L&F kalder analizę kosztów rolnictwa dla społeczeństwa „wartościową” – profesor nazywa ją „dogłębną”
Økologisk NuNowa biała księga od nowego think tanku Red-Vandet ocenia, że konwencjonalne rolnictwo jest działalnością przynoszącą straty dla społeczeństwa duńskiego i dlatego powinno zostać przekształcone w bardziej przyjazną dla środowiska formę działalności z większym udziałem ekologii i mniejszą liczbą zwierząt gospodarskich. Think tank składa się z kilku profesorów i ekspertów, niektórzy z nich są związani z zielonymi organizacjami pozarządowymi. Nie trzeba wiele wyszukiwań w internecie, aby zobaczyć, że niektóre z tych głosów są już aktywne w debacie publicznej na temat wpływu konwencjonalnego rolnictwa na duńską ziemię, ale obliczenia są dobrze uzasadnione, ocenia Lars Gårn Hansen, profesor emerytowany na Instytucie Ekonomii Żywności i Zasobów na Uniwersytecie Kopenhaskim i były doradca ds. ekonomii środowiska. „Raport jest szczegółowo opracowany i rzetelny, a wycena szkód środowiskowych z rolnictwa opiera się w dużej mierze na uznanych badaniach. Jasno dokumentują, co robią, więc liczby są przejrzyste,” mówi on dla Økologisk Nu. Według analizy koszty sięgają około 60-120 mld koron rocznie. Istnieją jednak niepewności Nie wyklucza to jednak, że niektóre elementy analizy mogą być dyskutowane, kontynuuje. Największa niepewność wiąże się z badaniami wyceny, które próbują oszacować cenę np. utraty bioróżnorodności i tego, jak dużo rolnictwo ponosi za to odpowiedzialność. „Niektórzy ekonomiści są sceptyczni wobec tej metody wyceny, a większość przyzna, że szacunki są obarczone dużą niepewnością. Jednak w przypadku efektów takich jak utrata bioróżnorodności, są one jedynymi dostępnymi obecnie narzędziami,” mówi Lars Gårn Hansen. Wskazuje również, że niektóre liczby są liczone dwukrotnie: „Na przykład wartość wewnętrznych wód morskich jest szacowana na podstawie badania wyceny, a w innym miejscu wskazuje się na dodatkową wartość turystyki – ale w zasadzie jest to już uwzględnione w badaniu wyceny.” L&F: Mylące i nacechowane wartościami Rolnictwo i Żywność uważa jednak, że analiza jest myląca. „Raport wygląda na mocno nacechowany wartościami i wrażliwy na metodykę, oparty na nieporównywalnych wielkościach i błędnych ocenach tego, co mogą wyciągnąć dane źródłowe. Dlatego przedstawia mylący obraz znaczenia rolnictwa dla gospodarki społecznej,” pisze Bastian Emil Ellegaard, kierownik działu Ekonomia społeczna i przedsiębiorczość w Rolnictwie i Żywności, w mailu. Odwołuje się do faktu, że nie istnieje jedna standardowa metoda do szacowania kosztów środowiskowych, klimatycznych i zdrowotnych, a niektóre obliczenia, według autorów, są obarczone „znaczną niepewnością”. Ponadto krytykuje fakt, że analiza na stronie dochodowej używa duńskiego produktu krajowego brutto i danych eksportowych, podczas gdy na stronie kosztów uwzględnia efekty zarówno w Danii, jak i za granicą, co może sprawić, że liczby wydają się większe. „Gdy pozytywne efekty są szacowane na poziomie krajowym, a negatywne częściowo na poziomie globalnym, powstaje wbudowana nierównowaga w rachunku. To nie jest metoda neutralna, lecz zestawienie, które systematycznie kieruje wynik w jednym kierunku i dlatego przedstawia mylący obraz wielkości,” pisze Bastian Emil Ellegaard. Lars Gårn Hansen zgadza się, że w analizach ekonomii społecznej zwykle nie uwzględnia się wpływu zagranicznego; patrzy się tylko na to, co dzieje się w granicach Danii. „Nie jest błędem uwzględnianie kosztów zagranicznych – można się na to zgodzić,” dodaje. Odpowiedź na krytykę Po przedstawieniu krytyki Jens Christian Refsgaard, dr nauk i profesor emerytowany ds. zasobów wodnych oraz współautor białej księgi, mówi, że przeprowadzili krajowe szacunki, jeśli chodzi o zanieczyszczenia w granicach kraju, np. dotyczące wód gruntowych i utraty bioróżnorodności, ale nie było to możliwe w przypadku zanieczyszczeń powietrza i gazów cieplarnianych, ponieważ przemieszczają się one ponad granicami państw. „Dlatego uwzględniliśmy szkody rolnictwa duńskiego również poza Danią, ale nie uwzględniliśmy wpływów zagranicznych w Danii. Zanieczyszczenie nie znika tylko dlatego, że przekracza granicę kraju,” wyjaśnia. Odnośnie braku jednej standardowej metody do szacowania kosztów, odpowiada: „Rzeczywiście nie ma jednej metody, która byłaby najbardziej odpowiednia dla wszystkich sektorów. Tam, gdzie było to możliwe, dyskutowaliśmy różne metody i podawaliśmy wyniki, które każda z nich daje, a następnie wybraliśmy oszacowanie, które leży w środku między różnymi metodami.” Nawet konserwatywne szacunki pokazują straty Jeśli jednak przyjmiemy krytykę L&F, patrząc tylko na koszty w granicach kraju i całkowicie pomijając szacunki szkód oparte na badaniach wyceny, Lars Gårn Hansen ocenia, że społeczne koszty sięgają niemal 20 mld koron. Ten szacunek całkowicie pomija szkody dla bioróżnorodności i niedoszacowuje szkody dla środowiska wodnego. „Jest oczywiste, że te niemal 20 mld koron to szacunek zaniżony, ponieważ niektóre szkody nie są w ogóle uwzględnione, a inne są niedoszacowane, ale szacunek jest odporny na zarzuty metodologiczne. Nawet przy tym konserwatywnym szacunku prawie cała wartość dodana rolnictwa wynosząca 23 mld koron znika. Jest więc prawdopodobne, że rolnictwo, w takiej formie produkcji, jaką obecnie ma, stanowi ogólne obciążenie dla gospodarki społecznej z powodu znacznych, słabo regulowanych szkód środowiskowych, które produkcja powoduje.” Niektórzy mogą pomyśleć, że wartość dodana brutto rolnictwa na poziomie 23 mld koron nadal jest o trzy mld wyższa od kosztów, ale te 23 mld obejmują także wynagrodzenia i zyski z kapitału oprócz ziemi. Jeśli więc wyobrazić sobie scenariusz, w którym cała produkcja rolna zostanie zamknięta, nie oznaczałoby to, że wszystkie te 23 mld znikną jak rosa na słońcu; wielu pracowników rolnych znalazłoby pracę w innych sektorach, więc wartość dodana przeniosłaby się do innych branż. Pieniądze wkładane przez rolnictwo do gospodarki społecznej to więc nie cała wartość dodana brutto 23 mld, lecz tylko ta część, która stanowi zysk i dochód z ziemi. „Wniosek jest taki, że bardziej prawdopodobne jest, iż produkcja rolna dzisiaj powoduje ogólne straty dla gospodarki społecznej niż zysk. Ta konkluzja jest dość solidna, ponieważ opiera się na wyraźnym zaniżeniu szkód środowiskowych.” Koszty zanieczyszczenia od dawna nie są płatne To rodzi pytanie, jak produkcja, która generuje społeczno-ekonomiczne straty, może się utrzymać i przynosić prywatnym rolnikom zyski? Według Lars Gårn Hansena powodem jest fakt, że znaczne szkody środowiskowe rolnictwa nie są regulowane w wystarczającym stopniu: „W ten sposób rolnictwo i poszczególni rolnicy nie musieli płacić za koszty, które ich produkcja nałożyła na innych obywateli i przyrodę. Produkcja rolna była w ten sposób subsydiowana, ponieważ nie musiała pokrywać kosztów środowiskowych. To jest pośrednie wsparcie, jeśli unika się płacenia za zanieczyszczenie, co oznacza, że wykonywanie szkodliwej dla środowiska produkcji jest prywatną korzyścią, która szkodzi gospodarce społecznej.” „Ale analiza ta wskazuje, że istnieje duża potrzeba wyjścia poza schematy i skuteczniejszej regulacji szkód środowiskowych rolnictwa.” Lars Gårn Hansen podkreśla, że takie obliczenia nie mogą być interpretowane jako to, że opłaca się społecznie zamykanie rolnictwa: „Chodzi o to, że prawdopodobnie istnieją inne sposoby prowadzenia rolnictwa, które przyniosłyby korzyści społeczne przy mniejszym obciążeniu środowiska i innych produktów, które mogą dać wyższy zysk. Patrząc na nasze inne gałęzie przemysłu, nie są one w stanie konkurować na cenę na dłuższą metę ze względu na nasze relatywnie wysokie płace. Ale na przykład mamy znaczący przemysł metalowy, który zamiast tego specjalizuje się w produkcji wysokowartościowej. Taki rozwój można sobie wyobrazić także w rolnictwie. A gdzie by to mogło się znaleźć? Może w ekologii? Może. A może w innych formach rolnictwa,” dodaje i dodaje: „Rada, którą ja, jako ekonomista, bym dał, to aby politycy powstrzymali się od szczegółowego określania, jak powinno wyglądać dobre rolnictwo i jak duże ma być, a zamiast tego skupili się na skutecznej regulacji i opodatkowaniu szkód środowiskowych, które obecne rolnictwo powoduje. Pomysł polega na tym, aby uczynić zanieczyszczanie kosztowne i powierzyć rolnikom i mechanizmom rynkowym rozwijanie nowego, mniej szkodliwego dla środowiska rolnictwa, które stanie się także opłacalną działalnością społeczną. To prawdopodobnie doprowadzi do mniejszej produkcji i silniejszej specjalizacji w produktach wysokiej wartości.”
Nowa biała księga od nowego think tanku Red-Vandet ocenia, że konwencjonalne rolnictwo jest działalnością przynoszącą straty dla duńskiego społeczeństwa i dlatego powinno zostać przekształcone w bardziej przyjazną dla środowiska formę działalności z większą ekologią i mniejszą liczbą zwierząt gospodarskich.
Think tank składa się z kilku profesorów i ekspertów, niektórzy z nich mają powiązania z zielonymi NGO.
Nie trzeba wielu wyszukiwań w internecie, aby zobaczyć, że niektóre z tych głosów są już aktywne w debacie publicznej na temat wpływu konwencjonalnego rolnictwa na duńską ziemię, ale obliczenia są dobrze uzasadnione, ocenia Lars Gårn Hansen, profesor emeritus w Instytucie Ekonomii Żywności i Zasobów na Uniwersytecie Kopenhaskim i były doradca ds. ekonomii środowiska.
"Raport jest szczegółowo opracowany i rzetelny, a wycena szkód środowiskowych z rolnictwa opiera się w dużej mierze na uznanych badaniach. Jasno dokumentują, co robią, więc liczby są przejrzyste," mówi on dla Økologisk Nu.
Zgodnie z analizą, koszty sięgają około 60-120 mld koron rocznie.
Jednak istnieją niepewności
Nie wyklucza to jednak, że niektóre elementy analizy mogą być dyskutowane, kontynuuje. Największa niepewność wiąże się z badaniami wyceny wartości, które próbują oszacować cenę np. utraty bioróżnorodności, oraz tego, jak dużo rolnictwo ponosi z tego powodu odpowiedzialności.
"Niektórzy ekonomiści są sceptyczni wobec tej metody wyceny wartości, a większość przyzna, że szacunki są obarczone dużą niepewnością. Jednak w przypadku efektów takich jak utrata bioróżnorodności są one jedynymi dostępnymi obecnie rozwiązaniami," mówi Lars Gårn Hansen.
Wskazuje również, że niektóre liczby są liczone podwójnie:
"Na przykład wycenia się wartość wewnętrznych wód morskich na podstawie badania wyceny wartości, a w innym miejscu wskazuje się na dodatkową wartość turystyki – ale w zasadzie jest to już uwzględnione w badaniu wyceny wartości."
L&F: Mylny i nacechowany wartościami
Rolnictwo i Żywność twierdzi jednak, że analiza jest myląca.
"Raport wydaje się być silnie nacechowany wartościami i wrażliwy na metodę, oparty na nieporównywalnych wielkościach i błędnych ocenach tego, co dane źródłowe mogą wyciągnąć z danych. Dlatego przedstawia mylący obraz znaczenia rolnictwa dla gospodarki społecznej," pisze Bastian Emil Ellegaard, kierownik działu, Ekonomia społeczna i przedsiębiorczość w Rolnictwie i Żywności w mailu.
Odwołuje się do faktu, że nie istnieje jedna standardowa metoda do wyliczania kosztów środowiskowych, klimatycznych i zdrowotnych, a niektóre wyliczenia, według autorów, są obarczone "znaczną niepewnością".
Ponadto krytykuje, że analiza na stronie dochodowej używa duńskiej wartości brutto i duńskich danych eksportowych, podczas gdy na stronie kosztów uwzględnia efekty zarówno w Danii, jak i za granicą, więc liczba ta może wyglądać na większą.
"Gdy pozytywne efekty są wyliczane na poziomie krajowym, a negatywne częściowo na poziomie globalnym, powstaje wbudowana nierównowaga w rachunku. To nie jest metoda neutralna, lecz zestawienie, które systematycznie kieruje wynik w jednym kierunku i dlatego przedstawia mylący obraz relacji wielkości," pisze Bastian Emil Ellegaard.
Lars Gårn Hansen zgadza się, że w analizach ekonomii społecznej zwykle nie uwzględnia się wpływu zagranicznego; patrzy się tylko na to, co dzieje się w granicach Danii.
"Nie jest błędem uwzględnianie zagranicznych kosztów – można się z tym zgodzić," mówi.
Odpowiedź na krytykę
Przedstawiając krytykę, Jens Christian Refsgaard, dr nauk i profesor emeritus ds. zasobów wodnych oraz współautor białej księgi, mówi, że przeprowadzili krajowe wyliczenia, jeśli chodzi o zanieczyszczenia w granicach kraju, np. dotyczące wód gruntowych i utraty bioróżnorodności, ale nie było możliwe uwzględnienie zanieczyszczeń powietrza i gazów cieplarnianych, ponieważ przemieszczają się one ponad granicami państw.
"Dlatego uwzględniliśmy szkody od duńskiego rolnictwa także poza Danią, ale nie uwzględniliśmy wpływów zagranicznych w Danii. Zanieczyszczenie nie znika, tylko dlatego, że przekracza granicę kraju," wyjaśnia.
Odnośnie braku jednej standardowej metody wyliczania kosztów, odpowiada:
"Rzeczywiście nie ma jednej metody, która byłaby najbardziej odpowiednia dla wszystkich sektorów. Tam, gdzie było to możliwe, omawialiśmy różne metody i podawaliśmy, jakie wyniki one dają, a następnie wybieraliśmy oszacowanie, które leży w środku między różnymi metodami."
Nawet konserwatywne szacunki pokazują straty
Jeśli jednak przyjmiemy krytykę L&F i skupimy się tylko na kosztach w granicach kraju, całkowite koszty społeczne szacuje się na nieco ponad 20 mld koron. Ta wycena pomija całkowicie szkody dla bioróżnorodności i niedoszacowuje szkód dla środowiska wodnego.
"Jest jasne, że te niecałe 20 mld koron to szacunek minimalny, ponieważ niektóre szkody nie są w ogóle uwzględnione, a inne są niedoszacowane, ale szacunek jest solidny wobec zarzutów metodologicznych. Nawet przy tym konserwatywnym szacunku, prawie cała wartość brutto rolnictwa na poziomie 23 mld koron znika. Jest więc prawdopodobne, że obecne rolnictwo, w takiej formie produkcji, stanowi łącznie obciążenie dla gospodarki społecznej z powodu poważnych, słabo regulowanych szkód środowiskowych, które generuje produkcja," ocenia.
Niektórzy mogą pomyśleć, że wartość brutto rolnictwa na poziomie 23 mld koron jest nadal o trzy mld wyższa od kosztów, ale te 23 mld obejmują także wynagrodzenia i zyski kapitałowe oprócz ziemi. Jeśli wyobrazić sobie scenariusz, w którym cała produkcja rolnicza zostałaby zamknięta, nie oznaczałoby to, że wszystkie te 23 mld zniknęłyby jak rosa na słońcu; wielu pracowników rolnych znalazłoby pracę w innych sektorach, więc wartość dodana przeniosłaby się do innych branż.
Wkład rolnictwa do gospodarki społecznej to więc nie cała wartość brutto 23 mld koron, lecz tylko ta część, która stanowi zysk i dochód z ziemi.
"Wnioskiem jest, że bardziej prawdopodobne jest, iż produkcja rolnicza obecnie powoduje łączne straty dla gospodarki społecznej niż zyski. Ta konkluzja jest dość solidna, ponieważ opiera się na wyraźnym niedoszacowaniu szkód środowiskowych."
Od lat darmowe zanieczyszczanie
To rodzi pytanie, jak produkcja, która przynosi społeczeństwu straty, może się nadal opłacać i być prywatnym zyskiem dla wielu rolników? Według Lars Gårn Hansena, powodem jest fakt, że znaczne szkody środowiskowe od rolnictwa nie były skutecznie regulowane:
"W ten sposób rolnictwo i poszczególni rolnicy nie musieli płacić za koszty, które ich produkcja nałożyła na innych obywateli i naturę. Produkcja rolna była w ten sposób subsydiowana, ponieważ nie musiała pokrywać kosztów środowiskowych. To jest pośrednie wsparcie, jeśli unika się płacenia za zanieczyszczenie, co daje prywatną korzyść z prowadzenia szkodliwej dla społeczeństwa działalności," wyjaśnia.
"Ale wyliczenia te wskazują, że istnieje duża potrzeba skuteczniejszej regulacji szkód środowiskowych rolnictwa."
Lars Gårn Hansen podkreśla, że takie obliczenia nie oznaczają, iż opłaca się zamykać rolnictwo:
"Chodzi o to, że prawdopodobnie istnieją inne sposoby prowadzenia rolnictwa, które przyniosłyby społeczeństwu większe korzyści przy mniejszym obciążeniu środowiska i innych produktów, które mogą dać wyższy zysk. Patrząc na nasze inne gałęzie przemysłu, nie mogą one w dłuższej perspektywie konkurować na cenę ze względu na nasze relatywnie wysokie płace. Ale mamy np. znaczący przemysł metalowy, który zamiast tego specjalizuje się w produkcji wysokowartościowej. Taki rozwój można sobie wyobrazić także w rolnictwie. A gdzie by to mogło się znaleźć? Może w ekologii? Może. A może w innych formach rolnictwa," dodaje, i kontynuuje:
"Rada, jaką dałby mi ekonomista, to aby politycy powstrzymali się od szczegółowego decydowania, jak powinno wyglądać dobre rolnictwo i jak duże ma być, a zamiast tego skupili się na skutecznej regulacji i opodatkowaniu szkód środowiskowych, które obecne rolnictwo powoduje. Pomysł polega na tym, aby uczynić zanieczyszczanie kosztowne i powierzyć rolnikom i mechanizmom rynkowym rozwijanie nowego, mniej szkodliwego rolnictwa, które stanie się także opłacalną działalnością społeczną. To prawdopodobnie doprowadzi do mniejszej produkcji i silniejszej specjalizacji w produktach wysokiej wartości," kończy.