„Wojna może trwać dekady”

New Eastern Europe
„Wojna może trwać dekady”

Wywiad z Borisem Nadeżdinem, rosyjskim politykiem opozycji. Rozmówca: Vazha Tavberidze, Radio Wolna Europa/Radio Liberty.

W 2024 roku Boris Nadezhdin był jedynym antywojennym kandydatem na prezydenta Rosji, ale został wykluczony z wyborów z powodu nieprawidłowości w niektórych złożonych przez niego podpisach.

W czerwcu 2026 roku oświadczył, że zamierza wystartować w wyborach do Dumy Państwowej zaplanowanych na wrzesień. 10 lipca Ministerstwo Sprawiedliwości Rosji ogłosiło go „zagranicznym agentem”, a 17 lipca sąd nałożył na niego grzywnę za „prezentowanie symboli ekstremistycznych”. Orzeczenie wykluczyło go z udziału w wyborach na co najmniej rok, wykluczając jego udział w głosowaniu we wrześniu. Na rozprawie Nadezhdin powołał się na zły stan zdrowia i poprosił sędziego, aby nie nakazywał jego aresztowania. Rozmawialiśmy z rosyjskim politykiem pod koniec lipca. Wówczas powiedział, że został zakazany mu wyjazd z kraju. 3 sierpnia jednak Nadezhdin opublikował wideo na swoim kanale Telegram, na którym w tle widać Wieżę Eiffla. Skontaktowaliśmy się z nim z dodatkowymi pytaniami, zakładając, że po „uwolnieniu się” może mówić swobodniej i dłużej. Jednakże, ponieważ zostawił swoją rodzinę i starszych rodziców w Rosji, polityk odmówił dalszego komentowania.

Ten wywiad został przeprowadzony przed jego ucieczką z Rosji. Po raz pierwszy opublikowano go na georgiańskiej stronie Radia Wolna Europa/Radio Swoboda tutaj: https://www.radiotavisupleba.ge/a/33839094.html

VAZHA TAVBERIDZE: Czy spodziewasz się, że zostaniesz uwięziony?

BOBIS NADEŻDIN: Tak, to jest całkowicie możliwe. Żyjemy w takim kraju i w takim czasie, że jest to całkowicie możliwe. Od tak dawna krytykuję Władimira Putina i wojnę, że nikt mi tego nie wybaczy. Co więcej, już podjęto pierwsze kroki. Zostałem zakazany wyjazd z Rosji. Prawdopodobnie już byłbym w więzieniu, ale ten scenariusz wywołał wielki sprzeciw na Zachodzie, więc go jedynie odłożono i nałożono na mnie symboliczną grzywnę. Przebywanie w rosyjskim więzieniu to piekło, katastrofa. Nie życzyłbym tego nikomu. Moja duża rodzina bardzo cierpi. Mam żonę i cztery dzieci, z których dwoje jest niepełnoletnich, w wieku 14 i 12 lat, a także starszych rodziców.

Czy rozważałeś opuszczenie kraju?

Tak, ale zostałem zakazany wyjazdu z Rosji i udziału w wyborach. To jest ich modus operandi. Tak próbują najpierw moralnie, a potem fizycznie niszczyć ludzi. Główne pytanie, które mi zadawano, brzmiało, czy zamierzam opuścić kraj. Odpowiedziałem: „Oczywiście, że nie chcę wyjeżdżać, ale moja rodzina cierpi strasznie i w zasadzie zmusza mnie do tego, by przeżyć”. Po tym, jak to powiedziałem, zakazano mi wyjazdu z kraju. Nasze służby państwowe podjęły tę decyzję o drugiej w nocy. W Rosji takie rzeczy już nikogo nie dziwią.

Dokąd myślisz, że zmierza Rosja?

To, co robi Putin, szczególnie w ostatnich latach, to popychanie Rosji ku chaosowi. Już są oznaki chaosu w kraju, i jeśli nic się nie zmieni, możemy stanąć w obliczu katastrofy. To, co się wydarzyło w latach 90., nie może się powtórzyć. Nikt nie chce rewolucji ani wojny domowej. Naprawdę nie chcę, aby mój naród ponownie musiał zmagać się z problemami z wodą, prądem, gazem i bezpieczeństwem.

W tej sytuacji, czy uważasz, że opozycja rosyjska może być na niej polegająca?

Mam ich poparcie, ale nie jestem jedyną osobą, która jest atakowana. Wielu ludzi jest teraz celem. Innymi słowy, reżim Putina próbuje dać nauczkę wszystkim, którzy mu się sprzeciwiają, przedstawiając sprawy tak, jakbyśmy działali przeciwko krajowi, a nie przeciwko Putinowi i jego destrukcyjnym politykom. Z jednej strony, reżimy autorytarne mogą utrzymywać się u władzy bardzo długo, a Rosja ma reżim autorytarny, a nawet totalitarny. Prawdopodobnie wiesz, co się działo po Stalinie i po zmianie władzy. Z drugiej strony, takie reżimy mogą się zawalić w ciągu dni, jak to miało miejsce w 1991 roku. Pamiętam to dobrze, bo byłem deputowanym w Związku Radzieckim. Wszystko wydawało się bardzo stabilne, a 90 procent społeczeństwa głosowało na Komunistyczną Partię. Potem wszystko się zawaliło, bo ludzie stracili cierpliwość. Przestali wierzyć w rząd i zaczęli brać udział w demonstracjach. Nie chcę, aby ten sam scenariusz się powtórzył teraz. Mam nadzieję, że rząd, albo przynajmniej jego część, dostrzeże ryzyko, uwolni więźniów politycznych, jakoś odwróci się od drogi wojny i zniesie te głupie ograniczenia, które Putin teraz narzuca. W końcu to są jego decyzje.

Czy uważasz, że Rosja kiedykolwiek się zmieni na lepsze?

Rosja na pewno się zmieni. Jak i kiedy, jest trudne do przewidzenia. Moi zwolennicy to młodzi ludzie. Na spotkaniach mówię im: „Ci z was, którzy urodzili się, gdy Putin już był prezydentem, podnieście ręce”. Prawie jedna na trzy osoby podnosi rękę. To oznacza, że wielu z nich ma 25 lat lub mniej, a ponieważ uczęszczają na moje spotkania, wyraźnie nie chcą już tego reżimu. Dlatego mówię, że rząd Putina nie ma przyszłości. Oczywiście, to nie oznacza, że wkrótce się zawali i zostanie zastąpiony cicho. Będziemy musieli prowadzić długotrwałą walkę. Strategicznie jednak, ten reżim naprawdę nie ma przyszłości. Młodsze pokolenie chce żyć w kraju pokojowym, wolnym i rozwiniętym.

Czy uważasz Putina za legalnego władcę?

Na początku sprawy układały się dobrze dla Putina, i wielu ludzi było zadowolonych z jego prezydentury. W ramach sojuszu politycznego, który obejmował Borisa Nemcowa i Sergeja Kirijenko, reprezentowaliśmy opozycyjną drużynę. Ale kiedy spotkaliśmy się z Putinem, przedstawiał się jako ktoś, kto chce, aby Rosja stała się krajem europejskim. Kryzys lat 90. miał rzekomo się zakończyć, a sytuacja gospodarcza się poprawiła... Jednak w ostatnich latach popełnił tak fatalne błędy, w tym rozpoczęcie wojny przeciwko Ukrainie, że kieruje kraj w stronę autorytaryzmu. Co do jego legitymacji, to jest to interesujące pytanie. Tak, formalnie jest legalny, ponieważ większość Rosjan na niego głosowała. Jak do tego doszło, to inna sprawa. Nie było uczciwych i obiektywnych wyborów. W ostatnich latach wszystko w naszym kraju jest formalne i iluzoryczne, tak jak legitymacja Putina i demokracja w Rosji.

Kilka dni temu Fundacja Opinii Publicznej opublikowała sondaż zaufania do Putina, który, nawiasem mówiąc, wskazuje na bezprecedensowy spadek jego poparcia od początku wojny. Mimo to, podawany wynik 66 procent jest wyższy niż w rzeczywistości. Mam na myśli, że żaden lider w żadnym europejskim kraju nie cieszy się takim poziomem zaufania. Ale, jak już powiedziałem, jest on autorytarnym władcą autorytarnego kraju, i jego rating musi zawsze być wysoki. Zaledwie kilka miesięcy przed upadkiem Związku Radzieckiego komuniści mieli również 99 procent poparcia. W końcu, przynajmniej formalnie, nie żyjemy już pod radziecką dominacją ani jej dziedzictwem. W rosyjskim Putina formalnie istnieje demokracja, a wybory są formalnie przeprowadzane. Jego rating od lutego spada, ale formalnie pozostaje wysoki. I wszystko to dzieje się podczas gdy Moskwa, stolica tak ogromnego kraju, jest atakowana przez ukraińskie drony dzień i noc, a główne zakłady naftowe muszą być chronione. Krótko mówiąc, sytuacja się pogarsza. Jest też oczywiste, że to się nie zatrzyma. Dlatego mówię, że ten reżim nie ma przyszłości.

W tych okolicznościach, co byś powiedział rosyjskiemu narodowi?

To, co mówię od dawna. W kraju musi być pokój. Musimy żyć jako wolny i pokojowy naród. Brzmi to absurdalnie, nawet trzeba to mówić, ale powinniśmy mieć dostęp do internetu, żyć tak, jak chcemy, głosować na kogo chcemy w wyborach i nie mieć ukraińskich dronów nad głowami, gdy wychodzimy na zewnątrz. Nasz naród ma do tego prawo.

Czy chcesz, aby Ukraina wygrała tę wojnę?

Oczywiście, że nie. Dlaczego miałbym tego chcieć? Straszne jest to, że ani Ukraina, ani Rosja nie mogą wygrać. Bardziej precyzyjnie, ukraińskie i rosyjskie armie nie mogą pokonać siebie nawzajem. Ukraińskie kierownictwo ma nadzieję, że rząd rosyjski się zawali. Rosja z kolei liczy, że rząd Wołodymyra Zełenskiego ma tylko kilka dni. Ta sytuacja może trwać latami, powodując śmierć ludzi po obu stronach. Ludzie umierają codziennie zarówno na Ukrainie, jak i w Rosji. Rakiety i drony niszczą rafinerie ropy, elektrownie, atakują budynki mieszkalne i zabijają ludzi. Wojna może więc trwać dziesięciolecia, tak jak wojny w średniowieczu. Prawda, że dziś w Rosji nie ma demokracji, ale dziedziczna przekazanie władzy jest nadal niemożliwe.

Trudno się z tobą zgodzić. Władza może nie być przekazywana w rodzinie, ale Rosja ma doświadczenie przekazywania jej w inny sposób.

Rozumiem, co masz na myśli. Dlatego właśnie staram się, nawet kosztem własnego życia, doprowadzić do zmiany władzy w Rosji. Gdy ludzie pytają mnie, co się stanie po Putinie, odpowiadam, że Putin może podążyć ścieżką rosyjskiego cesarza Mikołaja I, rosyjskiego autorytarnego władcy z XIX wieku. Wojna krymska rozpoczęła się z jego inicjatywy, a on ją przegrał. Siły koalicji przeciwko niemu, Wielka Brytania, Francja i Imperium Osmańskie, nie weszły do Petersburga. Niemniej jednak, Mikołaj I znalazł się w bardzo trudnej sytuacji i niedługo potem zmarł. Jego następca, Aleksander II, był zmuszony zaakceptować warunki Traktatu Paryskiego. Wprowadził też reformy, które dziś można by nazwać liberalno-demokratycznymi. Zmienił system sądowniczy i Kodeks Cywilny.

Putin jest teraz w pozycji Mikołaja I. Również zaczął dobrze, a potem wszystko potoczyło się tak, jak widzimy dzisiaj. Ktokolwiek zostanie jego politycznym następcą, a na pewno nie jego biologicznym, wydarzenia potoczą się tak, jak pod Aleksandrem II. Bezsensownie rozpoczęta wojna nigdy nie przyniosła dobrego rezultatu żadnemu krajowi.

Copyright (c) 2025 RFE/RL, Inc. Używane za zgodą Radio Free Europe/Radio Liberty.

Boris Nadezhdin jest rosyjskim politykiem opozycyjnym. W latach 1999–2003 był deputowanym do Dumy Państwowej.

Vazha Tavberidze jest dziennikarzem z gruzińskiej służby Radia Wolna Europa/Radio Swoboda.