Kosowo: nadszedł czas na kompromis
New Eastern Europe
Ostatnie wybory w Kosowie wywołały kolejne pytania dotyczące przyszłego kierunku rządu. Rekordowo niska frekwencja wymaga współpracy między partiami, które próbują zapewnić stabilność po burzliwym roku w polityce lokalnej.
Znów to samo. Po trzech razach w ciągu szesnastu miesięcy, mieszkańcy Kosowa zostali wezwani do głosowania. Wynik jest jednocześnie oczekiwany i ujawniający: koalicja kierowana przez Albina Kurti i jego partię Vetëvendosje (LVV) ponownie wygrała z 42,9 procent głosów, za nią plasuje się Demokratyczna Partia Kosowa (PDK) z 21,1 procent, Demokratyczna Liga Kosowa (LDK) z 17,6 procent, oraz Sojusz na rzecz Przyszłości Kosowa (AAK) z 7,1 procent. Dziesięć dni po wyborach 7 czerwca, ogłoszono ostateczny wynik po policzeniu głosów warunkowych, czyli tych z programu głosowania specjalnego dla osób z niepełnosprawnościami oraz z diaspory. Vetëvendosje, jako partia prowadząca, zdobyła 382 865 głosów, czyli 47,13 procent łącznej liczby, co zapewniło jej 53 miejsca w parlamencie. Demokratyczna Partia uzyskała 157 893 głosy, czyli 19,44 procent, i zdobyła 22 mandaty. Demokratyczna Liga zdobyła 135 559 głosów, czyli 16,69%, co przekłada się na 18 miejsc, natomiast Sojusz uzyskał 54 731 głosów, czyli 6,74 procent, zapewniając 7 miejsc w parlamencie.
Ale prawdziwa historia nie dotyczy tego, kto wygrywa, lecz tego, kto nie pojawia się na wyborach. Przy frekwencji na poziomie 36,9 procent, najniższej w historii niepodległego Kosowa, abstynencja jest prawdziwym zwycięzcą. To nie jest techniczna adnotacja; to polityczny werdykt, który wszystkie partie powinny poważnie rozważyć.
Jak przebiegało szesnaście miesięcy paraliżu
Aby zrozumieć wagę niskiej frekwencji, konieczne jest prześledzenie trajektorii, która doprowadziła Kosowo do tych trzecich wyborów. 9 lutego 2025 roku, przy frekwencji wyborczej 46,5 procent, Vetëvendosje potwierdziło swoją pozycję jako partia liderująca z 42,3 procent głosów i 48 miejscami, o trzynaście mniej od większości potrzebnej do rządzenia. Dla Kurti, który poprowadził pierwszy rząd w historii Kosowa do pełnego mandatu, zwycięstwo natychmiast zamieniło się w pułapkę: PDK i AAK kategorycznie odmówiły jakiejkolwiek koalicji z LVV, uniemożliwiając tworzenie rządu. Kosowo weszło w 2025 rok z rządem tymczasowym bez uprawnień do uchwalania ustaw, ratyfikacji międzynarodowych umów czy wdrażania reform instytucjonalnych żądanych przez jego zachodnich sojuszników.
Martwy punkt w wyborze przewodniczącego Zgromadzenia miał bezprecedensowe wymiar konstytucyjny. LVV proponowało tego samego kandydata ponad 57 razy bez uzyskania wymaganych 61 głosów, co czyniło wybory przedterminowe 28 grudnia 2025 roku nieuniknionymi. Wynik był paradoksalny: partia najbardziej kojarzona z rokiem paraliżu wyszła wzmocniona, zdobywając 57 miejsc. Pomimo krytyki dotyczącej przedwyborczych transferów społecznych i dużej mobilizacji głosów diaspory, LVV otrzymało mandat do utworzenia rządu. 11 lutego 2026 roku Kurti został zaprzysiężony na trzecią kadencję. Jednak taka niestabilność była daleka od końca.
Kryzys prezydencki i rozłam z Osmani
Utworzenie trzeciego rządu Kurti niemal natychmiast zostało poprzedzone nowym starciem konstytucyjnym. Mandat prezydent Vjosa Osmani miał wygasnąć w kwietniu 2026 roku, a partia Kurti, która poprzednio ją popierała, zdecydowała się nie poprzeć jej ponownego wyboru, zamiast tego nominując ministra spraw zagranicznych Glauk Konjufcę jako swojego preferowanego kandydata. Rozłam między nimi nie był nagły; ugruntował się z czasem wokół rosnącego rozbieżności, zakorzenionej w coraz bardziej autonomicznej roli Osmani w polityce zagranicznej Kosowa, szczególnie w relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Punkt krytyczny nastąpił, gdy Kosowo dołączyło jako założyciel do Rady Pokoju promowanej przez Donalda Trumpa, inicjatywy, którą Osmani realizowała bez wcześniejszych konsultacji z władzami wykonawczymi.
5 marca 2026 roku pierwsza próba wyboru nowego prezydenta zakończyła się niepowodzeniem z powodu braku głosów. Osmani rozwiązała parlament, ale Trybunał Konstytucyjny jednogłośnie unieważnił dekret jako prawnie nieważny, przyznając deputowanym kolejne 34 dni. Gdy mandat Osmani wygasł 4 kwietnia, przewodnicząca Zgromadzenia Albulena Haxhiu objęła funkcję pełniącej obowiązki prezydenta. Po tym, jak Zgromadzenie nie wybrało prezydenta do 28 kwietnia, zostało rozwiązane, a Haxhiu wyznaczyła 7 czerwca jako datę nowych wyborów parlamentarnych. Kosowo zmierzało do trzeciego cyklu wyborczego w nieco ponad rok.
Jednak kryzys prezydencki przyniósł jeden politycznie istotny skutek. Porzucona przez Kurti i postrzegana jako dzieląca postać przez opozycję, Osmani postanowiła wrócić do LDK, partii, którą opuściła sześć lat wcześniej, niosąc ze sobą symboliczny ciężar ukończonej pięcioletniej kadencji prezydenckiej. To nie była ustępstwo, lecz polityczna gra. Lider LDK Lumir Abdixhiku przedstawił ją jako naturalną kandydatkę na prezydenta, zamieniając jej powrót w realny atut przed głosowaniem. Kobieta, która zbudowała swój polityczny wzrost, odchodząc od LDK, stała się jej najbardziej prominentną postacią.
Werdykt 7 czerwca: gdy abstynencja jest przesłaniem
Wyniki 7 czerwca, nadal wstępne, oczekujące na procedurę ponownego liczenia przez Kosowską Komisję Wyborczą, potwierdzają odporność LVV, ale wskazują na coś głębszego. Sama LVV, mimo trzeciego z rzędu zwycięstwa, straciła ponad 100 000 głosów w porównaniu z wyborami w grudniu 2025 roku. Kurti ma mandat osłabiony frekwencją wynoszącą zaledwie 36,9 procent: może utworzyć rząd z mniejszościowymi społecznościami (z wyłączeniem dziewięciu przedstawicieli Serbów kosowskich z Srpska Lista), ale brakuje mu głosów, aby wybrać prezydenta bez poparcia opozycji.
Z kolei nadzieja opozycji na zmobilizowanie niezdecydowanych wyborców przyniosła coś zupełnie innego: ciche, ale jednoznaczne protesty obywateli wyczerpanych paraliżem instytucjonalnym, trwającym kryzysem gospodarczym i niepewnością energetyczną, którzy odpowiedzieli, karząc niemal wszystkie partie jednocześnie, całkowitym wycofaniem się z głosowania.
Paradoks jest strukturalny. W systemie proporcjonalnym, takim jak w Kosowie (który nie przewiduje mechanizmów konstruktywnych ani wotum nieufności, ani obowiązkowych progów koalicyjnych), fragmentacja nie jest przypadkiem polityki, lecz jednym z jej endemicznym cech. W ostatnich latach PDK i AAK budowały swoje tożsamości polityczne przeciwko Kurti. Współpraca z nim teraz oznaczałaby porzucenie całej tej pozycji. Jednak wskaźnik abstynencji 36,9 procent zmusza każdą partię do przemyślenia tej polaryzującej strategii. Wyborcy ukarali Kurti za odmowę zakończenia kryzysu instytucjonalnego, mimo że jego partia zdobyła 51 procent głosów w wyborach 28 grudnia 2025 roku. Ale odrzucili też opozycję. Ta nie wykazała ani zdolności do współpracy wewnętrznej, ani do rozwiązania blokady trwającej ponad rok. Wszyscy czują się dotknięci; nikt nie czuje się gotowy, by prosić obywateli o kolejne wybory.
Trzy czynniki zwiększające prawdopodobieństwo kompromisu
Tej raz, co najmniej trzy czynniki sugerują, że porozumienie jest bardziej prawdopodobne niż kiedykolwiek w ostatnich szesnastu miesiącach.
Pierwszym jest presja międzynarodowa. Unia Europejska niedawno zniósł środki karne, które nałożyła na Prisztinę od 2023 roku, i zobowiązała się do udzielenia ponad 200 milionów euro pomocy finansowej, z dalszymi funduszami warunkowanymi stabilnością instytucjonalną. Bez funkcjonującego rządu, te zobowiązania mogą wygasnąć, a koszt polityczny ich utraty spadłby na wszystkie partie bez wyjątku. Presja europejska jest, paradoksalnie, jednym z najbardziej zdolnych do popychania liderów ku porozumieniu czynników, bardziej niż jakakolwiek refleksja wewnętrzna nad dojrzałością polityczną.
Drugim czynnikiem jest sama Vjosa Osmani. Jej powrót do LDK z wyraźnym profilem prezydenckim wydawał się otwierać wiarygodny scenariusz, w którym, jeśli głosy diaspory nagrodziły LDK, cena za stabilność rządu Kurti mogłaby być jego poparcie dla kandydatury Osmani na prezydenta. Wynik wyborów nie był zgodny z oczekiwaniami LDK, ale ten scenariusz nadal ma wewnętrzną logikę i, przy znaczącej presji, by uniknąć kolejnych wyborów, mógłby przełożyć się na kompromis instytucjonalny. Jednocześnie, nieudany gamble LDK na Osmani mógłby otworzyć drzwi do innego scenariusza, w którym LVV i PDK są bliżej niż kiedykolwiek. Możliwość takiej koalicji, mimo historycznej opozycji, pozwoliłaby LVV osiągnąć kworum 81 miejsc potrzebne do wyboru prezydenta, nagradzając obie partie za słuchanie głosów obywateli i dążenie do kompromisu.
Trzecim czynnikiem jest pokolenie. Takie masowe abstynencje w młodym kraju to nie tylko chwilowe zmęczenie sytuacją, lecz sygnał wyłączenia, które jeśli nie zostanie odwrócone, będzie się utrwalać. Partie Kosowa stoją teraz przed wyborem, który jest prosty w sformułowaniu, ale trudny w realizacji: pokazać, że instytucje działają, albo nadzorować powolną erozję własnej legitymacji demokratycznej.
Przesłanie obywateli, po szesnastu miesiącach paraliżu, jest jednoznaczne. Kompromis nie jest porzuceniem, jest jedyną strategią, którą można podążać, by zostać nagrodzonym przez społeczeństwo, jedyną formą dojrzałości politycznej, na którą Kosowo może sobie pozwolić, i którą UE sama, gratulując Kurti zwycięstwa, wyraźnie oczekuje.
Asllan Zenunaj pracuje w Friedrich-Ebert-Stiftung Kosovo i wcześniej współpracował z badaniami nad bezpieczeństwem i budowaniem pokoju w Kosowskim Centrum Badań Bezpieczeństwa (KCSS). Pisze o instytucjonalnej polityce Kosowa i integracji europejskiej.