Mamy wszystkie kryzysy w telefonie
Kapitál
Od jesene minulého roka na Slovensku i Litwie rośnie nowa fala zaangażowania studentów. Protestują, dyskutują, tworzą społeczności. Ucieczka młodych, kryzys klimatyczny, korupcja. W tym reportażu przedstawiam dwa miesiące rozmów z pięcioma inicjatywami o tym, co ich zmotywowało do działania, w czym się różnią i co ich trzyma. Reportaż o zaangażowaniu studentów.
Od jesieni ubiegłego roku na Słowacji i Litwie rośnie nowa fala zaangażowania młodzieży. Protestują, dyskutują, tworzą społeczności. Odpływ młodych, kryzys klimatyczny, korupcja. W tej relacji przybliżam dwa miesiące rozmów z pięcioma inicjatywami o tym, co ich poruszyło, czym się różnią i co ich trzyma.
Ieva siedzi w kawiarni w Wilnie, skąd niedługo ma się ze mną połączyć przez wideorozmowę, gdy na telefonie pojawia się wiadomość. Żółty alarm. W przestrzeni powietrznej Litwy jest dron, bądźcie ostrożni. Jeśli sygnał będzie czerwony, musicie udać się do schronów.
Po kilku minutach od żółtego pojawia się czerwony sygnał. Po raz pierwszy od pełnoskalowej wojny Rosji na Ukrainie to nie była symulacja i test. Ieva otwiera mapę schronów, najbliższy jest w szkole naprzeciwko, po drugiej stronie ulicy. „Zostaliśmy tam na około 30 minut. Potem nasze nadawanie narodowe ogłosiło, że wszystko jest w porządku.” Tak zaczyna się nasza rozmowa. Ieva Vengrovskaja jest prezeską Litewskiego Związku Studentów (LSS), a także jedną z organizatorek protestów studenckich w kraju. Oprócz lokalnych specyfik, sytuacja na Litwie nie może być oddzielona od globalnej i ma wiele podobieństw do Słowacji.
Przenoszę się w czasie o kilka dni wcześniej. Z Ellą Patrášovou i Vandą Výboštekovou, które uczą się w szkole średniej, siedzimy w centrum kultury Záhrada w Banskiej Bystrzycy. Na zewnątrz lekko pada. Wewnątrz jest jeszcze dość pusto. Za chwilę zaczną się tu zbierać młodzi ludzie na pierwsze spotkanie inicjatywy Antifašistická Bystrica, którą Ella i Vanda założyły razem z inną członkinią Leą.
Na Słowacji według Elly w ogóle nie zajmujemy się realnymi problemami. „Jest kryzys klimatyczny, wojny, bezwzględne konflikty i ludobójstwo, a my nie potrafimy się nawet zgodzić, czy jesteśmy OK z tym, że wokół nas są ludzie, którzy nie są całkiem tacy jak my.“
Początki
Na Słowacji niemal każda z inicjatyw wraca do tego samego daty. Do zniesienia 17 listopada jako dnia wolnego od pracy. „To święto studenckie, więc dotyczy nas bezpośrednio, a to oczywiście jeszcze bardziej rozbudziło studentów,“ mówi Vanda. Rok temu sytuacja była znacznie inna – na protestach było znacznie mniej uczniów i studentów. Koledzy, którzy nie przyszli, najczęściej odpowiadali, że właściwie nie wiedzą, za co protestują. Siódmy listopad związany z aksamitną rewolucją jest jednak czymś symbolicznym i jasnym dla wszystkich.
W Żylinie na ten krok rządu zareagowali też licealiści Jakub Filek i Michał Labaj. Napisali otwarty list do premiera i posłów. „To był nasz pierwszy impuls zaangażowania,” opisuje Jakub. Intensywnie wyrażali sprzeciw wobec dyskusji Fica z młodzieżą „gdzie pełni rolę zarówno moderatora, jak i gościa”. W grudniu 2025 założyli Klub Studencki, którego celem jest nie tylko zwracanie uwagi na problemy w kraju, ale także ich jakoś posuwanie do przodu.
Po przesłaniu, które napisał powiatowy licealista Muro do premiera na asfalcie – w dzień, gdy Fico przyjechał dyskutować do ich szkoły – inicjatywa spontanicznie się rozprzestrzeniła i powstała Kredowa rewolucja. Młodzi ludzie pisali na chodnikach, aby wyrazić sprzeciw wobec politycznego kierunku Słowacji pod czwartą rząd Fica, który kontynuował swoje „dyskusje” ze szkołami średnimi. Ci z powiatu popradzkiego odeszli wcześniej, bijąc w klucze, symbol wolności i demokracji. Premier w tym momencie wysłał ich na wojnę na Ukrainie.
Na tę sytuację w kraju odpowiedział student Ondrej protest songiem Wierzę, że można inaczej. Podczas występu w Pezinku spotkał gimnazjalistów z Modranska Olega i Matildę, którzy już przemawiali na protestach i wspólnie założyli ruch Studencki Protest. Dzięki pomysłowi rozszerzenia tych myśli do szkół w innych miastach, trafił do Linde z platformy Studenckie za Otwartą Kulturę!, która dała mu też cenne know-how.

Studencka społeczność jest oczywiście bardzo zróżnicowana pod względem poglądów. Jednak większość odczuwa pogłębiające się odczucie wyobcowania od decyzji politycznych. Według Raportu o młodzieży aż 84 % ankietowanych zgadza się z twierdzeniem „politycy się o mnie nie interesują”.
Podczas protestów na Litwie chodziło o dwie fale wywołujące. We wrześniu 2025 ministerstwo kultury otrzymało od populistycznej partii Nemuno Aušra (Świt Nemanu) z antysemicką, nacjonalistyczną retoryką, która podważa prawa mniejszości i wartości demokratyczne. Na stanowisko ministra trafił Ignotas Adomavičius, osoba bez żadnych kwalifikacji. Pod presją opinii publicznej po tygodniu zrezygnował, ale to nie był koniec. Protestujący podkreślali, że nie chodzi tylko o ministra jako osobę, ani o samą partię – którą postrzegają jako zagrożenie dla kultury i państwa – ale głównie o jej niezdolność do bycia częścią koalicji rządzącej. W październiku zorganizowali ostrzegawczy strajk, największy protest w historii niepodległej Litwy, z ponad 300 wydarzeniami w 81 miastach. Protesty koordynowała Kultūros asamblėja (Zgromadzenie Kulturowe), a studenci dołączyli do szerszego ruchu obywatelskiego.
Głównym powodem, dla którego nie chcieli milczeć, było to, że kraj ma w systemie edukacji wiele problemów, a do kierowania systemem edukacyjnym wchodzą ludzie bez żadnej wiedzy w tej dziedzinie. Potem nastąpił atak władzy w postaci nowej ustawy o nadawaniu publicznym. „Wiesz, jak zmieniasz społeczeństwo? Przez telewizję, gazety, media społecznościowe. I zrozumieliśmy, że to jest początek.“

Przeciwko ustawie powstała największa internetowa petycja w historii kraju z ponad 140 tysięcy podpisów. W protestach wzięło udział około 40 tysięcy ludzi różnego wieku, a ważną rolę odegrali także studenci. Podobną frekwencję młodych odnotowała ostatnio Litwa w 1990 roku, podczas walki o niepodległość, zakończonej sukcesem. Pytanie, czy się do nich dołączyć, tym razem w ogóle nie padło. „Nie było o czym wątpić, czuliśmy, że po prostu musimy to zrobić,” mówi Ieva.

Obrona radia i telewizji ma na Litwie także paralelę z przeszłością. W styczniu 1991 roku zginęło 14 osób, a wielu zostało rannych, gdy przed sowieckimi czołgami bronili wieży telewizyjnej w Wilnie i budynków nadawczych.
Zgoda na moralne podstawy
Naty z Klubu Studenckiego siedzi pod sufitami Nowej Synagogi, gdzie za chwilę rozpocznie się dyskusja. Uważa się za wielką stoiczkę i optymistkę, ale stan wielu rzeczy ją martwi. Odpływ młodych za granicę, spolaryzowane społeczeństwo – pisała o tym też pracę naukową na poziomie licealnym. A jej serce bije dla kultury. „Wyszliśmy z centrów kultury, które są teraz zagrożone – Nowa Synagoga, Stanica Žilina-Záriečie. Obecny rząd nie słucha naszych opinii.“ A Michał dodaje, że nawet cena biletu na autobus to polityka. I trzeba się tym zająć.

Dla Elly z Antifašistická Bystrica niezwykle ważne jest, aby człowiek miał wokół siebie ludzi, z którymi może się zgodzić w kwestiach moralnych podstaw, które już nie są oczywiste. Antyfaszyzm dla tej inicjatywy to coś, co łączy wiele tematów, którym się poświęcają. „Stanie, na przykład, z Ukrainą albo z Palestyną, jest dla nas antyfaszystowskie. Bycie feministką, wyrażanie się jako ekoaktywistka – to jest antyfaszystowskie.“ Nazwa rzuca się w oczy, ale dla nich to coś, czego nie trzeba się wstydzić i co można mówić otwarcie.
W kwestii Palestyny chcieli być głośni także członkowie Studenckiego Protestu, jak wyjaśnia Ondrej: „Z protestu jednej inicjatywy został wyrzucony człowiek za flagę Palestyny. Słyszałem w swoim otoczeniu, że z tego powodu młodzi ludzie nie chcą chodzić na nie, bo sytuacja w Gazie jest dla nich czymś zasadniczym.“
To, że bardziej skrajne stanowisko oznacza mniej zwolenników, widać nie tylko na placach. Ella to odczuwa także w szkole. Jedna nauczycielka zwykła lajkować rzeczy z platformy obywatelskiej Nie w naszym mieście, ale nie wyobraża sobie, żeby lajkowała rzeczy, które publikują w ramach AB. To jakby było zbyt „skonkretyzowane w jednym poglądzie“, uważa Ella. „Wiele z tych osób działa w kręgu centryzmu, a kiedy wyrażamy się na temat Palestyny, to jest dokładnie ten moment, kiedy tracimy tych ludzi, bo dla nich to coś kontrowersyjnego, a dla nas naprawdę nie.“ Gdy wspomina się Bystricę i antyfaszyzm, Vanda widzi „Słowackie powstanie narodowe i Palestyńczyków“, którzy też walczą przeciwko okupacji terytorium. A jako inicjatywa nie chcą bezmyślnie wspierać opozycji czy kogoś tylko dlatego, że jest to „wróg naszego wroga“, mają zastrzeżenia wobec każdej partii politycznej. Ella pójdzie głosować po raz pierwszy w przyszłym roku, wybierając „mniejsze zło“. Bo w ogóle nie czuje, że to jest reprezentacja spektrum politycznego, na którym by się umiejscowiła: „Lewica u nas nie istnieje.“
Platforma Studenckie za Otwartą Kulturę! powstała już w sierpniu 2024 z inicjatyw studentów Wydziału Sztuk Pięknych w Bratysławie (VŠVU), Wydziału Muzyki i Tańca w Bratysławie (VŠMU) oraz Akademii Sztuk w Banskiej Bystrzycy (AU BB). Według Lindy Várošovej, która ją koordynuje, dialog i wzajemne zrozumienie jako społeczeństwo mogą wiele osiągnąć. Zrozumieć, z jakimi kryzysami i czemu której grupie ludzi przychodzi się mierzyć. „Ja sam stoję wobec jakiegoś kryzysu, ale na przykład pani z wschodniej Słowacji radzi sobie z zupełnie innymi sprawami i moje problemy mogą uznać za błahostki. I odwrotnie.“
Manifest SHOK!-u podpisało około 400 osób – i zaskoczyło Lindę, kto to był. Sygnatariuszami są także ludzie z dziedziny ekonomii, prawa, chemii, a także weterynarz: „To był dla mnie moment „wow“, że w tej walce o lepsze warunki w kulturze nie jesteśmy całkiem sami z naszymi dziesięcioma znajomymi. I są tam na przykład ludzie z Czech. I jedna dziewczyna z Chin.“
Strategie wobec władzy
Bliska formą dialogu jest dla Studenckiego Klubu. Jej członkowie zapraszają polityków i polityczki z przeciwnego spektrum, niż reprezentują, i chcą ich skonfrontować z pytaniami społeczeństwa. Zaproszenia na dyskusje rozsyłali do ludzi z koalicji i opozycji. Antifašistická Bystrica odmawia dialogu z politykami z zasady. Widzą sens gdzie indziej: w edukacji, w społeczności, w dyskusjach z ekspertami.
Ruch Studencki Protest jest w tej kwestii podzielony i prowadzi o tym debaty. „Jeśli ktoś się na to czuje, może to być ciekawe. Ale musi liczyć się z tym, że to są profesjonaliści, politycy z szerokim spektrum manipulacji. Według mnie, to nie będzie miało realnego efektu, nie dotrze do tych, którzy powinni to zobaczyć,“ uważa Oleg. Ani Ondrej nie oczekuje, że na przykład premier go wysłucha. „Możesz zapytać takiego człowieka o trudne pytanie – a król nagle będzie nagi.“
Kaliňák w Żylinie
W Żylinie czeka 4 maja licealista Jakub z Klubu Studenckiego na gościa. Do przestrzeni centrum kultury Nowa Synagoga ma przyjść minister obrony Robert Kaliňák. Jakub przewidział, jak to będzie wyglądało: Kaliňák ma dwie postawy – przyjemną, w której „przyjdzie czarującym uśmiechem i będzie się bawił w największego przyjaciela studentów“, i ofensywną, którą przełączy przy pierwszym konfrontacyjnym pytaniu i użyje taktyk manipulacyjnych.
Podczas poznawania Kaliňáka członkowie Studenckiego Klubu rozmawiają przed wejściem. O tym, ile papierosów pali i podkreślają, że też był w stowarzyszeniu studenckim. Czekali, aż powie, że był dysydentem, mówią później.

Nie zwykłem robić reportaży z politycznego środowiska, więc było to dziwnie uderzające, obserwować techniki manipulacji i wymijające odpowiedzi Kaliňáka na żywo. Jakub z Michałem byli przygotowani, konfrontowali go z danymi. Zaskakujący moment, gdy Kaliňák odpowiedział na temat i bez zbędnych odwołań, pojawił się, gdy Muro zapytał, dlaczego Słowacja handluje z Izraelem. W latach 40. kupowaliśmy systemy obronne od nazistowskich Niemiec, teraz znów kupujemy od państwa, które popełnia ludobójstwo. „Jeśli mam wybrać coś, co kosztuje 560 milionów i 3 miliardy, a technologia jest podobnej jakości, wybiorę to pierwsze,” mówi Kaliňák. Bez emocji, tylko stosunek cena – jakość. „A politycy mówią długie zdania, i ja też czasami mówię, i czasami nie odpowiadam na pytanie, nie wiem, czy odpowiedziałem – wyraźnie nie,” śmieje się Kaliňák, odpowiadając na inne pytanie.

Po dyskusji na zewnątrz odczuwam pewną performatywność sytuacji, obecność telefonów, PR. Przedsiębiorca w krawacie z Republiki „mówi” monolog do Murow, podczas gdy młody asystent nagrywa. Członek zespołu Kaliňáka popełni wykroczenie, siadając z westchnieniem na krzesło. Patrząc na ministra, który nonszalancko dyskutuje z ludźmi, uświadomił sobie, że to potrwa długo.
Kreatywność na ulicach
Alex z Ruchu Studenckiego ogólnie bardziej rozumie, by ich pokonać w innej dyscyplinie niż w debatach – w protestach albo w wizualiach. To właśnie kreatywność zaangażowanych wymienia też Linda jako coś, co ją zawsze zaskakuje – poszukiwanie za każdym razem nowych form akcji. Wyróżnia Betkę Lukáčovą, mówczynię na traktorze podczas Wielkiej Mobilizacji Kulturowej („To było dla mnie totalne „wow“ i ludzie to pokochali.“) oraz Michaelę Hučko Paštekovą i Juraja Koreca i ich 24-godzinną performancję Uwaga, kultura upada! przed Ministerstwem Kultury SR. „Tam pojawił się Fiki Sulík, Bombic i policja, zabrali im materac, na którym spali, ale ich to nie zniechęciło. Zostali nawet w deszczu,“ opisuje Linda.
Na Litwie studenci ustawili przed pałacem prezydenckim czterometrowego nadmuchiwego tańczącego ludzika z twarzą prezydenta. Ludzika, który nie ma kręgosłupa. „Nie potrzebujesz dużego budżetu, nie potrzebujesz wielu ludzi, a pokazujesz, co się dzieje. I wiem, że prezydent w budynku był z tego bardzo niezadowolony,“ mówi Ieva.

W grudniu, gdy litewski parlament próbował przyspieszyć przepychnięcie poprawek do ustawy o nadawaniu publicznym, młodzieżowe i studenckie organizacje ustawiły przed budynkiem Seimasu drewnową trumnę z wieńcami. „Państwo jeszcze nie jest pogrzebane, ale już jest składane do trumny,” powiedziała wtedy Ieva dziennikarzom. I wezwała rządową większość, by podarowała krajowi prezent i wszystko zatrzymała.
Symbolem protestu stała się hymn bez słów. Zaczęło się to jako ironiczny żart. Nowy minister kultury Adomavičius (który po masowych protestach po tygodniu zrezygnował, jak już wspomniałam) podał jako swoją kwalifikację na stanowisko ministra to, że uczył się grać na trąbce w szkole muzycznej. Szkoła, którą uczęszczał, nosi imię wybitnego litewskiego kompozytora Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa. Zgromadzenie Kulturowe odpowiedziało mu właśnie jego muzyką – symfoniczną poezją Jūra (Morze), która stopniowo stała się nieodłączną częścią protestów. Młodzież dołączyła do tej tradycji i ją podtrzymuje. „Po prostu staliśmy na zewnątrz i słuchaliśmy. Ktoś puszczał ją z balkonu. To jest muzyka klasyczna, bardzo głęboka, bez słów – więc rozumie ją każdy, niezależnie od języka, którym mówi,” wspomina Ieva.
Online, offline i trzy sekundy uwagi
Młodzi ludzie coraz częściej angażują się online. Według Vandy z Antifašistická Bystrica bez tego, by działało to także offline, nie może funkcjonować: „Dlatego chcemy mieć prawdziwą społeczność i prawdziwych ludzi, których znamy.“
Linda uważa, że słusznie jest angażować się także online, bo młodzi tym wyrównują algorytm, który jest ustawiony tak, że podsuwa bardziej radykalne treści.
W Ruchu Studenckim zgadzają się, że media społecznościowe są dziś kluczowe dla dotarcia, najlepiej działają relacje wideo. W zeszłym tygodniu kręcili film z internatu, gdzie jest zła sytuacja, i rozważali dylemat. Człowiek w przeciągu trzech sekund decyduje, czy scrollować dalej. „Czy wymyślić na początku dowcip, czy coś głupiego. To było dla nas obrzydliwe. Chcemy poruszyć poważny temat i musimy robić teatr, żeby przyciągnąć czyjąś uwagę,“ mówi Ondrej. Prawdziwa zmiana, jego zdaniem, dzieje się jednak gdzie indziej: „Kiedy to robisz na poziomie materialnym, osobiste doświadczenie trafia znacznie głębiej niż przez komputer.“
Alex dodaje, że podpisy i rozpowszechnianie akcji online dobrze działają, ale wielu ludzi jest już od sieci uzależnionych. „Najważniejsze dla nas jest, żeby wyciągnąć ludzi z sieci za pomocą mediów społecznościowych, do protestów i naszego kręgu.“ Bezpośrednia akcja przynosi w końcowym rozrachunku więcej efektu.
Hejt
„Wyglądamy jak dziewczyny, jesteśmy młode, może właśnie dlatego nas nie traktują poważnie, a może też dlatego tak łatwo na nas zrzucić tyle hejtu,“ reflektuje Vanda z Antifašistická Bystrica. Profil mieli trzy tygodnie i sto obserwujących, gdy na niego spadła fala hejtu – prawdopodobnie po tym, jak trafił do influencerów skrajnej prawicy. Vanda, jak twierdzi, była przyzwyczajona do ataków na swój wygląd jeszcze przed założeniem ruchu. Nowe było coś innego: „Od ataków na wygląd przeniosło się to do gróźb, albo raczej do życzeń… życzeń śmierci.“ Długo zastanawiali się nad bezpieczeństwem spotkania, by wiedzieć, kto przyjdzie i jednocześnie w pełni szanować prywatność każdego. Rozwiązali to za pomocą krótkiego kwestionariusza.
„Najwięcej krytyki chyba Kubo dostaje za swoje nieustępliwe włosy,“ mówi Naty z Klubu Studenckiego. Według Jakuba to żałosne, gdy ktoś komentuje wygląd i nie słucha, co mówi. „To może być też efekt agresywnej retoryki rządu. Wypowiedzi o progresywnej młodzieży i chamstwie.“
Saška z Klubu Studenckiego śmieje się, wspominając pana na Facebooku, który zrobił żartobliwe wideo ze zrzutów jej twarzy. „Rano bardzo się z tego śmialiśmy z koleżankami. Tacy ludzie naprawdę nie mają – z tego spektrum – nic innego do naśmiewania się, jak tylko z wyglądu.“
„Bardzo się cieszę, że to, co komuś przeszkadza w mojej osobie, to, że mam tłuste włosy, pomalowane paznokcie i okulary – a nie to, co mówię. Trochę to świadczy o tym, że może mam rację?“ mówi znowu Muro.
Bianka z ruchu Studencki Protest po własnym viralowym zaproszeniu na wykład (2000 komentarzy w dwa dni) zauważyła hipokryzję: „Naprawdę 98 % tych komentarzy pisali mężczyźni, którzy mieli na zdjęciu rosyjską flagę, a do tego zdjęcia z szczęśliwą rodziną. Kurczę, gdyby ich córce ktoś pisał takie rzeczy, czy byłoby OK?“
Ondrej doświadczył tego po proteście przed Bożym Narodzeniem. Jego protest song miał w dwa dni około 700 tysięcy wyświetleń. Powstało mnóstwo hejtu. Po trzech godzinach przestał oglądać komentarze. Wideo reakcyjne nagrał też Milan Mazurek. Ondrej miał szczęście, że jego mama jest psychologiem i miał z kim to omówić. I pomogło mu pytanie: „Kto mi to mówi? I czy chcę słuchać tego człowieka, czy jego zdanie jest dla mnie istotne?“
Dla Lindy to także bardzo trudne i bolesne znaleźć sobie filar nienawistnych komentarzy i wyjaśnia, dlaczego to nierówny bój: „Obecny rząd ma xy pieniędzy, by opłacać farmy trolli i ludzi, którzy to piszą.“ Czuję, że główną siłę negatywnej agresji sztucznie tworzy obecny rząd, a Robert Fico nie ma nawet odrobiny szacunku dla młodszych ludzi. „W Popradzie wysłał właściwie całą klasę na wojnę, ci młodzi ludzie to czyjeś dzieci i wnuki.“
Gdy Litewski Związek Studentów publikuje coś o proteście, według Ievy często wszystkie komentarze pod wpisem pochodzą od botów: „To nie są prawdziwi ludzie. I chodzi o tysiące komentarzy.“
Zmęczenie i momenty, dla których nie poddali się
Zmęczenie, które odczuwają niektórzy z nich, ma też przyczynę organizacyjną. „Nie sądzę, żebyśmy teraz wszyscy przestali, kto by to przejął po nas.“ Bardzo długo na Litwie nie istniały żadne organizacje studenckie i platformy, które mogłyby w pełni zaspokoić rzeczywiste potrzeby studentów.
Ruch Studencki Protest natrafił na coś podobnego, gdy próbował za pomocą formularza publicznego połączyć regiony i utworzyć funkcjonujące komórki. Odpowiedzi przyszły dziesiątki, ale rozproszone w wielu miejscach – w większości nie udało się znaleźć nawet pięciu ludzi, którzy by podołali organizacji. „Z Dolnego Kubina mieliśmy jedną odpowiedź,“ dodaje Oleg.
Linda wyraźnie dostrzega także wymiar nierówności wsparcia w różnych szkołach. Jej szkoła VŠVU – kierownictwo i senat – stoi za nią bezwarunkowo. Wie, że na niektórych uniwersytetach jest osoba sama za siebie bez wsparcia władz, ale nie tylko to. Często słyszy historie o tym, jak student czy studentka jest zastraszany/a przez władzę właśnie w szkole. Kolejnym źródłem wyczerpania jest permanentna reakcja na długoterminowe planowanie: „To, co daje nam obecny rząd, to tyle rzeczy, na które trzeba reagować, co wybrać?“

W Bystrzycy spotykają się także z pewną apatią ze strony rówieśników: „Często mówią mi, że super, że się angażuję. Ale sami nie przyjdą na protest, bo nie chcą się dalej angażować,” mówi Ella. Na pytanie, dlaczego tak jest, w ruchu Studencki Protest różnie odpowiadają. A Ondrej słyszał też zarzuty, że są mało radykalni. Stanie na placu rzekomo nie ma takiego efektu jak w 2018 roku – powinni blokować ulice. Rola bezsilności, stresu, zdrowia psychicznego i tego, komu zostaje tyle zasobów na aktywność, odgrywa tu swoją rolę. „Nie sądzę, ale są ludzie, którym wydaje się, że mamy się jeszcze dobrze. Woda płynie, nie trzeba oglądać wiadomości, wystarczy Netflix, Instagram jest za darmo,“ mówi Ondrej.
Linda była poruszona – i dodała jej energii – moment z marszu Wielka Mobilizacja Kulturowa. Po dwóch latach w ŠOK!-u nagle zobaczyła zgromadzonych ogromną liczbę młodych ludzi, którzy przyszli z całej Słowacji i z zagranicy. „To był moment wzmocnienia. Wiemy, że w szkole stoimy razem, ale kiedy ta solidarność nagle się urzeczywistnia, to jest zupełnie inny odczucie. Wszyscy mieliśmy FOMO (Fear of missing out), bo pochód był tak długi, że w każdej części działo się coś innego.“ Przybyli także ludzie, którzy nie są aktywnymi członkami, ale dostrzegają problemy. „Kultura stała się codziennym tematem, już nie jest zakładką gdzieś na dole w internecie.“
Na Litwie protestujący osiągnęli tymczasowe zwycięstwo, a przyspieszone uchwalenie ustawy i poprawek o nadawaniu publicznym udało się zatrzymać w grudniu. Jednak spór się przeciągał, a na wiosnę poprawki wróciły do parlamentu. „Czujemy frustrację. Czujemy wielkie zmęczenie... kiedy rozpoczęła się seria tych wydarzeń, mówiliśmy sobie: Boże, znowu? Wszystko, co robiliśmy, nagle traci sens.“ I jednym tchem Ieva dodaje to, co nazywa młodzieńczym maximalizmem: „Wierzymy, że możemy zmienić świat.“
Pokolenie wielokryzysu. Co nas przeraża na przyszłość?
„Wszystkie kryzysy mamy w telefonie. Cokolwiek się dzieje gdziekolwiek na świecie, widzimy to na żywo, nawet jeśli nie chcemy,“ podkreśla Vanda i dalej się zastanawia, „nie lubię generalizować, ale może właśnie przez tę wyższą wrażliwość wybudowaliśmy w naszej generacji taką wielką solidarność.“
„Dla mnie to może być w czymś inne, bo – teraz to może zabrzmi głupio, ale – pochodzę z rodziny, z otoczenia, gdzie czuję się całkiem dobrze. Mam sieć ochronną i teoretycznie mógłbym pozwolić sobie, by wszystko było mi obojętne. To może być dziwne, dlaczego się tym interesuję. Może to częściowo przez dostęp do mediów społecznościowych,“ reflektuje Ella.
Do mozaiki należy także wymiar społeczny, na który ruch Studencki Protest chce się skupić przed wyborami – stan internatów. Zimą spanie w czapce, jedna prysznic na cały piętro, sprawy szpiegowania studentek. Wydział Sztuk Pięknych nie ma internatów, a studenci z np. Snyny płacą za materiały do prac szkolnych. „Muszą chodzić do szkoły, na pracę dorywczą i próbować jakoś żyć i przetrwać trudną sytuację,“ mówi Oleg.
W ruchu Studencki Protest każdy ma swoją tematykę. Alexa martwi degradacja przyrody, ocieplenie, kryzys psychiczny i samotność. Najwięcej jednak ekstremizm. Miał osobiste doświadczenie z osobą, która otwarcie mówiła, że jest neonazistą. „Sposób, w jaki to się rozwija na Słowacji i w Europie, jest przerażający.“
Oleg opisuje dwa „momenty aha“, które go ukształtowały ideowo. Pierwszym była kryzys klimatyczny poprzez ruch Fridays for Future. „Zainspirowało mnie, a trochę też radykalizowało. Uświadomiłem sobie, że jedna część świata z tego czerpie zyski, podczas gdy globalna Południe znosi skutki naszego nieodpowiedzialnego stylu życia.“ Drugim momentem był początek ludobójstwa w Gazie w 2023 roku. „To, że jestem Europejczykiem, nie oznacza, że zawsze stoję po właściwej stronie historii.“ Dla Bianki najbardziej rezonuje kapitalizm i wyzyskiwanie zwierząt. To, że żyjemy w systemie, w którym jesteśmy odłączeni od cierpienia innych. A Ondrej spotyka wokół siebie ludzi, których klimat lęk doprowadza do paniki.
Na Litwie ten lęk nie da się oddzielić od geografii. Granicę z Rosją kraj definiuje jako zagrożenie egzystencjalne i do 2030 roku planuje przeznaczyć na jej obronę od pięciu do sześciu procent PKB. „Wszystkie kraje bliżej Rosji i Ukrainy uważają, że konieczna jest militarizacja szkolnictwa wyższego. Inne kraje tego nie rozumieją,“ mówi Ieva. Ma na myśli przygotowania obronne – obowiązkowe kursy obronne, które Litwa wprowadziła w szkołach podstawowych i teraz chce wprowadzić na uniwersytetach.
Ieva pochodzi z prorosyjskiej rodziny. Gdy wybuchła wojna na Ukrainie i organizowała zbiórki pomocy, rodzina jej nie rozumiała. „Dostałam wiadomość, że może nie powinnam chodzić do domu albo najpierw powinnam załatwić swoje sprawy.“ Rodzina zaczęła za jej plecami mówić o jej aktywizmie jako o karierowiczstwie – jedyne wyjaśnienie, które im miała sens. „Rozumiemy, co robisz; może chcesz kariery politycznej i tak musisz mówić, więc idź i mów.“ Ieva: „Po tych wszystkich latach czuję, że nie możemy rozmawiać o polityce i historii, ale ja je nadal kocham, nadal się z nimi spotykam.“ Zazwyczaj więc unikają tematów, które naprawdę są dla niej ważne.
Matcha, góry, zupy. (Co pomaga)
Linda lubi pracę z materiałem w Pracowni VVV (wizualno-werbalno-publiczna) na Katedrze Intermediów VŠVU, ale także aktywizm i politykę kulturalną. „Matcha z przyjaciółkami na tarasie to dla mnie miód na duszę, quality time z ludźmi, których kocham. I staram się dużo spać. I dbać o siebie – czego my, aktywiści i ludzie w kulturze, nie praktykujemy zbyt często,“ mówi. I dodaje: „Nie rozwiążę każdej bolączki tego kraju.“
„Mam to szczęście życiowe, że mam mnóstwo zainteresowań. Zwykle po prostu odchodzę, na przykład w góry. Chwila bycia samemu i od wszystkiego spokoju,“ mówi Muro. Gdy nie jest w górach, jest w lokalnym centrum społecznościowym w Popradzie, gdzie zwykle pomaga w organizacji koncertów i wydarzeń: „Idź i wspieraj swoje lokalne centrum społecznościowe. To jest absolutny fundament obywatelskiej działalności. Kup sobie głupią koszulkę swojej lokalnej kapeli hardcore antifaszystowskiej i dumnie noś ją jako odznakę tego, że należysz gdzieś i pomagasz tworzyć coś innego niż głupoty na Facebooku.“ Dostępne przestrzenie dla młodzieży, takie jak kluby, centra czasu wolnego czy boiska sportowe, według Raportu o młodzieży, ma tylko 14 % ankietowanych.
Vandu trzymają społeczności. Jej sercem są pochody czy spotkania inicjatywy Tłuste Zupy i przyjęcia, a bezpieczne przestrzenie chce budować także sama z Antifašistická Bystrica. To, co ją martwi, zwykła przekształcać w twórczość. Z kryzysu mieszkaniowego powstała jej sztuka teatralna o kobietach bez domu. Podobne postrzeganie mają także w Ruchu Studenckim. „Czuję, że dzięki temu ruchowi znaleźliśmy fajną ekipę. Potrafimy rozmawiać nie tylko o poważnych sprawach, które głównie rozwiązujemy, ale także tworzą się przyjaźnie, co jest całkiem fajne,“ mówi Bianka.
W Litwie ten sam początek wspólnoty rodzi się także poza formalnymi strukturami – przez zaproszenia: „Pamiętam, jak tuż przed Świętami Bożego Narodzenia przyszła do mnie wiadomość: ‚Hej, masz jeszcze czas przed tymi wszystkimi świątecznymi wydarzeniami? Chcesz się spotkać?‘ A ja na to: ‚Jasne, jutro podczas protestu będę miała czas. Spotkajmy się tam.‘“
„Kiedy tam staliśmy wszyscy i widzieli tych ludzi, mieliśmy iskierkę nadziei, że wciąż jest czas, by to zmienić,“ mówi Bianka o chwili, gdy wszyscy wspólnie śpiewali na proteście. Alexowi pomaga być w kręgu ludzi, którzy to widzą podobnie, i najbardziej to oddaje znany cytat: „Sadząc drzewa, w których cieniu nie będę siedział.“
Z młodymi ludźmi, którzy obawiają się przyszłości lub okupacji, Ieva dyskutuje o różnych pomysłach: „Dobrze, bez pośpiechu. Porozmawiajmy, co możemy zrobić teraz.“
Tekst jest częścią projektu PERSPECTIVES – nowej marki dla niezależnego, konstruktywnego i wieloperspektywicznego dziennikarstwa. Projekt jest finansowany przez Unię Europejską. Wyrażone poglądy i stanowiska są poglądami i oświadczeniami autora(-ów) i nie muszą odzwierciedlać poglądów i stanowisk Unii Europejskiej ani Europejskiej Agencji Edukacji i Kultury (EACEA). Unia Europejska ani EACEA nie ponoszą za nie odpowiedzialności.