Palestynskie książki tu nie pasują. O ograniczeniach wolności i podobach cenzury

Kapitál

W dyskusji na temat bojkotu i cenzury pojawiają się pytania, dlaczego niektóre tematy, takie jak literatura palestyńska, pozostają tabu. Co ujawnia odrzucenie książki i jakie są tego konsekwencje dla wolności słowa i wartości demokratycznych?

W kurzu, który powoli opada po burzliwej debacie na temat stanowisk zatrudnienia kina Edison i prezentacji książki Douglasa Murraya w Teatrze Arena, pojawia się wiele komentarzy w mediach liberalnych i konserwatywnych, które krytycznie oceniają te wydarzenia. I wywołują kolejne dyskusje na temat charakteru i granic bojkotu oraz cenzury. W ramach nich na portalach społecznościowych pojawiła się informacja, której warto się trochę przyjrzeć. 

Pisarka i poetka Veronika Dianišková w jednym wątku dyskusyjnym nakreśliła sytuację, którą przeżyła podczas przygotowań do wywiadu dla „Denník N”. W ramach rubryki Päť kníh została poproszona o wywiad. Gdy jednak do swoich czytelniczych propozycji zaproponowała dwie palestyńskie książki, zostały odrzucone, co ostatecznie doprowadziło do odwołania wywiadu. Dianišková opowiedziała mi cały proces.  

Nie, wolę (inną) książkę

„Zgodziłam się na wywiad i wymieniłam swoje pięć propozycji książkowych. Chciałam, aby mówiły o różnych aspektach społecznej i politycznej niesprawiedliwości, oraz o tym, jak odbijają się w życiach dzieci i młodzieży. Wśród nich był na przykład powieść Marka Torčíka Rozložená pamäť oraz dwie książki o palestyńskim doświadczeniu: powieść Nepatrný detail od Adanie Shibli i książka Jestli mám zemřít, ať je to příběh, która opowiada o rodzinnych historiach Palestyńczyków w Czechach,“ zaczyna swoje opowiadanie Dianišková. 

Na potrzeby: Nepatrný detail to powieść, która zdobyła na całym świecie wiele nagród, niedawno ukazała się również w czeskim i słowackim tłumaczeniu. Książka opowiada o młodej dziewczynie, która zostaje zgwałcona i zamordowana przez izraelskich żołnierzy. Zbiór tekstów Jestli mám zemřít, ať je to příběh również zdobył w 2024 roku nagrodę za najlepszą książkę dokumentalną roku na festiwalu Ji.Hlava. W obu przypadkach są to dzieła, które są istotne dla tematu – wpływu niesprawiedliwości na życie dzieci – który wybrała Dianišková. Na wywiad została również zaproszona, ponieważ sama jest opiekunką dwóch małych dzieci romskich. 

„Gdy jednak podałam swoje propozycje, zadzwoniła do mnie redaktorka i poinformowała, że te dwie książki o palestyńskim doświadczeniu nie mogą się tam znaleźć. Nie było problemu z pozostałymi. Nastąpiły kolejne trzy telefony, podczas których próbowała mnie przekonać, abym zmieniła swój wybór, tylko w wypadku zmiany można było zrealizować wywiad. Wielokrotnie odmawiałam, i w końcu wywiad się nie odbył. Na koniec jeszcze dodała, że mają własnych ekspertów od tego tematu,“ kończy Dianišková. 

Poprosiłem o reakcję także dziennikarkę Riu Gehrerovú, która obecnie prowadzi tę rubrykę w „Denník N”. „Do rubryki Päť kníh zapraszamy osoby, które zawodowo zajmują się określoną dziedziną lub mają osobiste doświadczenia związane z danym tematem. Prosimy je o polecenie książek z tej dziedziny, a następnie prowadzimy z nimi wywiad na temat i o książkach. Veroniku Dianiškovú skontaktowaliśmy na początku kwietnia jako osobę, która rozumie literaturę, ma dwójkę dzieci w opiekuństwie zastępczym i popiera ten temat, a także jako poetkę, która napisała kilka książek, w tym o ludziach bezdomnych,“ pisze Gehrerová. 

Wyjaśnia też, jakie miały być tematy wywiadu: „Rozmowa i wybór książek miały być skierowane na tematy społeczne i rodzinne. Zaproponowaliśmy Veronice Dianiškové, aby zamiast dwóch książek o palestyńskiej tematyce wybrała inne pozycje. Gdy nalegała na książki, ostatecznie uzgodniliśmy z redaktorką, że wywiad się nie odbędzie. W rubryce Päť kníh zwykle prosimy osoby zaproszone, aby dostosowały swój wybór tak, by lepiej pasował do wybranego tematu. Czasami po kilku telefonach czy e-mailach dochodzimy do wniosku, że tekst nie powstanie albo że lepiej zaprosić inną osobę. Palestyna w „Denník N” nie jest tematem zakazanym. Teksty o niej publikujemy na co dzień.“

Nepatrné detaily

Za odrzuceniem publikacji propozycji książkowych Dianiškové nie kryje się żadna zła konspiracja. Jak słusznie zauważa Gehrerová, na stronach „Denník N” pojawiają się również teksty autorów i autorek, którzy bronią praw palestyńskich i wskazują na zbrodnie wojenne, którym Palestyńczycy i Palestyńcy muszą stawiać czoła. Sam byłem respondentem w tej rubryce i jedna z książek, które polecałem w ramach tematu ojcostwa, była od palestyńskiego autora. 

Dlaczego więc Dianišková spotkała się z odmową? To, że jej propozycje książek nie pasują do tematu, trudno się broni. Jeśli spojrzycie na artykuły w tej rubryce, zobaczycie, że propozycje książek respondentów są czasami bardzo tematycznie ograniczone, innym razem znacznie bardziej swobodne. Uważam, że to od respondenta zależy, aby w wywiadzie „obronił” swój wybór, a my, czytelnicy, powinniśmy ocenić, na ile jest on istotny. Jednak Dianišková nie miała takiej możliwości, książki zostały odrzucone zanim zdążyła o nich porozmawiać. Znam twórczość Dianiškové i wierzę, że potrafiłaby o nich dyskutować erudycyjnie i umieścić je w kontekście głównego tematu wywiadu. 

Odrzucenie wspomnianych książek ostatecznie wynika z obaw, choć częściowo zrozumiałych, to jednak niepokojących. Obaw, że redaktorka nie byłaby na temat wystarczająco przygotowana, obaw, że rozgniewałaby część czytelników, obaw, że te tematy nie należą do tego typu rubryk. Gdyby jednak była wola, można by nad tym pracować – autorka wywiadu mogła skonsultować pytania z ekspertami, odpowiedzi respondentki przejść dokładną weryfikację faktów (co niektóre artykuły zasługiwałyby na to). Przy tym są to obawy, które w innym przypadku, wierzę, nie pojawiłyby się – odrzuciliby Dianiškovou, gdyby chodziło o ukraińską, irańską czy izraelską literaturę?

Dlaczego więc właśnie palestyńska literatura jest tematem, od którego wolą trzymać się niektórzy redaktorzy? Uważam, że to częściowo problem liberalnych elit intelektualnych – te albo milczą na temat sytuacji w Gazie, albo wypowiadają się bardzo sporadycznie, i zazwyczaj krytycznie wobec ludzi, którzy bronią praw palestyńskich. Palestyna staje się więc tematem, do którego wypowiada się tylko wybrana grupa ludzi, którzy czasami nawzajem reagują na teksty w spiralowym błędzie. Inni mogą odnieść wrażenie, że ich to nie dotyczy, że jest to zbyt skomplikowane, zbyt spolaryzowane (z wyjątkiem). Że do „lżejszych” gatunków dziennikarskich i rubryk nie pasuje coś takiego.

A rezultatem jest wykluczanie opinii i cenzura, nawet z dobrymi intencjami. Intencje i rozważania, które stały za odrzuceniem wyboru książek Dianiškové, mogą być częściowo zrozumiałe, ale ich skutkiem jest to, że literatura palestyńska, palestyńskie doświadczenie i w ostatecznym rozrachunku także autorka i jej życiowa historia nie mają miejsca. Są uciszani. Nie wiem, czy można to nazwać inaczej niż cenzurą.

Martin M. Šimečka na końcu swojego ostatniego tekstu, w którym krytykuje platformę Solidárna kultúra za anonimowość ich wypowiedzi i jej apel, nie waha się porównać do odmawiania drukowania gazet partii demokratycznych w 1948 roku, pisze, że tak kończy się demokracja i wolność. Poleciłbym autorowi i innym dziennikarzom, artystom i artystkom, którzy dziś w protescie zatrudnienia kina Edison i wezwaniu Otwartości Kultury widzą zagrożenie dla demokracji, aby czasami spojrzeli w własne szeregi. Zagrożeń dla wolności jest tam wystarczająco.