Ile stopni musi być, abyś zaczął działać?

Kapitál
Ile stopni musi być, abyś zaczął działać?

Rząd jest obojętny na to, że ludzie umierają z powodu upałów. Nam nie może być to obojętne, domagajmy się jasnych kroków.

Rząd jest obojętny na to, że ludzie umierają z powodu upałów. Nam nie może być obojętne, domagajmy się jasnych kroków.

„Nadchodzi druga fala upałów i mam obawy, jak te dni przetrwamy. Nie tylko nasza bliższa rodzina (nie mamy pieniędzy na klimatyzację), ale także seniorki ze sąsiedztwa, które mają problemy zdrowotne, ludzie mieszkający w gorszych warunkach, bezdomni.”

„Moja 6-miesięczna córeczka od gorąca całkowicie się przegrzewa. Gorąco ją usypia, ale jednocześnie nie pozwala spać. Gdy już w końcu zaśnie, budzi się co godzinę, bo musi się nakarmić, bo jest spragniona.”

„Cały dzień zasłonięte żaluzje. Pies stoi przed wentylatorem. Waza z zimną wodą. W drodze z pracy nogi zapadają mi się w topniejące chodniki. Mam pecha, tramwaje nie jeżdżą. Z upału się topią szyny.”

Codzienne historie ludzi w kryzysie klimatycznym. Każda z nas ma swoją, o trosce, zmęczeniu, strachu o bliskich i o przyszłość. Obecność jest bowiem przerażająca. Czternaście tysięcy zgonów. Tyle niepotrzebnych zgonów spowodowały czerwcowe upały w Europie według najnowszych danych EuroMOMO z 27 krajów.

Nie mamy danych o tym, ile ludzi zginęło na Słowacji. W mediach pisano o utonięciach, o zasłabniętej siostrze w szpitalu, o przegrzanych salach szpitalnych czy pociągach. Nie wiemy, ile ludzi przez tę nieprzygotowanie straciło życie ogółem. Upały bowiem zabijają pośrednio, dlatego są nazywane cichym zabójcą. Zwiększają liczbę zawałów, pogarszają choroby przewlekłe, obniżają zdolność do pracy, zwiększają drażliwość, zagrażają funkcjonowaniu transportu i infrastruktury technicznej. Najwyższą cenę płacą przy tym najbardziej wrażliwi. Seniorzy i seniorki, małe dzieci, ciężarne kobiety, osoby z chorobami przewlekłymi, pracujący na zewnątrz lub w nieklimatyzowanych pomieszczeniach, bezdomni, a także gospodarstwa domowe, które nie mogą sobie pozwolić na klimatyzację lub mieszkają w przegrzewanych mieszkaniach.

Naukowcy ostrzegają nas przed skutkami kryzysu klimatycznego od dziesięcioleci. Upały stają się coraz częstsze i intensywniejsze, ale Słowacja nadal nie jest na nie przygotowana. Brakuje danych, brakuje skutecznych działań, a niektóre decyzje słowackiego rządu pogłębiają kryzys klimatyczny. Podsumujmy, co robili niektórzy członkowie rządu podczas tegorocznych fal upałów.

Premier Robert Fico odwiedził i podziękował pracownikom na budowie autostrady. Z symbolicznego gestu na pewno poczuli się lepiej. Przewodniczący rządu twierdzi1, że mamy do czynienia z zjawiskami, które „nie występowały tu od lat”, rząd nie może być „biciem w bębny” i że w Urzędzie Rządowym „nie ma ogromnego zbiornika z wodą pitną”. To prawda. I od rządu naprawdę nikt nie oczekuje, że zatrzyma upały lub wyczaruje wodę. Na ekstremalne upały, które będą coraz częstsze, musimy się jednak systematycznie przygotować. Zadaniem rządu nie jest zmiana pogody, ale ochrona zdrowia i życia ludzi.

Minister ds. niszczenia środowiska Tomáš Taraba był podczas czerwcowej fali upałów na portalach społecznościowych całkowicie cicho, choć innym razem tworzy treści codziennie. Na Słowacji doświadczamy katastrofalnego wpływu zmiany klimatu, ale chyba nie ma o czym mówić. Gdy trochę się ochłodziło, zatwierdził szkodliwą spalarnie Slovnaftu, która będzie zwiększać emisje, i kontynuuje ograniczanie ochrony parków narodowych. Minister rolnictwa Richard Takáč po pytaniu dziennikarzy, jak jesteśmy przygotowani na suszę, zaczął wyjaśniać, że zmiana klimatu to właściwie taka nowość. Minister obrony Kaliňák potwierdził, że też mu było gorąco, ale w jego resorcie idzie dalej, nawet podczas wysokiego ryzyka pożarów na Záhorí ćwiczyły wojska z ostrą amunicją, co nie jest zaskakujące spowodowało pożar.

Minister zdrowia Kamil Šaško ogłosił, że w służbie zdrowia musimy wybrać albo klimatyzację, albo aparat CT. Podczas gdy pacjentki i pacjenci mdleją w nieoddychających poczekalniach, a brak klimatyzacji podobno nie ma pieniędzy, prywatne ubezpieczalnie zdrowotne bez problemu wypłacają milionowe zyski z obowiązkowego ubezpieczenia publicznego. (Zysk jest regulowany do wysokości jednego procenta od odprowadzanego składki, ale w wielu krajach europejskich przepływ tych pieniędzy do rąk akcjonariuszy jest całkowicie zakazany.) Te fundusze wyraźnie brakuje i mogłyby być wykorzystane także na działania klimatyczne. Kilka dni temu Šaško przeprosił za swoje nieodpowiednie wypowiedzi i zapowiedział, że do szpitali państwowych zainstalują 250 klimatyzacji. Możemy się zastanowić, czy to wystarczy na tysiące izb szpitalnych, ale idźmy dalej.

Podlewaj ulice konewkami

Każde lato słyszymy te same ogólne zalecenia: pij więcej wody, zostań w cieniu, noś nakrycie głowy. Te rady mają sens, ale nie mogą być jedyną odpowiedzią państwa na problem, który według wszystkich ekspertów będzie coraz poważniejszy. Odpowiedzialność za ochronę zdrowia obywateli nie może spoczywać tylko na poszczególnych osobach. To także odpowiedzialność rządu Republiki Słowackiej.

Na Urząd Rady Ministrów złożyliśmy żądania i listy, w których opisujemy, co przeżywamy podczas rekordowych temperatur. Potrzebujemy pilnych działań na czas fal upałów i długoterminowych rozwiązań kryzysu klimatycznego, który jest ich przyczyną. W obecnej sytuacji konieczne jest przyjęcie Narodowego planu działania na rzecz ochrony obywateli przed ekstremalnymi upałami z jasnymi zasadami i kompetencjami dla wszystkich resortów oraz stworzenie systemu ochrony najbardziej wrażliwych grup społecznych, zwłaszcza seniorek i seniorów, chorych przewlekle, dzieci, bezdomnych. W ramach zmian legislacyjnych konieczne jest zakwalifikowanie upałów jako „zagrożenia dla zdrowia publicznego” oraz przyjęcie jasnych zasad ochrony pracujących na zewnątrz, w tym regulacji trybu pracy podczas ekstremalnych upałów.

Przy projektach inwestycyjnych rząd musi kłaść nacisk na to, aby budynki publiczne, takie jak szkoły, przedszkola, szpitale i placówki opieki społecznej, były przygotowane na funkcjonowanie podczas ekstremalnych temperatur, a nie polegać na tym, że ludzie zbiorą się na klimatyzację, a pacjenci przyniosą wiatraki z domu. Podstawą w każdej cywilizowanej kraj jest zapewnienie dostępności wody pitnej w przestrzeni publicznej, w środkach transportu publicznego zapewnić godne warunki, wspierać budowę stref chłodzenia, zacienianie przestrzeni publicznych, systematyczną nasadzenia i opiekę nad zielenią w miastach i wsiach.

A potem przechodzimy do tych długoterminowych rozwiązań łagodzących i adaptacyjnych, o których naukowcy mówią od dziesięcioleci – musimy promować sprawiedliwe rozwiązania kryzysu klimatycznego, zwłaszcza odchodzenie od spalania paliw kopalnych – węgla, ropy i gazu, wspierać efektywność energetyczną, rozwój odnawialnych źródeł energii, przejście na zrównoważony transport, rozwój agroekologii, gospodarki obiegu zamkniętego i ochronę lasów oraz mokradeł, które pomagają w pochłanianiu emisji.

Obowiązki dla naszych ministrów jest całkiem sporo, czy są zaskoczeni? My po siedmiu latach, gdy wciąż powtarzamy to samo, jesteśmy zaskoczeni, jak oni jeszcze dają radę i nic nie robią. Dziesięciolecia temu można było udawać, że wszystko jest w porządku, ale teraz, gdy mamy czterdziestki i planeta dosłownie płonie przed oczami, to nicnierobienie wymaga dużej dawki arogancji. Człowiek by oczekiwał, że nawet wyborcom to już będzie przeszkadzać.

Politycy mają jednak pole działania całkiem dobrze przygotowane – edukacja i informacja o kryzysie klimatycznym ze strony państwa praktycznie nie istnieją, wolą hejtować Europejską Zieloną Umowę i różne rozwiązania, od ścieżek rowerowych po turbiny wiatrowe. Tworzenie sztucznych konfliktów z rozwiązań, które mogłyby poprawić jakość życia ludzi, tworzy idealne środowisko dla apatii i głębokiej rezygnacji. Poci się i mdleje się tak samo bez względu na preferencje polityczne, a jednocześnie wielu przyjmuje narzucany narrativ, że ekstremalne zjawiska pogodowe to fakt, z którym rząd nic nie może zrobić, i muszą zadbać o siebie sami. 

Oburzenie, gdy przed Urzędem Rady Ministrów stanęły jakieś Zaniepokojone matki z żądaniami rozwiązania systemowego problemu – kryzysu klimatycznego, objawiło się na wielu poziomach: od podstawowej niewiedzy o zmianach klimatycznych i ich rozwiązaniach po klasyczną krytykę patriarchalną: Co te matki w ogóle publicznie wyrażają, mają być z tymi dzieciakami zamknięte w domu, niech idą sadzić drzew i podlewać ulice konewkami.

Cena za bezczynność

Tak wygląda głęboko zakorzeniona propaganda firm fosylnych – społeczeństwo nie ma się czego skarżyć, trzeba zacząć od siebie i tam skończyć. Rząd przecież rozwiązuje ważniejsze kwestie, na przykład wsparcie przemysłu, dotacje na paliwa kopalne i linie lotnicze, budowę autostrad i zbędnych tuneli, rozwój w parkach narodowych, zatwierdzanie szkodliwych spalarnie odpadów. Najważniejsze, by gospodarka rosła i rosła, a akcjonariusze byli zadowoleni. I tak to będzie bez końca, co tam po skolabowanych ludziach, po wyschniętym kraju, po kolejnych pokoleniach.

Żadne z naszych dzieci nie spowodowało kryzysu klimatycznego, ale będą musiały żyć z jego skutkami. Dzieci kiedyś dorosną i będą pytać, co robiliśmy, gdy było jasne, że klimat się zmienia. Wierzymy, że będziemy mogli im powiedzieć, że nie zrezygnowaliśmy i że ci, którzy mieli moc działać, wzięli na siebie odpowiedzialność. Obecne i poprzednie rządy powinny były od dawna wprowadzić systemowe działania w całym kraju, a nie dziś tchórzliwie się tłumaczyć.

Bezczynność rządów jest ponadto nadzwyczaj kosztowna. Tylko w roku 2025 fale upałów, susze i powodzie w Europie spowodowały szacunkowe straty na poziomie 43 miliardów euro.2 W latach 1980–2024 ekstremalne zjawiska pogodowe w Unii Europejskiej spowodowały szkody szacowane na około 822 miliardy euro.3 Koszt bezczynności rośnie z każdym rokiem. Kluczowe jest wzmocnienie odporności miast, gmin i wsi z naciskiem na sprawiedliwość, dostępność odpornej infrastruktury i systemów wczesnego ostrzegania. UE musi również drastycznie zmniejszyć własne emisje gazów cieplarnianych i wspierać dekarbonizację krajów globalnego południa.

Paliwa kopalne są główną przyczyną rosnących zagrożeń klimatycznych. Koszty adaptacji nie mogą spoczywać tylko na obywatelach, podczas gdy wielkie firmy, które czerpią zyski z paliw kopalnych, nadal osiągają zyski i otrzymują dotacje. Wspieranie ich nie jest drogą do ochrony zdrowia, bezpiecznej przyszłości ani odpowiedzialnego zarządzania finansami publicznymi.

Upały nie są odosobnionym problemem, są powiązane z dostępnością wody, suszą i zagrożeniem pożarowym. Już dziś obserwujemy spadek zasobów wodnych, który w przyszłości może zagrozić nie tylko gospodarstwom domowym, ale także rolnictwu, przemysłowi i funkcjonowaniu miast i wsi. Katastrofalne pożary, które właśnie teraz trwają we Francji, Hiszpanii, Grecji i innych krajach, wypędziły setki tysięcy ludzi z ich domów. To samo grozi nam. Susza i wysokie temperatury to warunki, które zwiększają ryzyko pożarów lasów.

Pytanie nie brzmi już, czy nadejdą kolejne ekstremalne upały, susza, burze, powodzie, pożary, ale czy Słowacja znów będzie nieprzygotowana. Ile jeszcze stopni musi być, ile ludzi musi zapaść, ile ludzi musi umrzeć i ile miliardów euro musimy jeszcze stracić, aby wybrani przedstawiciele przestali uważać upały za zwykłe lato i zaczęli je traktować jako poważne zagrożenie dla zdrowia, gospodarki, środowiska i przyszłości Słowacji?