Nowa analiza wnioskuje, że konwencjonalne rolnictwo jest stratnym interesem dla Danii
Økologisk NuPomimo rocznego dochodu miliardowego, konwencjonalne rolnictwo jest dla Danii działalnością przynoszącą straty. Rachunek staje się jeszcze gorszy, gdy uwzględni się publiczne wsparcie dla rolnictwa. Takie wnioski płyną z nowej grupy think tank Red-Vandet, która opublikowała tzw. białą księgę na temat "zapomnianych" kosztów, które generuje konwencjonalne rolnictwo. Duża produkcja zwierzęca, emisja substancji odżywczych, gazów cieplarnianych i pestycydów obciąża resztę społeczeństwa rachunkiem, który jest wielokrotnie większy dla społeczeństwa niż zysk i wartość dodana brutto, jaką branża wnosi – brzmi ocena. Rolnictwo co prawda wnosi 23 mld koron rocznie w wartości dodanej brutto, ale jednocześnie otrzymuje około 12 mld koron rocznie w formie wsparcia – kwotę przewyższającą dochody z działalności operacyjnej – a ponadto szkodzi środowisku i klimatowi na kwotę od 60 do 120 mld koron rocznie, co czyni z tego działalność przynoszącą straty. „Biała księga zbiera dokumentację na temat szerokich kosztów obecnego konwencjonalnego rolnictwa. Gdy uwzględni się koszty dla środowiska, natury i zdrowia, produkcja rolnicza generuje duży deficyt ekonomiczny, który musi być pokryty przez społeczeństwo” – mówi Jens Christian Refsgaard, współautor białej księgi, w komunikacie prasowym. Przypomina też, że Dania jest głęboko uzależniona od importu paszy dla dużej produkcji zwierzęcej, szczególnie przemysłu wieprzowego, i tym samym importuje więcej białka, niż sama produkuje: „To oznacza, że duńskie rolnictwo w rzeczywistości nie przyczynia się do globalnego bezpieczeństwa żywnościowego” – mówi. Podobna analiza z Holandii z zeszłego roku wykazała również, że holenderskie rolnictwo jest działalnością przynoszącą straty dla kraju, ale można je odwrócić na zysk poprzez przejście na ekologię i ograniczenie produkcji zwierzęcej. Ekologiczne rolnictwo obciąża mniej Autorzy nowej białej księgi wyjaśniają, że nie sporządzili oddzielnych zestawień dla rolnictwa konwencjonalnego i ekologicznego, ale ponieważ ekologiczne rolnictwo zajmuje tylko około 11-12% powierzchni rolniczej, ogólne dane ekonomiczne w dużej mierze odzwierciedlają sytuację w konwencjonalnym rolnictwie. „Szczególnie w przypadku kosztów środowiskowych istnieją znaczne różnice między tymi dwoma formami działalności, gdzie ekologiczne rolnictwo powoduje mniejsze zanieczyszczenie na jednostkę powierzchni niż konwencjonalne, jeśli chodzi o substancje odżywcze, i zasadniczo nie powoduje zanieczyszczeń od substancji obcych dla środowiska. Wnioski raportu dotyczą więc konwencjonalnego rolnictwa i nie obejmują ekologicznego rolnictwa” – piszą autorzy. Jednocześnie argumentują, że konwencjonalne rolnictwo otrzymuje pośrednie wsparcie państwowe, które jest znacznie wyższe od bezpośredniego wsparcia, ponieważ nie musi płacić za zanieczyszczanie, a koszty te ponosi społeczeństwo duńskie. „To powoduje poważne zakłócenia konkurencji, np. wobec ekologicznych produktów spożywczych, które mają znacznie mniejsze koszty środowiskowe” – piszą autorzy. Dlatego według nich konieczna jest m.in. transformacja w kierunku: - mniejszej produkcji zwierzęcej - większej produkcji roślinnej - większej ekologii - większej ilości natury i lasów - lepszej ochrony środowiska wodnego i bioróżnorodności Bo Asmus Kjeldgaard, przewodniczący Red-Vandet, mówi: „Nasza biała księga pokazuje, że za każdą miliardową koronę zysku z rolnictwa społeczeństwo ponosi koszty w wysokości ośmiu miliardów koron. Nie możemy dalej prowadzić rolnictwa w ten sposób. Chcemy znów mieć czystą wodę, żywą naturę, zdrowie publiczne i zdrowe ekosystemy z rybami w fiordach. Nadszedł czas, aby zapewnić, że rolnictwo nie będzie już traktowane jako działalność uprzywilejowana. Rolnictwo powinno podlegać takim samym regulacjom środowiskowym jak przemysł i inne sektory, abyśmy znów mogli mieć czystą wodę pitną, czyste rzeki i fiordy.” Były doradca: Obliczenia są poprawne Red-Vandet składa się z grupy ekspertów z szerokim doświadczeniem w dziedzinie środowiska, natury, zaopatrzenia wodnego, administracji i produkcji rolniczej. Wśród nich są m.in. Jens Christian Refsgaard, dr nauk. i profesor emerytowany ds. zasobów wodnych; Erik Arvin, profesor emerytowany z DTU; Stiig Markager, profesor ekologii morskiej i biogeochemii na Uniwersytecie Aarhus oraz Lisbeth E. Knudsen, profesor toksykologii na Uniwersytecie Kopenhaskim. Wśród nich są także eksperci z organizacji ekologicznych, w tym Bo Asmus Kjeldgaard, dyrektor Greenovation i przewodniczący Rady Zielonej Transformacji; Jens Andersen, były szef planowania ds. wody i ścieków, obecnie aktywny w Duńskim Stowarzyszeniu Ochrony Przyrody, oraz geolog Walter Brüsch, pracujący w Duńskim Stowarzyszeniu Ochrony Przyrody. Niektórzy z nich już aktywnie uczestniczą w debacie publicznej na temat wpływu konwencjonalnego rolnictwa na duńską ziemię, ale obliczenia są poprawne, ocenia Lars Gårn Hansen, profesor emerytowany na Wydziale Ekonomii Żywności i Zasobów na Uniwersytecie Kopenhaskim i były doradca ds. środowiska. On sam wskazuje, że obecna forma rolnictwa najprawdopodobniej jest działalnością przynoszącą straty dla Danii. Z kolei organizacja Landbrug & Fødevarer (L&F) jest bardzo krytyczna wobec analizy. O tym można przeczytać więcej tutaj, gdzie Lars Gårn Hansen również rozwija swoją ocenę analizy, a autorzy odpowiadają na krytykę L&F.
Pomimo corocznych miliardowych zysków, konwencjonalne rolnictwo jest stratnym biznesem dla Danii. Rachunek staje się jeszcze gorszy, gdy uwzględni się publiczne wsparcie dla rolnictwa.
Takie wnioski płyną z nowej grupy think tank Red-Vandet, która opublikowała tzw. białą księgę na temat „zapomnianych” kosztów, które generuje konwencjonalne rolnictwo. Duża produkcja zwierzęca, emisja substancji odżywczych, gazów cieplarnianych i pestycydów obciąża resztę społeczeństwa rachunkiem, który jest wielokrotnie większy dla społeczeństwa niż zysk i wartość dodana, którą branża wnosi, brzmi ocena.
Co prawda rolnictwo wnosi 23 mld. koron rocznie w wartość dodaną brutto, ale jednocześnie otrzymuje około 12 mld. koron rocznego wsparcia – kwotę przekraczającą dochód operacyjny – a ponadto szkodzi środowisku i klimatowi na kwotę od 60 do 120 mld. koron każdego roku, co oznacza, że mamy do czynienia z biznesem na minusie.
"Biała księga zbiera dokumentację dotyczącą szerokich kosztów obecnego konwencjonalnego rolnictwa. Gdy uwzględni się koszty dla środowiska, natury i zdrowia, produkcja rolna generuje duży deficyt ekonomiczny, który musi być pokryty przez społeczeństwo," mówi Jens Christian Refsgaard, współautor białej księgi, w komunikacie prasowym.
Przypomina też, że Dania jest głęboko uzależniona od importu paszy dla dużej produkcji zwierzęcej, szczególnie przemysłu wieprzowego, i tym samym importuje więcej białka, niż sama produkuje:
"Oznacza to, że duńskie rolnictwo w rzeczywistości nie przyczynia się do globalnego bezpieczeństwa żywnościowego," mówi.
Podobna analiza z Holandii sprzed roku pokazała również, że holenderskie rolnictwo jest dla kraju biznesem na minusie, ale można to odwrócić na plus, przechodząc na ekologię i ograniczając produkcję zwierzęcą.
Ekologiczne rolnictwo obciąża mniej
Autorzy nowej białej księgi wyjaśniają, że nie sporządzili oddzielnych zestawień dla rolnictwa konwencjonalnego i ekologicznego, ale ponieważ ekologiczne rolnictwo zajmuje tylko około 11-12 proc. powierzchni rolniczej, to łączne dane ekonomiczne w dużej mierze odzwierciedlą sytuację w rolnictwie konwencjonalnym.
"Zwłaszcza w zakresie kosztów środowiskowych istnieją znaczne różnice między tymi dwoma formami gospodarowania, gdzie ekologiczne rolnictwo ma mniejsze zanieczyszczenie na jednostkę powierzchni niż rolnictwo konwencjonalne pod względem substancji odżywczych i w zasadzie nie generuje zanieczyszczeń od substancji obcych środowisku. Wnioski raportu dotyczą więc rolnictwa konwencjonalnego i nie obejmują ekologicznego," piszą autorzy.
Jednocześnie argumentują, że konwencjonalne rolnictwo otrzymuje pośrednie wsparcie państwowe, które jest znacznie wyższe od bezpośredniego wsparcia, ponieważ nie musi płacić za zanieczyszczanie, a więc rachunek ponosi społeczeństwo duńskie.
"To powoduje ogromne zakłócenia konkurencji wobec np. ekologicznych produktów spożywczych, które mają znacznie mniejsze koszty środowiskowe," piszą autorzy.
Dlatego według nich konieczna jest transformacja w kierunku:
mniejszej produkcji zwierzęcej
większej produkcji roślinnej
więcej ekologii
więcej natury i lasów
lepszej ochrony środowiska wodnego i bioróżnorodności
Bo Asmus Kjeldgaard, przewodniczący Red-Vandet, mówi:
„Nasza biała księga pokazuje, że za każdego miliarda koron zysku, które osiąga rolnictwo, społeczeństwo ponosi koszty w wysokości ośmiu miliardów koron. Nie możemy dalej prowadzić rolnictwa w ten sposób. Chcemy znowu mieć czystą wodę, żywą naturę, zdrowie publiczne i zdrowe ekosystemy z rybami w fjordach. Nadszedł czas, aby zapewnić, że rolnictwo nie będzie już miało specjalnego statusu jako działalność gospodarcza. Rolnictwo powinno podlegać takim samym regulacjom środowiskowym jak przemysł i inne sektory, abyśmy znów mogli mieć czystą wodę pitną, czyste rzeki i fjordy.”
Były mędrzec: Obliczenia są poprawne
Red-Vandet składa się z grupy ekspertów z szerokim doświadczeniem w dziedzinie środowiska, natury, zaopatrzenia wodnego, administracji i produkcji rolniczej. Należą do nich m.in. Jens Christian Refsgaard, dr nauk ścisłych i profesor emerytowany ds. zasobów wodnych; Erik Arvin, profesor emerytowany z DTU; Stiig Markager, profesor ekologii morskiej i biogeochemii na Uniwersytecie Aarhus oraz Lisbeth E. Knudsen, profesor toksykologii na Uniwersytecie Kopenhaskim.
Wśród nich są także eksperci z organizacji ekologicznych, w tym Bo Asmus Kjeldgaard, CEO Greenovation i przewodniczący Rady Zielonej Transformacji; Jens Andersen, były szef planowania ds. wody i ścieków, obecnie aktywny w Duńskim Stowarzyszeniu Ochrony Przyrody oraz geolog Walter Brüsch, pracujący w Duńskim Stowarzyszeniu Ochrony Przyrody.
Niektórzy z nich już aktywnie uczestniczą w debacie publicznej na temat wpływu konwencjonalnego rolnictwa na duży obszar kraju, ale obliczenia nie mają błędów, ocenia Lars Gårn Hansen, profesor emerytowany na Wydziale Ekonomii Żywności i Zasobów na Uniwersytecie Kopenhaskim i były mędrzec ds. środowiska.
Sam wskazuje, że obecna forma rolnictwa z dużym prawdopodobieństwem jest dla Danii biznesem na minusie.
Rolnictwo i Żywność (L&F) jest natomiast mocno krytyczne wobec analizy. Możesz przeczytać o tym więcej tutaj, gdzie Lars Gårn Hansen również rozwija swoją ocenę analizy, a autorzy odpowiadają na krytykę L&F.