Poza schronieniem: jak Lwów dostosowuje się do nowej rzeczywistości przesiedleń na Ukrainie
New Eastern Europe
Miasto Lwów stało się celem wielu Ukraińców uciekających z terenów na linii frontu. Na początku wielu postrzegało ten krok jako tymczasowe rozwiązanie. Jednak nowi mieszkańcy Lwowa zaczynają teraz wnosić wkład w szerszą dyskusję na temat tożsamości miasta.
Kiedy Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję w lutym 2022 roku, tysiące Ukraińców uciekło na wschód i południe do Lwowa. Wielu spodziewało się zostać na kilka tygodni lub miesięcy, zanim wrócą do domu.
Lwów oferował względne bezpieczeństwo. Był daleko od linii frontu i blisko granicy z Polską, co umożliwiało kontynuowanie podróży na zachód w razie potrzeby.
Cztery lata później, wielu wciąż tam jest.
Dzieci, które przybyły z Charkowa, Chersonia, Doniecka i innych regionów mocno dotkniętych wojną, uczęszczają teraz do szkół we Lwowie. Ich rodzice znaleźli pracę, wynajęli mieszkania i otworzyli firmy. Niektórzy kupili domy.
Zgodnie z danymi Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM) z Ukraińskiej Matrycy Śledzenia Przemieszczeń (DTM), w 2025 roku w regionie Lwowa mieszkało ponad 200 000 wewnętrznie przesiedlonych Ukraińców, co czyniło go jednym z największych ośrodków przesiedleń na Ukrainie. Ruch ludzi na taką skalę stanowi poważną zmianę demograficzną w niedawnej historii Ukrainy i zmienia miejsce zamieszkania, pracę i naukę ludzi.
Wielu nowo przybyłych pochodziło z wschodniej i południowej Ukrainy, gdzie w domu powszechnie mówi się po rosyjsku.
Historia Lwowa odróżnia go od dużej części wschodniej i południowej Ukrainy. Miasto nigdy nie było częścią Imperium Rosyjskiego. Rosyjskie wojska okupowały je krótko podczas I wojny światowej, ale Lwów spędził większość okresu przed II wojną światową pod rządami Habsburgów, a potem Polski. W 1939 roku Związek Radziecki anektował miasto w ramach swojej okupacji wschodniej Polski.
Ukraiński od dawna odgrywał kluczową rolę w życiu publicznym we Lwowie, a miasto nadal jest jednym z najważniejszych ośrodków ukraińskiego języka i kultury w kraju.
Przybycie tak wielu ludzi wprowadziło te różne historie do tych samych klas, miejsc pracy i dzielnic. Jednak dzielenie tego samego miasta nie musi oznaczać odczuwania się jak w domu.
Dla dzieci adaptacja do Lwowa nie musi dotyczyć wrogości czy wykluczenia. Często trudność jest bardziej podstawowa: jak zacząć od nowa.
Daniil Mediakovskyi, psycholog pracujący w szkołach publicznych z dziećmi przesiedlonymi, powiedział, że nie widział powszechnej wrogości wobec dzieci przesiedlonych. Zamiast tego uważa, że największymi barierami w integracji są wewnętrzne: trauma, niepewność i walka o poczucie przynależności.
Niektóre dzieci mówią w domu po rosyjsku, ale w szkole używają ukraińskiego, co dodaje kolejnego wyzwania do już trudnej transformacji. Jednak dla Mediakovskyi głębszym problemem jest strach.
Widzi to nawet u dzieci w wieku sześciu czy siedmiu lat, których poczucie bezpieczeństwa zostało zakłócone przez przesiedlenie, rozłąkę z rodziną i zniszczenie domów i społeczności.
„Wojna odebrała im to,” powiedział.
Przeprowadzka do Lwowa niekoniecznie sprawia, że dzieci czują się jak w domu. Niektóre nadal postrzegają swój prawdziwy dom jako miejsce gdzie indziej: „Mieszkam tu, ale mój dom jest tam.”
Ta niepewność może sprawić, że dzieci będą się wahać przed nawiązywaniem nowych więzi. Po co budować bliską przyjaźń, jeśli ten przyjaciel może się wyprowadzić? Po co uczynić Lwów domem, jeśli rodzina może znów musieć odejść? „Czy naprawdę powinienem się integrować?” staje się niewypowiedzianym pytaniem. Mediakovskyi obawia się, że powtarzające się rozstania i niestabilność mogą sprawić, że niektóre dzieci będą się wahać przed głębokim przywiązaniem do ludzi czy miejsc. Oczywiście, to będzie miało długoterminowe skutki dla integracji.
Szkoły i programy młodzieżowe stały się częścią wysiłków na rzecz odbudowy tych więzi. Inicjatywy takie jak obozy prowadzone przez Ukraińską Akademię Przywództwa łączą dzieci przesiedlone i dzieci z rodzin wojskowych poprzez gry, zajęcia edukacyjne i wydarzenia społecznościowe.
Yura Manylov, który pracuje z dziećmi dotkniętymi przesiedleniem w ramach Ukraińskiej Akademii Przywództwa, opisał to doświadczenie jako życie między dwoma światami.
„Idziesz w kosmos, ale jest mała rura łącząca cię z twoim poprzednim życiem.”
Dla Mediakovskyi szkoły odgrywają ważną rolę w pomaganiu dzieciom nawiązać nowe więzi. Muszą tworzyć to, co opisał jako „atmosferę, która jest przyjazna”, szczególnie dla dzieci, które jeszcze nie mają przyjaciół ani silnego poczucia bezpieczeństwa.
Ważna jest także społeczność poza szkołą.
Przesiedlone rodziny czasami organizują spotkania dla ludzi z określonych miast lub regionów. Te spotkania dają ludziom szansę porozmawiać z innymi, którzy rozumieją, co przeżyli.
Ale Mediakovskyi uważa, że te społeczności również muszą pozostać otwarte na lokalnych mieszkańców. Sieci zbudowane wokół wspólnego przesiedlenia mogą zapewniać znajomość, ale długoterminowa integracja wymaga relacji wykraczających poza nie.
Ta równowaga, zachowanie więzi z miejscami, z których ludzie pochodzą, i budowanie relacji tam, gdzie teraz mieszkają, staje się głównym wyzwaniem dla Lwowa.
Nie tylko dzieci próbują odbudować swoje życie.
Stanislav Fedorchuk, ukraiński aktywista i członek wojska, musiał opuścić obwód doniecki po inwazji Rosji. Przyjaciele i koledzy pomogli mu znaleźć tymczasowe zakwaterowanie we Lwowie.
Później jego szersza rodzina również się tam przeprowadziła, w tym rodzice, była żona i dwie córki.
Ich tymczasowe schronienie stanowił motel Kateryna na obrzeżach Lwowa, zorganizowany przez długoletniego przyjaciela i wolontariusza.
„Odnalezienie się na obwodnicy i desperacka walka o przyszłość to było bardzo niespodziewane doświadczenie,” wspominał Fedorchuk.
Motel był tymczasowy. Tak samo było z Lwowem, przynajmniej na początku.
Ale tymczasowe rozwiązania mogą stać się trwałe, gdy nie ma dokąd wracać.
To stworzyło nowe presje dla miasta, szczególnie w kwestii mieszkań. Popyt wzrósł, podczas gdy podaż pozostaje ograniczona. Rynek mieszkań na nową budowę we Lwowie stał się jednym z najdroższych na Ukrainie. Zgodnie z informacjami ukraińskiego portalu Novyny.LIVE, ceny we Lwowie czasami przewyższały te w Kijowie.
Dla przesiedlonych rodzin przeprowadzka z tymczasowego zakwaterowania do długoterminowego domu może być trudna. Niektórzy początkowo mieszkali u krewnych lub wolontariuszy, zanim wynajęli mieszkania. Inni próbowali kupić domy, mimo rosnących cen.
Programy rządowe oferują wsparcie finansowe i mieszkaniowe dla wewnętrznie przesiedlonych, a lokalne władze pomagały w tymczasowym zakwaterowaniu i dostępie do usług. Jednak wsparcie nie zawsze pokrywa się z kosztami życia.
Manylov mówi, że rządowe zasiłki przeznaczone na pomoc IDP często są niewystarczające, by pokryć koszty zakwaterowania.
Presja nie dotyczy tylko przesiedlonych. Mieszkańcy Lwowa również stają w obliczu zwiększonej konkurencji o mieszkania i większego obciążenia szkół, infrastruktury i usług miejskich.
W 2022 roku pytanie brzmiało, gdzie ludzie mogą spać. Cztery lata później, pytanie brzmi, co się stanie, gdy zostaną na miejscu.
Język jest częścią tej adaptacji, ale jest też przypomnieniem, jak bardzo Ukraina się zmieniła od 2022 roku.
Dla wielu Ukraińców język jest ściśle związany z historią rodziny i regionalną tożsamością. Niektórzy przesiedleni dzieci dorastali mówiąc w domu po rosyjsku, a teraz uczęszczają do szkół, gdzie nauczanie i życie społeczne odbywa się w języku ukraińskim.
Napięcia wokół języka sięgają też czasów przed pełnoskalową inwazją. Badanie Rady Europy oparte na badaniach z 2021 roku wykazało negatywne nastawienie zarówno wobec ukraińskojęzycznych, jak i rosyjskojęzycznych Ukraińców. Stwierdzono, że 23 procent respondentów słyszało w ubiegłym roku mowę nienawiści skierowaną do mieszkańców mówiących po rosyjsku, a 17 procent słyszało podobne wypowiedzi skierowane do ukraińskojęzycznych przez osoby mówiące po rosyjsku.
Od tego czasu wojna zmieniła kontekst, w którym te tożsamości są rozumiane. Ukraińskojęzyczni Rosjanie walczyli w ukraińskiej armii, wolontaryjnie brali udział i bronili swoich społeczności. Miasta, które Rosja twierdziła, że „wyzwalała”, stały się symbolami ukraińskiego oporu.
We Lwowie te różne doświadczenia dzielą teraz te same szkoły, ulice i budynki mieszkalne.
Pytanie nie brzmi już tylko, czy Ukraińcy z różnych regionów mogą żyć obok siebie. Chodzi o to, czy mogą zbudować wspólne poczucie przynależności, nie rezygnując z tożsamości i więzi, które ze sobą przywieźli.
Miasto pokazało, że potrafi przyjąć ludzi w sytuacji kryzysowej. Trudniejszym zadaniem jest pomóc im poczuć, że są częścią społeczności, gdy kryzys staje się ich codziennością.
Dla niektórych przesiedlonych Ukraińców ten proces już się rozpoczął. Mają pracę, domy i firmy. Ich dzieci spędziły większość lat szkolnych we Lwowie.
Dla innych, szczególnie dzieci, odległość między miejscem zamieszkania a tym, co uważają za dom, nadal istnieje.
Kiedy mówi się o odbudowie Ukrainy, często skupia się na tym, co widać: zniszczonych domach, uszkodzonych drogach, infrastrukturze energetycznej i budynkach publicznych.
Ale niektóre skutki wojny są trudniejsze do zmierzenia.
Są one w klasach, gdzie dzieci próbują nawiązać nowe przyjaźnie. Są w rodzinach, które wciąż dzwonią do przyjaciół w miastach, które opuściły lata temu. Są w dzieciach, które bezpiecznie śpią we Lwowie, ale nadal wierzą, że ich prawdziwy dom jest gdzie indziej.
Wyzwaniem dla Lwowa nie jest już tylko przyjęcie ludzi w sytuacji kryzysowej. To stworzenie miasta, w którym ci, którzy zostali, mogą budować relacje, wychowywać dzieci i czuć, że są częścią społeczności.
Once a place where people waited to go home, Lviv has become for many Ukrainians the place where they are trying to decide what home means now.
Alison Jones jest pisarką i pracownikiem humanitarnym z siedzibą na Ukrainie. Posiada tytuł magistra w dziedzinie Rozwiązywania Konfliktów z Georgetown University i pracowała z organizacjami humanitarnymi na Ukrainie i za granicą. Jej pisarstwo porusza tematy konfliktu, przesiedleń i sposobów, w jakie wojna przekształca codzienne życie.