Witamy w największej społeczności typerów. Hazard jako podatek od rozpaczy

Kapitál
Witamy w największej społeczności typerów. Hazard jako podatek od rozpaczy

Podczas ostatnich mistrzostw świata w hokeju i aktualnych mistrzostw świata w piłce nożnej wzbudziła się fala sprzeciwu wobec dużej ilości reklam na różne rodzaje hazardu. Nawet zwykle prawicowe, konserwatywne i katolickie elektoraty potrafią właściwie nazwać niszczycielski i niemoralny wpływ na najbardziej wrażliwe części społeczeństwa. Hazard jednak nie jest tylko zakładem na to, czy mistrzostwa wygra Hiszpania czy Anglia. Kapitalizm osiągnął etap, w którym nadzieja na ucieczkę z prekaryjnej niepewnej pracy i rosnących kosztów życia oferowana jest głównie przez formy hazardu – oszukańcze kryptowaluty, handel na giełdzie czy zakłady na rynkach predykcyjnych. Wejście na giełdę SpaceX pokazuje nam jednak, że – jak już dawno wiedziała Wolna Europa – wszystko jest oszustwem.

Podczas ostatnich mistrzostw świata w hokeju i aktualnych mistrzostw świata w piłce nożnej pojawiła się fala sprzeciwu wobec dużej ilości reklam na różne rodzaje hazardu. Nawet zwykle prawicowe, konserwatywne i katolickie elektoraty potrafią właściwie nazwać niszczycielski i niemoralny wpływ na najbardziej wrażliwe części społeczeństwa. Hazard jednak nie jest tylko zakładem na to, czy mistrzostwa wygra Hiszpania czy Anglia. Kapitalizm osiągnął etap, gdy nadzieję na wyjście z prekariatu, niepewnej pracy i narastających kosztów życia oferują głównie formy hazardu – oszukańcze kryptowaluty, handel na giełdzie czy zakłady na rynkach predykcyjnych. Wejście na giełdę SpaceX pokazuje nam jednak, że – jak już dawno wiedziała Wolna Europa – wszystko to jest oszustwem.

Nasz najstarszy syn znajduje się w okresie życia, kiedy uczy się czytać i czyta wszystko, co widzi wokół siebie, w tym graffiti, reklamy i bilbordy na ulicach. Czasami tłumaczę mu, co oznacza skrót ACAB, ale najczęściej trafiamy tylko na kolejną reklamę kasyna lub zakładów online.

Chociaż to tylko moje anegdotyczne spostrzeżenie, mam wrażenie, że reklamy na różne rodzaje hazardu stanowią większość bilbordów przy drogach. I nie tylko tam. Podczas ostatnich mistrzostw świata w hokeju hazard zajmował ponad połowę czasu reklamowego w słowackim nadawaniu meczów.

Krytyka hazardu potrafi zjednoczyć ludzi z całego spektrum politycznego. Chociaż nieproporcjonalny i często niszczący wpływ na biedne i marginalizowane warstwy społeczeństwa czyni z niego naturalny temat lewicowy, najczęściej przeciw niemu są na Słowacji co najmniej konserwatywne i katolickie głosy. To głównie konserwatywne aktywistki i aktywiści walczyli o zakaz hazardu w Bratysławie i których pierwsze próby zablokowały radne i radni miejskiej rady, z których obecnie są bliscy sojusznicy burmistrza Matúša Vally, choć ten ostatecznie podczas swojego pierwszego mandatu zakaz hazardu w końcu wprowadził. Skala wyzysku i wykorzystywania najsłabszych jest w tej dziedzinie tak ogromna, że nawet ci, którzy zwykle bronią „zwykłego” kapitalistycznego wyzysku, nie mogą na to patrzeć.

W tych słowach jednak chcę pokazać, że ta różnica jest w dużej mierze sztuczna. Zwłaszcza przy rosnącym poziomie nierówności majątkowych, prekaryjnej pracy i kosztów godnego życia, hazard i inne działalności gospodarcze, które w swojej istocie są nie do odróżnienia od hazardu pozostają jedyną nadzieją zwykłego człowieka na awans w społecznym rankingu i zapewnienie sobie stabilności ekonomicznej.

Zakłady na przyszłość

W przypadku hazardu bowiem nie chodzi o żadne marksistowskie teoretyzowanie. To jest długoterminowe, empirycznie obserwowane zachowanie: przedpoko-ką drobne zakłady przez loterie i podobne typy (gdzie nie jest potrzebna wysoka kwota wejściowa, nie jest potrzebna żadna umiejętność kontrolowania gry jak poker i można stawiać bez minimalnego „treningu” – np. online lub na poczcie) na różnicę od innej konsumpcji podczas kryzysów gospodarczych rosną. Widać to na danych z Włoch, Islandu, Irlandii. Dla ludzi, którzy podczas kryzysu doświadczają bezrobocia, spadku dochodów i poziomu życia, loteria jest „niskoprogową” metodą na utrzymanie nadziei, że ich sytuacja może się poprawić. Dlatego tym bardziej jest to podłe, gdy loterie prowadzą państwa lub firmy państwowe – jak to jest w przypadku słowackiego TIPOS-u. To efektywny regres podatkowy od biedy i rozpaczy – i w słowackim kontekście z relatywnie śmiesznym wkładem do budżetu państwa. W latach 2018–2020 TIPOS przyniósł państwu jedynie około 50 milionów euro rocznie (jeden kilometr tunelu autostradowego).

Podobne paradoksalne zachowania – wzrost wydatków na pozornie zbędną konsumpcję podczas kryzysów gospodarczych – jednak nie widzimy tylko w hazardzie. W literaturze ekonomicznej i psychologicznej można natrafić na pojęcie efektu szminki (lipstick effect). Podczas recesji rośnie wydawanie pieniędzy na kosmetyki upiększające (jak szminki do ust) czy modę – ale tylko u kobiet. Podstawowe wyjaśnienie psychologiczne to tzw. strategia atrakcyjności – dążenie do ekonomicznego zabezpieczenia się podczas kryzysu gospodarczego poprzez zdobycie atrakcyjnego partnera romantycznego. To jest więc podobny efekt jak przy hazardzie – za nową szminkę „nic nie dam” i może z tego coś będzie. 

Istnieje jednak także uzupełniające wyjaśnienie, które jest mniej stereotypowe płciowo i w końcu pomaga nam wyjaśnić inny, szerszy zjawisk związany z recesjami. Badanie efektu szminki podczas pandemii COVID-19 pokazało, że istnieje on także w okresie, gdy nie ma to oczywistego sensu – w czasach lockdownów te kobiety nie miały się komu „pokazywać”, ale mimo to wydawały więcej na modę i kosmetyki. Autorzy badania oceniają to jako „efekt szminki skierowany na siebie” – w okresie niepewności kobiety w tej badanej grupie nie skupiały się na zdobywaniu partnera, lecz na odkrywaniu własnej tożsamości i gustu. Chciały sprawić sobie przyjemność, gdy wszystko wokół się rozpadało.

Podobne zachowania widzimy w popularności pozornie zbędnych internetowych szaleństw konsumenckich, takich jak LabuBu laleczki czy karty Pokémon. To nie tania, ale relatywnie dostępna rozrywka, która jednocześnie zawiera aspekt hazardu (nie wiesz, jaką laleczkę czy karty dostaniesz w paczkach). Nie chodzi więc o rodowo uwarunkowaną próbę zdobycia partnera, lecz o mechanizm samobezpieczeństwa, jak przetrwać w gospodarce, w której nie masz nadziei, że te kilka euro, które zaoszczędzisz (jeśli nie kupisz Labubu), pomoże ci odłożyć na mieszkanie czy emeryturę.

W tych samych czasach obserwujemy gwałtowny wzrost tzw. rynków predykcyjnych, takich jak Polymarket i Kalshi, gdzie można stawiać na wszystko, od drugiego przyjścia Chrystusa po dokładne słowo, które powie ktoś w podcaście. I gdzie kilku bardzo dobrze poinformowanych użytkowników zarobiło miliony na dobrze wyczekiwanym zamknięciu zakładów na to, co zrobi prezydent USA w związku z wojną w Iranie. To znaczy, nie stawiasz – zawierasz kontrakt na przyszłość. Założyciele tych platform próbują nam wmówić (i przekonać także urzędy regulacyjne), że to nie hazard, lecz handel instrumentami finansowymi. To nie są zakłady, lecz instrumenty pochodne. Podobnie jak kontrakty futures na zakup ropy czy swapy na kursy walut światowych.

W pewnym sensie mają rację – ale mówią tym coś innego, niż chcą osiągnąć. Tak, Polymarket jest jak handel instrumentami finansowymi, ponieważ handel instrumentami finansowymi jest w swojej istocie hazardem. Każda opcja, każdy kontrakt futures, każdy swap, każdy instrument pochodny, wszystko to są zakłady na przyszłość. Więcej lub mniej oparte na poufnym poznaniu tego, co może się zdarzyć – tak samo jak gdybyś stawiał na Liverpoul.

I nic innego niż hazard jako droga do bogactwa nie oferują też tłumy internetowych influencerów i influencer-ek. Od przeciętnych finansowych bros, którzy przekonują, że Bitcoin czy inny najnowszy stablecoin idzie „na księżyc”, przez milionerów jak Milan Dubec, który z mantrą „mieszkania, mieszkania, mieszkania” zyskał popularność, aż po (zazwyczaj kobiety) influencerki, które próbują was skusić na najnowszą piramidę MLM z olejkami eterycznymi czy kosmetykami.

The house always wins

Synowi przy reklamach kasyn tłumaczę, że kasyna istnieją tylko dlatego, że ludzie w nich przegrywają. „The house always wins”. Ci, którzy posiadają kasyna, bogacą się na mizerii zwykłych ludzi, którzy przychodzą grać do kasyna.

Kapitalizm finansowy działa dokładnie tak samo. Oszustwa z kryptowalutami zdarzają się dziś na co dzień, np. przez tzw. rug pull (dosłownie „zerwanie dywanu spod nóg”). Ktoś (np. także prezydent Stanów Zjednoczonych i jego żona) tworzy nową kryptowalutę, którą najpierw udostępnia sobie i najbliższym. Następnie ją „podbija” przez media społecznościowe, a zwykli inwestorzy i inwestorki kupują ją z nadzieją na szybki zysk i nieograniczony wzrost. Gdy wartość kryptowaluty dostatecznie wzrośnie, pierwotni założyciele wyrywają spod nóg innych ten metaforyczny dywan – sprzedają wszystkie swoje pozycje z ogromnym zyskiem, cena spada, a reszta zostaje z bezcennym kawałkiem zer i jednostek w portfelu cyfrowym.

Wielu z nas żyje w przekonaniu, że kryptowaluty są co prawda spekulacyjną, trochę podejrzaną inwestycją, ale akcje bowiem reprezentują prawdziwe firmy, więc to nie tylko hazard. Niedawne wprowadzenie na giełdę NASDAQ pierwszego bilionera Elona Muska, SpaceX, pokazuje jednak wszystkie cechy rug pull. Fundamenty SpaceX są optymistycznie mówiąc „przeciętne”: w ostatnich kwartałach wykazuje konsekwentne straty i stojące w miejscu przychody. Struktura akcjonariatu jest ustawiona tak, że Elon Musk i inni inwestorzy „z namiotu” mają dziesięciokrotne prawo głosu, żadnej demokracji akcjonariuszy się nie odbywa. Inwestorzy (ale także sam Elon i wczesne pracownice firmy) od lat mają kapitał ulokowany w tej prywatnej firmie, której wartość do tej pory była tylko papierowa. Dopiero wejście na giełdę daje możliwość „wyjścia” – realizacji zysków. Aby osiągnąć jak największy zysk, SpaceX potrzebuje masowego i niekończącego się popytu ze strony zwykłych i instytucjonalnych inwestorów (funduszy emerytalnych, ETF-ów). Dlatego do obrotu wprowadza ponadstandardowe 30 % wszystkich akcji i zażądał od giełdy NASDAQ zmian w zasadach, aby do indeksu 100 najwartościowszych firm na giełdzie trafiły już po trzech tygodniach od rozpoczęcia handlu, a nie po trzech miesiącach. To oznacza, że wraz z kultem osobowości wokół Elona Muska, handel akcjami SpaceX otrzyma ogromną dawkę także poprzez automatyczne zakupy od wielkich funduszy emerytalnych i inwestycyjnych, które śledzą indeksy NASDAQ. Dzięki temu w najbliższych miesiącach wszyscy pierwotni inwestorzy SpaceX będą mogli zbyć swoje akcje, a resztę zwykłych ludzi zostawić z odrobinkami co prawda ogromnej, ale nie bardzo zyskownej firmy. The house always wins.

I choć zwykli inwestorzy i inwestorki połączą siły dla pozornie dobrej sprawy, kasyno ma w ręku wszystkie narzędzia. Subreddit r/wallstreetbets to społeczność amatorskich inwestorów, która zasłynęła histerią wokół akcji firmy GameStop (i innych podobnych firm jak sieć kin AMC). Wtedy zjednoczyli się przeciw inwestorom, którzy stawiali na spadek akcji tej firmy (tzw. shorting). Cena akcji upadającej sieci sklepów z grami wideo wywindowała się na szczyt, głównie dzięki prostemu handlowi przez aplikacje mobilne. Celem było spowodowanie tak dużych strat funduszy hedgingowych, że musiałyby porzucić swoje zakłady na spadek wartości akcji. Jednak gdy już się wydawało, że im się to uda, wkroczyli wielcy gracze. Aplikacje mobilne jak Robinhood i eToro wyłączyły możliwość kupowania akcji GameStop i pozostałych dotkniętych firm. Fundusze hedgingowe traciły miliardy dolarów i istnieje uzasadnione podejrzenie, że wykorzystały swoje uprzywilejowane pozycje w amerykańskiej gospodarce i polityce, aby zatrzymać handel, a tym samym swoje straty. Niezależnie od tego, czy to było nieuczciwe działanie, czy spontaniczna solidarność kapitalistów, historia się powtarza. The house always wins.

Zwykłe zakłady sportowe i loterie, „zbędne” zakupy według najnowszych trendów, wydatki na „siebie”, rynki predykcyjne czy dążenie do iluzorycznego bogactwa na giełdzie i kryptowalutach – to wszystko jest hazard i próba zabawy w obliczu beznadziei. W gospodarce, w której zwykłe drogi do wygodnego życia w średniej klasie przestają działać, hazard zawsze będzie rozpaczliwą próbą zwykłych ludzi „wygrania” kapitalizmu i zabezpieczenia się przed prekariatem i wyzyskiem. Ostatecznie jednak prowadzi to tylko do tego, że świat pierwszego bilionera i nierówności bogactwa, sięgającej poziomu Wielkiego Gatsby’ego.

Chciałbym, aby moi konserwatywni przyjaciele i przyjaciółki, którzy walczą z hazardem, uświadomili sobie, że hazard dzisiaj nie ukrywa się tylko w kasynach i bukmacherach. Jest wszędzie wokół nas.

Tekst powstał przy wsparciu fundacji Rosa Luxemburg Stiftung, z przedstawicielstwem w Czechach. Za treść odpowiada wyłącznie wydawca; poglądy prezentowane w tekście nie muszą koniecznie odzwierciedlać stanowiska fundacji.