Rebelia myszki przeciwko lwu – czy pro-rosyjskie dni Węgier na dobre się skończyły?

New Eastern Europe
Rebelia myszki przeciwko lwu – czy pro-rosyjskie dni Węgier na dobre się skończyły?

Ostatnie zwycięstwo Pétera Magyara na Węgrzech sugeruje, że polityka pro-rosyjska Budapesztu dobiega końca. Ta bliskość z Moskwą ma długą historię, która ostatecznie jest związana z tym, jak Węgrzy postrzegali swoje relacje z państwem przez wiele dekad.

"Russkies go home! Russkies go home!"

Ten okrzyk rozbrzmiewał w tłumie, gdy Péter Magyar wszedł na scenę, aby ogłosić, że Viktor Orbán zadzwonił, by przyznać się do porażki po szesnastu latach u władzy. Wokół mnie, zwolennicy machali plakatami z przekreślonym wizerunkiem Władimira Putina lub karykaturami Orbána ukrytymi w rosyjskiej matrioszce. Symbolika była jasna: Węgry nie tylko usunęły Orbána, ale także zbuntowały się przeciwko jego wizji przyjaznej Rosji.

Głosowanie 12 kwietnia dało partii Magyar Tisza ponad dwie trzecie miejsc w parlamencie przy rekordowej frekwencji około 80 procent – wynik, którego nawet partia Orbána Fidesz nigdy nie osiągnęła. Wynik oznaczał zdecydowane tak dla Unii Europejskiej i NATO, oraz dramatyczny policzek dla wrogości Orbána wobec Ukrainy. Magyar podkreślił to podczas swojej pierwszej konferencji prasowej jako wybranego premiera: „Ukraina jest ofiarą tej wojny (i) to zadanie każdego ukraińskiego rządu, aby chronić integralność terytorialną i suwerenność,” powiedział. „Jeśli Władimir Putin zadzwoni do mnie, odbiorę telefon. Ale ja do niego nie zadzwonię. Ale jeśli mielibyśmy rozmawiać, mogę powiedzieć, że poproszę go, aby proszę przestał zabijać.”

Biorąc pod uwagę własną historię Węgier pod dominacją sowiecką, nasuwa się pytanie, dlaczego tak długo to trwało. Jak to możliwe, że kraj, którego próba rewolucji w 1956 roku przeciwko siłom sowieckim była podziwiana na całym świecie, tolerował rząd przyjazny Rosji przez szesnaście lat? Hasło „Russkies go home!” pojawiło się wtedy, odrodziło się podczas upadku komunizmu w 1989 roku i powróciło dopiero teraz, gdy Magyar przedstawił się jako „walczak o wolność” (termin, który sam Orbán uwielbiał) przeciwko autorytarnym tendencjom Orbána.

Ironią jest, że młody Orbán kiedyś mówił w ten sposób. Rzeczywiście, w 1989 roku, wydał pierwszy publiczny apel do rosyjskich żołnierzy, aby opuścili Węgry: „Jeśli nie stracimy z oczu zasad z 1956 roku, możemy wybrać dla siebie rząd, który rozpocznie natychmiastowe rozmowy dotyczące szybkiego wycofania sowieckich wojsk. Jeśli mamy odwagę tego chcieć, to tylko wtedy, możemy spełnić wolę naszej rewolucji.”

„Miałem tylko 11 lat w 1989 roku, ale żywo pamiętam, jak słuchałem przemówienia Viktora Orbána razem z moją rodziną,” mówi były polityk opozycji Gábor Vona, który w 2018 roku startował przeciwko Orbánowi i zdobył prawie jedną piątą głosów. „Wszyscy mieli nadzieję, że w końcu będzie inaczej i będziemy częścią Europy.”

Szesnaście lat rządów Orbána sugeruje, że znaczna część węgierskiej opinii publicznej połknęła jego argumenty dotyczące Rosji i zdrady historycznego zwrotu Węgier na Zachód w 1989 roku. Można to przynajmniej częściowo wyjaśnić trwałym psychologicznym dziedzictwem samego komunizmu: cynizmem wobec polityki, zależnością od silnych liderów i osłabioną wiarą w zbiorową sprawczość.

 Mimo że Orbán i jego partia Fidesz zbudowali swój wizerunek wokół dziedzictwa 1956 roku jako jednej z kamieni węgielnych ich narracji o suwerenności narodowej, jako premier, dryfował w kierunku Rosji. Na początku, ta zmiana była zgodna z pragmatycznym podejściem Unii Europejskiej do Rosji, ponieważ w latach 2010, nie było niczym niezwykłym, że europejskie przywództwo odbywało bilateralne spotkania z Władimirem Putinem lub podpisywało umowy handlowe na paliwa kopalne. Węgry również zawarły umowy handlowe z Rosją, głównie związane z ropą i innymi formami dostaw energii.

Ostatecznie, więzi stały się naprawdę ciepłe. Przykładem tego jest Péter Szijjártó, były minister spraw zagranicznych i handlu Węgier, który w 2021 roku otrzymał od rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa odznaczenie Order Przyjaźni, trzy miesiące przed inwazją na Ukrainę.


Idealna burza?

To wojna na Ukrainie doprowadziła do kulminacji, gdy Węgry wyłoniły się jako najbardziej prorosyjski głos w UE. Orbán konsekwentnie argumentował, że sankcje przeciwko Rosji bardziej szkodzą UE niż jej wschodniemu sąsiadowi. Chociaż ostatecznie podpisał się pod każdym pakietem sankcji, to łagodził sankcje tam, gdzie się dało, i zdołał usunąć ważne rosyjskie postaci, takie jak patriarcha Cyryl, z listy sankcji UE. To przyniosło jego rządowi pochwały w Moskwie i niezadowolenie w Brukseli. Co więcej, kampania wyborcza Fidesz na 2026 rok przedstawiała Zełenskiego jako straszaka, zamierzającego wciągnąć Węgry w wojnę na Ukrainie. Wyglądało na to, że celem było odwrócenie uwagi węgierskich wyborców od krajowych porażek, takich jak nieefektywne służby zdrowia czy powszechna korupcja. Na kilka tygodni przed wyborami, Orbán nawet oświadczył: „Musimy wybrać, kto utworzy rząd: czy to ja, czy Zełenski?”

Coraz bardziej ostre antagonizmy Orbána wobec Ukrainy zaczęły wydawać się wielu wyborcom irracjonalne. Vona, na przykład, wspomniał popularną teorię spiskową, że „Orbán jest po prostu zadłużony wobec rosyjskiego przywództwa w sposób, którego nie znamy szczegółów. To, co robi, po prostu nie jest już w interesie Węgier.” 

Inni uważają, że powód leży w roli Orbána jako ikony nie-liberalizmu i zakładu na politykę siły. Na początku swojej kadencji Orbán wydawał się wyciągać wniosek, że porządek światowy odwróci się od systemu opartego na zasadach na system oparty na sile. W tym scenariuszu, małe państwo jak Węgry, miało korzystać z dobrych relacji z gigantem obok. Potwierdza to transkrypt rozmowy, który uzyskał Bloomberg z 17 października 2025 roku, w którym były premier Węgier oferuje swoją „pomoc na wszelkie sposoby” i porównuje relacje obu krajów do relacji „myszy” pomagającej „lwu” w potrzebie. Orbán coraz bardziej postrzegał siebie nie tylko jako lidera Węgier, ale jako stratega cywilizacyjnego działającego na tym samym geopolitycznym szachownicy co Trump, Putin i Xi.

Ważne jest również, aby zauważyć, że system taki jak Orbána staje się coraz drogi do utrzymania. Od biznesmenów sprzyjających reżimowi po wiejskich bojówkarzy partyjnych, wszyscy oczekują, że ich wysiłki zostaną wynagrodzone. Kluczowi wyborcy, którzy mogą coraz bardziej się wstydzić publicznie deklarować swoje poparcie dla partii, muszą być uspokojeni ulgami podatkowymi lub pakietami pożyczek, które służą także jako narzędzia podtrzymujące nadzieję na postęp w szerszym społeczeństwie. Te wydatki stawały się coraz bardziej problematyczne i jednocześnie coraz ważniejsze, ponieważ rząd Orbána zawsze szukał krótkoterminowych rozwiązań i szybkich napraw gospodarczych, co czyniło finansowanie tego rosnącego systemu zysków niemożliwym. Nie był to problem, dopóki Węgry nie otrzymały niewyobrażalnej ilości funduszy z UE. Aby zobrazować skalę: przez ponad piętnaście lat, Węgry, w relacji do swojego PKB, otrzymały wsparcie UE przekraczające dwukrotnie więcej niż kraje Europy Zachodniej, które otrzymały wsparcie w ramach Planu Marshalla po II wojnie światowej. Jednak, jak utrwalił Orbán w swoim systemie, fundusze UE zaczęły wysychać. Nie było to zaskoczeniem dla poprzedniego rządu, a jego coraz bliższe relacje z Rosją stały się strategiczną koniecznością, by znaleźć kolejnego hojnego darczyńcę. 

Gotowość zwolenników Orbána do uwierzenia w jego narrację zaczęła wyglądać jak przypadek dysonansu poznawczego. „Głównym przesłaniem 1956, które staram się przekazać moim uczniom, jest to, że mimo wszystko zawsze warto walczyć o ludzkość i wolność, w każdych okolicznościach,” mówi Ábel Pintér, nauczyciel historii w szkole średniej i długoletni zwolennik Fideszu. Nawet prowadził kampanię na rzecz partii, podczas gdy większość jego rówieśników – dobrze wykształconych ludzi w wieku 40 lat – masowo odchodziła od niej. Nauczyciel rozwiązuje sprzeczność polityki Orbána, przypisując wszystko zależności od energii: „Istnieje rurociąg z dwoma końcami: jeden w Moskwie, drugi w Budapeszcie. ... Nie jest tak łatwo nam przełączyć się na inne źródła energii lub zastąpić je alternatywami.”

Dziedzictwo komunistyczne

Przede wszystkim jednak Orbán umiejętnie wykorzystywał trwające traumy po brutalizacji węgierskiego społeczeństwa podczas dekad rządów komunistycznych.

Po II wojnie światowej, nowo utworzony, sowiecki rząd na Węgrzech natychmiast rozpoczął projekt usuwania ludzi z ich znanych środowisk rolniczych, centralnie przydzielając ich do fabryk, co odwracało dekady tradycji w ich rodzinach i społecznościach. Partia-komunistyczny państwowy system atomizował lokalne społeczności, zakazując zgromadzeń i grup niezależnych od rządu. Węgrzy na każdym kroku napotykali potrzebę łapówek od członka partii, tworząc system zadłużenia i klientelizmu.

Indoktrynacja nauczyła ich, że tylko partia wie, co jest dobre dla narodu – jednak nikt nigdy nie mógł być pewien, co partia zrobi następnego dnia. Co więcej, partia bezwzględnie tłumiła alternatywne systemy wartości, takie jak katolicyzm, w przeciwieństwie do Polski. Brak prawdziwej moralnej i etycznej substancji w systemie socjalistycznym prowadził do powszechnego cynizmu.

Po stłumieniu krótkotrwałej nadziei, którą reprezentowało powstanie w 1956 roku, komunistyczny przywódca János Kádár skutecznie zaoferował Węgrom układ: porzućcie bunt, a państwo zostawi was w spokoju. Socjalistyczne społeczeństwo stało się odpolitycznione, a ludzie skupili się na rodzinach i najbliższych. Uspokajali się myślami, że „nie ma prawdziwej wolności nigdzie na świecie”. Historia była nauczana jako przepływ deterministycznych procesów gospodarczych i społecznych, a nie jako wynik działań jednostek. Głęboka rozpacz tkwiła tuż pod powierzchnią powolnej poprawy jakości życia, prowadząc do jednego z najwyższych wskaźników samobójstw na świecie.

Pod dużym, ochronnym skrzydłem paternalistycznego państwa, solidarność między obywatelami stała się niepotrzebna i przestarzała. Według Europejskiego Sondażu Wartości, przeprowadzonego po raz pierwszy w 1982 roku, 85 procent Węgrów uważało, że nie ma nic poza ich rodziną, dla czego by się poświęcili – znacznie wyższy poziom obojętności społecznej niż w większości krajów Europy Zachodniej. Prawie połowa Węgrów nawet wierzyła, że rodzice nie muszą poświęcać się dla swoich dzieci.

Te deficyty społeczne nie zniknęły wraz z przemianami w 1989 roku. Brak wiary w zbiorową sprawczość sprawił, że Węgrzy byli szczególnie podatni na liderów takich jak Orbán, którzy odbudowali cyniczny system zależności politycznej i patronatu przypominający czasy komunizmu. W rzeczywistości wielu Węgrów zaczęło wierzyć, że 1989 rok to tylko umowa zawarta między politykami. To było inne w Polsce z masowymi protestami Solidarności, i nawet w Rumunii, gdzie zmiana reżimu była brutalnym wydarzeniem. Brak poczucia, że to ludzie sami walczyli przeciwko systemowi komunistycznemu, był powodem, dla którego wiele cech systemu komunistycznego nigdy nie zniknęło. Zaskakująco łatwo znaleźć Węgrów, którzy wspominają czasy reżimu partyjnego, czasami nawet twierdząc, że życie było lepsze przed zmianą ustroju.

Biorąc pod uwagę tę historię, mniej zaskakujące jest, że Węgrzy nie zbuntowali się przeciwko Orbánowi wcześniej, nawet gdy ten zaczął zaprzeczać własnej rewolucyjnej etyce. Sprawczość została wyeliminowana z całego społeczeństwa.

Jak wpisuje się w to wielka mobilizacja wyborcza ostatnich wyborów?

Co do zasady, coraz więcej młodych ludzi, którzy nie doświadczyli rządów komunistycznych, mogło głosować, a ich wartości są wyraźnie odmienne od starszych pokoleń. Są w zdecydowanej większości proeuropejscy, a kampania Fideszu, oparta na tanich pożyczkach i ulgach podatkowych, okazała się dla nich nieskuteczna.

Ale starsze pokolenia to inna historia. „Gdyby nie kryzys gospodarczy dzisiaj, i gdyby ludzie żyli tak samo dobrze jak przed 2021 rokiem, kiedy jeszcze mieliśmy fundusze UE, nie mieliby żadnego problemu z illiberalizmem Orbána czy tendencjami antydemokratycznymi,” mówi Vona z rozczarowaniem.

Aby zmiana miała głębszy wpływ na podstawy akceptacji Fideszu, potrzebna jest narodowa przemiana psychiczna, która rozwiąże traumy z przeszłości. Kluczowe jest, że Magyar wyznaczył już datę, 23 października, 70. rocznicę rewolucji 1956 roku, na pełne odtajnienie akt tajnej policji komunistycznej, na wzór Czech i innych krajów postsowieckich, które zrobiły to już dawno. Wraz z planami śledztwa i karania szeroko zakrojonych korupcji za czasów Orbána, może to zacząć uczyć Węgrów czegoś, co przez dekady próbowały wymazać dyktatura i illiberalizm: że jednostki mają sprawczość, że wybory polityczne mają znaczenie, i że nie wszystko jest z góry przesądzone.

Lili Anna Lempek jest aspirującą węgierską dziennikarką, studiującą obecnie Filozofię, Politykę i Ekonomię na Uniwersytecie Corvinusa w Budapeszcie. Jest mentorką Dana Perry w Programie Dziennikarskim Rațiu Forum, wspieranym przez LSE IDEAS.