Rosja nie nadąża

New Eastern Europe
Rosja nie nadąża

Wywiad z Mykola Bieleskovem, współpracownikiem Narodowego Instytutu Badań Strategicznych i jednym z czołowych analityków wojskowych na Ukrainie. Rozmówcy: Aleksander Palikot i Jerzy Sobotta.

Po relacjach z frontu rozciągającego się od południowego obwodu Donieckiego przez Słowiańsk do obwodu charkowskiego – gdzie spotkaliśmy kilka ukraińskich brygad i rozmawialiśmy z dziesiątkami żołnierzy – wróciliśmy do Kijowa w momencie narastającego napięcia politycznego. Stolica właśnie była świadkiem protestów przeciwko odwołaniu ministra obrony Mychajło Fedorowa, demonstracji przypominających zeszłoroczną „revolucję z kartonu”.

Prosto z pierwszego dnia protestów usiedliśmy z Mykolaem Bielieskowem, jednym z czołowych ukraińskich analityków wojskowych, pracownikiem naukowym w Narodowym Instytucie Badań Strategicznych i analitykiem Fundacji Come Back Alive. Wyjaśnia, dlaczego zmiany w Ministerstwie Obrony mają znaczenie, ocenia stan pola walki, analizuje rosnącą przewagę technologiczną Ukrainy i dyskutuje, czy nowy model obrony Kijowa ostatecznie może odmówić Rosji zwycięstwa.


ALEKSANDER PALIKOT I JERZY SOBOTTA: Spotykamy się w szczególnie napiętym momencie politycznym. Jak zmiana ministra obrony Mychajło Fedorowa może wpłynąć na wysiłek wojenny Ukrainy?

MYKOLA BIELIESKOV: Dla kraju walczącego w egzystencjalnej wojnie, wymiana ministra obrony co sześć miesięcy jest bardzo nietypowa. W miarę postępu zmian, Ukraina miała trzech ministrów w jednym roku.

Każdy nowy minister potrzebuje czasu, aby zrozumieć instytucję, powołać zespół i nawiązać skuteczne relacje. Ukraina nie ma tego czasu, a ciągłe rotacje nieuchronnie zakłócają pracę najważniejszego ministerstwa wojennego w czasie wojny.

Wątpliwe jest, czy następca może dorównać standardom wyznaczonym przez Fedorowa. Opracował spójną wizję zapobiegania zwycięstwu Rosji i skutecznie ją komunikował społeczeństwu ukraińskiemu i partnerom NATO.

Każdy kolejny minister musi rozumieć technologiczne przemiany w wojnie. Systemy robotyczne teraz stanowią podstawę walk na linii frontu, obrony powietrznej, ataków na dalekim zasięgu i logistyki. Dlatego kierownictwo ministerstwa ma tak duże znaczenie.

Fedorow opublikował post wymieniający 22 osiągnięcia i trzy rzeczy, których nie udało się zrealizować. Jak ocenia Pan jego sześć miesięcy na stanowisku?

Odniosł wiele sukcesów z ambitnym programem i ograniczonym czasem.

Większość technologii związanych z Fedorowem była już w fazie rozwoju przed styczniem 2026 roku, ale jego głównym osiągnięciem było zwiększenie skali ich zamówień.

Ministerstwo przekierowało zasoby na średnie drony uderzeniowe, które stały się kluczowe w atakach na logistykę i tyły rosyjskie. Utrzymało też dostęp Ukrainy do Starlink, co jest ważną asymetryczną przewagą dla zaawansowanych operacji dronami.

Fedorow zaczął wprowadzać konkurencyjne przetargi, choć reforma zamówień jeszcze nie została w pełni wdrożona dla dużych kontraktów obronnych. Próbował też wznowić reformę personelu, co może być największym wyzwaniem ministerstwa.

Również rosyjskie wojska zostały odcięte od Starlink. Czy to osobiste osiągnięcie Fedorowa dzięki jego dobrej relacji z Elonem Muskiem?

Publiczna wersja jest taka, że Fedorow bezpośrednio kontaktował się z Muskiem i przekonał go do wsparcia Ukrainy. To niewątpliwie miało znaczenie, choć prawdopodobnie również rządy USA i Europy wywierały wpływ.

Starlink daje Ukrainie ważną asymetryczną przewagę w zaawansowanych operacjach dronami. Umożliwia operatorom dostosowanie trajektorii lotu drona w czasie rzeczywistym. Jest niedrogi, precyzyjny i wysoce odporny na walkę elektroniczną.

Jednak jest pewien haczyk: dostęp Ukrainy ogranicza się do operacji na jej terytorium suwerennym; nie może używać Starlink do kierowania dronami dalekiego zasięgu głęboko w Rosji. Do tych ataków Ukraina nadal głównie polega na inertialnym i GPS-owym prowadzeniu.

Jednym z wyjaśnień odwołania Fedorowa jest napięcie z Dowództwem Generalnym. Aktywiści antykorupcyjni twierdzą, że część wojskowych opierała się reformom, ponieważ zagrażały one ich interesom. Podziela Pan to osąd?

Te napięcia wykraczają poza relacje między ministrem a Naczelnym Dowódcą Oleksandrem Syrskym. Ukraina od czasu niepodległości zmaga się z określeniem podziału obowiązków między Ministerstwem Obrony a Sztabem Generalnym.

Niektórzy starsi oficerowie nadal opierają się znaczącemu nadzorowi cywilnemu, wierząc, że ministerstwo powinno koncentrować się na zamówieniach, pozostawiając strategiczne decyzje wojsku. Fedorow kwestionował takie podejście, pytając, czy priorytety zamówień odzwierciedlają strategiczne potrzeby Ukrainy.

Reforma zagroziła też interesom uprzywilejowanym. Ministerstwo kontroluje setki miliardów hrywien, a większa przejrzystość i konkurencja nieuchronnie pozbawia niektórych lukratywnych kontraktów.

Jeśli minister spraw wewnętrznych Ihor Kłimenko zostanie następnym ministrem obrony, jakim byłby ministrem?

Kłimenko jest doświadczonym administratorem. Jako szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – jednej z największych instytucji Ukrainy – zarządzał skomplikowanymi organizacjami, w tym Narodową Policją, Gwardią Narodową i Służbą Graniczną.

Wyzwanie nie polega na tym, czy byłby lepszym lub gorszym ministrem niż Fedorow, lecz na tym, że wniósłby inne doświadczenie. Fedorow zbudował bliskie relacje z ukraińskim przemysłem obronnym i partnerami NATO. Pochodząc z środowiska policyjnego, Kłimenko potrzebowałby czasu, aby rozwinąć te więzi i zdobyć głębokie zrozumienie sektora obronnego.


Były dowódca 155. Brygady, Stanisław Luchanow, jest oskarżony o nakazanie żołnierzom porwania i zamordowania dwóch cywilów po rzekomym osobistym sporze. To wywołało publiczny oburzenie. Czy to (jeśli zostanie potwierdzone) ujawnia szerszy problem słabego nadzoru i bezprawia w niektórych częściach sił zbrojnych?

Ten incydent jest produktem wojny, jaką toczy Ukraina. Pięć lat wyniszczenia nieuchronnie osłabia instytucje. Procedury pogarszają się, nadzór słabnie, a standardy spadają.

Długotrwała mobilizacja wprowadziła do sił zbrojnych mniej odpowiednich osób, zwiększając ryzyko, że osoby powierzające sobie broń i władzę popełnią przestępstwa.

Dlatego demokratyczny nadzór cywilny pozostaje kluczowy. Ten przypadek powinien być traktowany jako ostrzeżenie: jeśli nadzór nie zostanie wzmocniony, a personel nie będzie skuteczniej monitorowany, podobne incydenty będą się powtarzać.

W Lwowie doszło do gwałtownego starcia między około 200 cywilami a zespołem mobilizacyjnych oficerów. Incydent ten stał się symbolem narastających napięć wokół poboru. Jak duży jest problem Ukrainy z systemem mobilizacyjnym?

Ukraina prowadzi bezprecedensowy eksperyment: próbuje pogodzić masową mobilizację z postmodernistyczną demokracją liberalną. Przymusowa mobilizacja nieuchronnie wywołuje niezadowolenie, ale system całkowicie dobrowolny nie zaspokoi potrzeb armii. Nawet najbardziej szanowane jednostki, takie jak Harta i Azow, nie mogą zebrać wystarczającej liczby ochotników.

Ukraina jeszcze nie znalazła trwałej równowagi między obowiązkową służbą a dobrowolnym rekrutowaniem. Potrzebny jest zarówno mechanizm popychu, jak i przyciągania. Wyzwanie polega na zbudowaniu systemu mobilizacyjnego, który będzie zarówno skuteczny, jak i postrzegany jako legalny.

Fedorow niedawno wprowadził wyższe wynagrodzenia i nowe kontrakty przewidujące stałe okresy służby. Czy te reformy mogą uczynić mobilizację bardziej opartą na motywacji i mniej na przymusie?

Lepsza płaca ma znaczenie – przed tymi reformami podstawowe wynagrodzenie żołnierza wynosiło około 500 euro miesięcznie – ale równie ważne są lepsze szkolenia i dowodzenie. Ukraina ma trudności z finansowaniem tego wszystkiego sama, podczas gdy partnerzy europejscy zazwyczaj niechętnie finansują wynagrodzenia wojskowe.

Udana mobilizacja zależy także od zaufania, że system jest administrowany sprawiedliwie i kompetentnie. Masowa dobrowolna rekrutacja, jak w 2022 roku, prawdopodobnie się nie powtórzy, a same zachęty na tym etapie wojny nie wystarczą. To dotyka głębi relacji w państwie, głębi problemu społecznego kontraktu.

Specjalny program rekrutacyjny dla osób w wieku od 18 do 24 lat ma na celu powołanie młodych ludzi do armii. Oferuje wyższe wynagrodzenia i kontrakty na określony czas. Jakie są jego wyniki?

Program jest rozsądny, a kilka brygad zrekrutowało setki silnie zmotywowanych ochotników przez te kontrakty. Ale nie może on sam rozwiązać problemu braku siły roboczej w Ukrainie. Zamiast się rekrutować, wielu młodych ludzi wybrało opuszczenie kraju, gdy złagodzono ograniczenia podróży zagranicznych dla 18- do 22-latków. A demograficzny kryzys lat 90. pozostawił stosunkowo niewiele osób poniżej trzydziestki. Już przed pełnoskalową inwazją mediana wieku wynosiła około 38 lat. To pokazuje ograniczenia tego programu.

Stało się powszechne określanie linii frontu jako „strefy zabijania”, a drony odpowiadają obecnie za większość zgonów i obrażeń. Rok temu Ukraina mówiła o stworzeniu „muru dronów”, aby powstrzymać rosyjskie postępy. Czy to oznacza, że front stopniowo się zamraża?

Tempo rosyjskich postępów znacznie spowolniło w porównaniu z rokiem – a szczególnie dwa lata temu. Ostatnie wydarzenia zasadniczo podważyły tradycyjną koncepcję wojny manewrowej. Strategia Ukrainy polega na zapobieganiu zwycięstwu Rosji poprzez spowolnienie jej ofensywy, i widać wyraźne oznaki, że to działa.

To osiągnięcie dotyczy znacznie więcej niż dronów atakujących. Ukraina rozwinęła zintegrowany ekosystem robotyczny: drony FPV, średnie drony uderzeniowe, drony przechwytujące i bezzałogowe pojazdy lądowe wspierające logistykę, zaopatrzenie i ewakuację rannych. Bez tej rewolucji robotycznej Ukraina nie mogłaby spowolnić ofensywy Rosji za pomocą artylerii, systemów HIMARS czy konwencjonalnych systemów obrony powietrznej.

Ukraina w dużej mierze znalazła odpowiedź na rosyjskie taktyki rozproszonej piechoty i przewagę liczebną. Jednocześnie zaadaptowała rosyjskie innowacje, rozwijając krajowe wersje systemów takich jak Molniya i Lancet, w niektórych przypadkach je ulepszając, a także zyskując znaczącą przewagę w obronie powietrznej opartej na dronach. W rezultacie Ukraina jest teraz lepiej przygotowana zarówno do atakowania rosyjskich sił, jak i do obrony przed rosyjskimi atakami dronów.

Czy to oznacza, że Ukraina teraz wygrywa wyścig technologiczny?

W kilku ważnych obszarach tak.

Ukraina często innowowała, bo nie miała innego wyjścia. Rozwinęliśmy bezzałogowe pojazdy lądowe, bo brakowało nam siły roboczej, i pioniersko opracowaliśmy obronę powietrzną opartą na dronach, bo nie mieliśmy wystarczającej liczby konwencjonalnych systemów przeciwlotniczych. Ciągłe ataki Shahed zmusiły nas do szukania tańszych i bardziej skalowalnych rozwiązań. To samo dotyczy średnich dronów uderzeniowych.

To nie oznacza, że Rosja w każdym obszarze zostaje w tyle. Zachowuje znaczące przewagi w takich dziedzinach jak bomby kinetyczne, które nadal są niezwykle trudne do przeciwdziałania.

Największą przewagą Ukrainy jest jednak konkurencja. Jej przemysł obronny składa się z dziesiątek, często setek firm rywalizujących w tych samych niszach technologicznych. W połączeniu z szybkim feedbackiem z pola walki i bliską współpracą między wojskiem a przemysłem, pozwala to Ukrainie na szybsze innowacje niż Rosja w wielu obszarach.

W niektórych dziedzinach Ukraina zlikwidowała lukę technologiczną. W innych, szczególnie w obronie powietrznej opartej na dronach, wyprzedziła Rosję.

Ukraina zwiększyła ataki na rosyjskie składy paliw i rafinerie, podczas gdy Rosja odpowiedziała atakami na stacje benzynowe w całej Ukrainie. Żołnierze powiedzieli nam, że wojsko polega na osobnym systemie logistyki paliwowej, co oznacza, że te ataki głównie dotykają cywilów. Która strona jest bardziej narażona na zakłócenia dostaw paliwa wojskowego?

Rosja może głównie atakować statyczną infrastrukturę, podczas gdy Ukraina coraz częściej celuje nie tylko w składy, ale także w pojazdy transportujące paliwo.

Ataki Rosji na stacje benzynowe głównie dotykają cywilów, ponieważ ukraińskie siły zbrojne polegają na dedykowanych sieciach logistycznych. Ukraina z kolei coraz bardziej zakłóca rosyjski łańcuch dostaw paliwa wojskowego.

Przejdźmy do samego pola walki. Ostatnio byliśmy w Słowiańsku, gdzie sytuacja znacznie się pogorszyła w ciągu ostatnich kilku tygodni. Czy Rosja zbliża się do celu podporządkowania sobie całego regionu Donbasu?

Rosja kontynuuje powolne, ale stałe postępy. Warunki wokół Kostiantyniwki się pogorszyły, rośnie presja w okolicy Lyman, a rosyjskie wojska również posuwają się na wschód od Słowiańska i Kramatorska po utracie Siewierska.

Ważne jest jednak, aby pamiętać, że warunki na linii frontu znacznie się różnią. Podczas gdy obwód doniecki pozostaje pod presją, Ukraina odniosła znaczne sukcesy w zakłócaniu rosyjskiej logistyki na południu. Jednym z powodów jest geografia. Na południu Ukrainy Rosja polega na stosunkowo niewielkiej liczbie dróg, co ułatwia zakłócanie logistyki. W obwodzie donieckim może korzystać z gęstszej sieci dróg i kolei, co znacznie utrudnia interwencję.

W rezultacie sytuacja tam się pogarsza, choć znacznie wolniej, niż by tego chciała Rosja. Kampania nadal jest jednym z wyniszczenia, a nie powrotem do wojny manewrowej. Ostatnia większa aglomeracja miejska pod kontrolą Ukrainy w obwodzie donieckim znajduje się teraz w zasięgu bomb kinetycznych, systemów rakiet wieloprowadnicowych i dronów światłowodowych, co coraz bardziej utrudnia życie cywilom.

Strategicznie jednak te zdobycze nie przybliżają Rosji do jej celów politycznych. Przy obecnym tempie zajęcie pozostałych ukraińskich części obwodu donieckiego zajmie prawdopodobnie jeszcze do przyszłego roku. Tak długo, jak Ukraina będzie walczyć i otrzymywać wsparcie międzynarodowe, stopniowe terytorialne zdobycze same w sobie nie wygrają wojny wyniszczającej.

Kontynuacja wsparcia zachodniego jest kluczowa, aby Ukraina nadal mogła odmawiać Rosji zwycięstwa. W zeszłym tygodniu widzieliśmy nową inicjatywę obrony powietrznej w Europie, rozszerzoną współpracę obronną i prezydenta Trumpa, który ogłosił przyszłą produkcję Patriotów na Ukrainie. Czy wsparcie zachodnie się ustabilizowało i czy Ukraina może na nim polegać?

Uważam, że obecnie działamy według nowego modelu wsparcia, po raz pierwszy przetestowanego w zeszłym roku i od tego czasu udoskonalanego. Europa stała się głównym sponsorem Ukrainy, podczas gdy Stany Zjednoczone pełnią rolę niezbędnego wspierającego, dostarczając wywiad i kilka kluczowych niszowych zdolności. Obecnie fundamentem ukraińskiej obrony jest technologia produkowana na Ukrainie, finansowana przez Europę, uzupełniana dostawami zachodnich broni. Stany Zjednoczone uzupełniają ten system, a nie nim kierują.

Długoterminowa trwałość tego modelu w dużej mierze zależy od polityki europejskiej. Niemcy, wraz z krajami nordyckimi i Holandią, tworzą trzon wsparcia wojskowego i finansowego, podczas gdy Francja i Wielka Brytania odgrywają wiodącą rolę dyplomatyczną w ramach Koalicji Chętnych. Polska jest również strategicznie ważna, ponieważ jest głównym węzłem logistycznym, przez który dociera pomoc wojskowa do Ukrainy.

Putin wierzy, że ta koalicja w końcu się osłabi. Zakłada, że siły populistyczne zdobędą poparcie w Europie i osłabią wsparcie dla Ukrainy. To oczekiwanie pomaga wyjaśnić, dlaczego nadal nie chce zakończyć wojny, mimo rosnących trudności wojskowych i gospodarczych Rosji.

Jeśli Europa i Ukraina będą skutecznie współpracować, rozwijać produkcję obronną i spowalniać Rosję na polu walki, wierzę, że Stany Zjednoczone nadal będą chętne do dostarczania kluczowych zdolności, takich jak wywiad i systemy Patriot. Nigdy nie będzie wystarczająco Patriotów, aby zaspokoić globalny popyt, ale decydujące długoterminowe relacje to te między Ukrainą a Europą.

Wspomniał Pan o znaczeniu Polski jako węzła logistycznego. Biorąc pod uwagę obecne spory polityczne między Warszawą a Kijowem, jak ocenia Pan współpracę wojskową Polski i Ukrainy dzisiaj?

Polska nie jest już największym wsparciem wojskowym dla Ukrainy. Większość dużych dostaw broni miała miejsce w 2022 i 2023 roku.

Głównym wyjątkiem jest Starlink. Polska nadal finansuje prawdopodobnie dziesiątki tysięcy terminali, które pozostają kluczowe dla ukraińskich sił zbrojnych.

Ponadto, dwustronna współpraca obronna jest stosunkowo ograniczona. W przeciwieństwie do Niemiec czy krajów nordyckich, Polska nie uruchomiła dużych programów finansowania ukraińskiej produkcji obronnej ani nie nawiązała dużych partnerstw przemysłowych.

Następnym ważnym testem będzie mechanizm finansowania obrony UE SAFE. Kluczowe pytanie brzmi, czy ukraińskie firmy obronne będą mogły uczestniczyć w polskich projektach. To będzie częściowo zależało od szerszych relacji politycznych między tymi krajami.

Na razie jednak nie ma żadnych poważnych zagrożeń dla dużych wspólnych programów obronnych z powodu obecnych napięć politycznych.

Wiele osób twierdzi, że fala wojny zaczyna się odwracać na korzyść Ukrainy. Nawet Ursula von der Leyen niedawno to stwierdziła. Jednocześnie były Naczelny Dowódca Valerii Zaluzhny ostrzegł przed nadmiernym optymizmem. Na jakie wskaźniki powinniśmy zwracać uwagę, oceniając strategiczną równowagę wojny?

Najważniejszym rozwojem jest to, że Ukraina w dużej mierze znalazła odpowiedź na obecną strategię pola walki Rosji.

Model ofensywy Rosji już nie przynosi rezultatów, które osiągnęła w 2024 i 2025 roku. Postępy rosyjskie trwają, ale nie generują już impetu operacyjnego ani politycznego wrażenia nieuchronnego zwycięstwa.

To pozostawia Putina z ograniczonymi opcjami. Rosja może rozwijać nowe technologie lub kopiować ukraińskie innowacje, ale to wymaga czasu. Może zmobilizować więcej żołnierzy, lecz sama siła robocza już nie rozwiązuje jej podstawowego problemu militarnego. Nowoczesna wojna coraz bardziej opiera się na systemach robotycznych i wykwalifikowanych operatorach, a nie na liczbie.

Jednocześnie powinniśmy unikać skakania z nadmiernego pesymizmu do nadmiernego optymizmu. Ukraina nadal stoi przed poważnymi ograniczeniami, szczególnie w mobilizacji. Czeka nas kolejna trudna zima, a kraj pozostaje podatny na ataki na infrastrukturę energetyczną.

Obecnie Ukraina ma okno możliwości, ponieważ Rosja jeszcze nie dostosowała się do jej innowacji. Ale ma też okno podatności. Dlatego jeszcze za wcześnie na ogłoszenie zwycięstwa.

Jak ostatecznie wyglądałoby zwycięstwo lub sukces?

Sukces nie powinien być mierzony liczbą zniszczonych składów paliw i uszkodzeń przemysłu naftowego Rosji. Te osiągnięcia mają znaczenie, ale są tylko narzędziami. Prawdziwym miernikiem sukcesu jest porozumienie polityczne.

Ukraina już wykazała dużą elastyczność. Jest gotowa negocjować, nie domagając się natychmiastowego odzyskania każdego okupowanego terytorium, pod warunkiem, że nie będzie zmuszona do porzucenia ambicji NATO, zaakceptowania ograniczeń suwerenności lub sił zbrojnych, albo oddania terytoriów, których Rosja nie zdołała podbić militarnie.

Większą przeszkodą pozostaje Putin. Nadal domaga się maksymalnych żądań, mimo rosnących dowodów na to, że strategia militarna Rosji nie przynosi już decydujących rezultatów. W wielu aspektach zachowuje się jak hazardzista, który nigdy nie wie, kiedy przestać.

Ukraina powinna unikać popełniania tego samego błędu. Musi rozpoznać właściwy moment na kompromis, chroniąc swoje kluczowe interesy narodowe.

Wszystko inne – innowacje technologiczne, uderzenia głęboko w Rosję i postępy na polu walki – to elementy tworzenia warunków dla tego politycznego rozwiązania, a nie samego rozwiązania.

Wywiad został zredagowany pod kątem długości i jasności.

Mykola Bielieskov posiada tytuł magistra stosunków międzynarodowych na Narodowym Uniwersytecie Tarasa Szewczenki w Kijowie. W latach 2016–2019 pracował w Instytucie Polityki Światowej, ukraińskiej organizacji pozarządowej. Od października 2019 roku pracuje w Narodowym Instytucie Badań Strategicznych pod kierownictwem Prezydenta Ukrainy (Departament Polityki Obrony). Od sierpnia 2022 roku pracuje także jako starszy analityk w ukraińskiej organizacji charytatywnej Come Back Alive.

Aleksander Palikot jest reporterem i korespondentem z Kijowa, zajmującym się polityką, historią i kulturą Europy Środkowej i Wschodniej.

Jerzy Sobotta jest dziennikarzem niemieckiej publicznej stacji Bayerischer Rundfunk. Jego relacje z trwającej wojny na Ukrainie były publikowane w Zeit i Welt, między innymi.