Upadek lewicowych partii i powstanie Smeru
Kapitál
Jak z lewicowej strony stała się skrajnie prawicowa? Jakie czynniki i decyzje doprowadziły do utraty pierwotnej tożsamości społecznej i progresywnej? Ten artykuł ujawnia skomplikowaną drogę transformacji politycznej i pytania, które pozostają bez odpowiedzi.
W ostatniej refleksji zająłem się próbą przekształcenia Komunistycznej Partii Słowacji (KSS) w „nowoczesną lewicową partię”. Wyniki, które KSS osiągnęła w pierwszych wolnych wyborach po listopadzie 1989, często są określane jako sukces. Jednak gdy porównamy procentowe zyski partii z jej bazą członkowską, wynik oceny będzie inny. KSS miała w czas normalizacji, dokładniej do Rewolucji Niezgody, ponad pół miliona członków i członkiń. I dokładnie tyle samo zdobyła głosów w wyborach. Oczywiście, po rewolucji i przemianie KSS na Stronę Demokratycznej Lewicy (SDĽ) jej baza członkowska zmalała do około połowy. Wyniki wyborcze osiągnięte w latach 1992 (14,70 procenta) i 1994 (10,42 procenta, SDĽ była częścią koalicji Wspólne Wybory) jednak stanowiły jedynie niewielkie zyski w stosunku do bazy członkowskiej: na każdego członka partii przypadał około plus jeden wyborca.
Lewicowa retoryka bez lewicowej polityki
Gdy w roku 1996 roku przewodniczącym SDĽ został Jozef Migaš, obiecywał zdecydowaną lewicową politykę. Reagował tak na jednorazowy sukces Związku Robotników Słowacji (ZRS) pod kierownictwem energicznego robotnika Ján Ľuptáka w przedterminowych wyborach parlamentarnych 1994. To właśnie przekonująca nowa partia Ľuptáka przyczyniła się do słabego wyniku koalicji lewicowych partii ubiegających się o głosy wyborców pod nazwą Wspólne Wybory (SDĽ, Partia Zielonych, Socjaldemokratyczna Partia Słowacji – SDSS oraz Ruch Rolników Republiki Słowackiej) – wspomniane 10,42 procenta. Oporny język wyborczy Ľuptáka przemówił do fabrycznych robotników – głównie z przemysłu zbrojeniowego –, dotkniętych „terapią szoku” Klausa i chaotyczną polityką gospodarczą i prywatyzacyjną Mečiara. Niepowodzenie Wspólnych Wybórów wpłynęło także na utratę części głosów KSS i SDĽ, które były rozczarowane brakiem czytelnej alternatywy społecznej i gospodarczej wobec bezwzględnej „liberalizacji rynkowej”. Wynikiem tego była także masa bezrobotnych – w czasie wyborów sięgała 15 procent. To zauważyła także część polityków i polityczek SDĽ, w tym przewodniczący Migaš.
Krytyczna polityka opozycyjna przyniosła SDĽ w roku 1998 dobry wynik wyborczy na poziomie 14,66 procenta. A co przyczyniło się do szybkiego spadku popularności ZRS Ján Ľuptáka? Przede wszystkim fakt, że stowarzyszenie weszło w koalicję z HZDS i SNS oraz dołączyło do masowej i chaotycznej prywatyzacji, a także do subiektywizmu i avanturystycznej polityki ówczesnego Mečiara. Wynikiem było, że w tych wyborach w 1998 roku zdobyło nieco ponad jeden procent głosów. Jasne jest, że pierwotni wyborcy powrócili do opozycyjnej SDĽ. Opozycyjna pozycja, zdecydowana lewicowa retoryka i rozczarowanie wyborców ZRS przyniosły SDĽ pod kierownictwem Migaša wyborczy sukces. SDĽ jednak weszła do czteropartyjnej koalicji z konserwatywno-liberalnym ugrupowaniem w składzie: Słowacka Koalicja Demokratyczna (SDK), Partia Węgierskiej Koalicji (SMK) i Partia Porozumienia Obywatelskiego (SOP). Ciekawostką jest, że częścią konserwatywnego ugrupowania SDK kierowanego przez Mikuláša Dzurindę, polityka KDH, stała się także SDSS.
SDĽ w osiągach polityki prawicowej
Opis sił, wyników wyborów i koalicji wyborczych zrobiłem jedynie jako świadectwo prostego faktu, że polityka lewicowa traciła realną treść i tylko dostosowywała się do taktyk władzy – taktyk związanych z prawicowo-konserwatywnymi politykami i celami. SDĽ w rządzie Mikuláša Dzurindy – mimo częściowych korekt – całkowicie podporządkowała się legislacyjnemu programowi reform prawicowych i w końcu także ideologii. Najbardziej wymownym przykładem było przyjęcie Umowy Watykańskiej, która nie tylko ostatecznie podporządkowała strukturę słowackiego biskupstwa Watykanowi, ale także znacznie ograniczyła charakter świecki państwa. Jednocześnie zobowiązywała Słowację do przyjęcia umów wykonawczych, które pogłębiały dominację Kościoła katolickiego i jego doktryn. Część posłów SDĽ co prawda nie zgadzała się z tym krokiem, ale nie głosowała przeciwko. To samo dotyczyło na przykład zniesienia podatku od dziedziczenia i zestawu innych neoliberaalnych „reform”.
W rezultacie doszło do odłączenia części klubu poselskiego SDĽ i utworzenia Socjaldemokratycznej Alternatywy (SDA) na czele z Milanem Ftáčnikiem, a także odejścia posła Roberta Fica i założenia partii Smer (1999). To był proces całkowitego rozkładu, który objawił się także w wynikach wyborczych w 2002 roku: SDĽ zdobyła 1,36 procenta, SDA 1,80 procenta, a nowo powstała partia Smer osiągnęła wynik 13,46 procenta. W wyborach 2002 roku nastąpiła także rewitalizacja Partii Komunistycznej, która z wynikiem 6,32 procenta ponownie stała się parlamentarną partią, choć tylko na jedno kadencję. SDĽ i SDA w następnych latach włączyły się do Smeru, który stopniowo profilował się jako partia socjaldemokratyczna.
Socjaldemokratyzacja Smeru
Upadek partii lewicowych, ale przede wszystkim wyparcie i wypłukanie ideologii lewicowej i programów politycznych, przeżywałem dość boleśnie. Nigdy nie zrezygnowałem z myśli o stworzeniu szerokiego nurtu socjaldemokratycznego. Gdy z Robertem Fico i małą grupą ludzi, do której należałem, zakładaliśmy partię Smer, celowo forsowałem proces jej socjaldemokratyzacji. I to nie tylko koncepcyjnie (wkładałem do programu założycielskiego lewicowe myśli), ale także praktycznie, gdyż wprowadzałem do partii lewicowców – zarówno indywidualnie, jak i grupowo, na przykład reprezentację bardziej progresywnej części rozpadającego się ZRS. Co więcej, wcale nie przeszkadzało mi liberalnie myślących polityków. Uważałem za oczywiste, że będą tworzyć część Smeru skłaniającą się ku środkowi. To jest w dużych demokracjach socjalnych powszechne zjawisko. Podobnie jak bardziej radykalni lewicowcy na przeciwległym skrzydle partii.
Po wyborach w roku 2002 ten proces nabrał na intensywności i celowości. Przede wszystkim dlatego, że wyniki drugiego rządu Dzurindy, który realizował dogmatyczne neoliberańskie „reformy”, miały katastrofalny wpływ na słowackie społeczeństwo. Rekordowa bezrobocie, przepaściste różnice regionalne, które symbolicznie nazywano „głodowymi dolinami”, szeroki spadek płac i społeczna nierówność oraz bezwzględne miklošovsko-kaníkovskie „deformy” doprowadziły do przemocowych niepokojów społecznych, jakich Słowacja nie doświadczyła od czasów pierwszej Republiki Czechosłowackiej. Średnia inflacja sięgała osiem procent, bezrobocie oscylowało wokół 17 procent. Przy okazji, premier Mikuláš Dzurinda zrozumiał sytuację i przyjął dymisję ministra pracy Ľudovíta Kaníka, któremu nadałem przydomek „społeczny potwór” i całkiem się to przyjęło. Zastąpiła go wykwalifikowana i humanistycznie myśląca Ivetą Radičovou.
Od „trzeciej drogi” do społecznego państwa
Przedstawiona sytuacja otworzyła przestrzeń dla polityki centrolewicowej. Na początku w Smerze toczyły się intensywne dyskusje na temat ideowo-politycznej orientacji. Grupa ekonomistów wokół Milana Murgaša, który był ówczesnym wiceprzewodniczącym Smeru, opowiadała się za prawicowo-liberalnymi koncepcjami. Ja z kolei celowo forsowałem socjaldemokratyczne rozwiązania. Robert Fico pochodzący z lewicowego środowiska SDĽ otworzył przestrzeń właśnie dla tej orientacji. Systematycznie zaczęliśmy rozwijać koncepcję państwa socjalnego. Decyzja na rzecz socjaldemokracji jednocześnie kierowała do uzupełnienia słowackiej sceny politycznej w typowo europejskim kształcie. Podstawowym krokiem do tego celu była także absorpcja partii „Centrum” i Partii Porozumienia Obywatelskiego oraz następnie integracja „pozostałych” lewicowych partii (SDSS, SDĽ, SDA) w Smerze.
Często dziś spotykam się właśnie u lewicowców z niezrozumieniem tej fazy formowania Smeru, gdyż odwoływał się on do „trzeciej drogi”. Ten koncept oznaczał przede wszystkim wyłamanie się przeciwko Mečiarowi z jednej strony i Dzurindzie z drugiej. Jednocześnie stanowił sposób, jak uniknąć historycznych błędów lewicowości (przede wszystkim odrzucenie tradycji, ślepe naśladowanie wzorów, tym razem tych „zachodnich”, rezygnacja z narodowej wizji i tak dalej).
To, że Smer tylko posuwał się do socjaldemokracji, a właściwie się do niej przebijał, jest faktem. Od początku w partii były siły, które ideologicznie również po prawicy. I to także w jej kierownictwie. Żywiołowo pamiętam, gdy zostałem wiceprzewodniczącym partii (rok 2000), już wspomniany wiceprzewodniczący Murgaš wyraził, że nie przyszedł tworzyć partii z lewicowcem Zalom. Z drugiej strony, „moja” pierwotna SDSS była swoją profilacją i wejściem do prawicowej Dzurindovej SDK na tyle zdyskredytowana, że odmawialiśmy użycia jej nazwy. Do programowych dokumentów od początku zawsze wprowadzałem jako wzory także niektóre nazwiska światowych lewicowych polityków. I tak krótkie intermezzo „trzeciej drogi” spełniło cel, utrzymało partię jednorodną i pozwoliło kontynuować lewo: potrzeba wyraźnego określenia się głównie wobec rządu Dzurindy otworzyła przestrzeń dla politycznej profilacji przeciwnej neoliberalnemu konceptowi, zarówno w gospodarce, jak i w sprawach społecznych. Socjalna alternatywa neoliberalnej polityki Mikloša, koncepcja państwa socjalnego i absorpcja małych lewicowych partii umożliwiły Smerowi dodanie do nazwy „socjaldemokracja”.
Smer jako projekt postępowej polityki
Ten krok nie miał żadnego populistycznego ani spekulatywnego charakteru, odpowiadał myśleniu większości ludzi, którzy do Smeru przychodzili. Tak, Smer był nadzieją młodych, postępowych, innowacyjnych ludzi. Miał być i był partią „sukcesu”. Tworzono szerokie zespoły ekspertów, profesjonalizacja miała zastąpić masowe struktury partyjne i członkostwo: los SDĽ z jej rozbudowanymi strukturami był przestrogą. Zbudować nowoczesną, postępową alternatywę nie tylko wobec Mečiara, ale także Dzurindy, to była pierwotna wizja Smeru i atrakcyjność, która przyciągała pokolenie w wieku od 18 do 35 lat. Wykształconą i ambitną generację. Tematy takie jak legalizacja marihuany, zarejestrowane partnerstwa czy konsekwentne oddzielenie Kościoła od państwa nie były tabu.
Oczywiście, przejęcie odpowiedzialności rządowej sprawiło, że tematy te się poważnie rozważyły, gdyż trzeba było zmierzyć się z ortodoksyjną polityką neoliberalną Ivana Mikloša: od prywatyzacji przez osłabiony kodeks pracy, po pozycję związków zawodowych, drugi filar emerytalny i różnorodność ubezpieczeń zdrowotnych aż po jednolity podatek i inne dogmaty modnej neokonserwatywnej kuchni. Z ideowych powodów zdecydowanie popierałem także program narodowy. Z poglądu socjaldemokratycznego, program narodowy opiera się nie na ludackiej interpretacji słowackiej historii, lecz na jej lewicowych wartościach. A filarem społecznym są różne formy solidarności, ale nowoczesnej, opartej na indywidualnym decydowaniu, a nie na odradzaniu tradycjonalistycznego kolektywizmu rodziny, wsi, parafii czy narodu. Koncepcyjnym zwieńczeniem moich starań była Doktryna Państwa SR, którą opracowałem na podstawie ówczesnego prezydenta Rudolfa Schustera i którą przyjął Smer jako oficjalny dokument na swoim II. Zjeździe (2001)
Z perspektywy tego optymistycznego rozwoju ideowego i politycznego partii Smer–Socjaldemokracja, jej dzisiejsza skrajnie prawicowa retoryka i polityka mogą wydawać się niemal niemożliwe. Co się stało, że Smer podążył na konserwatywną ścieżkę i dziś osiedlił się na osi skrajnie prawicowej polityki? Temat na osobny rozdział w przyszłym wpisie.
Tekst powstał przy wsparciu Friedrich Ebert Stiftung, przedstawicielstwo na Słowacji