrum uwagi z powodu spraw sądowych i kar nałożonych na jego firmę, Meta.

Ponad 90 procent Europejczyków uważa za pilne chronić dzieci online.

Zgodnie z Eurobarometrem z 2025 roku, ponad 90 procent Europejczyków uważa za pilne chronić dzieci online, wskazując na negatywny wpływ na zdrowie psychiczne (93 procent), cyberprzemoc (92 procent) i konieczność ograniczenia dostępu do treści nieodpowiednich dla wieku (92 procent). W odpowiedzi na obawy obywateli, rządy zaczęły działać. W grudniu 2025 roku Australia stała się pierwszym krajem na świecie, który wprowadził prawo zakazujące niepełnoletnim korzystania z sieci społecznościowych, wymagając od platform wdrożenia systemów wykrywania wieku. We Francji przyjęto ustawę ograniczającą dostęp do niepełnoletnich poniżej 15 roku życia bez zgody rodziców, podczas gdy Hiszpania pracuje nad ustawą zakazującą dostępu do niepełnoletnich poniżej 16 lat, z obowiązkową weryfikacją wieku przez platformy. Inne kraje, w tym Portugalia, Niemcy, Norwegia i Włochy, opierają się głównie na modelach zgody rodzicielskiej w regulacji dostępu nieletnich.

Parlament Europejski również zdecydowanie popiera ograniczenie dostępu dzieci do sieci społecznościowych. Pod koniec 2025 roku przyjął rezolucję niewiążącą, stwierdzającą, że niepełnoletni nie powinni mieć dostępu do sieci społecznościowych przed 16 rokiem życia, choć rodzice mogą wyrazić zgodę od 13 roku życia. Chociaż dokument nie ma mocy prawnej, wywiera presję polityczną na Komisję Europejską, która obecnie ma możliwość przekształcenia tych zaleceń w obowiązujące prawo UE.

Cyfrowa narkotyka?

Te działania odpowiadają na rosnące obawy ekspertów, nauczycieli i rodzin dotyczące nadmiernego korzystania ze smartfonów i zagrożeń, jakie media społecznościowe stanowią dla młodych, zwłaszcza pod względem zdrowia psychicznego, ekspozycji na szkodliwe treści i cyberprzemocy. Chociaż powszechne jest przekonanie, że media społecznościowe stanowią poważne i pilne wyzwanie, to znacznie mniej zgody panuje co do najlepszych metod radzenia sobie z tym problemem. Niektórzy opowiadają się za surowymi środkami, takimi jak zakazy oparte na wieku, podczas gdy inni preferują rozwiązania skoncentrowane na edukacji, kompetencjach cyfrowych i odpowiedzialności platform, odzwierciedlając szersze napięcia między ochroną a autonomią oraz różne wizje tego, kto powinien ponosić odpowiedzialność. W rezultacie, środki zakazujące korzystania z mediów społecznościowych przez niepełnoletnich wywołały sceptycyzm i debatę, czy takie ograniczenia rozwiązują podstawowy problem, czy też są tylko częściowym i potencjalnie nieskutecznym rozwiązaniem, podnosząc pytania o nadzór, prywatność i rolę samych platform.

Już na etapie proponowania ustawy ograniczającej dostęp, w listopadzie 2025 roku, rząd Hiszpanii przedstawił najbardziej wszechstronne na świecie badanie wpływu technologii na dzieci i młodzież. Badanie Dzieciństwo, Młodość i Dobrostan Cyfrowy, opublikowane przez Red.es, UNICEF Hiszpania, Uniwersytet Santiago de Compostela i Radę Główną Związków Inżynierii Informatycznej, zbiera głosy około 100 000 dzieci i młodzieży w Hiszpanii. Z badań wynika, że 41 procent dzieci ma własny smartfon już w wieku 10 lat, a 76 procent w wieku 12 lat. Około 20 procent chłopców i dziewcząt w wieku od 10 do 20 lat deklaruje spędzanie na mediach społecznościowych ponad pięć godzin w weekendy, a intensywne korzystanie wiąże się z większym lękiem, niższą jakością życia i większą ekspozycją na nękanie, cyberprzemoc lub cyfrową kontrolę w związkach miłosnych.

Dodatkowe dowody sugerują, że opóźnienie wprowadzenia smartfonów do życia dzieci do 13 lub 14 lat — zamiast średniego wieku 10,8 lat w Hiszpanii — zmniejsza problemy takie jak uzależnienie od gier, ekspozycja na sexting i pornografię, oraz kontakt z nieznajomymi o połowę.

„Dostępne dowody naukowe pokazują, że coraz wcześniejsze wprowadzanie smartfonów, a szczególnie mediów społecznościowych, do życia nieletnich nie jest obojętne. Zabiera więcej, niż daje,” podsumowuje Antonio Rial, współautor krajowego badania, adiunkt psychologii społecznej na Uniwersytecie Santiago de Compostela i ekspert w dziedzinie zachowań młodzieży, mediów cyfrowych i uzależnień bez substancji.

Mózg młodzieńczy, z hiperaktywnym układem nagrody i jeszcze niedojrzałą kontrolą wykonawczą, jest wysoce podatny na mechanizmy mediów społecznościowych zaprojektowane tak, aby przyciągać uwagę użytkowników za wszelką cenę. Anna Lembke, jedna z pierwszych badaczek dokumentujących ten efekt, napisała w swojej książce z 2021 roku Dopamine Nation: „Smartfon jest hipodermiczną strzykawką czasów nowożytnych, dostarczającą cyfrową dopaminę 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, pokoleniu podłączonemu do sieci.”

Inaczej mówiąc, rodzice mają powody do niepokoju. María Gijón, autorka Możesz zostawić telefon, jeśli wiesz jak (2026) i matka 12-letniego dziecka, kieruje delegacją Madrytu w ramach Adolescencia Libre de Móviles (Młodość Wolna od Smartfonów). Ruch ten rozpoczął się w 2023 roku od rozmowy matek zaniepokojonych w parku dzielnicy Poblenou w Barcelonie i od tego czasu rozwinął się do poziomu krajowego. Jego celem jest zjednoczenie rodzin wokół opóźnienia korzystania z smartfonów przez dzieci. „Ideą jest, że jeśli wszyscy zgodzimy się, aby dawać je później, łatwiej będzie oprzeć się presji społecznej, którą odczuwaliśmy, aby dać smartfon w wieku 12 lat,” wyjaśnia Gijón. Organizacja naturalnie popiera proponowane przez rząd hiszpański środki ograniczające dostęp nieletnich do sieci społecznościowych.

Gijón uważa, że dzieci i młodzież nie używają swoich telefonów do nauki gry na pianinie czy nauki trzech języków. „Te przypadki to jak igła w stogu siana,” wyjaśnia: „To, co jest tutaj istotne, to zdrowie publiczne, a w zdrowiu publicznym musimy skupić się na większości.” Rial i Gijón podkreślają, że zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez niepełnoletnich poniżej 16 roku życia szczególnie ochroni rodziny o niskim statusie socjoekonomicznym, których dzieci mają tendencję do nadmiernego korzystania z urządzeń cyfrowych w porównaniu z innymi. Chociaż uzależnienie cyfrowe jest globalnym problemem, który nie różni się ze względu na status społeczno-ekonomiczny, rasę czy płeć, nie wszystkie dzieci mają dostęp do dobrej szkoły, gdzie mogłyby być odpowiednio ukierunkowane w korzystaniu z technologii. „Im niższy poziom socjoekonomiczny, tym większa dezinformacja i prawdopodobnie większe szkody. To sprawia, że działania prewencyjne przez legislację są jeszcze bardziej konieczne,” podkreśla Rial.

Stanowisko eksperta jest jasne: media społecznościowe powinny być nielegalne dla niepełnoletnich, tak jak alkohol i papierosy. „Raz na zawsze, decydenci polityczni stanęli po stronie niepełnoletnich, którzy muszą być chronieni. Stanęli po stronie rodzin, które potrzebują wsparcia i wskazówek. I pociągnęli do odpowiedzialności przemysł technologiczny, jasno dając do zrozumienia, że większość odpowiedzialności spoczywa na nich, a nie na dzieciach czy ich rodzinach,” twierdzi.

Choroba i lekarstwo

W miarę jak rządy posuwają się naprzód w regulacji platform, przemysł technologiczny odpowiedział sprytnie, zalewając dyskurs publiczny treściami podkreślającymi korzyści mediów społecznościowych i przedstawiając edukację cyfrową jako główne rozwiązanie łagodzące ich braki. Jednak pojawili się także eksperci, którzy, choć krytykują działanie tych platform, sprzeciwiają się środkom ograniczającym dostęp niepełnoletnich, argumentując, że lekarstwo może być gorsze od choroby.

Nie powinniśmy karać dzieci zamiast platform. Zakaz powinien dotyczyć konkretnych platform mediów społecznościowych, które nie przestrzegają zasad ochrony niepełnoletnich

Ci, którzy uważają, że niepełnoletni powinni mieć dostęp, argumentują, że media społecznościowe dostarczają młodzieży informacji, kontaktu i wzorców, których mogą nie znaleźć w środowisku rodzinnym czy szkolnym. Dla wielu grup marginalizowanych te platformy stanowiły przestrzeń niezbędną do autoekspresji i odnalezienia wspólnoty. „Jeśli będziemy wprowadzać zakazy bez szukania alternatyw, pozbawiamy ich udziału w życiu publicznym, a także szerokiego zakresu możliwości kontaktu i nauki,” twierdzi Marta G. Franco, dziennikarka, specjalistka od mediów społecznościowych i autorka Las redes son nuestras (Sieci są nasze), która siebie określa jako „obywatelkę internetu od 1999 roku.”

Alexandra Geese, europosłanka Zielonych zajmująca się kwestiami cyfrowymi, zgadza się: „Nie powinniśmy karać dzieci zamiast platform. Zakaz powinien dotyczyć konkretnych platform mediów społecznościowych, które nie przestrzegają zasad ochrony niepełnoletnich.” Jednocześnie dodaje: „Powinniśmy wspierać inicjatywy budowania lepszego internetu. Mogłyby one zapewnić bezpieczne przestrzenie dla dzieci i nie powinny być dotknięte zakazem.”

Franco zauważa, że mimo rosnących apeli o ograniczenie mediów społecznościowych, odpowiedzialni rządowi wciąż korzystają z tych platform, aby uzyskać informacje w czasie rzeczywistym. Na przykład, po poważnym wypadku kolejowym w styczniu, hiszpański minister transportu zamieścił na Twitterze aktualizacje na żywo dotyczące usług kolejowych, podkreślając zależność państwa od mediów społecznościowych jako narzędzia komunikacji natychmiastowej.

Dodatkowo, krytycy ostrzegają, że zakazy mogą osłabić wysiłki na rzecz zaangażowania młodych w politykę. Mazzei wskazuje na paradoks: jeśli młodzi w wieku 16 lat mają prawo głosu, jak to ma miejsce w coraz większej liczbie krajów europejskich, czy nie ma sensu ograniczać ich dostępu do informacji w mediach społecznościowych do tego wieku?

Franco również ostrzega przed wyciąganiem ogólnych wniosków na podstawie badań. Chociaż lęk i depresja wśród młodych wzrosły mniej więcej w tym samym czasie, gdy media społecznościowe stały się powszechne, między 2010 a 2015 rokiem, inne czynniki — takie jak globalny kryzys gospodarczy — mogły przyczynić się do tego efektu. Franco dodaje, że w Stanach Zjednoczonych, skąd pochodzą liczne te badania, rozpoczęto badania wśród nastolatków w podobnym okresie, co mogło stworzyć wrażenie wzrostu problemów zdrowia psychicznego. „Fakt, że dwie rzeczy dzieją się jednocześnie, nie oznacza koniecznie, że jedna powoduje drugą. Wręcz można zapytać, czy odwrotnie — czy problemy psychiczne nie mogą prowadzić do większego korzystania z mediów społecznościowych,” zauważa.

Jeśli młodzi w wieku 16 lat mają prawo głosu, jak to ma miejsce w coraz większej liczbie krajów europejskich, czy nie ma sensu ograniczać ich dostępu do informacji w mediach społecznościowych do tego wieku?

Rial nie zgadza się: „Poziomy lęku, somatyzacji i depresji potrajają się, a ryzyko samobójstwa czterokrotnie rośnie wśród nastolatków, którzy wyraźnie wykazują wzorzec nieadaptacyjnego korzystania z mediów społecznościowych. Czy młody człowiek z problemami emocjonalnymi lub z istniejącym wcześniej problemem zdrowia psychicznego jest bardziej skłonny do nieadaptacyjnego korzystania z mediów społecznościowych? Oczywiście. Relacja jest dwukierunkowa, ale to nie wyklucza pierwszego znaczenia.”

Podobnie jak Rial, Franco krytykuje cyfrowe przestrzenie tworzone przez prywatne firmy, zaprojektowane tak, aby maksymalizować zysk z naszych danych, i w swojej pracy opowiada się za alternatywnymi środowiskami, które promują zdrowsze interakcje. Jednak uważa, że całkowity zakaz korzystania jest równoznaczny z wyrzuceniem dziecka razem z wodą z kąpielą.

Zadaj właściwe pytanie

Nicoleta Prutean, starsza analityczka ds. rządzenia w Centrum Przyszłych Pokoleń (CGF) i ekspertka w dziedzinie neurobiologii i psychologii, pracuje nad tworzeniem polityk mających chronić zdrowie psychiczne w erze przyspieszającej technologii. Uważa, że ograniczenia oparte na wieku są polityczną odpowiedzią na źle sformułowane pytanie. „Pytanie 'czy media społecznościowe szkodzą zdrowiu psychicznemu?' brzmi bardzo jak 'czy jedzenie szkodzi zdrowiu fizycznemu?' Jedzenie może być dobre, ale też może być złe.” Jej zdaniem, właściwe podejście polega na pytaniu, które funkcje w projektowaniu mediów społecznościowych są szkodliwe. „Odpowiedzią byłyby funkcje systemów rekomendacji, interfejsu, nieskończonego przewijania, automatycznego odtwarzania, zmiennych nagród, które wykorzystują naszą zdolność skupienia uwagi i wrażliwość na nagrody,” zauważa. Ignorowanie faktu, że problemy mediów społecznościowych tkwią w ich projektowaniu, ryzykuje pozostawieniem nas podatnymi na nowe technologie — takie jak generatywna sztuczna inteligencja — które mogą powielać te funkcje. „Jeśli będziemy skupiać się tylko na mediach społecznościowych jako całości i nie na mechanizmach, stracimy z oczu inne technologie, w których te mechanizmy są jeszcze silniejsze.”

Obowiązujące prawo europejskie odnosi się konkretnie do funkcji platform cyfrowych, które wiadomo zakłócają zdrowie psychiczne. „Rozporządzenie o usługach cyfrowych (DSA) dotyczy właściwych obiektów, uznaje, że projekt systemów odgrywa bardzo ważną rolę i przewiduje sankcje finansowe,” wyjaśnia Prutean. W lutym Komisja Europejska opublikowała wstępne wnioski dotyczące TikToka w ramach DSA, stwierdzając, że jego uzależniające funkcje — takie jak scroll nieskończony, automatyczne odtwarzanie i wysoce spersonalizowane rekomendacje — mogą naruszać prawo, nie łagodząc ryzyka dla dobrostanu użytkowników. Jeśli te wnioski się potwierdzą, TikTok może zostać ukarany grzywną do 6 procent globalnego rocznego obrotu, co jest maksymalną karą przewidzianą w DSA za poważne naruszenia.

Ignorowanie faktu, że problemy mediów społecznościowych tkwią w ich projektowaniu, ryzykuje pozostawieniem nas podatnymi na nowe technologie — takie jak generatywna sztuczna inteligencja — które mogą powielać te funkcje.

Geese również opowiada się za atakiem na konkretne praktyki platform. „Zamiast dyskutować o ogólnym zakazie mediów społecznościowych, powinniśmy identyfikować problematyczne praktyki, takie jak algorytmy promujące treści graniczne, segmentacja i funkcje uzależniające. Na podstawie rozporządzenia o usługach cyfrowych, Komisja Europejska mogłaby już teraz nałożyć bardziej rygorystyczne zasady na media społecznościowe.”

Jednak Prutean argumentuje, że zarówno środki ograniczające dostęp niepełnoletnich do mediów społecznościowych, jak i DSA, ignorują szerszy zakres dobrostanu psychicznego. Pierwsze ograniczają go do braku cierpienia: „Bycie zdrowym psychicznym oznacza także zdolność do działania, na przykład. Nie powinniśmy dążyć do tego, by przyszłe pokolenia po prostu nie były przygnębione czy niespokojne; powinniśmy dążyć do więcej.” W przypadku DSA, zauważa, że szkoda często pojawia się znacznie wcześniej, zanim pojawi się kliniczna patologia. „To nie jest wyraźnie wyrażone [w prawie]. Rozszerzenie definicji szkody psychicznej i dostarczenie dowodów naukowych i odniesień uczyniłoby te przepisy bardziej stosowalnymi. Odniesienie do zdrowia psychicznego jest tam obecne, ale próg tego, co stanowi szkodę, nie jest do końca jasny, co utrudnia egzekwowanie.”

Dla Franco, „w pewnym sensie paradoksalne jest, że ciągle słyszymy apele o tworzenie nowych ustaw, podczas gdy Hiszpania jest jednym z krajów [obok Niemiec i Francji], które wspierają deregulację przepisów o ochronie danych poprzez Omnibus Digital, który jest obecnie przedmiotem dyskusji w Komisji Europejskiej.” Zauważa również, że Hiszpania opóźnia transpozycję DSA, która wymaga utworzenia krajowego organu do jego wdrożenia.

Ponoszenie odpowiedzialności przez platformy

Jednym z głównych wyzwań środków ograniczających dostęp niepełnoletnich jest system weryfikacji wieku. Pionierski zakaz Australii napotkał trudności w praktyce: prawo nie narzuca konkretnej technologii, pozostawiając platformom wybór metod. Chociaż miliony kont niepełnoletnich zostały zamknięte, wielu młodych nadal jest aktywnych, ponieważ narzędzia weryfikacji są niedoskonałe, a platformy umożliwiają różne sposoby obejścia reguł. W przeciwieństwie do tego, Hiszpania (i szerzej UE) pracuje nad opracowaniem protokołu chroniącego prywatność, w którym użytkownicy będą posiadali kryptograficzny identyfikator — podobny do cyfrowego dowodu osobistego — potwierdzający ich wiek bez ujawniania danych osobowych. Przechowywany w cyfrowym portfelu, identyfikator będzie bezpiecznie przedstawiany platformom, które będą wiedziały tylko, że użytkownik spełnia wymóg wiekowy, a nie jego pełną tożsamość.

Technologia rozwija się znacznie szybciej niż prawo, a jedynym sposobem ochrony niepełnoletnich — którzy nie mają zdolności samoregulacji wobec projektów czy narzędzi uzależniających — jest opóźnienie wieku dostępu.

Chociaż Gijón podkreśla konieczność towarzyszenia ograniczeniom skutecznego systemu weryfikacji wieku, który zapewni przestrzeganie przepisów przez platformy (w tym poprzez wystarczająco surowe sankcje, aby zniechęcić do naruszeń) i uniemożliwi niepełnoletnim łatwe obejście środków, Franco obawia się, że działania te mogą prowadzić do śledzenia aktywności online aż do tożsamości prawnej użytkowników. Ostrzega: „Nawet jeśli zapewniają, że będzie to robione w sposób nieujawniający naszej tożsamości, wszelkie dane, które zostawiamy, są niezwykle ryzykowne i mogą być potencjalnie przechwycone w jakiś sposób.” Geese ma podobne obawy: „Kluczowe jest, aby nie wykorzystywać dodatkowych danych — w szczególności żadnych danych biometrycznych. Dane biometryczne mogą być użyte do tworzenia seksualizowanych obrazów lub do politycznego nadzoru wiele lat później.”

Osoby cytowane w tym artykule zaproponowały różne rozwiązania problemu mediów społecznościowych, ale zgodziły się co do dwóch punktów: że obecny sposób projektowania mediów społecznościowych nie dotyczy wyłącznie niepełnoletnich, oraz że wielkie firmy technologiczne powinny ponosić odpowiedzialność. Jorge zauważa, że choć ograniczenie uzależnienia od ekranów u niepełnoletnich przyniosłoby wyraźne korzyści, problem nie może być sprowadzony wyłącznie do dzieci, i dlatego interwencja musi skupić się na algorytmach napędzających kompulsywne zaangażowanie. „Mam 24 lata i nadal jestem przyklejony do telefonu,” mówi. Mazzei z kolei podkreśla znaczenie umożliwienia młodym uczestnictwa w społeczeństwie cyfrowym, jednocześnie ostrzegając przed niekontrolowanym algorytmem. Nie zajmuje jednoznacznego stanowiska w debacie, ale ostrzega przed całkowitymi zakazami, sugerując, że zakaz może być błędnym podejściem: „Może lepiej byłoby ograniczyć lub moderować dostęp.”

Rial z kolei umieszcza debatę w szerszym, demokratycznym kontekście, pytając: „Jeśli dogłębnie przeanalizujemy problem, czy to nie jest kwestia jakości demokracji? Badania w USA pokazują, że 80 procent mowy nienawiści pochodzi od zaledwie 20 procent użytkowników lub kont. Co się z tym dzieje?”

Przestrzeń cyfrowa, niegdyś chwalona jako demokratyczny forum publiczne, dziś bardziej przypomina centrum handlowe niż plac publiczny. Alternatywą, jak twierdzi Franco, jest promowanie innych środowisk cyfrowych: „To wymaga większej współpracy publicznej z firmami i obywatelami w celu budowania przestrzeni cyfrowych opartych na otwartym oprogramowaniu i innych zasadach przewodnich.”

Podczas gdy ta współpraca jest podejmowana, „zdrowie psychiczne, fizyczne i społeczne dzieci i młodzieży nadal się pogarsza,” obawia się Gijón. „Technologia rozwija się znacznie szybciej niż prawo, a jedynym sposobem ochrony niepełnoletnich — którzy nie mają zdolności samoregulacji wobec projektów czy narzędzi uzależniających — jest opóźnienie wieku dostępu.”