Średnie mocarstwa w rozdartej strukturze: Dlaczego Polska i Ukraina mają znaczenie dla strategicznej autonomii UE

New Eastern Europe
Średnie mocarstwa w rozdartej strukturze: Dlaczego Polska i Ukraina mają znaczenie dla strategicznej autonomii UE

Wojna Rosji przeciwko Ukrainie, zmienność amerykańskiej polityki zagranicznej z czasów Trumpa, wzrost Chin oraz pojawienie się asertywnych autorytarnych państw średnich sprawiły, że europejska autonomia strategiczna stała się koniecznością, a nie tylko ambitnym dążeniem. Ukraina i Polska, dwa państwa Europy Środkowej i Wschodniej, których wpływ regionalny był często niedoceniany, ilustrują, jak państwa średnie mogą kształtować wyniki, które kiedyś były zarezerwowane dla wielkich mocarstw.

W styczniu 2026 roku kanadyjski premier Mark Carney użył podium Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, aby ostrzec, że świat przeżywa „rupturę, a nie przejście” w porządku międzynarodowym, w którym wielkie mocarstwa coraz częściej traktują wzajemną zależność gospodarczą, taryfy celne i łańcuchy dostaw jako instrumenty wymuszeń. Jego główne twierdzenie – że mocarstwa średnie nie są bezsilne, ale muszą działać razem, inaczej ryzykują, że będą „na liście” zamiast być przy stole – stało się punktem odniesienia dla szerszej debaty o przyszłości demokracji w zmieniającym się porządku światowym.

Naukowcy i analitycy z Europy Środkowej i Wschodniej zgodzili się co do podobnej diagnozy. W specjalnym wydaniu Nowej Europy Wschodniej z 2026 roku, poświęconym temu nowemu nieporządkowi, Andreas Umland twierdzi, że świat, jaki znamy, zbliża się do końca i jest coraz bardziej wypierany przez system, który otwarcie przedstawia się jako nie-liberalny, jeśli nie wręcz anty-liberalny, odzwierciedlając zmieniające się preferencje potężnych liderów. Wojciech Michnik łączy ten trend z losem bezpieczeństwa europejskiego, twierdząc, że poczucie Europy dryfującej w nowym porządku wynika zarówno z zewnętrznych szoków, jak i wewnętrznych niedoskonałości: z jednej strony, Stany Zjednoczone sygnalizują, że Europa nie jest już głównym teatrem amerykańskiej strategii; z drugiej, sami Europejczycy pozostają podzieleni co do tego, jak daleko są gotowi pójść w przejęciu strategicznej autonomii. Paul Bell ukazuje tę sytuację w sposób wyraźny, opisując Europę jako pomiędzy autokratami, którzy, dla własnych celów, starają się ją osłabić, podważyć europejską politykę i wartości demokratyczne.

Podstawa argumentu za europejską strategiczną autonomią opiera się na obserwacji strukturalnej: żadno pojedyncze państwo członkowskie UE, a nawet Unia jako całość w obecnej konfiguracji instytucjonalnej, nie posiada suwerennej zdolności do zapewnienia własnego bezpieczeństwa, dobrobytu czy technologicznej relewancji, jeśli założenia leżące u podstaw transatlantyckiej i globalnej integracji gospodarczej będą się nadal osłabiać. Rozważając europejską autonomię strategiczną jako niezależność (odłączenie od zależności zewnętrznych), jako odpowiedzialność (ściślejsze powiązanie z partnerami o podobnych wartościach, aby wspólnie przeciwdziałać wymuszeniom) i jako zabezpieczenie (zachowanie możliwości manewru między rywalizującymi mocarstwami), Daniel Fiott argumentuje, że zdolność UE do opierania się podziałom ze strony Waszyngtonu czy Pekinu zależy mniej od strategii kierowanej z Brukseli, a bardziej od wewnętrznych wysiłków łączących państwa członkowskie. W kontekście roli mocarstw średnich, kluczową rolę odgrywają państwa Europy Środkowej i Wschodniej: opór Ukrainy wobec rosyjskiej inwazji był czynnikiem zewnętrznym, który skłonił państwa UE do przyjęcia bardziej odpowiedzialnej postawy, podczas gdy Polska odegrała ważną rolę w zakotwiczeniu postawy obronnej Unii wokół tego modelu autonomii, szczególnie na początkowym etapie udzielania pomocy Ukrainie i jednocześnie wprowadzania bezprecedensowych inwestycji w własną obronę.

Ukraina, Polska i UE: mocarstwa średnie w praktyce

Koncept mocarstwa średniego ma długą historię w teorii stosunków międzynarodowych, sięgającą dyskusji przy zakładaniu Organizacji Narodów Zjednoczonych, kiedy kanadyjscy i australijscy dyplomaci starali się uzyskać uznanie dla państw, które choć nie dysponowały mocarstwową siłą, wnosiły proporcjonalny wkład w wysiłek wojenny i architekturę bezpieczeństwa zbiorowego. Mocarstwo średnie jest zwykle rozumiane jako państwo zajmujące pośrednią pozycję w hierarchii międzynarodowej: brakuje mu zdolności wielkiego mocarstwa do jednostronnego kształtowania wyników systemowych, ale posiada wystarczające zasoby gospodarcze, militarne, dyplomatyczne lub normatywne, aby wpływać na wyniki w regionie lub w danej dziedzinie, zazwyczaj poprzez budowanie koalicji i wielostronność, a nie wymuszenia.

Wpływowa różnica Eduarda Jordaa między „tradycyjnymi” mocarstwami średnimi – bogatymi i stabilnymi demokratycznymi państwami, które zwykle legitymizują istniejący porządek – a „wschodzącymi” mocarstwami średnimi, które często są półperyferyjne, bardziej asertywne regionalnie i mniej zaangażowane w obronę status quo, które historycznie je marginalizowało, pozostaje dziś użyteczna analitycznie. Ta różnica pomaga zrozumieć zjawisko wzrostu autorytarnych i nie-liberalnych mocarstw średnich, szczególnie na Bliskim Wschodzie i w Azji, które łączą regionalną asertywność z transakcyjną, suwerenistyczną postawą wobec instytucji międzynarodowych. W związku z tym wyzwaniem dla UE jest nie tylko to, że mocarstwa wielkie zachowują się bez ograniczeń, ale także to, że „średnia warstwa” systemu międzynarodowego, która kiedyś była uważana za naturalną bazę dla porządku opartego na zasadach, sama staje się ideologicznie zróżnicowana i w niektórych przypadkach podważa ten porządek. W tym kontekście, kluczowe jest, aby UE wspierała rozwój i współpracę demokratycznie zorientowanych mocarstw średnich. Ukraina i Polska są w tym zakresie kluczowymi przypadkami.

Przez ostatnie ponad cztery lata Ukraina pokazała, że mocarstwo średnie może stawić czoła znacznie potężniejszemu i uniknąć klęski. Pomimo przytłaczających przewag Rosji w liczbie ludności, potencjale przemysłowo-wojskowym i statusie nuklearnym, Ukraina nie tylko opierała się podbojowi od lutego 2022 roku, ale nałożyła na agresora nadmierne koszty, w tym dalekosiężne uderzenia głęboko na terytorium Rosji, które zakłóciły kalkulacje Moskwy i skłoniły wcześniej sceptycznego Donalda Trumpa do zmiany stanowiska wobec szans Kijowa. Chociaż odporność Ukrainy zależała od wsparcia zewnętrznego, jej zdolność do mobilizacji społeczeństwa, innowacji w wojnie dronami i strategii asymetrycznej była decydująca.

W pierwszych tygodniach po inwazji Polska stała się głównym korytarzem logistycznym dla zachodnich dostaw broni, dostarczając część najwcześniejszego ciężkiego sprzętu dla Ukrainy. Jednocześnie Polska przyjęła największą liczbę ukraińskich uchodźców, finansując ich przyjęcie i integrację na niespotykaną skalę. Ta reakcja była podyktowana nie tylko postrzeganiem zagrożenia i potrzebami humanitarnymi, ale także ambicją Polski, by wyznaczyć regionalne przywództwo. Kraj ten pozycjonował się jako kluczowy gracz w kształtowaniu reakcji Zachodu, zapewniając pomoc śmiercionośną jeszcze przed inwazją, i wywierał presję na większych sojuszników zachodnich, by zajęli bardziej stanowcze stanowiska. Ta wczesna solidarność została od tego czasu wzmocniona przez autentyczną transformację strukturalną: budżet obronny Polski potroił się w ciągu ostatniej dekady, osiągając najwyższy wskaźnik w NATO – blisko pięciu procent PKB w tym roku. Siły zbrojne Polski od 2014 roku ponad dwukrotnie się powiększyły, z planami osiągnięcia 300 000 żołnierzy do 2035 roku, czyniąc Polskę największą siłę lądową w UE.

Odpowiedź zbiorowa UE stanowi dobry przykład tego, co mocarstwa średnie mogą osiągnąć, działając razem. Gdy Stany Zjednoczone ostro ograniczyły pomoc dla Ukrainy na początku 2025 roku, wsparcie europejskie nie upadło. Finansowanie przekazywane przez instytucje UE wzrosło z około połowy całkowitej pomocy europejskiej w 2022 roku do prawie 90 procent w 2025, zastępując amerykański niedobór. Fakt, że koalicja mocarstw średnich i małych utrzymała wysiłek wojenny Ukrainy bez największego byłego sponsora, pokazuje, że działając razem, mocarstwa średnie mogą zastąpić ochronę, którą kiedyś zapewniało jedno wielkie mocarstwo.

Wielkie mocarstwa zaczynają także dostrzegać rosnący wpływ mocarstw średnich. Przez dużą część 2025 roku wypowiedzi prezydenta Trumpa wobec Ukrainy były często lekceważące, jednak do połowy 2026 roku, po ukraińskich sukcesach i wykazanej zdolności UE do samodzielnego utrzymania wsparcia, jego retoryka się zmieniła. Podczas tegorocznych szczytów G7 i NATO, Trump zaczął chwalić odporność Ukrainy, zbliżając się bardziej do europejskich stanowisk. Ta zmiana nie musi być nieodwracalna, ale jest zgodna z podstawową logiką realistyczną: wykazana determinacja i zdolność, a nie apel o współczucie, zmienia kalkulację respektu wielkiego mocarstwa.

Wspólna, bezpieczna przyszłość, a nie sporną przeszłość

Najbardziej wyraźnym przykładem uzupełniających się ról mocarstw średnich jest obrona przed rakietami i dronami, gdzie doświadczenie ukraińskie i przemysłowa zdolność Polski stają się naprawdę powiązanymi zasobami. Po ogłoszeniu przez Trumpa na szczycie NATO w Ankarze w lipcu 2026 roku, że Waszyngton pozwoli Ukrainie na licencjonowaną produkcję pocisków Patriot, Polska zaproponowała trójstronny framework z USA i Ukrainą, w ramach którego produkcja i obsługa miałyby się odbywać na polskiej ziemi, korzystając z istniejącej umowy, którą Warszawa podpisała z USA, Niemcami, Holandią i Szwecją na utworzenie europejskiego centrum serwisowego Patriot PAC-3. Polscy urzędnicy wyraźnie to przedstawili jako sposób połączenia ukraińskiej wiedzy operacyjnej z bezpieczną, sojuszniczą bazą produkcyjną blisko, ale poza zasięgiem najcięższych rosyjskich uderzeń, rozwiązując zarówno potrzebę skali dla Kijowa, jak i obawy Waszyngtonu o produkcję wrażliwych systemów w aktywnym teatrze wojny.

Podobny proces zachodzi w obronie przed dronami. Siły ukraińskie opracowały jedne z najbardziej sprawdzonych metod przechwytywania masowych salw dronów i rakiet, niszcząc ponad tysiąc dronów typu Shahed z około 95 procent skutecznością, korzystając z tanich systemów przechwytujących. Ta wiedza jest niezwykle cenna dla programu „Wschodnia Tarcza” Polski i szerszej europejskiej inicjatywy „muru dronów”, uruchomionej wspólnie z Francją, Niemcami, Włochami i Wielką Brytanią po tym, jak rosyjskie drony wielokrotnie naruszyły przestrzeń powietrzną Polski i innych sojuszników w 2025 roku. Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, wyraźnie zaproponował pomoc Polsce i innym partnerom w budowie „wspólnego, naprawdę niezawodnego tarczy przeciwko rosyjskim zagrożeniom powietrznym”, opierając się na doświadczeniu bojowym Ukrainy, podczas gdy polskie i ukraińskie firmy już współpracują przy wspólnych szkoleniach i projektach produkcyjnych.

Ta kluczowa współpraca jest jednak wystawiona na próbę przez historyczny spór, którego Europa nie może sobie pozwolić w tym momencie. W połowie 2026 roku wybuchł kryzys dyplomatyczny po tym, jak Zełenski przemianował jednostkę wojskową na cześć Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) – upamiętnianej na Ukrainie jako symbol oporu wobec radzieckiej dominacji, ale pamiętanej w Polsce głównie jako sprawca masowych mordów na polskiej ludności w Wołyniu (Wołyń) w latach 1943–44. Decyzja ta została poprzedzona przez prezydenta Polski, Karola Nawrockiego, który odebrał Zełenskiemu najwyższe odznaczenie państwowe Polski (które poprzedni prezydent Andrzej Duda przyznał w 2023 roku). Ten epizod stanowi podatny grunt dla rosyjskich kampanii dezinformacyjnych, które mogą wykorzystywać rosnące antyukraińskie nastroje w Polsce – nastroje już nałożone na dłużej trwający spór o ukraiński eksport rolno-spożywczy i warunki akcesji do UE. Przed wyborami w Polsce w 2027 roku, te napięcia mogą skomplikować proces członkowski Ukrainy poprzez bilateralną „politykę pamięci”.

Ten spór jest jednym, którego Europa nie może sobie pozwolić, zważywszy, że żadne inne europejskie państwo nie może w najbliższej przyszłości zastąpić Polski jako głównego logistycznego hubu NATO dla Ukrainy. Kontynuacja oporu Ukrainy jest równie kluczowa dla bezpieczeństwa Polski na wschodniej flance NATO. Na szczęście, obie strony wydają się pokazywać, że potrafią się wycofać z krawędzi: decyzja Zełenskiego o otwarciu archiwów historycznych dotyczących tragedii wołyńskiej i zezwolenie na szersze ekshumacje, a także cicha dyplomacja między prezydentami podczas szczytu NATO w Ankarze, sugerują, że strukturalna logika relacji nadal przewyższa jej emocjonalną politykę. Jednak nie można tego zostawiać na improwizowaną deeskalację po każdym kryzysie. Wobec tego, jak wiele zależy od bezpieczeństwa obu krajów, Polacy i Ukraińcy mają bezpośredni interes, aby mniej się kłócić o nierozwiązane i bolesne przeszłości oraz bardziej celowo współpracować na rzecz wspólnej europejskiej przyszłości, traktując pojednanie historyczne jako stały projekt dyplomatyczny, a nie jako źródło powtarzających się kryzysów.

Mocarstwa średnie strzegące wschodniej flanki Europy

Na tle wojny Rosji przeciwko Ukrainie, niestabilności polityki amerykańskiej pod Trumpem oraz wzmacniania tendencji autorytarnych i nie-liberalnych na świecie, Unia Europejska musiała pokazać, że sojusz średnich i małych mocarstw może być równie silnym aktorem. Nie wymaga to jednak jednolitych wkładów od każdego państwa, lecz mądrego podziału obowiązków i specjalizacji, w ramach których kraje wykorzystują swoje komparatywne przewagi, aby promować wspólne wartości europejskie, bezpieczeństwo i dobrobyt.

Ukraina i Polska zajmują sąsiednie, wzajemnie uzupełniające się nisze w tym podziale obowiązków. Ukraina stała się europejską linią frontu obrony z zaawansowanym doświadczeniem w nowoczesnej wojnie, technologii dronów i odporności społecznej pod egzystencjalnym naciskiem. Polska wypracowała się jako kluczowy punkt logistyczny i polityczny łącznik tego frontu z resztą UE, jednocześnie szybko rozbudowując własną bazę przemysłowo-wojskową, potrzebną do przekształcania lekcji pola walki w zdolności europejskie do działań.

Ich dalsze wzmacnianie i sukces jako mocarstw średnich są kluczowe dla osiągnięcia przez Europę prawdziwej autonomii strategicznej. To, co oba rządy i społeczeństwa teraz sobie wzajemnie i UE jako całość są winni, to dyscyplina, by ta współpraca nie została zakłócona przez nierozwiązane spory historyczne, polityczne, a nawet gospodarcze, w momencie, gdy od ich własnego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa wschodniej flanki Europy zależy, by to dobrze zrobić.

 

Maksym Khylko jest przewodniczącym Inicjatywy Badań nad Bezpieczeństwem Europy Wschodniej oraz adiunktem w Instytucie Studiów Europejskich i Międzynarodowych, Wydziału Nauk Społecznych i Ekonomicznych, Uniwersytetu Komenskiego.

 Adam Reichardt jest redaktorem naczelnym Nowej Europy Wschodniej oraz współgospodarzem podcastu i kanału YouTube Talk Eastern Europe.