Gdy rzeczywistość dogoni teatr
Kapitál
W czwartek 25 czerwca minister kultury Martina Šimkovičová odwiedziła Słowacką Bibliotekę Narodową w Tarnowie, którą określiła jako jedną z „najważniejszych instytucji kulturalnych na Słowacji”. W tym czasie w Tarnowie trwał już czwarty dzień festiwalu Dotyky a spojenia, który należy do największych i najstarszych wydarzeń teatralnych na Słowacji. Myślicie, że uhonorowała go swoją wizytą?
W czwartek 25 czerwca minister kultury Martina Šimkovičová odwiedziła Słowacką Bibliotekę Narodową w Tarnowie, którą określiła jako jedną z „najważniejszych instytucji kulturalnych na Słowacji”. W tym czasie w Tarnowie trwał już czwarty dzień festiwalu Dotyky a spojenia, który należy do największych i najstarszych wydarzeń teatralnych na Słowacji. Myślicie, że uczciła go swoją obecnością?
Jeśli trochę śledzicie wydarzenia kulturalne na Słowacji i sytuację wokół Funduszu na wsparcie sztuki, wiecie, że również festiwal Dotyky a spojenia należał do projektów, którym Rada FPU najpierw anulowała, a następnie opóźniała wypłatę środków finansowych, które podmiotowi przysługiwały na podstawie wieloletniej umowy. Trzy miesiące przed rozpoczęciem 21. edycji, festiwal nagle nie dysponował połową planowanego budżetu. Jak można pracować w takich warunkach? Dla słowackiej kultury jest to rzeczywistość (nie tylko) ostatnich dwóch lat.
Dotyky a spojenia ostatecznie się odbyły, dzięki temu, że na działania funduszu zareagowało miasto natychmiastowym wsparciem w wysokości 50 tysięcy euro, odezwał się sektor prywatny, a ponad 10 tysięcy dołożyło społeczeństwo obywatelskie w kampanii startowej. Fundusz ostatecznie uwolnił pieniądze i festiwal mógł się odbyć w planowanym zakresie. Oprócz głównego programu, który składał się z setki słowackich inscenizacji wybranych w ciągu roku przez radę dramaturgiczną, festiwal zawsze obejmował sekcję Dla młodej publiczności (pięć inscenizacji) i sekcję Junior (sześć inscenizacji). To wszystko uzupełniały dyskusje, warsztaty, warsztaty twórcze czy koncerty bezpośrednio na rynku w Tarnowie. W tym roku festiwal dodał także jedną specjalną sekcję programową zatytułowaną Wielki zero palcem na tablicę, która bezpośrednio odnosiła się do sytuacji wokół FPU. Dramaturgiczny zespół do niej włączył pięć inscenizacji niezależnych podmiotów teatralnych, którym Rada FPU odmówiła wsparcia mimo rekomendacji komisji specjalistycznej. I właśnie słowa takie jak solidarność, człowieczeństwo, ale także odporność czy opór najczęściej pojawiały się nie tylko w rozmowach festiwalowych, ale często także w samych inscenizacjach. Zwłaszcza po obejrzeniu finałowej dziesiątki, widzowie z pewnością zadawali sobie pytanie, czy kultura i sztuka są lustrem świata, czy raczej sygnalizują zmiany i napięcia, które dziś jeszcze nie są w pełni widoczne.

Pisanie wspólnej historii
„Cały festiwal to cud współpracy,” zabrzmiało z ust Soni Jánošovej w dyskusji, która odbywa się zawsze w ostatni wieczór festiwalu z wybranymi krytykami i krytyczkami. Współpraca i wspólnotowość objawiły się nie tylko w trudnych tygodniach przedfestiwalowych, ale także w minionej sezonie teatralnej. W głównym programie festiwalu mogliśmy je zobaczyć w partnerstwie instytucji teatralnych i niezależnych, w inscenizacjach w tzw. kolektywnym aktorstwie czy w przekazie znaczeniowym. Z teatru w Tarnowie wielokrotnie odchodziliśmy z przemyśleniem, że wszyscy uczestniczymy w jednej historii i ponosimy zbiorową odpowiedzialność za jej rozwój. Również na Słowacji minione lata uświadomiły nam, że kultura jest modelem współpracy, który pokazuje, że społeczeństwo funkcjonuje tylko wtedy, gdy bierze w niej udział więcej głosów naraz. I że jej odporność opiera się głównie na solidarności, a nie na izolacji jednostek czy instytucji.
Właśnie o odporności mówi się obecnie w dziedzinie kultury – zadajemy sobie pytania, jak i czy w ogóle można budować bardziej odporne instytucje kulturalne, bardziej odporne środowisko twórcze, system odpornościowy na dezintegrację pod wpływem działań politycznych. Wiele inscenizacji teatralnych podczas festiwalu Dotyky a spojenia przypominało, że społeczeństwo jest odporne głównie wtedy, gdy pamięta, co je ukształtowało – i gdy potrafi z tego czerpać. Tego jednak jeszcze się nie nauczyliśmy. Wydaje się, że świadectwa wciąż rozumiemy raczej jako fakty historyczne, niż jako moralną odpowiedzialność wobec przyszłości. Z inscenizacji Negatywy śniegu: Wetzler, Vrba, Schulman, Lux, która ożywia historię więźniów Oświęcimia i ich ucieczki z obozu koncentracyjnego, można wyciągnąć przesłanie, że pamięć oznacza aktywne sprzeciwianie się powtarzaniu przemocy, ale potem nie wahamy się zaprzeczać ludobójstwu, które popełnia Izrael w Palestynie.

Podobnie jak w przypadku, gdy teraźniejszość wkradła się nieoczekiwanie do performansu Piękny ogród, który po niej pozostał. Ta miała pierwotnie premierę w niszczejącym, późnobarokowym pałacu w Horných Lefantovciach, a organizatorzy festiwalu szukali dla niej podobnego zrujnowanego obiektu w Tarnowie. Nagle jednak to właśnie z powodu FPU zaczęła się psuć sama festiwalowa scena, więc w zasadzie uzasadnione było wystawienie performansu na scenie teatralnej. I chociaż inscenizacja opowiada historię czeskiej baronówny Sidónie Nádhernej z Borutína, jej przesłanie wykracza poza ramy historyczne. Gdy pada replika, że „praca w parku to coś więcej niż tylko uprawa piękna”, można tę wypowiedź odczytać także jako metaforę kultury i sztuki. Umetnia się bowiem zbyt często do gestu estetycznego lub rozrywki, zapominając, że jest to przede wszystkim praca – długotrwała, systematyczna i często niewidzialna. Tak jak ogród nie rośnie bez codziennej troski, tak i kultura nie może istnieć bez ludzi, którzy ją cierpliwie tworzą, utrzymują i chronią.
Mobilizacja i odporność
Kryzysy często zmuszają nas do myślenia inaczej, „out of the box”. Sięgamy wtedy po nietypowe metody, niespodziewane rozwiązania. Dotyky a spojenia mają ustaloną strukturę festiwalową, zawsze wyprzedane sale i pełne placu podczas wieczornego programu. Nawet „zakłócenie” ze strony FPU ostatecznie nie odwróciło ustalonych torów festiwalu. Eksperymenty więc trzeba było szukać raczej w reżyserskich podejściach. O to od dawna zabiega reżyserka Julia Rázusová, która w Tarnowie zaprezentowała dwie inscenizacje (OTA, Nosorożec). Jak wyraziła się w jednym starszym wywiadzie dla czasopisma kød – konkretnie ø teatru: „W ramach mojego badania interesuje mnie, gdzie jest to integralne fizyczne działanie, które może na scenie przynieść coś nowego, ale jednocześnie nie ilustruje wypowiadanych myśli.” Jej inscenizacje od dawna charakteryzują się pomysłowymi realizacjami scenicznymi – dla niej ważne jest zawsze także performatywne element, nietypowa praca z dźwiękiem i rytmem, z ulubieniem nakładania na siebie dialogów i zabawy symboliką. Do OTY wprowadziła skomponowaną partituru na maszyny do pisania, a w Nosorożcu postacie zamiast papierosów palą kawałki kalafiora.

Formą odświeżenia festiwalu była także intermedialna performans Adama Draguna ALEX, która przyniosła kolaż mobilnej komunikacji, filmów, rekonstrukcji, wywiadów, live cinema i żywej akcji. Współczesne doświadczenie świata jest podobnie fragmentaryczne – pewności rozpływają się w nakładających się wersjach rzeczywistości, które często się ze sobą sprzeciwiają. W centrum inscenizacji stoi postać wypalonego dramaturga, który szuka sensu swojej pracy. Stopniowo okazuje się, że utrata sensu nie musi być indywidualnym niepowodzeniem, lecz raczej symptomem systemu, który przestaje ludziom dawać wsparcie.
Kultura dziś coraz częściej znajduje się w pozycji, gdy musi bronić własnego istnienia. Należy nieustannie dowodzić zasadności pracy kulturalnej, sprzeciwiać się niepewnemu środowisku instytucjonalnemu i szukać nowych sposobów współpracy. „Warunki, w jakich znajduje się obecnie słowacka kultura teatralna, zapiszą się w dziejach teatru prawdopodobnie jako okres egzystencjalnej niepewności, ale także stanu mobilizacji i odporności,” piszą w wstępie do festiwalowego katalogu członkinie rady dramaturgicznej Elena Knoppová i Alexandra Rychtarčíková.
Właśnie słowa mobilizacja i odporność chyba najdokładniej oddają także tegoroczne Dotyky a spojenia. Festiwal nie mówił o współpracy, odwadze obywatelskiej czy potrzebie obrony wartości demokratycznych tylko poprzez inscenizacje. Te same zasady odzwierciedliły się także w jego organizacji, solidarności środowiska teatralnego i chęci szukania rozwiązań mimo niepewnych warunków. Festiwal nie był więc tylko przeglądem tego, co słowackie teatry stworzyły w minionym sezonie. Stał się dowodem na to, że kultura nie jest tylko obrazem społeczeństwa, ale także jednym z miejsc, gdzie jej odporność jest codziennie kształtowana.
