Wypuszczeni, ale nie wolni: Pięciu białoruskich obrońców praw człowieka opowiada o życiu po więzieniu
New Eastern Europe
Wrzesień oznacza dziewięć miesięcy od czasu, gdy laureat Pokojowej Nagrody Nobla Ales Bialiatski i Uladzimir Labkovich zostali zwolnieni z więzienia, oraz sześć miesięcy od zwolnienia Marfy Rabkovej, Valiantsina Stefanovica i Nasty Loika. W tym wywiadzie pięcioro byłych białoruskich więźniów politycznych dzieli się refleksjami na temat życia po niesprawiedliwym uwięzieniu i na uchodźstwie.
Pięciu obrońców praw człowieka reprezentuje jedne z najbardziej znanych głosów Białorusi w sprawach praw człowieka. Przez lata ich uwięzienie było symbolem szeroko zakrojonej rozprawy władz białoruskich z niezależnym społeczeństwem obywatelskim i ruchem praw człowieka po wyborach w 2020 roku. Choć zostali zwolnieni z więzienia, wolność nadal jest skomplikowana. Wymuszone na emigracji i nadal poddawani represjom za granicą, pozostają ofiarami niesprawiedliwości, która zaczęła się od ich bezprawnego uwięzienia, i będzie trwała, dopóki nie zostanie pociągnięta do odpowiedzialności.
Przystosowanie się do życia poza murami więzienia
Ales Bialiatski wspomina przekroczenie granicy z Litwą 13 grudnia 2025 roku jako nie tylko przekroczenie granic państw, ale także „granicę między niewolą a wolnością”.
„Rzeczywistość wydawała się jak sen. Dopiero następnego ranka, gdy wyszedłem na zewnątrz hotelu, poczułem się naprawdę wolny. Spadł świeży śnieg; Wilno było ciche, białe i czyste.”
„Więzienie powoli opuszcza człowieka, bez pośpiechu. Niektóre nawyki więzienne pozostają. Uczysz się znów żyć w zwykłym otoczeniu. Proces adaptacji do wolności nadal trwa dla mnie dzisiaj.”
Przeczytaj pełny wywiad z Alesem Bialiatskim w angielskim i białoruskim.
Wolność to uczucie, które Marfa Rabkova uważa za skomplikowane po niewoli, i nie potrafi oddzielić własnej wolności od wolności tych, którzy nadal są uwięzieni.
„Dla mnie wolność to nadal suma wszystkich wolności. A dopóki ludzie są uwięzieni, dopóki w Białorusi trwa represja, nie mogę czuć się wolna.”
Rabkova podkreśla również trwający strach przed transnaracyjnymi represjami.
„Rozumiesz, że cena za każde słowo czy działanie może być bardzo wysoka, ponieważ rodziny, bliscy, krewni i przyjaciele pozostają na Białorusi. I to ma ogromne znaczenie, bo to kolejny powód, dla którego nie czuję się wolna.”
Przeczytaj pełny wywiad z Marfą Rabkovą w angielskim i białoruskim.
Dla Uladzimira Labkovicha pierwsze kilka miesięcy po zwolnieniu dominowało uczucie strachu, że zostanie z powrotem zabrany.
„Nie mogłem spać w nocy. Miałem irracjonalny strach, że zaraz po zaśnięciu, gdy stracę kontrolę nad tym, co się dzieje, KGB mnie porwie... Każdej nocy walczyłem z zaśnięciem, starając się nie pozwolić sobie zasnąć.”
Kontrastował to z ulgą, jaką sen dawał podczas pobytu w więzieniu: „Sny to najlepsza rzecz za kratami, bo tam, we śnie, byłem wolny, widziałem moją rodzinę.”
Po miesiącach Labkovich nadal nie uważa się za całkowicie wolnego, a rutyny i wzorce myślowe z więzienia nadal się utrzymują.
„Często mam wrażenie, że się spóźniłem, że wszystko wokół mnie jest obce. Pierwsze trzy miesiące były najtrudniejsze. Minęło już siedem miesięcy od mojego zwolnienia, a ja nadal nie czuję się wolny.”
Przeczytaj pełny wywiad z Uladzimirem Labkovichem w angielskim i białoruskim.
Valiantsin Stefanovic mówi, że po jego zwolnieniu doświadczył kilku różnych stanów psychicznych, od euforii po depresję, które wpłynęły na jego skomplikowane poczucie wolności.
„Teraz czuję się wolny. Wolny na wygnaniu... Najważniejsze jest, że żyję. Widzę znowu niebo i słońce, mogę przytulić swoje dzieci i kobietę, którą kocham. To jest życie, i żyję, po prostu żyję. Może to jest właśnie wolność.”
Przeczytaj pełny wywiad z Valiantsinem Stefanoviciem w angielskim i białoruskim.
Dla Nasty Loika wolność zaczęła się jeszcze przed fizycznym opuszczeniem więzienia. Dwa dni przed jej zwolnieniem, funkcjonariusz więzienny zapytał, czy będzie utrzymywać kontakt z władzami i raportować o rozmowach z innymi byłymi więźniami. Ona odmówiła.
„Nikt nie powiedział mi, co się stanie dalej, ale z jakiegoś powodu już czułam tę nową odwagę w sobie, i poczucie, że mam pewną kontrolę nad sytuacją.”
Teraz dla Loiki uczucie wolności jest związane z prostymi rzeczami, które podczas jej pobytu w więzieniu były surowo ograniczone: „spotkaniami, rozmowami telefonicznymi i wiadomościami wideo, telefonem w ręku, klawiaturą pod palcami, parkiem w Warszawie, spacerem po polu za miastem z psem mojego przyjaciela.”
Przeczytaj pełny wywiad z Nastą Loiką w angielskim i białoruskim.
Życie w „cieniu wygnania”
Żaden z pięciu nie wybrał wygnania dobrowolnie. Zostali zabrani bezpośrednio z aresztu i usunięci z Białorusi.
„Nikt nie pytał mnie o zgodę,” mówi Stefanovic. „Wydalono mnie z kraju przeciwko mojej woli. Nie dano mi wyboru.”
„Kiedy wyprowadzali mnie z aresztu w Mińsku, spojrzałem przez okno i pożegnałem się z ojczyzną myślami, prawdopodobnie na zawsze. Może będę miał szczęście i zostanę tam pochowany.”
Loika opisuje, jak był prowadzony przez decyzje innych.
„Po prostu zabrali mnie i wrzucili przez granicę, bez paszportu i bez żadnych opowieści o prawach człowieka. Nikt nie pytał, czego chcę, nikt nie oferował mi niczego ani nie stawiał warunków. Więc po prostu płynąłem na fali decyzji innych ludzi. Ku radości, bezpieczeństwu i ciepłym reunifikacjom.”
Dla Rabkovej, zmuszenie do opuszczenia Białorusi było głęboko bolesne.
„Bardzo trudno mi było opuścić Białoruś. Nawet powiedziałabym, że dla mnie był to cios cięższy niż przyjęcie 15-letniego wyroku więzienia.” Odmawia przyjęcia wygnania jako stanu trwałego. „Nie straciłam nadziei na powrót. Wiem, że wrócę. Po prostu nie mogę zaakceptować faktu, że nie jestem teraz w domu, że będę musiała żyć poza własnym krajem.”
Labkovich został wydalony z czapką na oczach, zaklejoną taśmą. Mówi, że brak konieczności decydowania, czy wyjechać, oszczędził mu niemożliwego wyboru.
„Było mi łatwiej, bo nie musiałem stawiać czoła temu strasznemu wyborowi, choć rozumiałem, że ‘...na końcu tej drogi stoi, ponuro, nieunikniony cień wygnania.’”
Pomimo różnych doświadczeń, powrót na Białoruś pozostaje nadzieją, którą podzielają wszyscy pięciu. Bialiatski opisuje kraj pod rządami autorytarnymi jako „ogromne więzienie, strefę okupacyjną”, ale jest pewien, że wygnanie się skończy.
„Głęboko wierzę, że wrócę, tak jak wszyscy, którzy zostali zmuszeni do wyjazdu i chcą wrócić, również wrócą.”
Wznawianie obrony praw człowieka
Pięciu obrońców praw człowieka wznowiło pracę, za którą byli prześladowani. Loika postrzega swoje uwięzienie jako sposób na zebranie pierwszorzędnych danych.
„Podczas moich długich lat w więzieniu, ciągle powtarzałam sobie dwie rzeczy. Po pierwsze, to wszystko jest tymczasowym doświadczeniem, tylko przerwą. Po drugie, to po prostu ‘wbudowany monitoring’, abym mogła głębiej studiować wszystko i potem robić więcej na rzecz praw człowieka na Białorusi.”
Teraz czuje się odpowiedzialna za wykorzystanie tego, czego była świadkiem.
„Naprawdę chcę zmienić systemowe rzeczy na Białorusi, więc intensywna praca na rzecz praw człowieka jest dla mnie jedyną oczywistą ścieżką... Bo to jest to, dla czego żyłam. To jest to, co robiłam przez prawie połowę mojego życia.”
Rabkova podobnie opisuje pracę na rzecz praw człowieka nie tylko jako zawód, ale jako część swojej tożsamości.
„Wciąż walczę o prawa człowieka, bo to już część mnie, część tego, kim jestem. Gdziekolwiek jestem, w jakichkolwiek okolicznościach, to po prostu naturalnie się włącza. Dla mnie to jest pewnego rodzaju łańcuch wzajemności: pomagam, bo wiem, że na świecie są ludzie, którzy też wyciągną do mnie rękę, gdy będzie ciężko.”
„Nie przestajesz być obrońcą praw człowieka, gdziekolwiek jesteś.”
Dla Stefanovica, prawie 30 lat doświadczenia to odpowiedzialność wobec tych, którzy kontynuują ruch.
„Wierzę, że moje wieloletnie doświadczenie w pracy na rzecz praw człowieka nadal może być przydatne dla nowego pokolenia białoruskich obrońców praw człowieka. Jestem dumny, że bezpośrednio przyczyniłem się do rozwoju społeczności i ruchu praw człowieka na Białorusi, i że byłem, i nadal jestem, nieodłączną częścią tego.”
To nowe pokolenie daje również nadzieję Labkovichowi. Podczas pobytu w więzieniu obawiał się, że ruch praw człowieka na Białorusi niemal przestał istnieć. Po zwolnieniu spotkała go inna rzeczywistość: „Młodzi ludzie wkroczyli do pracy na rzecz praw człowieka. To zupełnie nowe pokolenie, z nowymi pomysłami i podejściami, ale z tym samym zaangażowaniem w misję obrońcy praw człowieka.”
Bialiatski widzi walkę na Białorusi jako część szerszej globalnej obrony praw człowieka.
„Sprawiedliwość, sprawiedliwość międzynarodowa i międzynarodowe umowy o prawach człowieka są obecnie ograniczane i atakowane z różnych stron na całym świecie. Nastąpił globalny zwrot w kierunku autorytaryzmu. Musimy kontynuować naszą pracę.”
Solidarność jako przetrwanie
Pięcioro wielokrotnie powraca do znaczenia solidarności: od rodziny i kolegów, od obcych i od tych, którzy kontynuują pracę na rzecz praw człowieka wewnątrz i na zewnątrz Białorusi.
„To, co daje mi nadzieję na przyszłość, to chwile człowieczeństwa, empatii, interakcji i wzajemnego zrozumienia,” mówi Rabkova. „A najbardziej imponuje mi widok tych cech u ludzi, od których ich nawet nie oczekiwałam.”
Stefanovic podkreśla, że wiadomości od obcych dawały mu ciepło podczas więzienia.
„Czasami najprostsze szczere słowa mają ogromną moc i rozgrzewają jak ognisko w zimnie. Zawsze jestem zdumiony solidarnością zupełnie obcych, którzy znaleźli minutę w swoim codziennym życiu, by pamiętać i wspierać tych, którzy mają ciężko, tych, którzy są teraz w więzieniu.”
Apel Stefanaovica jest prosty i odzwierciedla wezwanie wielu byłych więźniów politycznych: „Proszę, nie przestawajcie. Wasze wsparcie jest nadal potrzebne tak wielu ludziom w naszym niesprawiedliwym świecie.”
Loika podkreśla znaczenie tego wsparcia.
„Dlatego wsparcie od ludzi z innych krajów jest dla nich tak ważne: darowizny, wsparcie dla kampanii solidarnościowych, apeli do własnych rządów o reakcję na to, co dzieje się na Białorusi. Tylko wtedy czujemy, że mamy na czym się oprzeć.”
Setki więźniów politycznych nadal przebywa za kratami na Białorusi, obok uwięzionych obrońców praw człowieka w innych krajach. Ci, którzy zostali zwolnieni, są więc świadomi, że ich własne historie nie są jeszcze zakończone, a inni nadal czekają.
Myśli Labkovicha kierują się ku, między innymi, wolontariuszom Wiosny Vitalowi Chopikowi, Sviatlanie Yakubovich, Stanislau Machalau i Uladzimir Tseliapun, obrońcy praw człowieka z Mazyr. Mówi też o więźniach politycznych w Rosji i o azerbejdżańskim obrońcy praw człowieka Anarze Mammadli, który od kwietnia 2024 roku jest zatrzymany i został skazany na 13 lat więzienia 7 września.
Bialiatski zwraca się do nich bezpośrednio: „Każda minuta, każda sekunda, myślimy o was. Wierzcie, że będzie lepiej. Nie jesteście sami!”
Rabkova kończy swoje rozważania o solidarności słowami przyjętymi jako motto przez kobiety w jej celi więziennej: „Na końcu wszystko będzie dobrze. A jeśli jeszcze nie jest dobrze, to znaczy, że to nie koniec.”
Ten artykuł został napisany na podstawie wywiadów przeprowadzonych przez Dom Praw Człowieka Białorusi im. Barysa Zwozkaua i Centrum Praw Człowieka Wiosna we współpracy z Fundacją Domu Praw Człowieka.