„Rodziny Tęczowe”: Przemyślenie na nowo więzi, które nas łączą

Green European Journal
„Rodziny Tęczowe”: Przemyślenie na nowo więzi, które nas łączą

Wzrost skrajnej prawicy w Europie był związany z narracją promującą powrót do tradycyjnej rodziny. Chociaż ten koncept nigdy nie był uniwersalny, teraz wydaje się bardziej przestarzały niż kiedykolwiek. Czy patrzenie na osoby LGBTQIA+, które zawsze musiały wytyczać własną drogę, może pomóc w przemyśleniu naszego podejścia do rodziny, rodzicielstwa i opieki?

Wzrost skrajnej prawicy w Europie był związany z narracją promującą powrót do tradycyjnej jednostki rodzinnej. Chociaż ten koncept nigdy nie był uniwersalny, teraz wydaje się bardziej przestarzały niż kiedykolwiek. Czy patrzenie na osoby LGBTQIA+, które zawsze musiały wytyczać własną ścieżkę, może pomóc przemyśleć nasze relacje z rodziną, rodzicielstwem i opieką?

Ilaria i Elisabetta tworzą szczęśliwą parę. Mieszkają z ich 19-miesięczną córką, Leą, w społecznie liberalnym mieście Bolonia we Włoszech.

Jednak ich droga do zostania rodzicami tej samej płci nie była łatwa. Lea została poczęta metodą IVF, na którą, ze względu na zakaz tego procederu dla par tej samej płci we Włoszech, musieli wyjechać do Barcelony, co wiązało się z logistycznym i finansowym obciążeniem. Ilaria i Elisabetta mieli również trudności z uzyskaniem leku na stymulację jajników niezbędnego do dobrego wyniku IVF. Sam lek nie jest nielegalny we Włoszech, ale, jak mówi Ilaria, „niektórzy po prostu są przeciwni temu, i mogą zniszczyć czyjeś marzenia”.

„Niektóre apteki odmówiły nam wydania niezbędnych leków, a nasz lekarz rodzinny również odmówił pomocy. Udało się nam tylko dlatego, że mieliśmy przyjaciela, który jest właścicielem apteki.”

W ostatnich latach wzrost skrajnej prawicy w Europie był związany z reakcją przeciwko postępowi praw LGBTQIA+ i promowaniu powrotu do „tradycyjnych wartości rodzinnych”. Ten konserwatywny dyskurs charakteryzuje się naciskiem na płodność i produktywność, nieufnością wobec nietradycyjnych struktur rodzinnych oraz pragnieniem kontroli nad ciałami, szczególnie kobiet, wszystko to napędzane przez globalny spadek wskaźników urodzeń i starzejące się społeczeństwo.

Od czasu objęcia władzy przez skrajną prawicę Giorgi Meloni w 2023 roku, Włochy podjęły kilka kroków w celu ograniczenia wolności, takich jak kryminalizacja macierzyństwa zastępczego za granicą i ograniczenie tematów LGBTQIA+ w szkołach. Obecnie kraj ten zajmuje 35. miejsce na Mapie Tęczy ILGA-Europe, która ocenia kraje na podstawie ich praktyk prawnych i polityk wobec osób LGBTQIA+. Prawa rodzinne to jedna z dziedzin, w których Włochy najbardziej odstają.

Jednak Włochy nie są odosobnione w Unii Europejskiej. Małżeństwo równouprawnione jest uznawane tylko w 16 państwach członkowskich, wspólne adopcje w 17, a reprodukcja wspomagana dla par nieheteroseksualnych w 13.

„Inny problem pojawił się, gdy urodziła się nasza córka,” opowiada Ilaria. „Przez pierwszy rok była formalnie tylko córką Elisabetty, ponieważ to ona ją urodziła, a ja nie miałam prawnego sposobu, by uznać ją za swoją córkę.”

Sytuacja została ostatecznie rozwiązana, gdy Trybunał Konstytucyjny uchylił ograniczenia wprowadzone przez rząd w 2023 roku. Orzekł, że matki niebiologiczne w parach tej samej płci mają prawo do automatycznego uznania prawnego, jeśli dziecko zostało poczęte za granicą. W lipcu 2025 roku, 11 miesięcy po urodzeniu córki, Ilaria w końcu mogła ją formalnie uznać za swoją. „Wciąż jesteśmy w trakcie dodawania mojego nazwiska do jej nazwiska.”

W ostatnich latach prawa rodzinne osób LGBTQIA+ zyskały coraz większe uznanie ze strony organów ponadnarodowych. W 2023 roku Parlament Europejski zagłosował za uznaniem rodzicielstwa w całej UE „bez względu na to, jak dziecko zostało poczęte, urodzone lub jakiego rodzaju rodziny mają.”

Jednak trudności nadal istnieją. W swoim Strategii Równości LGBTIQ+ 2026-2030, przyjętej w październiku 2025 roku, Komisja Europejska zauważa, że „z powodu różnic w prawie rodzinnym między państwami członkowskimi, więzy rodzinne mogą nie być już uznawane w sytuacjach transgranicznych.”

Zgodnie z trzecią ankietą FRA dotyczącą LGBTIQ, „14% respondentów z rodzin z rodzicami LGBTQIA+ napotkało problemy z uznaniem ich rodzicielstwa prawnie.”

Queerness and happiness

Norma rodziny nuklearnej składającej się z matki, ojca i ich dzieci nie odzwierciedla nawet rzeczywistości wielu heteroseksualnych dorosłych – pomyśl o rodzinach z jednym rodzicem (które, według danych Eurostatu, stanowią 14 procent gospodarstw domowych z dziećmi), czy dzieciach wychowywanych w rodzinach zastępczych. Jednak podczas gdy tego typu „nietradycyjne” układy rodzinne zostały w dużej mierze znormalizowane, osoby queerowe i „rainbow families” nadal muszą zmagać się z głęboko zakorzenionym błędnym przekonaniem, że ich relacje są z natury dysfunkcyjne i dlatego nieodpowiednie do budowania rodziny.

Dotyczy to szczególnie osób transpłciowych, które są również najczęściej pomijane w prawie rodzinnym. Spośród 49 krajów objętych analizą ILGA-Europe, tylko osiem – Belgia, Dania, Finlandia, Islandia, Malta, Słowenia, Hiszpania i Szwecja – uznają rodzicielstwo transpłciowe.

Jednak dla wielu osób LGBTQIA+ rodzina jest ratunkiem. Chloé, 41-letnia transpłciowa kobieta z Belgii, jest tego doskonałym przykładem. Po rozpoczęciu swojej transformacji płci pięć lat temu, wspomina, że otrzymywała zazwyczaj pozytywne reakcje od wszystkich, w tym od rodziny, swojej ówczesnej partnerki i trzech córek, w wieku od pięciu do ośmiu lat.

„Musiałam wyjaśnić [mojej najstarszej], w kilku prostych słowach, dlaczego jej tata stał się mamą,” wspomina. W tej przemienionej rodzinie Chloé nie chciała „zająć miejsca ani taty, ani mamy,” i musiała wytyczyć nową rolę dopasowaną do siebie. Z rozmów rodzinnych wyłonił się termin: „Mawé” – „taki poetycki skrót od Mama-Chloé,” uśmiecha się. „Mawé”, mówi, to unikalne imię, które opisuje „rolę, którą mogę wymyślić”.

Chloé i jej była żona są teraz po rozwodzie i dzielą opiekę nad swoimi trzema córkami. Jednak jej ujawnienie się miało pozytywny wpływ na życie rodzinne. „W rzeczywistości, moja transformacja prawdopodobnie pozwoliła naszemu związkowi przetrwać trochę dłużej,” mówi, z wspólnym zrozumieniem, które się między nimi pojawiło, od początku wspierająca i ufająca jej była partnerka. Przyjęcie swojej tożsamości płciowej pozwoliło Chloé „stać się lepszą wersją siebie,” co było korzystne dla jej relacji, córek i więzi rodzinnych.

Z rosnącym naciskiem na alternatywne układy rodzinne pojawia się uznanie, że heteroseksualne struktury rodzinne mogą być miejscem przemocy i ucisku, a nie miłości.

Ilaria, mimo trudności związanych z zostaniem rodzicem we Włoszech z powodu wrogiego systemu prawnego, również odnalazła szczęście w macierzyństwie. Ona i Elisabetta dzielą obowiązki po równo, a wsparcie rodziny i przyjaciół ułatwiło wszystko. „Czułam się jak rodzic na każdym kroku. Czuję się jak matka na własnych prawach.”

Zgodnie z socjolog Gabrielle Richard, autorką eseju „Faire famille autrement” („Tworzenie rodziny inaczej”), czerpanie z queerowych doświadczeń może pomóc społeczeństwom przemyśleć strukturę rodziny. W obliczu poglądu, że ich orientacja seksualna lub tożsamość płciowa jest niekompatybilna z budowaniem rodziny, wiele osób queerowych charakteryzuje to, co Richard nazywa „boczny sposób myślenia o rodzicielstwie,” gdzie rodzice „często nie postrzegają rodzicielstwa jako kolejnego kamienia milowego… lecz jako okazję, pragnienie, przywilej.”

Richard powiedziała mi w wywiadzie, że nic nie jest z góry ustalone, jeśli chodzi o relacje i rodzicielstwo dla osób queerowych, których życie często jest uważane za niepożądane, i dlatego nie jest „zapewnione” społecznie ani prawnie.

„Nie ignorując przemocy inherentnej w tym stanie rzeczy, musimy uznać, że jednocześnie daje im to unikalną wolność działania w tych obszarach.”

Niemożliwa rodzina

Wraz z rosnącym naciskiem na alternatywne układy rodzinne pojawia się uznanie, że heteroseksualne struktury rodzinne mogą być miejscem przemocy i ucisku, a nie miłości.

W swoim eseju „Abolicja rodziny: kapitalizm i komunizacja opieki” (Pluto Press, 2023), amerykańska nauczycielka i autorka M. E. O’Brien krytykuje burżuazyjny ideał rodziny na Zachodzie – zazwyczaj biały, heteroseksualny, właściciel nieruchomości, stabilny i purytański. Chociaż rodziny mogą stanowić miejsce miłości i bezwarunkowej opieki, O’Brien twierdzi, że mogą one również stać się głównymi agentami nierówności, normatywności i przemocy.

W jej opinii, koncepcja rodziny wyłaniająca się z rewolucji przemysłowej osiąga już swoje granice. „Obecna rodzina jest niemożliwa,” konkluduje. „Jest rozdarta między przemocą i niepewnością rasowego kapitalizmu, nadmiernymi wymaganiami codziennej pracy i zbiorowymi pragnieniami wolności.”

To pokrywa się z doświadczeniem Chloé: to presja i oczekiwania związane z wychowaniem rodziny – a nie jej ujawnienie się – wywołały napięcia w związku z jej byłą żoną. „Jeśli poświęcam się dla córek, nie mam już energii na nie później.”

Dla O’Brien, chroniczna bezrobocie, polityka oszczędnościowa, stagnacja płac i trudności z dostępem do własności prywatnej – kluczowej części mitu o stabilności rodziny – sprawiają, że coraz więcej ludzi kwestionuje znaczenie tradycyjnej jednostki rodzinnej. „Wielu już postrzega rodzinę jako pułapkę beznadziejności: bezdomne queerowe młodzieże, uciekający przed przemocą partnerzy, inni utknęli w niezadowalających i bezdusznych relacjach, albo miliony ludzi wybierających życie samotne.” Niepewność ta będzie się nasilać w obliczu trwających kryzysów gospodarczych, politycznych, ekologicznych i społecznych. „Rodzina, jako norma, jako instytucja, jako aspiracja, już katastrofalnie zawiodła liczne osoby.”

O’Brien przyznaje, że niektóre z tych samych problemów mogą dotyczyć również rodzin LGBTQIA+. „Wybrane rodziny [nazwa nadana więziom krewniaczym niebiologicznym, a szczególnie rodzinom LGBTQIA+] również napotykają poważne ograniczenia. Mogą szybko natrafić na wiele opresyjnych logik rodziny.”

„Inni krytycy, w tym Sophie Lewis i Ariel Ajeno, zwrócili uwagę na wyłączny charakter wybranej rodziny,” mówi O’Brien. „Konwencjonalne rodziny mają pozory bezwarunkowości – jesteś mile widziany, bo jesteś rodziną: nikt nie musi cię wybierać. Ale potrzeba bycia wybranym wymaga aktywnej sympatii innych. To umożliwia znaczne wywieranie presji, ocenianie i rywalizację o status.”

Pro-birth contradictions

Jak zauważyło wielu krytyków, w tym O’Brien, nowoczesna koncepcja jednostki rodzinnej nadal, przynajmniej częściowo, opiera się na pojęciach produktywności i wzrostu. W czasach rywalizacji geopolitycznej i spadających wskaźników urodzeń, te normy zaczynają przybierać militarny ton – na przykład w 2024 roku prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił główny plan walki z niepłodnością, mający na celu „demograficzny rearmament”. Ambicje pro-urodzeniowe francuskiego rządu wywołały kontrowersje ponownie w 2026 roku, gdy wysłał list do wszystkich obywateli Francji w wieku 29 lat, aby podnieść świadomość na temat niepłodności i zwiększyć wskaźnik urodzeń.

Wbrew temu, co może sugerować retoryka Macrona, wskaźnik płodności we Francji pozostaje wyższy niż w większości innych krajów UE.

Francja oferuje większą ochronę praw rodziny osób LGBTIQ niż inne kraje europejskie, według ILGA-Europe. Uznaje małżeństwo, wspólną adopcję i inseminację wspomaganą medycznie. Jednak ILGA-Europe wskazuje na kilka problemów, które nadal istnieją: brak uznania zarejestrowanych partnerstw za równoważne z małżeństwem, brak automatycznego uznania rodzicielstwa i uznanie rodziców.

„Promowanie polityk pro-urodzeniowych zaczyna się od uznania istnienia i praw już istniejących rodzin,” mówi Richard. Postrzega retorykę Macrona jako „prawdziwy middle finger” wobec rodzin nieheteroseksualnych, które są „skonfiskowane na marginesach systemu.”

„Ograniczanie zachęt demograficznych do określonych typów rodzin świadczy o celowym ślepym zaułku wobec realiów tych rodzin, które nie wpisują się w normę,” mówi, „i sugeruje, że chodzi nie tyle o zachowanie rodziny i populacji, ile o zwiększenie liczby dobrych białych, tradycyjnie katolickich i heteroseksualnych rodzin.”

Wbrew temu, co może sugerować retoryka Macrona, wskaźnik płodności we Francji pozostaje wyższy niż w większości innych krajów UE: wynosił 1,61 urodzeń na kobietę w 2024 roku, poniżej poziomu zastępowalności 2,01, ale znacznie powyżej średniej UE 1,34.

W międzyczasie wskaźnik urodzeń we Włoszech od lat pozostaje poniżej średniej UE (1,18 dzieci na kobietę w 2024 roku). W próbie przeciwdziałania spadkowi demograficznemu, rząd Meloni obiecał więcej funduszy na wsparcie rodzin i zachęcał do przyjazdu pracowników zagranicznych. Jednocześnie rząd nadal nie przyznaje równych praw rodzinom LGBTQIA+ i kontynuuje retoryczną krucjatę przeciwko imigracji.

Również na Węgrzech, były premier Viktor Orbán uczynił odrodzenie demograficzne jednym ze swoich głównych celów. Chociaż głównym argumentem była konieczność gospodarcza, ważna była także ideologia zachowania etnicznego. Skrajnie prawicowy populista przedstawiał imigrantów, zwłaszcza muzułmanów, jako zagrożenie dla narodu węgierskiego.

Przekształcanie naszych więzi

W swoim eseju O’Brien opisuje strategie przetrwania przyjęte przez społeczności marginalizowane, takie jak kolonizowane, zniewolone i queerowe, wobec opresyjnej władzy i dyskryminacji. Apelując o niuans, nie opowiada się za całkowitą indywidualizacją społeczeństwa, ani za całkowitą zamianą indywidualnej rodziny na socjalistyczną, państwową „uniwersalną rodzinę”, ani za zniknięcie przestrzeni dla opieki i uczuć. „Zamiast niszczyć rodzinę, musimy ją zlikwidować, zachowując to, co jest w niej najważniejsze – ludzką miłość, więź, opiekę, społeczność, romantyzm – bez wiązania tych cech z konkretną formą gospodarstwa domowego w kapitalizmie.”

Dla O’Brien „Abolicja oznacza radykalną przemianę tych cech, uwolnienie ich od relacji przymusu, nadużycia, izolacji i własności… likwidacja rodziny oznacza uwolnienie naszej zdolności do opieki nad sobą nawzajem.”

„Nie uważam, że koncepcja rodziny jest przestarzała,” mówi Ilaria. „Uważam, że koncepcja tradycyjnej, patriarchalnej rodziny jest przestarzała. Myślę, że dziś, gdy zakładanie rodziny staje się coraz trudniejsze z powodów ekonomicznych, zawodowych i społecznych, budowanie rozbudowanych rodzin jest bardziej potrzebne niż kiedykolwiek. Co więcej, ‘tradycyjna rodzina’ jest wyraźnie konstruktem politycznym – ponieważ rodziny od zawsze sięgały do szerszej społeczności, przez całą historię ludzkości.”

„Rozbudowana rodzina, dla mnie, oznacza wiele rzeczy, ale przede wszystkim polega na poleganiu na przyjaciołach i silnych więziach osobistych, by tworzyć wybraną rodzinę. Codziennie tworzymy nowe tradycje i fundamenty razem.”

Według Richard, poszerzanie naszych koncepcji rodziny może pomóc złagodzić presję na pary heteroseksualne, które często zmagają się z oczekiwaniami społecznymi, by za wszelką cenę założyć rodzinę. Ta presja może także zmuszać dorosłych do niepożądanych lub nieosiągalnych ról – sytuacji, która jest źródłem wielu przemocy domowych.

„Musimy przemyśleć rodzicielstwo,” mówi Richard, „nie jako prawo, nie jako obowiązek, ale jako możliwość, jako odpowiedzialność.”