Pokaż mi swojego przyjaciela...
New Eastern Europe
Recenzja książki Luke'a Hardinga "Zdrada: Trump, Putin i Nowa Era Podboju".
Polityka zagraniczna Trumpa podczas jego drugiej kadencji do tej pory charakteryzowała się niszczeniem tradycyjnych sojuszy i zawieraniem dziwacznych przyjaźni. Podczas gdy prezydent USA nadal wyrażał sympatię dla Władimira Putina, bardzo realne konsekwencje tego związku widać na miejscu na Ukrainie.
Dla tych, którzy w 2022 roku byli zaniepokojeni inwazją Rosji na Ukrainę i nieustannym zniszczeniem kraju i jego mieszkańców, szok związany z otwartym poparciem Trumpa dla Putina na początku 2025 roku był porównywalny do ciosu, którego doświadczyli na początku wojny. Zdrada była niespodziewana. Przez niemal trzy lata USA pomagały Ukrainie, dostarczając broń i dzieląc się wywiadem. Rzeczywiście, wsparcie Bidena wydawało się ograniczone i niepełne – jak inni zachodni przywódcy, zdecydował się na ekstremalną ostrożność w kontaktach z państwem posiadającym broń nuklearną i grożącym jej użyciem, ale przynajmniej nie miał wątpliwości, kto jest agresorem.
Jak szybko się okazało, słownik Trumpa nie zawierał słowa „agresor”, ani, jak się wydawało, jego umysł był zaznajomiony z pojęciami „suwerenność”, „nienaruszalność granic” i innymi, które stanowiły podstawę powojennego porządku międzynarodowego. Raczej, jego język odzwierciedlał jego doświadczenie w rozwoju nieruchomości, gdzie „załatwienie umowy” było ostatecznym rozwiązaniem na wszystko. Nic dziwnego, że sytuacja na Donbasie przypominała mu „złożony deal nieruchomościowy razy tysiąc”.
Opowieść w zwolnionym tempie
Trzy potężne rozdziały (trzeci, czwarty i dziewiąty) w książce Luke’a Hardinga Zdrada przedstawiają wydarzenia znane każdemu, kto śledził wiadomości ze świata w 2025 roku. Były szeroko relacjonowane przez media i omawiane przez miliony: głosowanie Zgromadzenia Ogólnego ONZ nad wojną na Ukrainie 24 lutego („L.10 Versus L.11”), spotkanie Trumpa z Zelenskym w Gabinecie Owalnym 28 lutego („Zasadzka”) oraz szczyt w Anchorage 15 sierpnia („Uczynmy klękanie znowu wielkim”). A jednak, w książce Hardinga, nabierają one nowych wymiarów i, w retrospektywie, wydają się jeszcze bardziej znaczące i złowieszcze. Harding osiąga ten efekt, przedstawiając je jak w zwolnionym tempie, szczegółowo opisując i wyjaśniając każdy zwrot akcji i ich natychmiastowe konsekwencje.
Weźmy choćby jeden przykład: gdy w obliczu projektu rezolucji zaproponowanej przez Ukraińców do ONZ (znanej jako L.10) przed inwazją, administracja Trumpa zasugerowała własny projekt, w którym usunięto odniesienia do rosyjskiej agresji i integralności terytorialnej Ukrainy. Gdy Zelenskyj nalegał na zachowanie oryginału, a Europejczycy go poparli, Biały Dom przedstawił konkurencyjną rezolucję – L.11. Amerykańscy dyplomaci najwyraźniej nie uznali za niestosowne działać za kulisami, wywierając presję na inne państwa, by poparły amerykańską, a nie ukraińską pozycję. Mimo to, 93 kraje zagłosowały za rezolucją ukraińską, 65 wstrzymało się od głosu, a tylko 18 zagłosowało przeciw. Oczywiście, wśród przeciwników byli Rosja, Korea Północna, Białoruś, Kuba, Sudan i – co szokujące – USA.
„Głosowanie”, pisze Harding, „było geopolitycznym momentem, w którym trzeba sobie dać klapsa. Oznaczało przerwanie transatlantyckiego sojuszu, czego fundamentem od osiemdziesięciu lat był ‘liberalny porządek międzynarodowy’”. Po nim nastąpił 90-minutowy telefon Trumpa z prezydentem Rosji, kończący trzy lata izolacji międzynarodowej Putina. Trump prawdopodobnie był równie podekscytowany „niesamowitymi możliwościami współpracy z Rosjanami”, co jego sekretarz stanu Marco Rubio, który prowadził negocjacje z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Ławrowem w Rijadzie tuż przed głosowaniem w ONZ. Z drugiej strony, Zelenskyj, którego kraj nie został zaproszony do udziału w tych negocjacjach i który uprzejmie zapytał, co się stało z maksymą „nic o Ukrainie bez Ukrainy”, został stanowczo poinformowany przez Trumpa, że Ukraina „powinna była zakończyć wojnę trzy lata temu. Nigdy nie powinna jej zaczynać. Mogła zawrzeć umowę”.
Moskwa musiała być zachwycona – Trump publicznie obwiniał ofiarę swojej agresji, oskarżając Ukrainę o niepoddanie się od razu. Po tygodniu pojawiła się nieładna scena, gdy Trump i jego urzędnicy próbowali upokorzyć Zelenskiego w Gabinecie Owalnym i faktycznie wyrzucili go z Białego Domu. Zachęceni jednoznacznymi sygnałami wysłanymi przez USA, Rosja zareagowała natychmiast: w pierwszych siedmiu miesiącach po inauguracji Trumpa podwoiła liczbę ataków na ukraińskich cywilów. Liczba ofiar wśród cywilów od tego czasu stale rośnie.
Jednym z popularnych argumentów początkowo przedstawianych przez zwolenników Trumpa było: „Naprawdę nie musisz słuchać tego, co mówi. To nie ma znaczenia. Spójrz, co robi!” Skrupulatna uwaga Hardinga na to, co Trump mówił (i robił!) w mniej niż dwa lata swojej drugiej kadencji, pokazuje, że różnica między słowami prezydenta a jego działaniami nigdy nie była zbyt duża. On nie tylko to mówi, on stara się, kiedy może, działać zgodnie z tym. Jest najwyraźniej przekonany, że „siła jest racją” i wierzy, że jako najpotężniejszy człowiek na Ziemi ma prawo przejmować tereny, które mu się podobają – na przykład Grenlandię, o której, jak przekonująco pokazuje Harding, nigdy nie przestał marzyć.
Dlaczego Rosja?
Obojętność Trumpa na cierpienie Ukrainy, jego sympatia dla Putina widziana podczas szczytu w Anchorage („Zawsze miałem świetne relacje z prezydentem Putinem, z Władimirem”), odraczenie terminów wprowadzenia sankcji przeciwko Rosji oraz pomoc Rosji przez odmowę pomocy Ukrainie, sprawiły, że wiele głów zastanawia się: dlaczego? Co stoi za preferencyjnym traktowaniem Trumpa wobec Rosji?
Luke Harding wymienia kilka teorii. Jedna opiera się na tym, co nazywa „konwergencją ideologiczną”, czyli na „pozycjonowaniu się Putina jako obrońcy konserwatywnego myślenia”, co jest szczególnie atrakcyjne dla skrajnej prawicy amerykańskiej. Oficjalna rosyjska propaganda wychwala rzekomą oddanie narodu rosyjskiego tradycyjnym wartościom chrześcijańskim, które, jak przypuszcza Harding, są podtrzymywane przez zmiany w rosyjskim prawie wprowadzone pod rządami Putina: kryminalizację „promowania” związków jednopłciowych i dekriminalizację przemocy domowej. Inna teoria tłumaczy poparcie Trumpa dla Putina jego zazdrośnym podziwem dla nieograniczonej władzy rosyjskiego odpowiednika – jako wszechmocnego, jak sądzi, Trump nie może (jeszcze?) marzyć o tym, by po prostu zamykać i mordować krytyków. Innym silnym motywem może być chęć Trumpa do odwrócenia wszystkiego, co zrobił jego poprzednik: jeśli Biden potępił inwazję Rosji i dostarczył Ukrainie broń, Trump obwiniał Ukrainę i odciął amerykańską pomoc wojskową. Teraz USA sprzedają broń Europejczykom, którzy potem wysyłają ją na Ukrainę.
Istnieje jeszcze jedna wyjaśnienie, które przychodzi nie tylko tym, którzy obsesyjnie wierzą w teorie spiskowe: czy Trump jest agentem rosyjskim? Czy Putin może go szantażować? Harding opowiada historię zainteresowania KGB Trumpem, które zaczęło się 50 lat temu i trwało po upadku Związku Radzieckiego, co oczywiście jest stanowczo zaprzeczane przez samego prezydenta USA. Dokument przygotowany przez byłego oficera MI6, Christophera Steela, w 2017 roku, nie wydawał się wystarczająco przekonujący i w dużej mierze nie był brany na poważnie. Na razie – i prawdopodobnie przez kilka lat – nie da się znaleźć ostatecznej odpowiedzi na te prowokujące pytania. Ale Harding kończy te rozważania pytaniem, które czyni zagadkę niemal bez znaczenia: „gdyby Trump był agentem rosyjskim, co dokładnie by zrobił inaczej?”
To sprowadza dyskusję do stanowiska krajów europejskich. W rozdziale zatytułowanym „Sabotaż” Harding jasno pokazuje, że mimo niemal jednogłośnego poparcia europejskich liderów dla Zelenskiego, ich wysokiej rangi retoryka i stopniowe zrozumienie, że USA nie pomogą, jeśli Europa zostanie zaatakowana, nadal są niechętni do przyznania, że Rosja od jakiegoś czasu prowadzi wojnę przeciwko Europie. Użyła dziesiątek metod – od naruszania przestrzeni powietrznej Europy po weaponizację migracji, od dezinformacji po atakowanie jej infrastruktury krytycznej – i nadal to robi, testując, czy państwa europejskie są zdolne do oporu. Na razie, niestety, nie wydają się, a to nie tylko z powodu braku pieniędzy na obronę, lecz raczej, jak sugeruje Harding, z powodu braku woli politycznej, która mogłaby pomóc skoncentrować wysiłki na wsparciu Ukrainy w pokonaniu rosyjskiej armii.
Połączenie z Pjongjangiem
Na szczycie wszystkich przenikliwych analiz politycznych, Zdrada jest pełna głosów ludzi. Jako starszy korespondent międzynarodowy dla Guardiana, Luke Harding zaczął relacjonować z Ukrainy kilka miesięcy przed wojną, w grudniu 2021 roku. Był w kraju, gdy rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja, i przez kolejne cztery i pół roku regularnie jeździł na front, narażając swoje życie. Oprócz wywiadów z głównymi politykami, miał liczne rozmowy z zwykłymi ludźmi, których spotykał na linii frontu, na cmentarzach z nowymi grobami, w pobliżu pól z zasobami naturalnymi, w małych wsiach, w prowincjonalnych miastach i dużych metropoliach, takich jak Odessa, Charków i Kijów.
W centrum Charkowa pokazano mu niedawno zbombardowane mieszkanie, w którym przez dwadzieścia lat mieszkała para, oboje po 83 lata. Było ono pokryte krwią żony – Halina, która pracowała na balkonie na czwartym piętrze, została ranna od odłamków wybuchu, gdy w ich podwórze trafiła rakieta. Jej mąż Yuri znalazł resztkę rakiety w ich salonie. Została wyprodukowana w Demokratycznej Republice Korei (DPRK). W tym momencie Rosja zaprzeczyła powiązaniom z Pjongjangiem, ale amerykański wywiad potwierdził, że atak z 30 grudnia 2023 roku, kiedy uderzono w mieszkanie Yuri’ego i Haliny, był pierwszym przypadkiem wystrzelenia krótkiego zasięgu rakiety balistycznej z Korei Północnej. I nie był ostatni.
Po wizycie Putina w Korei Północnej w czerwcu 2024 roku, współpraca między Rosją a DPRK stała się oficjalna, a w październiku tego samego roku wysłano do rosyjskiego regionu Kursk 14 000 słabo wyszkolonych północnokoreańskich żołnierzy, by walczyli z Ukraińcami, którzy zajęli jego część w sierpniu 2024. Wśród największych sensacji dziennikarskich Hardinga w tej książce są rozdziały o jego rozmowach z dwoma północnokoreańskimi żołnierzami, którzy zostali ranni na polu walki i zostali ukraińskimi jeńcami wojennymi. Rozdziały ukazują straszną nieludzkość totalitarnego państwa, które wysyła nieprzygotowanych żołnierzy do walki w obcym kraju dla sprawy, o której nic nie wiedzą, i oczekuje od nich samobójstwa zamiast wzięcia do niewoli. Obaj współwięźniowie – w wieku 26 i 21 lat – próbowali odebrać sobie życie, ale nie udało się. Również ukazane są okropne głębokości ich indoktrynacji. Rysunki, które starszy z więźniów wykonał z pamięci w swoim szkicowniku, zawierały portret Kim Jong Una, wraz z jego pełnym tytułem „Najwyższy Przywódca naszej Partii, Państwa i Sił Zbrojnych, Pierwszy Sekretarz Partii Robotniczej Korei, itd., itd.”, a także portrety innych koreańskich przywódców oraz Stalina, Putina i Hitlera…
Książka Luke’a Hardinga wydaje się z każdym dniem coraz bardziej aktualna. Wkrótce, po porozumieniu między Rosją a Koreą Północną, 50 000 północnokoreańskich żołnierzy zostanie wysłanych, by zabijać Ukraińców. Tymczasem, prezydent Trump właśnie zarządził skrócenie corocznych amerykańsko-koreańskich ćwiczeń wojskowych, częściowo ze względu na jego „bardzo dobre relacje” z Kimem Jong Unem. „Dobrze się z nim dogaduję,” powiedział, „sprawiam, że jest bezpieczniej”.
Zdrada: Trump, Putin i Nowa Era Podboju autorstwa Luke’a Hardinga. Guardian Faber Publishing 2026.
Masha Karp jest dziennikarką polityczną, krytyczką literacką i badaczką twórczości George’a Orwella. Jest autorką dwóch książek o Orwellu: jego biografii w języku rosyjskim (Sankt Petersburg: Vita Nova, 2017) oraz George Orwell and Russia w języku angielskim (Londyn: Bloomsbury 2023).