Rumunię węglowa reakcja: jak ad hoc sojusz ryzykuje ostatni termin Brukseli

New Eastern Europe
Rumunię węglowa reakcja: jak ad hoc sojusz ryzykuje ostatni termin Brukseli

Sojusz wygody w rumuskim parlamencie gra niebezpieczną grę z przyszłością energetyczną kraju. Podczas gdy UE już dostarczyła fundusze na transformację, niektóre partie wydają się zdeterminowane, aby utrzymać kontrolę kosztem szerszej pozycji Rumunii.

Rumunia obecnie próbuje wyprzedzić rzekę. Jednostka 1 w elektrowni jądrowej Cernavodă zgasła 28 lipca po tym, jak przepływy Dunaju spadły do najniższych od dziesięcioleci. Kolejną w kolejce była jednostka 2, aż do momentu, gdy państwo zdecydowało, że ogólnokrajowy blackout jest gorszym rozwiązaniem niż dynamit. 3 sierpnia marynarka wojenną wystrzeliła z formacji skalnej z dna rzeki, a załogi zatopiły barki załadowane kamieniem, aby skierować to niewielkie pozostałe wody w stronę rur ssących elektrowni. Trik ten kupił dziewięć dodatkowych dni, według własnych wyliczeń Nuclearelectrica, ale ulga już się skończyła. 11 sierpnia operator elektrowni potwierdził, że ostatni działający reaktor może zostać wyłączony w ciągu dwóch dni, przy czym przepływ Dunaju w miejscu jest na rekordowo niskim poziomie, a jednostka prawdopodobnie pozostanie wyłączona przez co najmniej dwa tygodnie po jej wyłączeniu. Państwo członkowskie NATO spędziło ponad dwa tygodnie, utrzymując swoją flotę jądrową przy życiu za pomocą skał i barek, na oczach opinii publicznej, która obserwowała upadek jednego rządu i odrzucenie drugiego kandydata, zanim jeszcze objął urząd.

Podczas gdy marynarka wyburzała koryta rzek, parlament cicho robił coś, co może kosztować Rumunię znacznie więcej niż elektrownia jądrowa. 5 sierpnia Izba Deputowanych przegłosowała, po raz drugi, ustawę o dekarbonizacji z poprawką Senatu od Socjaldemokratycznej Partii (PSD). Przegłosowano ją głosami skrajnej prawicy z Sojuszu na rzecz Zjednoczenia Rumunów (AUR). Nowa zasada brzmi, że żadna elektrownia węglowa ani brunatna nie zostanie zamknięta, dopóki nie zostanie wybudowana, podłączona i uruchomiona jej zastępcza. Przepchnęła się bez większego echa w krajowej prasie, przyćmiona przez barki z kamieniem i odliczanie reaktorów, co może być dokładnie powodem, dla którego ani PSD, ani AUR nie poczuli potrzeby wyjaśniania tego.

Ujęta jako bezpieczeństwo energetyczne, dobrze brzmi w telewizji. Jednak to, co faktycznie robi, to rozmontowuje zobowiązanie, które obejmowało wcześniejsze płatności Brukseli dla Rumunii. To wydarzyło się tygodnie przed tym, jak plan odbudowy kraju na dobre zamknie swoje księgi.

Milestone, który Rumunia już zrealizowała

To nie jest odległy cel, nad którym PSD się targuje. To jest Milestone 114 z Narodowego Planu Odbudowy i Odporności (PNRR), harmonogram wygaszania węgla i brunatnego, który Rumunia podpisała na mocy nadzwyczajnej ustawy OUG 108/2022. Pieniądze na ten cel już wpłynęły, wypłacone w ramach drugiego wniosku o płatność. Dragoș Pîslaru, tymczasowy minister inwestycji i projektów europejskich, powiedział parlamentowi, że trzyma techniczny list od Komisji Europejskiej, który wyjaśnia, co dalej. Klauzula odwracalności planu zostanie uruchomiona i Rumunia nie będzie mogła już składać wniosków o płatności z funduszy PNRR. Milestone 114 będzie dotknięty z mocą wsteczną.

Jest też drugi ofiara. Milestone 119a obejmuje grant w wysokości 771 milionów euro powiązany z końcową wypłatą z planu. 7 sierpnia Komisja Europejska wyraziła jasno swoje stanowisko: Rumunia nie wykazała, że osiągnięcie celów dekarbonizacji zagrozi bezpieczeństwu energetycznemu. W każdym razie, ten kamień milowy nie może być już zmieniony. Został ustalony podczas lipcowego przeglądu, a cały okres obowiązywania PNRR kończy się 31 sierpnia. Nie ma czasu na renegocjacje, ani dostępnych dodatkowych umów.

Transelectrica, operator krajowej sieci energetycznej, opracowała studium wykonalności, które zaleca, aby trzy jednostki węglowe w Rovinari i dwie w Turceni pozostały w eksploatacji jako zabezpieczenie. ACER, regulator energetyczny UE, przeanalizował to samo studium i stwierdził „nieuzasadnione odchylenia metodologiczne”. Bruksela nie twierdzi, że sieć Rumunii jest w porządku. Twierdzi raczej, że dokumentacja, którą Rumunia użyła, aby uzasadnić utrzymanie elektrowni węglowych, się nie zgadza. To bardziej szkodliwa oskarżenie dla Bukaresztu niż zwykła różnica polityczna, ponieważ sugeruje, że liczby zostały zbudowane tak, aby pasowały do wniosku, a nie odwrotnie.

Ustawa, za którą nikt, kto głosował, nie musi płacić

Bolojan, wypowiadając się dla RFI România 7 sierpnia, nawet nie próbował bronić poprawki. Nazwał ją jedną z „co najmniej dwóch lub trzech” zmian narzuconych przez „ad hoc sojusz” PSD i AUR. Powiedział, że poprawka została przegłosowana „wyłącznie z powodów politycznych, aby wygenerować rozgłos lub załatwić polityczne porachunki”. Podkreślił przykład Craiovej jako część swojego argumentu. Rumunia otrzymała 168 milionów euro z funduszy UE na zastąpienie tamtej elektrowni, wydała setki milionów na pomoc państwową, aby utrzymać starą w działaniu, nigdy nie wybudowała zamiennika i tej jesieni będzie musiała zapłacić kary finansowe. To wszystko dzieje się „bo nie możemy zostawić miasta bez ogrzewania zimą”.

Ta przyznanie się to cała historia w miniaturze. Rumunia nie odkryła problemu z węglem w sierpniu. Sama go stworzyła, powoli, przez lata rządów, zarówno tych kierowanych przez PSD, jak i technokratycznych, które odraczały inwestycje, na które nikt nie chciał wyłożyć pieniędzy z góry. To, co sierpień przyniósł, to nie nowy kryzys. To raczej okazja: rachunek, za który głosowanie „za bezpieczeństwem energetycznym” nic nie kosztuje, podczas gdy rachunek za podstawową porażkę i za samą poprawkę zostanie wysłany do tego, kto będzie rządził po następnych wyborach.

Prezydent Nicușor Dan nie był na to obojętny. Wieczorem, gdy Senat przyjął ustawę, napisał, że nie podpisze jej w obecnej formie: „Jeśli parlament przyjmie ustawę w formie wynikającej z prac komisji, przeanalizuję ją z maksymalną odpowiedzialnością i skorzystam ze wszystkich prerogatyw konstytucyjnych, w tym z wniosku o ponowne rozpatrzenie, aby Rumunia mogła złożyć pozostałe wnioski o płatność i nie stracić miliardów euro z PNRR.” To stanowisko jest mocniejsze niż zwykłe zastrzeżenia prezydenckie. Dan może raz zwrócić ustawę do parlamentu do ponownego rozpatrzenia lub złożyć wniosek o kontrolę konstytucyjności, zyskując czas, ale nie nieskończony weto. Jeśli parlament ponownie ją przyjmie i nie będzie sprzeciwu konstytucyjnego, musi ją podpisać w ciągu dziesięciu dni. Interwencja prezydencka byłaby więc znaczącym opóźnieniem i szansą na wymuszenie odpowiedzialności politycznej, a nie stałą kontrolę nad większością parlamentarną.

Ta sama koalicja, ten sam schemat

To nie jest nowa choreografia. W maju PSD i AUR głosowały razem – 281 za – aby obalić rząd Bolojana, koalicję, która na papierze nie powinna działać, ale w praktyce działała doskonale. Tygodnie później, ustawa sporządzona przez AUR, zmuszająca NGO do ujawniania źródeł finansowania, przeszła przez Senat głosami PSD. Była nawet petycja, która zebrała ponad 30 000 podpisów przeciwko temu. Teraz chodzi o węgiel. Kredyty się zmieniają, ale fabuła nie.

Czasami AUR pisze scenariusz, a PSD dostarcza dodatkowe głosy, jak w przypadku ustawy o NGO. Czasami PSD pisze, a AUR się dostosowuje, jak w przypadku poprawki węglowej. Tak czy inaczej, żadna partia nie musi odpowiadać za to, co zostanie przegłosowane, i żadna nie płaci za to w kraju: bezpieczeństwo energetyczne i krytyka NGO dobrze się sprzedają, nawet wśród wyborców, którzy nigdy nie przyznaliby się do sympatyzowania z AUR.

Liderzy PSD podkreślają, że ich lojalność wobec UE jest nienaruszona. Sorin Grindeanu chwalił się głosami PSD, które uratowały miliardy euro gdzie indziej w PNRR, a partia nigdy formalnie nie zamknęła drzwi do ponownego dołączenia do proeuropejskiej koalicji. To trudno pogodzić z poprawką węglową, która podważa zobowiązanie, które własne rządy PSD wpisały do planu, i które zostało przegłosowane głosami jedynej partii, z którą PSD rzekomo nie ma nic wspólnego. Wśród wyborców ta sprzeczność zdaje się nie budzić większego zainteresowania; niewiele wskazuje, by sondaże obu partii ucierpiały z tego powodu.

Wzór wykraczający poza Rumunię

Rumunia nie jest jedynym krajem, który stoi przed kolizją między krajowymi motywacjami politycznymi a zobowiązaniami złożonymi w Brukseli. Polska pod rządami PiS i Węgry pod Fideszem pokazują, jak rządy mogą kwestionować praworządność UE i warunki finansowania, jednocześnie nadal korzystając z funduszy UE. Pokazują też, jak mechanizmy egzekwowania prawa i finansowania UE często działają wolniej niż krajowa polityka. Jednak poprawka węglowa Rumunii to inny mechanizm: nie większość rządząca, korzystająca z własnego stabilnego mandatu, kwestionuje Brukselę, lecz ad hoc sojusz parlamentarny między tradycyjną lewicą a nacjonalistyczną prawicą, który ponownie otwiera reformę, której wejście w życie było podstawą wypłaty z PNRR, którą Rumunia już otrzymała. To, co ją wyróżnia, to czas. Trafia w ostatnich tygodniach okna PNRR, w czasie kryzysu nuklearnego, który pochłonął uwagę polityczną i medialną.

Co tak naprawdę zmierzy termin ostateczny

Werdykt Bolojana, wydany tego samego dnia, był bardziej bezpośredni niż większość: „Z wszystkimi ich brakami, duża część tych kamieni milowych została omówiona w parlamencie w ciągu ostatnich dwóch tygodni, ale kosztem tego, co nazwałbym okaleczeniem niektórych z tych ustaw.” To rząd tymczasowy, który obserwuje, jak własny parlament zaznacza punkty, co nie jest pewne, czy przetrwa kontakt z audytorami Brukseli, czy z Trybunałem Konstytucyjnym Rumunii.

Bruksela ma czas do końca sierpnia, aby zdecydować, ile z tego toleruje. Jednak poprawka węglowa już rozstrzygnęła pytanie, które było otwarte od upadku rządu Bolojana w maju: czy PSD i AUR to okazjonalni sojusznicy, czy stała koalicja na wypadek, gdyby jedna z nich potrzebowała głosów, których główne partie nie zapewnią. Trzy głosy, trzy miesiące, jeden schemat. Rumunia wydaje swoją energię i część pieniędzy z odbudowy, aby utrzymać ten układ w ciszy, i na razie nie widać, aby ktoś w Bukareszcie zamierzał odsyłać rachunek tam, gdzie jego miejsce.

Björn Anseeuw jest strategicznym konsultantem specjalizującym się w rynkach energii, analizie inwestycji i ryzyku polityczno-ekonomicznym w Europie. Był członkiem parlamentów flamandzkiego i belgijskiego (2014–2024) i mieszka w Brașovie, Rumunia.