Czy Zieloni mogą wyznaczyć kierunek w sprawie Chin?
Green European Journal
W miarę jak napięcia z Pekinem rosną, pojawiają się coraz większe obawy polityczne, społeczne, środowiskowe i bezpieczeństwa, Zieloni mogą stworzyć okazję do odważnej i spójnej polityki.
Wielokrotne globalne szoki podażowe sprawiły, że jeszcze mocniej uzasadnione jest zmniejszenie zależności poprzez stopniowe wycofywanie się z paliw kopalnych. Ale także w kwestii czystej energii Europa stała się zależna od Chin, niekwestionowanego lidera światowego. W miarę nasilania się napięć handlowych z Pekinem, Zieloni w szczególności stoją przed trudnym wyzwaniem: jak wspierać zieloną transformację, nie powtarzając błędów przeszłości? I czy mogą pogodzić realpolitikę z prawami człowieka?
Kiedy Unia Europejska zobowiązała się do ograniczenia emisji o co najmniej 50 procent do 2030 roku i osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku, otworzyło to niewygodne pytanie: czy można osiągnąć te cele bez nadmiernego polegania na Chinach, swoim partnerze handlowym, z którym relacje są coraz bardziej napięte, ale które obecnie jest niekwestionowanym liderem na rynku zielonej technologii?
Obecnie Chiny stanowią ponad 80 procent globalnej mocy produkcyjnej paneli słonecznych, ale także kontrolują dostawy materiałów do produkcji paneli: Pekin posiada 70 procent światowej podaży grafitu i rzadkich pierwiastków ziem rzadkich, a także niemal monopol na przetwarzanie krytycznych minerałów. W porównaniu, UE jest niemal całkowicie zależna od importu krytycznych surowców.
Jednak ostatnie wydarzenia, takie jak zaostrzenie przez Pekin w ostatnim roku ograniczeń eksportu rzadkich ziem w ramach wojny handlowej rozpoczętej przez USA, ujawniły ryzyko związane z nadmierną zależnością od Chin w tych sektorach. I mimo że Chiny są światowym liderem w odnawialnych źródłach energii, pozostają największym na świecie emitentem zanieczyszczeń, odpowiadając za 30 procent globalnych emisji gazów cieplarnianych.
Europa obecnie balansuje na cienkiej linii między próbami ograniczenia zależności od Chin w wrażliwych sektorach a dążeniem do realizacji celów klimatycznych i energetycznych. To wyzwanie przekracza podziały polityczne, ale stanowi szczególne wyzwanie dla europejskich Zielonych, ze względu na ich zobowiązanie do ambitnych polityk klimatycznych i efektywnej zielonej transformacji. Jak więc Zieloni podchodzą do Chin? Jak postrzegają rolę Pekinu w zielonej transformacji Europy? I czy są zgodni?
Wspólne wątki
Polityka zagraniczna Zielonych pozostaje zakresem idei, a nie jasno określoną strategią wobec różnych problemów świata. Gdy Fundacja Heinrich-Böll próbowała zmapować polityki zagraniczne partii zielonych na całym świecie w 2022 roku, znalazła wspólne elementy. Partie wykazywały silne zaangażowanie w politykę zagraniczną opartą na wartościach, z elementami interwencjonizmu, i podkreślały promowanie demokracji, praw człowieka i feminizmu. Jednak za tym kryły się różnice w kwestii pokoju i bezpieczeństwa, odzwierciedlające regionalne historie i wrażliwości.
Chociaż Zieloni znaleźli wspólny język z lewicą w sprawie Palestyny, często różnią się w kwestii Chin.
Podobnie jak w przypadku szerzej rozumianej polityki zagranicznej, podejścia partii Zielonych do Chin mają ogólne cechy, które wpływają na ich reakcje na naruszenia praw człowieka tam.
„Prawa człowieka zawsze były filarem [polityki zagranicznej Zielonych],” mówi Reinhard Bütikofer, emerytowany niemiecki polityk Zielonych, który był głosem w sprawie Chin w Parlamencie Europejskim (PE) w latach 2009–2024. „Pamiętam, że wielu Zielonych było oburzonych masakrą na placu Tiananmen. A niemieccy Zieloni aktywnie działali po tym, wspierając embargo na broń [do Chin]. Gdy nasz partner koalicyjny SPD [Socjaldemokratyczna Partia Niemiec] w Berlinie proponował zniesienie embargo, zablokowaliśmy to.”
W ostatniej dekadzie Zieloni potępili internowanie mniejszości etnicznych Ujgurów w obozach „reedukacyjnych” w Sinciangu, a w 2019 roku poparli pierwszą rezolucję PE potępiającą to. Mobilizacja niemieckich Zielonych w tej sprawie doprowadziła do odmowy wjazdu do Chin.
Poza prawami człowieka, szybkie przyjęcie odnawialnych źródeł energii jest kluczowym problemem. Gdy europosłowie Zieloni walczą, by nie osłabiać Zielonego Ładu, jego wdrożenie wiąże się z problemem: nadmierna zależność od Chin. Chińskie importy wspierające zieloną transformację Europy stały się gorącym tematem dla europejskich partii Zielonych.
Kupuj europejskie?
Panele słoneczne są szczególnie problematyczne. W 2023 roku Pekin kontrolował 98 procent globalnej produkcji wafli słonecznych – półprzewodnikowego materiału kluczowego dla fotowoltaicznych (PV) ogniw słonecznych. Ten quasi-monopol narzuca drastyczną kontrolę nad resztą globalnego łańcucha dostaw energii słonecznej. Chociaż podejścia różnią się nieznacznie w kwestii tego, jak Europa powinna unikać chińskich przystępnych cenowo paneli słonecznych i jednocześnie kontynuować zieloną transformację, Zieloni są ogólnie ostrożni wobec nowej zależności od Chin.
„Obecne stanowisko grupy Zieloni/EFA jest takie, że ograniczenie zakupów od Chin i inwestowanie w droższe europejskie technologie zielone to inwestycja w przyszłość,” mówi Markéta Gregorová, czeska europosłanka wybrana z listy Piratów, członkini grupy Zieloni/EFA i współprzewodnicząca delegacji UE do Chińskiej Republiki Ludowej.
Poza logiką ekonomiczną, chińskie inwertery paneli słonecznych – urządzenia konwertujące prąd z paneli słonecznych na użyteczną energię elektryczną – stanowią udokumentowane zagrożenie cybernetyczne, na które niektórzy Zieloni zwracają szczególną uwagę. „Jako negocjator w sprawie rewizji Rozporządzenia UE o cyberbezpieczeństwie, budzę się w nocy, myśląc o inwerterach z Chin,” dodaje Gregorová. Obawa polega na tym, że poprzez nieautoryzowane urządzenia komunikacyjne, niedawno wykryte w chińskich inwerterach słonecznych, Pekin mógłby zdalnie uzyskać dostęp (i wyłączyć) sieć słoneczną. Eksploatacja tego mogłaby destabilizować krajowe sieci energetyczne. Już w zeszłym roku agencje wywiadowcze ostrzegały, że kontrola Pekinu nad wyłącznikami awaryjnymi jest niebezpieczna.
Na arenie krajowej kwestia ta wiąże się z politycznymi debatami o suwerenności energetycznej, które zostały ponownie rozbudzone przez zewnętrzne szoki. Ryzyko zależności od rosyjskich paliw kopalnych ujawniło się podczas inwazji Rosji na Ukrainę, a ostatnio kryzys w Cieśninie Hormuz ujawnia kolejne słabości w naszym systemie energetycznym. Samuel Cogolati, były współprzewodniczący Ecolo, francuskojęzycznej partii Zielonych w Belgii, apeluje o „spójną” transformację energetyczną, opartą na lekcjach z tych zewnętrznych szoków.
„Musimy trzymać się tej samej linii, mówiąc o Chinach – nie sądzę, żeby interesem Europejczyków było pozwolenie, by łańcuchy dostaw koncentrowały się w Chinach. Bardzo pragmatyczny dyskurs i strategiczna wizja [jak wznowić przemysł] w Europie musi należeć do ekologów, jeśli chcemy pozostać wiarygodni.”
Budowanie konsensusu
W Parlamencie Europejskim napięcia handlowe między Pekinem a Brukselą odciągnęły uwagę od kwestii takich jak prawa człowieka i zielona transformacja. Gregorová przyznaje, że Zieloni „muszą mówić też o realpolitik, bo jeśli [UE] zostanie osłabiona przez wojnę handlową, nie będziemy mogli pomóc nikomu innemu.”
Jednak grupa Zieloni/EFA nadal podtrzymuje swoje podstawowe zobowiązania. „Uważam, że wciąż jesteśmy chyba najbardziej wiarygodnym głosem w kwestii praw człowieka,” mówi Chiara Miglioli, doradczyni polityczna Zielonych/EFA ds. handlu międzynarodowego i Chin od 2012 roku. Gdy w maju towarzyszyła delegacji PE do Pekinu, „wszyscy oczekiwali, że [Zieloni] podniosą kwestię praw człowieka. I rzeczywiście to zrobiliśmy.”
Ale jeśli chodzi o pełnienie roli lidera w polityce wobec Chin, wydaje się, że złota era Zielonych dobiegła końca. Przeszła ona w postaci polityki Bütikofera, który w 2021 roku kierował działaniami Zielonych w zakresie wnioskowania i negocjowania głosowania PE nad zamrożeniem Umowy o inwestycji (CAI), umowy, która miała jeszcze bardziej otworzyć chiński rynek wewnętrzny dla firm UE. Dyskusje nad CAI zostały wstrzymane w marcu 2021 roku po tym, jak Pekin nałożył sankcje na pięciu europosłów w odwecie za europejskie sankcje wobec czterech chińskich urzędników podejrzewanych o naruszenia praw człowieka w Sinciangu.
Bütikofer, były przewodniczący Delegacji PE ds. relacji z Chińską Republiką Ludową (D-CN), jest powszechnie uważany za założyciela polityki Chin Zielonych w Europie. „Nadal wiele naszych obecnych stanowisk wobec Chin zostało przez niego bardzo ukształtowanych,” dodaje Miglioli, która doradzała Bütikoferowi w wielu ustawach i rezolucjach dotyczących Chin.
Jednym z jego dziedzictw było to, że Zieloni zaczęli myśleć o sobie jako o budowniczych konsensusu. Bütikofer wyjaśnia, że głównym celem jego działań było wypracowanie szerokiego konsensusu w sprawie Chin w PE. „Rozumiem, że polityka zagraniczna to obszar, który państwa członkowskie zazdrośnie chronią przed instytucjami europejskimi. Dlatego Parlament Europejski mógł odgrywać rolę tylko wtedy, gdyby działał razem.”
Zgodnie z tym myśleniem, dziś Zieloni popierają twardą linię Komisji wobec Chin, a Gregorová mówi, że „cieszą się, że [ona] w końcu obudziła się na kwestie bezpieczeństwa, które Zieloni od dawna wskazywali.” Parlament Europejski jest obecnie dość zgodny w głosowaniach na temat Chin, więc rola Zielonych nie polega na tworzeniu zwycięskich większości. „Podnosimy ambicje każdego kompromisu,” mówi Miglioli. „Zawsze byliśmy tymi, którzy naciskali na najbardziej ambitne opcje, aby nie było luk. Uważam, że odnieśliśmy sukces.”
Jednak jednolita europejska polityka wobec Chin nadal nie istnieje. W tym roku Parlament Europejski zorganizował oficjalne wizyty w Chinach. Dla Gregorové, „rozpoczęli podróż do Chin jak kotki, które właśnie wypadły z koszyka. To było bardzo niezsynchronizowane. Musimy pokazać większą jedność, bo Chiny to zauważą.”
Jednak skupianie się wyłącznie na budowaniu konsensusu może utrudnić rozwój silniejszej zielonej linii politycznej wobec Chin. Inne partie są mniej powściągliwe w tej kwestii. Na przykład obecny przewodniczący D-CN, niemiecki europosłaniec z Renew Europe Engin Eroglu, popiera agendę deregulacyjną UE i opowiada się za dalszymi działaniami deregulacyjnymi, aby uczynić europejskie firmy bardziej konkurencyjnymi jako sposób na zmniejszenie nierówności z Chinami. Wobec takich argumentów Zieloni mogliby przyjąć bardziej wyraźny i silny sprzeciw, twierdzi Miglioli. Doradczyni polityczna uważa, że „[Eroglu] skupia się na deregulacji, co jest uproszczeniem i złym rozwiązaniem, bo nie da się konkurować z Chinami na kosztach produkcji.”
Widzi okazję, by Zieloni wzmocnili swój głos. „Zieloni jako całość nie przykładają wystarczającej wagi do Chin jako problemu gospodarczego. Antykapitalistyczny punkt widzenia, krytyczny wobec korporacji, ich władzy i głośny w kwestii praw pracowniczych i standardów pracy, mógłby być ciekawym kierunkiem działań.” Dodaje, że „wielkie korporacje skorzystały na dostępie do ogromnego chińskiego rynku i dążyły do maksymalizacji zysków poprzez przenoszenie produkcji do Chin. A teraz mamy te ogromne zależności.”
Zasady kontra pragmatyzm
Jednak opisane przez Miglioli zależności utrudniają Zielonym budowanie koalicji wspierających ich politykę. Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w Niemczech, gdzie Zieloni przeszli od opozycji do rządu w 2021 roku.
Annalenę Baerbock z Zielonych, która pełniła funkcję ministra spraw zagranicznych do 2025 roku, cechuje krytyka niemieckiego konsensusu w polityce zagranicznej. Baerbock nazwała Xi Jinpingiem dyktatorem, otwarcie krytykowała chińskie roszczenia terytorialne na Morzu Południowochińskim, które jej zdaniem nie mają podstaw prawnych, oraz potępiła współpracę Chin z Rosją. W próbie odejścia od „cichej dyplomacji” Merkel, Zieloni próbowali wypracować nową strategię wobec Chin, definiując je jako „partnera, rywala i konkurenta”, podkreślając aspekt „rywalizacji systemowej”. To niepokojąco kolidowało z ich starszym partnerem koalicyjnym, socjaldemokratami, którzy tradycyjnie byli bardziej ugodowi wobec Chin i Rosji w imię pragmatyzmu gospodarczego. Również niemiecka gospodarka, coraz bardziej uzależniona od Chin w eksporcie, była tym zaniepokojona.
Te ograniczenia zmusiły Zielonych do ewolucji i złagodzenia niektórych początkowych ambicji politycznych, aby zdobyć poparcie potężnego sektora przemysłowego Niemiec. W 2021 roku dyrektor niemieckiego start-upu motoryzacyjnego opisał tę zmianę w Financial Times jako „przejście od twardogłowej partii ekologicznej do ‘partii burżuazji’.” Jednak w 2024 roku niemieccy Zieloni opowiadali się za przyjęciem cł na chińskie pojazdy elektryczne.
Obecnie, będąc z powrotem w opozycji, Zieloni nadal aktywnie zwracają uwagę na kwestie związane z Chinami w Bundestagu. Na podstawie dokumentów Bundestagu, partia ta była jedną z najbardziej aktywnych w zadawaniu rządowi pytań sceptycznych wobec Chin w tym roku. Zieloni analizowali chińskie inwestycje w krytyczną infrastrukturę Niemiec, europejską motoryzację, import drewna rosyjskiego i białoruskiego przez Chiny oraz cyberbezpieczeństwo.
Podejścia lewicowe i prawicowe
Zieloni mogą pełnić rolę alternatywnego lewicowego głosu wobec Chin, wskazując na niespójności lewicowych postaci, które bezkrytycznie łączą antyimperializm z propekińskim stanowiskiem.
„Nie staraliśmy się mieć lewicowego podejścia do Chin; chcieliśmy mieć właściwe podejście do Chin,” mówi Bütikofer, pytany, czy postawa Zielonych jest częścią szerszego lewicowego podejścia do polityki wobec Chin. Bycie Zielonym nie oznacza pójścia na lewo w Niemczech i Europie Środkowo-Wschodniej. Niemieccy Zieloni są bliżsi liberalnemu centrum, a austriaccy Zieloni nawet utworzyli koalicyjny rząd z konserwatywną Partią Ludową (ÖVP) w 2020 roku.
Tymczasem partie Zielonych w Europie Zachodniej i Południowej zwykle skłaniają się bardziej na lewo. W polityce zagranicznej oznacza to różne poziomy zgodności z partiami lewicowymi, których polityka zagraniczna często opiera się na zobowiązaniu do antyimperializmu i sprzeciwie wobec hegemoni USA. I choć Zieloni znaleźli wspólny język z lewicą w sprawie Palestyny, często różnią się w kwestii Chin.
Jest to szczególnie widoczne we Francji, gdzie Les Écologistes pokazują, że partia Zielonych może być zarówno zakorzeniona w lewicy, jak i utrzymywać spójną krytyczną postawę wobec Chin. Pod przewodnictwem Marine Tondelier partia wyraźnie odróżniła swoje stanowisko od radykalnej lewicy La France Insoumise (LFI).
Po wezwaniu lidera LFI Jean-Luca Mélenchona do rozwoju „uprzywilejowanych relacji” między Paryżem a Pekinem, oraz jego minimalizowania naruszeń praw człowieka i zagrożeń Pekinu wobec Tajwanu, Tondelier podpisała stanowczy sprzeciw na swoim blogu zatytułowanym „Wyjście poza fascynację Chin.”
„Kiedy się nauczymy, my ludzie lewicy, że krytyka antyimperialistyczna nie może się kompromitować, promując autokracje?” pyta Tondelier. „Jak lewica może być przekonywująca poza naszymi aktywistycznymi kręgami, jeśli nie potrafimy zachować minimalnej spójności wobec naszych wartości?”
Post ten przedstawia progresywne podejście do Chin, potwierdzając silne stanowiska w sprawie praw człowieka i wartości demokratycznych, oraz broniąc pragmatycznej i zjednoczonej polityki europejskiego zaangażowania wobec Pekinu. Obejmuje to współpracę z Chinami w zakresie „segmentów wzajemnych interesów”, w tym w energetycznej transformacji, i odrzucenie prostego podporządkowania się „krucjatę Waszyngtonu” przeciwko Pekinowi. Jednak francuska posłanka jasno podkreśla, że „industrializacja i elektryfikacja Europy powinny być prowadzone przez europejskie firmy”, a chińskie inwestycje powinny być „ograniczone, kontrolowane i uzależnione od zrównoważonych koncesji” w zakresie transferu technologii. Odchodząc od liberalnego podejścia ekonomicznego, Tondelier wzywa do inwestycji i planowania wspierającego zieloną transformację.
Przypadek Francji pokazuje, że Zieloni mogą pełnić rolę alternatywnego lewicowego głosu wobec Chin, wskazując na niespójności lewicowych postaci, które bezkrytycznie łączą antyimperializm z propekińskim stanowiskiem.
Polityka bezpieczeństwa: gdzie Zieloni się różnią
Bezpieczeństwo i obronność pozostają poważnym punktem rozbieżności między europejskimi partiami Zielonych. Partie, członkowie i wyborcy są rozdarte między radykalnym pacyfizmem a realpolitiką. To przekłada się na różnice w polityce wobec Chin.
Wydaje się, że partie Zielonych bliższe zarówno geograficznemu, jak i politycznemu centrum Europy, mają bardziej realistyczne podejście do tego zagadnienia, kładąc nacisk na bezpieczeństwo. Dla partii z Europy Środkowo-Wschodniej jest to prawdopodobnie związane z ich bliższym doświadczeniem historycznym z Rosją i trwającymi zagrożeniami ze strony Moskwy.
W ostatnich latach wpływ Chin na bezpieczeństwo Europy stał się bardziej odczuwalny. Pekin utrzymuje oficjalną neutralność wobec wojny na Ukrainie, ale zwiększył wsparcie dla wojny Rosji mimo zachodnich sankcji. Pekin nadal dostarcza duże ilości technologii podwójnego użytku (towarów, oprogramowania lub materiałów mających zarówno cywilne, jak i wojskowe zastosowania), które są kluczowe dla militarno-przemysłowej bazy Rosji. Dalsze przykłady transnarodowa represja i operacje szpiegowskie uczyniły Pekin realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa.
Zielone partie dostrzegają to i reagują. Członkini czeskiego Zielonego posła Gabriela Svárovská podkreśla, że połączenie „praw człowieka, wartości, bezpieczeństwa i konkurencyjności” to to, co wyróżnia politykę Chin jej partii. Fińska Vihreät 2025 Program polityki zagranicznej i bezpieczeństwa wspomina Chiny osiem razy, zwracając uwagę na ich interesy na Arktyce, rosnący wpływ w Azji Centralnej i zagrożenia dla Tajwanu.
Rządzenie czy opór
Wciąż jednak wiele europejskich partii Zielonych nie ma jasno określonej polityki wobec Chin.
Brytyjscy Zieloni, którzy odnieśli historyczne sukcesy wyborcze pod przewodnictwem Zacca Polanskiego, jak dotąd niewiele myśleli o swojej polityce wobec Chin poza kwestiami praw człowieka. Ich dokładka polityki zagranicznej na 2024 rok nie wspomina o Chinach. Jednak chińskie działania wywiadowcze na terytorium Wielkiej Brytanii – w tym zagrożenia szpiegostwa, szpiegostwa i tajnych operacji policyjnych, a także cyberataków coraz częściej wychodziły na jaw za czasów rządu byłego premiera Keira Starmera. Gdy ten próbował zresetować relacje dyplomatyczne z Chinami, wydaje się, że Zieloni zmarnowali okazję.
Podobnie jest z duńską Socjaldemokratyczną Partią Ludową (Green Left1), która od czerwca 2026 roku jest częścią koalicji rządowej. Chociaż krytykowała udział poprzedniego rządu w relacjach z Chinami w 2021 roku i później wyrażała krytykę wobec wsparcia Chin dla Rosji, to w ostatnich latach była raczej cicha. Dania jest postrzegana jako jedno z bardziej przychylnych Chinom państw w UE i podpisała w 2023 roku strategiczne partnerstwo klimatyczne z Pekinem. Czekamy, jak Zieloni poradzą sobie z zależnościami od Chin, gdy obejmą władzę. (Skontaktowaliśmy się zarówno z duńskimi, jak i brytyjskimi Zielonymi, aby rozwinąć ich stanowiska wobec Chin, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi.)
Z kolei węgierska partia Zielonych LMP kiedyś była dość głośna w kwestii relacji kraju z Chinami, ponieważ Viktor Orbán uczynił Budapeszt najbliższym sojusznikiem Pekinu w UE, a także głównym beneficjentem chińskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Wiele projektów związanych z Chińską Inicjatywą Pasa i Szlaku, w tym w krytycznej infrastrukturze, Orbánowa Węgry otwarcie sprzeciwiało się europejskiej „strategii odrywania się”, mającej na celu zmniejszenie krytycznych słabości i zależności. Nie tylko był on krytyczny wobec cł na chińskie EV jako „ekonomicznej zimnej wojny”, ale także je osłabiał, zapraszając chińskie giganty przemysłowe do zakładania fabryk baterii EV w kraju.
Przed rozwiązaniem partii po niezdaniu progu wyborczego w wyborach lokalnych 2024 roku, LMP oskarżała rząd Fidesz Orbána o to, że „oferuje Węgry na tacy chińskim inwestorom”, zagrażając „naturalnym zasobom kraju, skarbom środowiskowym i kurczącej się sile roboczej”, i wyrażała obawy, że CEE stanie się „ogrodem przemysłowym i wysypiskiem dla krajów zachodnich i Chin”.
Sprzeciw wobec polityki Chin rządu był kluczowy dla Serbskiej Zielono-Lewej Froncie (Zeleno-levi Front), powstałej z protestów antykorupcyjnych i utworzonej w obecnej formie podczas protestów w Serbii w 2023 roku. „Jako partia opozycyjna, nie próbujemy krytykować Chin tak bardzo, jak próbujemy krytykować powiązania naszego reżimu z Chinami,” mówi sekretarz międzynarodowy partii, Marko Vujačić.
W kontekście serbskim krytyka Chin ze strony Zielonych nie wynika z nierównowagi handlowej, lecz głównie z negatywnego wpływu na środowisko chińskich inwestycji w wydobycie miedzi i złota oraz wyzyskujących warunków pracy w chińskich fabrykach.
„Chociaż partia nie ma jasno określonej konstruktywnej polityki wobec Chin, to wyraża wyraźną ostrożność wobec nich,” dodaje Vujačić, potwierdzając, że partia unika sojuszy i podziwu dla Komunistycznej Partii Chin, co często zdarza się w serbskich ruchach lewicowych. „Podczas gdy partie Zielonych w Serbii historycznie były kooptowane przez reżim, Zeleno-levi Front jest wyjątkiem,” mówi Petr Čermák, analityk Stowarzyszenia ds. Międzynarodowych Stosunków.
Nowe podejście
Była dominująca w Europie polityka wobec Chin, prowadzona przez zwolenników globalnego wolnego handlu, była „naiwna, depolityzowana i skupiona wyłącznie na zysku,” napisała Tondelier na swoim blogu. W miarę jak działalność i wpływ Chin w Europie budzą coraz więcej obaw politycznych, społecznych, środowiskowych i bezpieczeństwa, pojawia się nowe podejście, a partie Zielonych mogą wykorzystać tę okazję, by wyrazić odważniejszą politykę opartą na zasadach Zielonych.