Ekologiści zastanawiają się: Duńczycy coraz częściej odmawiają zdrowej, przyjaznej dla klimatu korzeniowej warzywo

Økologisk Nu
Ekologiści zastanawiają się: Duńczycy coraz częściej odmawiają zdrowej, przyjaznej dla klimatu korzeniowej warzywo

W ciągu zaledwie 10 lat spożycie ziemniaków przez Duńczyków spadło o 33 proc. Ponadto sprzedaż ekologicznych ziemniaków w volumie zmniejszyła się o około 18,5 proc. w 2025 roku w porównaniu z 2024 rokiem. Pozostali ekolodzy uprawiający ziemniaki i dziwią się. Jak to możliwe, że tak źle poszło dla tego klimatycznego, zdrowego i sycącego warzywa korzeniowego? I dlaczego udział rynku ekologicznych ziemniaków spadł, skoro 7 na 10 Duńczyków obawia się pestycydów w wodzie pitnej, a mimo to w przeważającej mierze wybierają konwencjonalne ziemniaki, które są najbardziej spryskane w kraju? Tego próbowała się dowiedzieć grupa ekologicznych producentów ziemniaków, gdy Centrum Innowacji dla Ekologicznego Rolnictwa we współpracy m.in. z Ekologicznym Związkiem Rolników zorganizowało tegoroczny Dzień Ekologiczny w Almind koło Kolding. Na czele debaty stał Sven Hermansen, główny konsultant w Centrum Innowacji dla Ekologicznego Rolnictwa, oraz Birgitte Jørgensen, kierownik ds. rynku detalicznego w Ekologicznym Związku Rolników. Brak informacji i smaku Ogólne przesłanie było takie, że trzeba coś zrobić na wszystkich etapach – od producentów, przez sieci detaliczne, po związki, takie jak Ekologiczny Związek Rolników – aby promować ekologiczne ziemniaki: brakuje skupienia na smaku w procesie przetwarzania, a konsumenci nie otrzymują wystarczających informacji o ziemniakach, gdy trafiają na półki. W efekcie wybierają raczej najłatwiejsze i najtańsze. „Sieci detaliczne mogą się znacznie bardziej postarać, aby sprzedawać ziemniaki i umieszczać na opakowaniach informacje o tym, które odmiany są dobre do czego,” powiedziała Birgitte Jørgensen, podkreślając jednocześnie, że problem z popytem sięga głębiej, niż można go rozwiązać tylko nowym opakowaniem. „Kultura jedzenia w Danii bardziej opiera się na ilości niż na jakości, ale nie tylko konsumenci ponoszą odpowiedzialność: to cały łańcuch. Musimy edukować ludzi w łańcuchu sprzedaży, aby lepiej potrafili doradzać, jak wybierać i przygotowywać np. ziemniaki. Duże supermarkety mogą mieć wykwalifikowanych rzeźników i piekarzy, ale nikt już nie szkoli się w zakresie owoców i warzyw,” wyjaśniła. Wiele wyzwań na polu Już na polu zaczynają się problemy dla ekologów, którzy w przeciwieństwie do swoich konwencjonalnych kolegów nie mogą opryskać roślin przeciwko pleśni, chwastom i szkodnikom, co skutkuje niższymi plonami. Jednocześnie klimat się ociepla, więc ciągle trzeba pracować nad rozwojem odmian bardziej odpornych i dojrzewających wcześniej w sezonie, aby uniknąć pleśni, która szczególnie atakuje rośliny pod koniec roku. „Bardzo dużo badamy stromatę; jak liście otwierają się w trakcie sezonu, i pracujemy nad wczesnymi odmianami, które osiągają pewien rozmiar, zanim pleśń zdąży zaatakować. Solist to odmiana, która radzi sobie dobrze. Belmira to odmiana dość odporna na różne rodzaje pleśni, a Pondus to wczesna odmiana, która może dawać rozsądne plony, zanim pleśń zdąży zaatakować,” powiedział Torben Nielsen z Danespo, który hoduje ziemniaki na cały rynek. „Ale Torben, słyszałem, jak mówisz ‘smak’?” przerwał Sven Hermansen z centrum innowacji, na co Torben Nielsen z lekkim uśmiechem musiał przyznać: „To nie jest coś, na co wybieramy, kiedy testujemy smak – to niestety druga opinia. Mieliśmy odmianę Darling, która miała najlepszy smak, ale nie była skórzasta, więc zrezygnowaliśmy z niej. Trudno znaleźć idealną odmianę, to naprawdę wyzwanie.” Smak nie jest decydujący Podczas gdy producenci preferują odporne odmiany, handel detaliczny stawia na cenę. Smak nie odgrywa roli decydującej na żadnym etapie. „Supermarkety kierują się liczbami; ile się sprzedaje, ile to kosztuje i ile na tym zarabiają? Większość sklepów ma tylko jeden rodzaj ziemniaków, a konsumenci zawsze chcą nowe ziemniaki,” powiedziała Birgitte Jørgensen, wskazując na kolejny problem: ograniczony wybór odmian. Ziemniaki są bardzo różnorodne, a jeśli spróbuje się zrobić puree z odmiany, która się do tego nie nadaje, można się rozczarować smakiem. To może być wyjaśnienie, dlaczego coraz więcej osób rezygnuje z ziemniaków. Po prostu nie wiedzą, które odmiany do czego się nadają, a nawet jeśli wiedzą, nie mają szerokiego wyboru. „Brakuje po prostu większej oferty,” stwierdził jeden z uczestników. „Godzimy się na kompromisy z odmianami, które mamy. Niektóre nie są dostępne, a niektóre ziemniaki do pieczenia dają rozczarowujące wrażenia,” dodał inny. Próby z kampaniami Birgitte Jørgensen opowiedziała, że próbowano kampanii promocyjnych, ale ich efekt jest krótkotrwały. Wciąż najważniejsza jest cena, a szczególnie młodzi konsumenci chcą czegoś łatwego do przygotowania – i tutaj wygrywają makaron i ryż. Torben Nielsen to potwierdza. „Trudno jest przekonać konsumentów, aby wybierali coś innego niż duża dwukilogramowa torba, która jest najtańsza. Rzadko kiedy pytają o odmiany – liczy się cena i opakowanie,” powiedział. Na szczęście jest światełko w tunelu, ponieważ Ekologiczny Związek Rolników otrzymał fundusze na trzyletni projekt, w ramach którego odpowiedzialni za warzywa w sklepach będą mogli odbyć szkolenie podyplomowe właśnie z zakresu owoców i warzyw, zaczynając od nadchodzącego jesiennego sezonu, poinformowała Birgitte Jørgensen. „Mamy nadzieję, że to coś zmieni, bo ogólnie musimy też jeść więcej roślin, a brak kompetencji pracowników w tym zakresie jest przeszkodą,” dodała.

W zaledwie 10 lat spożycie ziemniaków przez Duńczyków spadło o 33 proc. Ponadto sprzedaż ekologicznych ziemniaków pod względem objętości zmniejszyła się o około 18,5 proc. w 2025 roku w porównaniu z 2024 rokiem.

Pozostają ekologiczni hodowcy ziemniaków, którzy dziwią się i zastanawiają.

Jak to możliwe, że tak źle poszło dla tego klimatycznego, zdrowego i sycącego warzywa korzeniowego? I dlaczego udział rynku ekologicznych ziemniaków spadł, skoro 7 na 10 Duńczyków obawia się pestycydów w wodzie pitnej, a mimo to w przeważającej mierze wybiera konwencjonalne ziemniaki, które są najbardziej opryskane w kraju?

To próbowała wyjaśnić grupa ekologicznych hodowców ziemniaków, gdy Centrum Innowacji dla Ekologicznego Rolnictwa we współpracy m.in. z Ekologicznym Związkiem Rolników zorganizowało tegoroczny Dzień Ekologiczny w Almind koło Kolding. Na czele debaty stał Sven Hermansen, główny konsultant w Centrum Innowacji dla Ekologicznego Rolnictwa, oraz Birgitte Jørgensen, kierownik ds. rynku detalicznego w Ekologicznym Związku Rolników.

Brak informacji i smaku

Ogólne przesłanie było takie, że trzeba podjąć działania na wszystkich etapach – od producentów, przez sieci detaliczne, po stowarzyszenia takie jak Ekologiczny Związek Rolników – aby promować ekologiczne ziemniaki: brakuje skupienia na smaku w procesie przetwarzania, a konsumenci nie otrzymują wystarczających informacji o ziemniakach, kiedy trafiają na półki. W związku z tym wybierają raczej to, co najłatwiejsze i najtańsze.

„Sieci detaliczne mogą się bardziej postarać, sprzedając ziemniaki i opisując na opakowaniach, które odmiany ziemniaków są dobre do czego,” powiedziała Birgitte Jørgensen, podkreślając jednocześnie, że problem z popytem jest głębszy, niż można go rozwiązać tylko nowym opakowaniem.

„Kultura jedzenia w Danii opiera się bardziej na ilości niż na jakości, ale nie tylko konsumenci ponoszą odpowiedzialność: to cały łańcuch. Musimy edukować ludzi w łańcuchu dystrybucji, aby lepiej potrafili doradzać, jak wybierać i przygotowywać np. ziemniaki. Duże supermarkety mogą mieć wykwalifikowanych rzeźników i piekarzy, ale nikt już nie szkoli się w zakresie owoców i warzyw,” wyjaśniła.

Wiele wyzwań na polu

Już na polu zaczynają się wyzwania dla ekologicznych rolników, którzy w przeciwieństwie do swoich konwencjonalnych kolegów nie mogą opryskać roślin przeciwko pleśni, chwastom i szkodnikom, co skutkuje niższymi plonami. Jednocześnie klimat się ociepla, więc ciągle trzeba pracować nad rozwojem odmian bardziej odpornych i dojrzewających wcześniej w sezonie, aby uniknąć pleśni, która szczególnie atakuje rośliny pod koniec roku.

„Bardzo dużo badamy stromatę; jak liście otwierają się w trakcie sezonu, i pracujemy nad wczesnymi odmianami, które osiągają pewien rozmiar, zanim pleśń zdąży zaatakować. Solist to odmiana, która radzi sobie dobrze. Belmira to dość odporna odmiana na różne rodzaje pleśni, a Pondus to wczesna odmiana, która może dawać przyzwoite plony, zanim pleśń zdąży zaatakować,” opowiadał Torben Nielsen z Danespo, który hoduje ziemniaki na cały rynek.

„Ale Torben, czy słyszałem, jak mówisz ’smak’?” przerwał Sven Hermansen z centrum innowacji, na co Torben Nielsen z lekkim uśmiechem musiał przyznać:

„To nie jest coś, na co wybieramy, kiedy testujemy smak – to niestety druga opinia. Mieliśmy odmianę Darling, która miała najlepszy smak, ale nie była skórzasta, więc zrezygnowaliśmy z niej. Trudno znaleźć tę idealną odmianę, naprawdę to trudne.”

Smak nie jest decydujący

Podczas gdy producenci preferują odporne odmiany, handel detaliczny priorytetowo traktuje cenę. Smak nie jest kluczowym czynnikiem w żadnym momencie.

„Supermarkety kierują się liczbami; ile sprzedano, ile to kosztuje i co z tego mają na końcu. Większość sklepów ma tylko jeden rodzaj ziemniaków, a konsumenci zawsze chcą nowych ziemniaków,” powiedziała Birgitte Jørgensen, co podkreśliło kolejny problem: ograniczony wybór odmian.

Ziemniaki są bardzo różne, i jeśli spróbuje się zrobić puree z odmiany, która się do tego nie nadaje, można uzyskać kiepskie doznania smakowe. To może być wyjaśnienie, dlaczego coraz więcej osób rezygnuje z ziemniaków. Po prostu nie wiedzą, które odmiany do czego się nadają, a nawet jeśli wiedzą, nie mają szerokiego wyboru.

„Brakuje po prostu większej oferty,” stwierdził jeden z słuchaczy.

„Godzimy się na kompromisy z odmianami, które mamy. Niektóre nie są dostępne, a niektóre ziemniaki do pieczenia dają rozczarowujące wrażenia,” dodał inny.

Próby z kampaniami

Birgitte Jørgensen opowiedziała, że próbowano kampanii promocyjnych – ale ich efekt jest krótkotrwały. Nadal najważniejsza jest cena, a szczególnie młodzi konsumenci chcą czegoś, co jest łatwe w przygotowaniu – a w tym wygrywają makaron i ryż zamiast ziemniaków.

Torben Nielsen to potwierdza.

„Trudno jest przekonać konsumentów, aby wybierali coś innego niż duża dwukilogramowa paczka, która jest najtańsza. Rzadko kiedy kupujący pyta o odmiany – liczy się cena i opakowanie,” powiedział.

Jednak jest nadzieja, ponieważ Ekologiczny Związek Rolników otrzymał fundusze na trzyletni projekt, w ramach którego odpowiedzialni za warzywa w sklepach będą mogli odbyć szkolenie uzupełniające właśnie z zakresu owoców i warzyw, począwszy od nadchodzącej jesieni, poinformowała Birgitte Jørgensen:

„Mamy nadzieję, że to coś zmieni, bo ogólnie rzecz biorąc, musimy jeść więcej roślin, a brak kompetencji pracowników nie pomaga w tym,” zakończyła.