Mój brat jest moją karą.

Kapitál
Mój brat jest moją karą.

Édouard Louis ponownie bada tematy autobiograficzne, tym razem losy swojego brata oraz pytania o przeznaczenie i determinację społeczną. Co ujawni jego refleksja na temat cyklu błędów, uzależnienia i nieuchronności losu w życiu?

Co rok, to Édouard Louis przychodzi z nową książką – czyli, jeśli chodzi o czeskie tłumaczenia. Za tym niecodziennym tempem produkcji nie kryje się grafomania, lecz sprawdzona metoda myślenia i pisań o autobiograficznych realiach i doświadczeniach. Nawet przy najnowszym, już ósmym, tytule Louisa można zadać pytanie, czy to tylko kolejna aplikacja tego samego schematu – tym razem na starszym bracie pisarza, który zmarł w trzydziestych ośmiu latach z powodu alkoholizmu. (A kto czytał Louisa wcześniej, z pewnością domyśla się, że alkohol może być bezpośrednią przyczyną śmierci, ale niekoniecznie tą pierwotną.)

A z pewnością: kto od autorki czy autora oczekuje od książki do książki rozwoju poetologicznego, temu nie wystarczą nawet formalne urozmaicenia, które Louis w niemal każdej swojej nowości książkowej wprowadza. W tym przypadku chodzi o prozaiczne refreny, wybrane zdania, które powtarzają się na kilku stronach i mają działać jak echo szczególnie ważnych myśli czy faktów. Autor ma niewątpliwie prawo zwrócić uwagę na cokolwiek z własnego tekstu, jednak niezamierzonym skutkiem może być także czytelnicze doświadczenie podobne do oglądania programu telewizyjnego z sztucznie wstawionymi reakcjami publiczności, starającymi się podpowiedzieć widzowi, kiedy i jaką emocję ma poczuć. Nie ma też sensu oznaczanie poszczególnych rozdziałów jako numerowanych faktów. Opowiadanie poprzez suche fakty niewątpliwie może być funkcjonalne, ale gdy jest towarzyszone subiektywną oceną i przeżywaniem narratora – jak to jest u Louisa typowe – wtedy zaciera się jakakolwiek różnica między faktem a np. spostrzeżeniem.

Na tym jednak znacznie mniej zależy, jeśli zrozumiemy pracę Louisa w analogii z naukowcem, który nie sprawdza swojego przedmiotu różnymi metodami, lecz raczej swoją metodę różnymi przedmiotami. U Louisa, oczywiście, słusznie mówić raczej o ludziach, zjawiskach i zasadach, niż o przedmiotach: interesuje go zawsze konkretny człowiek, ale w socjologicznym polu sił i wpływów rozmaitego zasięgu i pochodzenia. Powiedziałby to Marx, Louisowe postacie tworzą swoje osobiste dzieje, ale nie w warunkach, które sami wybrali – i często nawet ich nie uświadamiają sobie. Również w przypadku Louisa brata – charakterystycznie nie nazwanym – jesteśmy świadkami jego powtarzających się prób uwolnienia się z rodzinnego środowiska, które wyśmieje go nawet za próbę samobójczą; wszystkie okazje do ucieczki kończą się niepowodzeniem, bo „brat zawsze wybierał źle”.

Historia Louisa brata jest w istocie trywialna: dorastanie w biedzie, prześladowania ze strony ojca, coraz więcej alkoholu, brak pieniędzy, bezrobocie i powtarzające się zwolnienia z pracy, przestępczość i przemoc wobec najbliższych. To, co niestety wyróżnia tę, zbyt dobrze znaną strukturę w wypowiedzi Louisa, to z jednej strony refleksja autora nad własnymi uczuciami wobec brata, a z drugiej podstawowe pytanie książki: „W jakim momencie czyny stają się przeznaczeniem? Do jakiego momentu ktoś, na przykład nasi rodzice, mógł wpłynąć na kierunek, jaki obierało jego życie? Od kiedy jest już za późno?” Ta rozważanie ściśle nawiązuje do spostrzeżenia Stéphanie, ostatniej miłości brata, która uchwyciła jego współczucie, pogardę wobec siebie samego i częste powody sabotażu własnych nadziei na wyrwanie się z beznadziejnego życia. „To był zaklęty krąg: mówił, że jest dla wszystkich zerem, więc pił, a ponieważ pił, nic nie osiągał i potwierdzał tym tym, którzy myśleli o nim, że jest zerem, i pił jeszcze więcej.” Czy taki krąg można w ogóle przerwać? W wielu historiach uzależnienia pomoc przychodzi z zewnątrz, od osoby, której na uzależnionym zależy bardziej niż na własnym życiu – ale Louisa brata nie uratowały nawet partnerki, które potrafiły go kochać mimo długotrwałej agresji, jaką wobec nich przejawiał. Czy w takim przypadku otoczenie jest skazane jedynie na wybór między obserwowaniem tragedii człowieka aż do końca, a odwróceniem się gdzie indziej?

Louis bardzo szybko zdecydował się na drugą opcję. W końcu, książkę otwiera stwierdzeniem, że przy wiadomości o śmierci brata nie poczuł nic: „ani smutek, ani rozpacz, ani radość, ani zadowolenie”. I chociaż taka chłodność na początku może wydawać się zrozumiała – już choćby ze względu na wyraźną homofobię brata i krzywdzenie ludzi od środka –, stopniowe przypominanie (sobie) jaśniejszych momentów brata nasuwa pytanie, czy – biblijnie mówiąc – ranny człowiek może nienawidzić krzywdy, która na nim została wyrządzona, ale nadal znosić albo nawet kochać osobę, która ją popełniła. Oczywiście, podejście Louisa do nieszczęsnego brata nie jest nienawistne – ledwo by o nim napisał książkę, taką jak ta, starając się zrozumieć jego upadek. I jak to już u autora bywa, także w tym przypadku przedstawia pomysłową tezę, co było w opowieści o bracie – w pewnym społecznie aż bolesnie zwyczajnym – osobliwe: „Jeśli sny mojego brata były tak nieprzeniknione i tak nieproporcjonalne do jego życia, doprowadziły go do tego rozpaczy, która pewnego dnia stała się podstawą jego życia, oznacza to, że mechanizmy społecznego determinizmu nie były w stanie uwarunkować jego osoby.”

A skoro różnice międzyklasowe polegają także na dostępności szans na coś – i przy tym na popełnianie błędów i staranie się od nowa –, Louis w opowieści o swoim bracie sugeruje, że Beckettowe „Fail again. Fail better.” ma także swoją antymotywacyjną, plebejską wersję: „Fail again. Feel bitter.”

Édouard Louis: Zhroucení. Praga: Paseka, 2026. Przetłumaczyła Sára Vybíralová.

Portret Martina Makary

Autor jest doktorantem w dziedzinie języka słowackiego i literatury

Tekst jest częścią projektu PERSPECTIVES - nowej marki dla niezależnej, konstruktywnej i wielo-perspektywicznej dziennikarstwa. Projekt jest finansowany przez Unię Europejską. Wyrażone poglądy i stanowiska są poglądami i oświadczeniami autora(-ów) i nie muszą koniecznie odzwierciedlać poglądy i stanowiska Unii Europejskiej lub Europejskiej Agencji Wykonawczej ds. Edukacji i Kultury (EACEA). Unia Europejska ani EACEA nie ponoszą za nie odpowiedzialności.