Więcej niż rekreacja: walka o ponowne zazielenienie Bukaresztu
Green European Journal
Bukareszt jest domem dla jednej z największych chronionych miejskich obszarów przyrodniczych w Europie: Parku Przyrodniczego Văcăresti, obejmującego ponad 186 hektarów. Co ciekawe, mokradła, które goszczą setki unikalnych gatunków flory i fauny, są bardziej wynikiem przypadku niż zamierzonego planu. Rumuńskie społeczeństwo obywatelskie odegrało kluczową rolę w ochronie Văcăresti, a obecnie trwają działania mające na celu rozwijanie sieci zrewilidowanych miejskich terenów zielonych w Bukareszcie i wokół niego.
București jest domem dla jednej z największych chronionych miejskich obszarów przyrodniczych w Europie: Văcăresti Natural Park, obejmującego ponad 186 hektarów. Co ciekawe, mokradło, goszczące setki unikalnych gatunków flory i fauny, jest bardziej wynikiem przypadku niż zamierzonego planu. Rumuńskie społeczeństwo obywatelskie odegrało kluczową rolę w zachowaniu Văcăresti, a obecnie trwają prace nad rozwojem sieci rewildowanych miejskich terenów zielonych w mieście i wokół niego.
Stolica Rumunii oferuje swoim mieszkańcom poważny brak zielonych przestrzeni – mniej niż 10 metrów kwadratowych na mieszkańca, znacznie poniżej wymagań UE, które wynoszą 26 metrów kwadratowych, oraz 50 zalecanych przez WHO. Dla porównania, Lublana, często cytowana jako najzielniejsze miasto w Europie, zapewnia ponad 540 metrów kwadratowych zieleni na mieszkańca.
Jednak Bucharest jest domem dla jednego z najbardziej niezwykłych ekosystemów miejskich w Europie. Văcăresti delta zaczęła się jako półzbudowany, sztuczny zbiornik wodny w czasach komunizmu w Rumunii, ale została porzucona po zmianie reżimu w 1989 roku i pozostawiona w długotrwałym stanie administracyjnego zawieszenia. W ciągu następnych dekad, dzikie zwierzęta odzyskały park bez ingerencji człowieka.
Dzika, przypadkowa natura, która rozkwitała na tym terenie, jest głęboko związana z tym, jak Bucharest rozwijał się jako miasto: Podobnie jak wiele stolic postkomunistycznych, doświadczyło trzech i pół dekady szybkiego i chaotycznego rozwoju terenów. Przejście na własność gruntów opartą na rynku wyprzedziło spójną urbanistykę, prowadząc do rozwoju nastawionego na zysk, w którym ziemia była traktowana głównie jako towar. Chociaż ten scenariusz nie jest unikalny dla Bukaresztu, jego skutki są tutaj szczególnie dotkliwe, skutkując zarówno poważnymi deficytami ekologicznymi, jak i nieoczekiwanym potencjałem.
Historia sukcesu
Rumunię opóźniono w dokończeniu lub przekształceniu zbiornika Văcăresti na ponad dwie dekady, co pozwoliło ekosystemowi rozwijać się spontanicznie. Gdy biolodzy zaczęli dokumentować florę i faunę tego obszaru w 2011 roku, park zyskał złą reputację ukształtowaną przez lata zaniedbań, częste wyrzucanie śmieci i plotki o rzekomym niebezpieczeństwie.
Paulina Anastasiu, dyrektor Ogrodów Botanicznych w Bukareszcie, wspomina, że nawet badacze początkowo wahali się wejść na teren: „Nie odważyłam się nawet odwiedzić tego miejsca, ponieważ krążyły miejskie legendy mówiące, że teren jest pełen dzikich psów, a jednostka wojskowa z tego obszaru używała terenu do ćwiczeń. Z moim zespołem, składającym się wyłącznie z kobiet, nie odważyłyśmy się tam iść. Ale pewnego dnia postanowiłyśmy spróbować, i ku mojemu zaskoczeniu, nie napotkałyśmy żadnego niebezpieczeństwa, więc zaczęłyśmy regularnie wracać, aby badać florę.” To, co odkryła drużyna Anastasiu, to wysoce bioróżnorodny ekosystem, obejmujący dwa gatunki roślin wymienione jako zagrożone w Rumunii.

Z ponad 330 gatunkami roślin i 94 gatunkami ptaków początkowo zidentyfikowanymi na tym obszarze, Văcăresti stała się aktywnym polem walki między interesami gospodarczymi a ekologicznymi. „Pracowaliśmy, aby przekonać władze, że ważne jest, aby mieć takie miejsce w dużym mieście,” wspomina Cristian Neagoe, menedżer ds. komunikacji i społeczności w Bucharest Natural Park, organizacji pozarządowej skupiającej się na rewildingu obszaru metropolitalnego. „Mówili, że rozwój jest najważniejszy w Bukareszcie. Oczywiście, były różne projekty nieruchomościowe skierowane na ten teren.”
Dla NGO, głównym priorytetem było ponowne połączenie ludzi mieszkających w pobliżu z samym miejscem, naprawienie dekadicznego rozłączenia po wyburzeniu dzielnicy w rejonie Văcăresti podczas czasów komunizmu, aby zrobić miejsce dla zbiornika. Akademicy i grupy społeczeństwa obywatelskiego współpracowali przez kilka lat, dokumentując gatunki, przeprowadzając ocenę środowiskową, prowadząc kampanie sprzątania, tworząc infrastrukturę dla odwiedzających i opowiadając się za ochroną. Ich wysiłki okazały się skuteczne: społeczności wokół delty odzyskały ją jako część swojej dzielnicy, władze uznały wartość tego obszaru dla miasta, a w 2016 roku Văcărești officialnie stała się miejskim parkiem przyrodniczym. Wartość ekologiczna tego miejsca nadal się rozwija, a trwający monitoring dokumentuje 180 gatunków ptaków – więcej niż jedna trzecia całkowitej liczby w Rumunii. Z czasem, Văcărești stało się miejscem rekreacji, badań i edukacji ekologicznej.
„Corocznie, między 50 000 a 75 000 dzieci odwiedza park,” powiedział Mircea Calnegru, dyrektor administracji parku, podczas niedawnego wydarzenia, które świętowało dekadę ochrony Văcărești. Jednocześnie wezwał do dalszego rozwoju infrastruktury parku, aby zwiększyć odporność na zmiany klimatu i zaspokoić potrzeby edukacyjne i badawcze jego ekosystemów.
W Bukareszcie, miejsca takie jak Văcărești są coraz częściej rozumiane przez pryzmat tego, co literatura naukowa opisuje jako nieformalne miejskie dzikie przestrzenie, socio-ekologiczne podmioty „z historią silnych zakłóceń antropogenicznych, które są przynajmniej częściowo pokryte spontaniczną roślinnością niepozostałą”. Uznanie potencjału tych zielonych zakątków jako kluczowych elementów w przemyśleniu miejskiej natury i relacji człowiek-natura w zrównoważony sposób skłoniło ekologów do przyjęcia strategii rewildingu. Podejście to ma na celu minimalizację i kurację wpływu czynnika antropogenicznego na rzecz przywracania naturalnych procesów i gatunków, umożliwiając krajobrazom odzyskanie ich ekologicznej integralności i odporności. Ta strategia coraz bardziej wpisuje się w europejskie priorytety polityki środowiskowej dotyczące bioróżnorodności, adaptacji do zmian klimatu i zrównoważonego rozwoju miejskiego.
Dzika, przypadkowa natura, która rozkwitała na tym terenie, jest głęboko związana z tym, jak Bucharest rozwijał się jako miasto: Podobnie jak wiele stolic postkomunistycznych, doświadczyło trzech i pół dekady szybkiego i chaotycznego rozwoju terenów.
Zespół Bucharest Natural Park czerpie inspirację do swoich projektów z Berlina, innego europejskiego miasta ukształtowanego przez dziesięciolecia podziału. Niemiecka stolica jest również miejscem narodzin ruchu Bauhaus, którego idee stanowią podstawę Nowego Europejskiego Bauhausu, jednej z inicjatyw UE dotyczących zielonego, zrównoważonego rozwoju w środowiskach zabudowanych. Podczas wizyty terenowej w Berlinie, badacze z rumuńskiej organizacji pozarządowej zaobserwowali, jak silne egzekwowanie prawa, odpowiednie finansowanie i współpraca między władzami a społeczeństwem obywatelskim mogą przekształcać miejską ekologię. Jednocześnie porównanie to podkreśliło niezwykłą bioróżnorodność Bukaresztu: „Byliśmy zaskoczeni brakiem owadów, a co za tym idzie, ptaków. W Berlinie jest niewiele bioróżnorodności, co pokazuje, że bardzo trudno jest rewildować obszary mocno uprzemysłowione – jak infrastruktura kolejowa. Nawet jeśli te tereny są obecnie chronione, nie mają takiej bioróżnorodności, jaką wciąż widzimy w Bukareszcie,” wyjaśnił Neagoe. Ta spostrzeżenie wzmocniło dwa priorytety: silniejsze zaangażowanie instytucji w egzekwowanie prawa i finansowanie oraz szerszą edukację społeczną na temat ekologicznej wartości dzikiej natury Bukaresztu.
Rozszerzanie rewildingu
Transwersalna współpraca odegrała ważną rolę w ochronie Văcăresti Natural Park, ale walka o ochronę ekosystemów Rumunii jest jeszcze daleka od zakończenia. „Najtrudniejszą rzeczą po sukcesie jest zobaczyć, jak można go rozwinąć, jak skalować, aby stał się siecią opowieści na poziomie miasta,” powiedziała minister środowiska Diana Buzoianu podczas wydarzenia w maju 2026 roku, obchodzącego 10-lecie uzyskania statusu ochrony dla Văcărești. Aby jeszcze bardziej wspierać ekosystem parku, jego administratorzy, wraz z władzami miejskimi i społeczeństwem obywatelskim, realizują transnarodowy projekt który zintegruje deszczówkę zbieraną z okolicznych obszarów w system wodny mokradła. Celem tego wysiłku jest zwiększenie odporności ekosystemu na suszę oraz odporności dzielnicy na powodzie. Poprzez ten sam projekt, park zostanie połączony z innymi zielono-niebieskimi obszarami Bukaresztu.
Na podstawie doświadczenia Văcăresti, zespół Bukareszt Natural Park zidentyfikował pięć kolejnych zaniedbanych obszarów - las Băneasa, łąka Petricani, rozlewisko Dâmbovița, Dolina Saulei i trzcinowiska Dobroești – łącznie ponad 1300 hektarów. W 2024 roku NGO uruchomiła program rewildingu Bukaresztu, mający na celu rozwój sieci rewildowanych miejskich terenów zielonych, aby poprawić dobrostan mieszkańców i odporność klimatyczną miasta.
30 lipca 2025 roku, Łąka Petricani stała się pierwszym z tych obszarów, który uzyskał status ochrony. Pomimo skromnej powierzchni zaledwie 5,6 hektara, obszar ten jest domem dla setek gatunków roślin, owadów, ryb, ptaków i ssaków, w tym 44 chronionych. Park przyrodniczy jest dostępny dla ogółu społeczeństwa, mimo że trwają działania ochronne i monitorujące, a także edukacja ekologiczna prowadzona przez wolontariuszy. Dan Bărbulescu, dyrektor NGO Bukareszt Natural Park, mówi, że takie podejście jest konieczne dla dalszego sukcesu projektu: „Ochrona i monitorowanie przestrzeni naturalnych powinny iść w parze z dostępem publicznym, aby podnosić świadomość, dlaczego te obszary należy chronić i jaki mają wkład w lepszą jakość życia.”

Trwałe zagrożenia
Jednak wyzwania nadal istnieją. W Bukareszcie wartość zielonych przestrzeni jest wciąż oceniana głównie pod kątem ich funkcji rekreacyjnej i powierzchni. Bărbulescu ostrzega, że takie podejście pomija ich rolę w adaptacji klimatycznej, wsparciu bioróżnorodności i długoterminowej odporności miejskiej.
Las Băneasa ilustruje te napięcia. Obejmujący około 1100 hektarów na północnej granicy Bukaresztu, od pokoleń był jednym z najbardziej dostępnych ucieczek do dzikiej natury dla mieszkańców miasta. Ponad sto lat wycinki, fragmentacji siedlisk i narastającej infrastruktury transportowej oraz rozwoju nieruchomości doprowadziły do poważnego pogorszenia ekosystemu.
Niewielki fragment starożytnych lasów, które rozprzestrzeniały się od wieków od Podkarpackich Wzgórz aż po Dunaj i kiedyś stanowiły tętniący życiem ekosystem, Băneasa doświadczył ogromnej utraty bioróżnorodności. Dan Turiga, leśnik i aktywista z Agent Green, rumuńskiej organizacji ochrony środowiska, opisuje go jako las, który stracił swoje szczytowe drapieżniki: „To las, w którym kiedyś żyły jelenie czerwone. Potrzebują one dużej przestrzeni do krążenia i spokojnego siedliska. Wciąż mamy sarny, są mniejsze i bardziej adaptacyjne, ale również stały się inbred z powodu izolacji lasu od innych obszarów leśnych.”
Wspominając wspomnienia swojej babci, która słyszała wilki wyjącce w pobliżu wioski, w której dorastała, położonej na skraju lasu niedaleko Băneasa, Turiga dodaje: „Te lasy, w tym Băneasa, kiedyś były siedliskiem wilków, borsuków,” wyjaśnił Turiga, wspominając wspomnienia swojej babci, która około 80 lat temu słyszała wilki wyjąc w pobliżu wioski, na skraju lasu niedaleko Băneasa.
București demonstruje zarówno ryzyko fragmentarycznego zarządzania, jak i ukryty potencjał tkwiący w spontanicznych ekosystemach.
W ubiegłym roku, kruchość tej ochrony ujawniła się na nowo wraz z pojawieniem się starego konfliktu: nielegalnie wybudowana i później otwarta przez lokalne władze leśne droga dla samochodów. Droga była oficjalnie uzasadniona jako infrastruktura służąca eksploatacji lasu, ale w praktyce stanowiła skrót dla mieszkańców pobliskiego osiedla, które przecinało las. Przez lata, naciski deweloperów na lokalne władze były na tyle silne, że droga była otwarta przez kilka miesięcy z rzędu, aż naciski społeczne i egzekwowanie prawa doprowadziły do jej zamknięcia. Ostatni kontrakt na opłatę za korzystanie z drogi dla pojazdów został otwarty dla pojazdów we wrześniu 2025 roku.
Według Turigi, ekologiczny wpływ otwarcia drogi dla pojazdów był natychmiastowy i poważny. Codzienny ruch samochodowy zakłócił przemieszczanie się zwierząt, uwięził emisje w koronie lasu i generował duże ilości kurzu z nawierzchni żwirowej, wpływając zarówno na dziką faunę, jak i ludzi korzystających z lasu do rekreacji. Co ważniejsze, twierdzi, że droga nie powinna w ogóle istnieć, ponieważ została częściowo wybudowana po tym, jak przerwano eksploatację przemysłową drewna, a jej prawne uzasadnienie było od początku błędne.
Debata na temat tej drogi ujawniła także głębsze niepowodzenia zarządzania. „Jeśli chodzi o zarządzanie Băneasa lasem, kluczowe jest, aby kierownicy, pracownicy leśnictwa, odzyskali wysoki poziom sumienności i etyki, co ostatnio budzi wątpliwości,” argumentował Turiga, odnosząc się do ulegania presjom deweloperów.
Analiza z Ministerstwa Środowiska, opublikowana w lutym, stwierdziła, że odcinek drogi wybudowany po 2020 roku – oraz umowa opłatowa umożliwiająca dostęp publiczny – były nielegalne. Raport zalecił przywrócenie drogi do stanu pierwotnego. W następstwie, Rumunskie Krajowe Przedsiębiorstwo Leśne zakazało w kwietniu dostępu pojazdów na tę drogę.
Pomimo tych niepowodzeń zarządzania, proces formalnej ochrony zaczął się kształtować, pod ciągłym naciskiem społecznym. We wrześniu 2025 roku, minister środowiska Diana Buzoianu ogłosiła plany wyznaczenia lasu Băneasa jako obszaru chronionego, przedstawiając go jako kluczowy zielony zasób stolicy. Społeczeństwo obywatelskie ponownie okazało się ważnym aktor w tym procesie. Od początku 2025 roku, biolodzy z Stowarzyszenia Parku Naturalnego Bukareszt przeprowadzili badanie naukowe, które może posłużyć jako podstawa do nadania lasowi statusu ochrony. Biolodzy zidentyfikowali 207 gatunków zwierząt zamieszkujących las, z czego 45 jest chronionych, oraz 80 gatunków roślin. Badanie, oficjalnie złożone do oceny w Akademii Rumunii w marcu 2026 roku, oznaczało przejście od działań rzeczniczych do procedur instytucjonalnych, ale wynik pozostaje niepewny.

Według Buzoianu, projekt jest częścią szerszej inicjatywy politycznej mającej na celu rozszerzenie silniejszych reżimów ochronnych na lasy podmiejskie w całej Rumunii. „Ten projekt pokaże, że możemy mieć wspólną misję – społeczeństwo obywatelskie, ministerstwo, lokalni burmistrzowie – wszyscy ci aktorzy muszą współpracować,” stwierdziła minister. Jednak, jak pokazuje nierozwiązany spór o drogę, przekładanie takich zobowiązań na egzekwowanie prawa pozostaje niepewne.
Dlaczego rewilding ma znaczenie
Las Băneasa jest częścią szerszego ekosystemu, który zwiększa zdolność Bukaresztu do radzenia sobie ze stresem klimatycznym. Ogłaszając plany jego ochrony, Buzoianu ostrzegła, że „Jeśli nie ochronimy lasu Băneasa, Bukareszt stanie się mikrofalówką.” Metafora może być bezpośrednia, ale oddaje mierzalną rzeczywistość: w mieście coraz bardziej narażonym na fale upałów, duże zalesione obszary funkcjonują jako regulatory temperatury i wilgotności.
Razem z Văcăresti delta, łąką Petricani i innymi dzikimi ekosystemami, Băneasa tworzy fragmentowaną, ale funkcjonalną sieć zielono-niebieskich przestrzeni o systemowych efektach. Różne połączone obszary zieleni umożliwiają gatunkom krążenie przez nieprzyjazne środowisko miejskie, poszerzając bioróżnorodność poza granice pojedynczego miejsca. W tym sensie, rewildowane obszary wykraczają daleko poza ich wartość rekreacyjną, funkcjonując raczej jako rozproszona infrastruktura ekologiczna.
Przede wszystkim, te obszary służą jako ochrona dla najbardziej wrażliwych na stres środowiskowy. Są najważniejsze dla starszych i dzieci podczas fal upałów, osób z chorobami przewlekłymi oraz tych mieszkających w złych warunkach mieszkaniowych. Co więcej, korzyści zdrowia psychicznego z łatwego dostępu do dzikiej przyrody mają szczególne znaczenie dla tych, którzy nie mają możliwości ekonomicznych lub logistycznych, aby korzystać z dzikiej natury poza miastem: rodziny o niskich dochodach, osoby niepełnosprawne, opiekunowie czy nowi rodzice z ograniczoną mobilnością. Rewildowane obszary oferują psychologiczne wytchnienie bez komercyjnego komponentu, często kojarzonego z tradycyjnymi parkami lub przestrzeniami naturalnymi położonymi daleko od miasta.
Chociaż duże ekosystemy, takie jak Băneasa czy Văcărești działają na poziomie metropolitalnym, rewilding w Bukareszcie rozwija się także w mniejszych, bardziej rozproszonych formach. Stowarzyszenie Leśnej Dziecięcej, organizacja ekologiczna skupiająca się na miejskiej reforestacji w południowej Rumunii, rozwija projekty mikro-reforestacji na zaniedbanych miejskich działkach, przekształcając je w gęste, bioróżnorodne enklawy, które skupiają funkcje ekologiczne na ograniczonej przestrzeni. „Widzę dwa główne korzyści,” wyjaśnia Teodora Pălărie, prezeska stowarzyszenia. „Z jednej strony, regulację mikroklimatu, a z drugiej, bioróżnorodność. To są kieszonkowe fragmenty bioróżnorodności – nazywamy je nawet kieszonkowymi lasami. Pomyśl o słowniczku kieszonkowym, który nosisz przy sobie: na tyle mały, by zmieścił się w ręce, a jednocześnie zawierał cały język.”
Sadząc od 25 do 30 gatunków rodzimych roślin typowych dla południowej Rumunii, te miejsca zagęszczają różnorodność ekologiczną w wysoce widocznych, edukacyjnych środowiskach. Ta gęstość nie tylko wzmacnia odporność ekologiczną, ale także kształtuje percepcję: „Kiedy widzisz tak wiele różnych gatunków na metr kwadratowy, zaczynasz być ciekawy – zaczynasz dostrzegać różnice między lipą, brzozą czy topolą; chcesz dowiedzieć się więcej o tym małym lesie wokół ciebie,” zauważyła.
Te mikro-lasy funkcjonują jako namacalne infrastruktury klimatyczne. Pălărie dodała, że badania i obserwacje terenowe sugerują, iż gdy taka enklawa rozciąga się na około trzy hektary, może wpływać na otaczającą dzielnicę, obniżając temperaturę latem o 2 do 5 stopni Celsjusza, jednocześnie łagodząc ekstremalne zimy. Równie ważne jest, że zmniejszają amplitudę między temperaturami dnia i nocy, co jest powiązane z degradacją gleby i pustynnieniem. „Często mówię ludziom, którzy biorą udział w naszych akcjach sadzenia, aby wyobrażali sobie las jak włosy na wielbłądzie,” wyjaśniła Pălărie. „Chroni przed silnym promieniowaniem słonecznym i zmniejsza różnicę temperatur dnia i nocy, pomagając glebie zachować strukturę.” Nawet na mniejszych skalach, te działania działają jako lokalne schronienia: zacieniają ulice, tłumią wiatr, zwiększają wilgotność powietrza przez parowanie i transpirację, tworząc kieszonki chłodniejszego powietrza, które można bezpośrednio odczuć podczas fal upałów.
W Bukareszcie istnieje silny i rosnący popyt społeczny na bezpośredni kontakt z takimi przestrzeniami. Około 240 wolontariuszy wzięło udział w ostatnim wydarzeniu sadzenia, z czego 140 to dzieci. Jak powiedział lider skautów podczas koordynacji swojego zespołu: „Wydarzenia sadzenia nie zdarzają się zbyt często, może dwa albo trzy razy wiosną. Są rzadkie, a popyt jest ogromny. Wszystkie centra w Bukareszcie chcą przyjść, więc jak tylko dowiadujemy się o jednym, wszyscy rzucają się, żeby się zapisać.” Entuzjazm odzwierciedla postrzeganą wartość takich praktycznych doświadczeń ekologicznych jako narzędzi edukacyjnych i społecznych.
Wizja projektu „Cool Bucharest”, który jest obecnie rozwijany przez Stowarzyszenie Leśnej Dziecięcej, polega na umieszczeniu wielu z tych mikro-lasów w dostępnych miejscach – ogrodach muzealnych, ośrodkach pomocy społecznej i dziedzińcach – gdzie wstęp byłby bezpłatny i nieograniczony. Jeśli uda się pozyskać fundusze, te miejsca mogłyby funkcjonować jako codzienne schronienia klimatyczne. „Gdy wprowadzisz naturę do miasta, na przykład przez miniaturowe lasy Miyawaki, czy przez ogrody deszczowe lub miejskie łąki, tworzysz sieć,” argumentuje Pălărie. „Siła tej sieci jest znacznie bardziej osiągalna niż możliwość posiadania jednego dużego parku o powierzchni 50 hektarów w Bukareszcie. Nikt nie zaoferuje tak dużej przestrzeni.”
Razem, duże chronione ekosystemy i mikro-lasy rozproszone w różnych miejscach zaczynają wyznaczać inny model miejskiej zielonej infrastruktury: warstwowy, połączony i zaprojektowany wokół funkcji ekologicznych, a nie powierzchniowych walorów.
Z punktu widzenia administracyjnego, rewilding może być także korzystny ekonomicznie. „Używanie rodzimych gatunków roślin jest opłacalne – są one dostosowane do naszego lokalnego klimatu i, jeśli są wieloletnie, oznacza to, że nie musimy co roku ponosić kosztów utrzymania zielonych terenów,” wyjaśniła Anastasiu z Rumuńskiego Ogrodu Botanicznego.
Odcienie zieleni Bukaresztu
Ekolodzy nie postulują zastępowania klasycznych parków, lecz różnicowania zielono-niebieskiej infrastruktury miejskiej. Zarówno zaprojektowane parki, jak i dzikie obszary miejskie oferują dostęp do natury i odporność klimatyczną, ale w różnych proporcjach i za pomocą różnych środków. Strukturalne parki zwykle priorytetowo traktują dostępność, estetykę i przestrzenie do rekreacji i sportu, podczas gdy rewildowane obszary pozwalają na bardziej swobodne przebieganie się naturalnych procesów, wzmacniając bioróżnorodność i zdolność adaptacji do zmian klimatu. „Dobrze zarządzane parki naprzemiennie z dzikimi przestrzeniami to sposób na znaczne zwiększenie zielono-niebieskich obszarów w Bukareszcie. To jest to, nad czym pracujemy w rejonie Jezior Kolentyńskich, utrzymując Dolinę Saulei i Trzcinowiska Dobroesti jako dzikie obszary, które mają się przeplatać z klasyczną odnową parków, planowaną tam,” wyjaśnia Bărbulescu z Bukaresztowskiego Stowarzyszenia Parku Naturalnego, odnosząc się do innych obszarów objętych ochroną w ramach programu Rewilding Bucharest.
Od przypadkowego powstania Văcărești Natural Park po kontestowaną ochronę Băneasa Forest, Bukareszt demonstruje zarówno ryzyko fragmentarycznego zarządzania, jak i ukryty potencjał tkwiący w spontanicznych ekosystemach.