Ekstremalne upały: przemoc klimatyczna spowodowana systemem paliw kopalnych
Kapitál
V představách industriální modernity byla fosilní paliva vždy spojována s inovacemi, pokrokem a ekonomickým rozvojem. Průmyslník John D. Rockefeller, zakladatel ropné společnosti Standard Oil, oslavoval těžbu a zpracování ropy jako společensky prospěšný a bohem posvěcený podnik, který přináší světlo, teplo a dostupnou energii masám. Uhlí, posléze ropa a plyn, skutečně umožnily bezprecedentní rozvoj – poháněly elektrifikaci, dopravu, masovou průmyslovou výrobu a zásadně přispěly k růstu materiální úrovně lidí ve většině částí světa. Tento fosilně-rozvojový narativ je s námi pořád. Heslo Donalda Trumpa drill, baby, drill – vrtej bejby, vrtej – to potvrzuje.
W wyobrażeniach o przemysłowej nowoczesności paliwa kopalne zawsze były kojarzone z innowacjami, postępem i rozwojem gospodarczym. Przemysłowiec John D. Rockefeller, założyciel firmy naftowej Standard Oil, chwalił wydobycie i przetwarzanie ropy jako działalność społecznie pożyteczną i błogosławioną przez Boga, która przynosi światło, ciepło i dostępną energię masom. Węgiel, a następnie ropa i gaz, rzeczywiście umożliwiły bezprecedensowy rozwój – napędzały elektryfikację, transport, masową produkcję przemysłową i zasadniczo przyczyniły się do wzrostu poziomu materialnego ludzi w większości części świata. Ten narratyw fosilny o rozwoju jest z nami nadal. Hasło Donalda Trumpa drill, baby, drill – wierć, bejbi, wierć – to potwierdza.
Chwalebne przedstawianie paliw kopalnych jako materialnej podstawy dobrobytu jednak weszło w sprzeczność z tym, co ich spalanie bez wątpienia spowodowało i nadal powoduje – globalne ocieplenie i gwałtownie destabilizujący się system klimatyczny. Źródła energii kopalnej są dziś głównymi motorami kryzysu klimatycznego. To, co historycznie było pojmowane jako postęp, rozwój i wzrost dobrobytu, dziś należy rozumieć w innym ramach pojęciowym – takim, który potrafi uchwycić szkodę i krzywdę, jaką spalanie węgla, ropy i gazu powoduje na skalę planetarną.
Z jednej strony jest polityczne przemoc, o której pisałam wcześniej: w wielu kontekstach bogactwo kopalne umożliwiło umocnienie reżimów autorytarnych, korupcję i oligarchiczną władzę oraz przyczyniło się do nierównej dystrybucji bogactwa, represji i konfliktów. Z drugiej strony jest przemoc ekologiczna. Kontynuowane wydobycie, produkcja i spalanie ropy, węgla i gazu uwalniają do atmosfery gazy cieplarniane i prowadzą do ocieplenia, które przejawia się m.in. ekstremalną pogodą – częstszymi i intensywniejszymi falami upałów, suszami i niedoborem wody, powodziami i ekstremalnymi opadami. Niestabilna i ekstremalna pogoda powoduje szkody, krzywdy i straty gospodarcze oraz ma zasadniczy wpływ na dobrobyt ludzi i zdrowie ekosystemów.
Spalanie ropy, spalanie planety
Jest to całkowicie niekwestionowany fakt, że spalanie paliw kopalnych jest głównym źródłem emisji gazów cieplarnianych i podstawowym motorem zmiany klimatu. Udział paliw kopalnych (węgla, ropy i gazu) w globalnym miksie energetycznym rośnie nieprzerwanie od ostatnich dwóch stuleci – z niemal zera na początku XIX wieku do obecnych około 80 procent. Każdego roku wydobywa się około 15 miliardów ton paliw kopalnych. W 2018 roku globalne wydobycie ropy osiągnęło po raz pierwszy poziom 100 milionów baryłek dziennie. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) jedna trzecia światowej energii pochodzi z ropy, podczas gdy gaz i węgiel stanowią po około 25 procent.
Spalanie węgla, ropy i gazu uwalnia do atmosfery każdego roku miliardy ton dwutlenku węgla. Paliwa kopalne odpowiadają za 78 procent globalnych emisji i około 90 procent emisji dwutlenku węgla na świecie (ONZ). Około połowa tych emisji jest pochłaniana przez naturalne pochłaniacze, takie jak lasy, roślinność, gleba i oceany. Reszta gromadzi się w atmosferze i utrzymuje przez stulecia. W czerwcu 2026 roku stężenie CO2 w atmosferze osiągnęło około 427 ppm – najwięcej od ponad trzech milionów lat.
W wyniku emisji wywołanych przez człowieka globalna średnia temperatura wzrosła o 1,2 °C w porównaniu do poziomu sprzed epoki przemysłowej (1850–1900). To ocieplenie już wywołało szeroko zakrojone i widoczne zmiany klimatyczne, a coraz częściej objawia się jako ekstremalna pogoda. Fale upałów są dłuższe, częstsze i o kilka stopni Celsjusza bardziej intensywne. Ekstremalne opady się nasiliły, ponieważ cieplejsze powietrze może pochłaniać więcej wilgoci. Susze są dłuższe i poważniejsze, podobnie jak pożary. Rok 2023 i 2024 były najcieplejszymi w historii pomiarów. Właśnie teraz Europa doświadcza historycznej fali upałów i rekordów temperatur, które nie są produktem naturalnej zmienności klimatu, lecz zostały wyraźnie wzmocnione przez zmianę klimatu wywołaną spalaniem paliw kopalnych.
Przypisywanie ekstremów zmianom klimatu
W nauce klimatycznej w ostatniej dekadzie nastąpił znaczący postęp. Badania przesunęły się od monitorowania globalnych trendów i wskaźników, takich jak wzrost średniej globalnej temperatury czy stopniowe podnoszenie się poziomu mórz, do tak zwanego przypisywania, czyli określania, w jakim stopniu zmiana klimatu wywołana przez człowieka zmienia prawdopodobieństwo i intensywność konkretnych ekstremalnych zjawisk meteorologicznych. Inicjatywa World Weather Attribution (WWA), założona w 2015 roku, pracuje z obszernymi bazami danych i globalnymi modelami klimatycznymi, analizując, jak termodynamiczne zmiany wywołane przez człowieka (np. wzrost temperatury i wilgotności atmosfery w wyniku emisji) oddziałują z naturalną zmiennością systemu klimatycznego (np. wahania ciśnienia w południowym Pacyfiku i zjawisko El Niño).
Analiza zespołu WWA pokazuje, że obecna fala upałów jednoznacznie została wzmocniona przez zmianę klimatu. Wyż, który nad Europą zatrzymuje gorące powietrze, oraz dopływ ciepłego powietrza z Afryki, są znanymi zjawiskami meteorologicznymi latem. Jednak według WWA poziom ekstremalnego gorąca byłby niemożliwy sprzed 50 lat. Antropogeniczna zmiana klimatu tak wzmocniła ten zjawisko, że porównywalna fala upałów byłaby chłodniejsza o około 3,5 °C w 1976 roku i o około 2 °C w 2003 roku.
Nie chodzi tylko o tegoroczne rekordowe upały. Analiza 213 fal upałów w okresie 2000–2023, opublikowana w 2025 roku w czasopiśmie Nature, jednym z najbardziej prestiżowych i wpływowych periodyków naukowych, pokazuje, że dzięki zmianom klimatu wszystkie dwieście trzynaście epizodów były bardziej prawdopodobne i intensywne, a około jedna czwarta z nich praktycznie by nie wystąpiła bez zmiany klimatu. Inne badanie wykazało, że gorąco w Europie pod koniec czerwca 2025 roku, gdy temperatury w dwunastu miastach europejskich przekroczyły 38 °C, byłoby o 1–4 °C chłodniejsze w klimacie bez emisji gazów cieplarnianych wywołanych działalnością człowieka.
Dzięki analizom przypisywania wiemy, że zmiana klimatu nie tylko wzmacnia ekstremalne upały, ale także inne ekstremalne zjawiska – pożary lasów, opady, powodzie, susze. Zwiększyła prawdopodobieństwo i intensywność ulewnych deszczy, które spowodowały powodzie w dolinie rzeki Ahr w Niemczech w lipcu 2021 roku, oraz nasiliła niszczycielskie pożary lasów w Australii na przełomie 2019 i 2020 roku.
Przemoc zmian klimatu
Ekstremalne zjawiska pogodowe powodują szkody dla ludzi i przyrody. Zazwyczaj prowadzą do ogromnych strat gospodarczych, ale także społecznych i kulturowych. Ekstremalne upały zabijają, pogarszają zdrowie, obciążają szpitale zwiększoną liczbą hospitalizacji, powodują spadek produktywności pracy, uszkodzenia infrastruktury, susze, nieurodzaje i śmierć zwierząt gospodarskich. Upały w ubiegłym roku według szacunków spowodowały szesnaście tysięcy zgonów. Obecna fala upałów już odpowiada za dziesiątki ofiar śmiertelnych i liczne straty materialne. Francja odnotowała ponad tysiąc nadmiarowych zgonów w wyniku fali upałów oraz gwałtowny wzrost zawałów serca i przeciążenie systemów ratunkowych.
Pożary lasów i powodzie wywołane ulewnymi deszczami stanowią kolejne niszczycielskie katastrofy, które powodują rozległe szkody ekologiczne, gospodarcze i społeczne – rany, zgony, zatrucie, zniszczenie domów, mienia i infrastruktury, skażenie wody odpadami, chemikaliami i odłamkami, degradację gleby i utratę bioróżnorodności. Pożary w Australii na przełomie 2019 i 2020 roku, również wyraźnie wzmocnione zmianami klimatu, spowodowały ponad 400 zgonów, tysiące hospitalizacji, ponad 3 000 zniszczonych domów i rozległe szkody na infrastrukturze. Zabiły miliardy zwierząt i poważnie uszkodziły ekosystemy, w tym części lasów deszczowych Gondwany, które są wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Powodzie w dolinie Ahr w Niemczech w 2021 roku pochłonęły 184 ofiary, zniszczyły tysiące domów, zrównały z ziemią całe wsie i spowodowały szkody przekraczające 30 miliardów euro, co plasuje je w Europie wśród najbardziej niszczycielskich i najdroższych powodzi.
Ekstremalne zjawiska pogodowe i katastrofy, które wywołują, niosą ze sobą śmierć, zniszczenie i szkody. Podobnie jak inne formy przemocy, popełniają one szkody i niszczą: zabierają życie ludzkie, powodują szkody zdrowotne i fizyczne, psychiczne i emocjonalne, znaczne szkody majątkowe i finansowe oraz mają wpływ społeczny. To jest przemoc zmian klimatu. Nie chodzi o przemoc w wąskim sensie fizycznego ataku człowieka na człowieka, lecz o strukturalnie wywołane poważne szkody i krzywdy. Obecne ekstremalne burze, powodzie, susze i upały nie są wyłącznie „zjawiskami naturalnymi”, lecz są wzmocnione przez ocieplenie, a ich niszczycielska siła jest potęgowana działalnością człowieka. To są społecznie wyprodukowane ryzyka, wynikające z ludzkiego działania osadzonego w strukturach gospodarczych, politycznych i prawnych, które utrzymują wysokie emisje gazów cieplarnianych.
Przedstawianie ich w kategoriach przemocy jest więc uzasadnione. Wspiera to także fakt, że ryzyka ekstremalnych katastrof są przewidywalne i możliwe do uniknięcia. Nauka o klimacie od dekad i z coraz większą precyzją i pilnością ostrzega, że kontynuacja emisji gazów cieplarnianych doprowadzi do destabilizacji stabilnego klimatu i ekstremów pogodowych. Rządy, instytucje finansowe i korporacje paliw kopalnych i inne miały i mają dostęp do tych informacji od dawna. Kontynuacja rozbudowy wydobycia i spalania paliw kopalnych nie może być więc postrzegana jako neutralny moralnie wybór racjonalny, lecz jako działanie świadome, z pełną świadomością jego prawdopodobnych konsekwencji – jako działanie, które społeczeństwo celowo, przewidywalnie i systematycznie naraża na poważne ryzyko. Szwedzki naukowiec i aktywista Andreas Malm, wybitny i głośny krytyk kapitału kopalnego oraz strukturalnej przemocy eksploatacji kopalnej, wyraził to dość jasno i bez ogródek: wydobycie i produkcja paliw kopalnych prowadzą bezpośrednio do utraty ludzkich istnień i są formą strukturalnej przemocy ekologicznej popełnianej przez korporacje i państwa, które nie są w stanie jej powstrzymać.
Zostawić ropę w ziemi
W społeczności klimatycznej panuje szeroka zgoda, że zapobieżenie niebezpiecznemu ociepleniu planety o więcej niż 1,5–2 °C, a tym samym ryzykownej destabilizacji klimatu, wymaga szybkiego i drastycznego ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. To bardzo proste liczby: jeśli nie ma przekroczyć tego progu temperaturowego, atmosfera może pomieścić tylko określoną ilość dwutlenku węgla. Ponieważ około czterech piątych globalnych emisji CO2 pochodzi z paliw kopalnych, ten cel oznacza przede wszystkim szybkie zaprzestanie spalania węgla, ropy i gazu.
W języku angielskim dla strategii odchodzenia od paliw kopalnych przyjęto wyrażenie keep the oil in the soil, czyli zostawmy ropę w ziemi. Według badania opublikowanego w czasopiśmie Nature Communications, konieczne jest pozostawienie w ziemi niemal wszystkich znanych zasobów węgla, około 80 procent zasobów gazu ziemnego i 70 procent ropy. Badanie proponuje także kryteria decyzyjne, które zasoby należy pozostawić nietknięte – wśród nich są głównie złoża w tak zwanych biodiverzystycznych obszarach chronionych i miejscach z wysokim odsetkiem gatunków endemicznych (np. lasy deszczowe), w obszarach chronionych, miejskich i na terenach zamieszkiwanych przez rdzennych mieszkańców i etnosy żyjące w dobrowolnej izolacji. Innymi słowy, znaczna część światowych zasobów kopalnych jest nieeksploatowalna i nie do spalenia. Choć brzmi to radykalnie, nie jest to ani technologicznie niemożliwe, ani ekonomicznie nie do pomyślenia. Raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej (Net Zero Roadmap) (oraz inne, np. śledzenie Światowego Forum Ekonomicznego) opisują tę trajektorię jako możliwą do realizacji transformację z dostępnymi technologiami, opartą na natychmiastowym wycofaniu paliw kopalnych, szybkim rozbudowaniu infrastruktury generującej energię ze źródeł odnawialnych, zwiększaniu efektywności energetycznej i ograniczaniu emisji metanu. Przeszkodami są jedynie utrzymujące się bariery polityczne i agresywnie forsowane interesy gospodarki paliw kopalnych.
Tragicznie, postawienie na paliwa kopalne rośnie, a planowana globalna produkcja energii kopalnej na rok 2030 według UNEP przekracza o ponad 100 procent poziom zgodny z celem ograniczenia ocieplenia do 1,5 °C. W scenariuszu odpowiadającym obecnym – niewystarczającym – planom produkcji energii kopalnej i zobowiązaniom klimatycznym, osiągamy globalne ocieplenie na poziomie około 2,5 °C do końca stulecia. Świadome i celowe rozszerzanie wydobycia i spalania paliw kopalnych tworzy warunki klimatyczne dla nasilających się fal upałów, powodzi, susz i pożarów, a jednocześnie skazuje społeczeństwo na coraz większe ryzyko ocieplenia i destrukcji – na coraz brutalniejsze i celowe środowiskowe przemoc.
Tekst powstał przy wsparciu Friedrich Ebert Stiftung, przedstawicielstwo w Republice Słowackiej