Restrukturyzacja ukraińskich sił zbrojnych? Co może się zmienić pod nowym dowódcą armii, Drapatyim
New Eastern Europe
Nowy szef sił zbrojnych Ukrainy, Mykhailo Drapatyi, stoi przed szeregiem wyzwań w swoich wysiłkach na rzecz reformy. Podczas gdy wewnętrzne struktury sił zbrojnych wymagają większej autonomii, armia nadal musi wspólnie kierować odpowiedzią kraju na trwającą rosyjską agresję.
W maju 2014 roku ukraiński bojowy wóz piechoty ruszył w kierunku barykady w Mariupolu. „Przyspiesz!” rozkazał dowódca batalionu Mykhailo Drapatyi kierowcy, a pojazd przejechał przez barykadę. Ten epizod jest często cytowany jako ilustracja determinacji nowego dowódcy Ukraińskich Sił Zbrojnych. Po dwunastu latach Drapatyi nie potrafi rozwiązać instytucjonalnych problemów armii, jakby to była po prostu kolejna barykada.
Jego głównym zadaniem jest poprawa kultury przywództwa, delegowania zadań i odpowiedzialności w siłach zbrojnych. Reformy dotyczące mobilizacji rekrutów, procesów zakupowych i generowania zdolności bojowych muszą być wdrożone we współpracy z ministerstwem obrony i prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Mykhailo Drapatyi może zreformować mentalność wojskową, ale nie fundamentalne struktury społeczne, które ją ograniczają. To mianowanie może zadowolić krytyków w tych obszarach, gdzie ma on władzę, ale nie dotyka politycznej gospodarki obrony narodowej, gdzie leży większość problemów.
Wojna, którą dziedziczy Drapatyi
Na Ukrainie i wśród jej partnerów istnieje pokusa, by postrzegać mianowanie Mykhailo Drapatyego jako przełom w erze byłego Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy, Oleksandra Syrskyja, która charakteryzowała się stłumioną inicjatywą i awansami opartymi na lojalności. Jednakże, szef armii nie może kształtować wojny, którą dziedziczy, według własnej wizji. Drapatyi stanie w obliczu tych samych braków kadrowych, tej samej zależności od dostaw z Zachodu i tej samej rosyjskiej przewagi pod względem siły wojsk i siły ognia. Każdy ukraiński dowódca musi przede wszystkim trzymać front, jednocześnie atakując rosyjskie cele poza linią kontaktu.
Pierwsze miesiące prawdopodobnie będą więc naznaczone kontynuacją, a nie zmianami. Pod rządami byłego ministra obrony Mykhailo Fedorova, uderzenia dronów średniego zasięgu ewoluowały w coś przypominającego powietrzną interwencję na polu walki: ataki na drogi, magazyny, stanowiska dowodzenia, pozycje obrony powietrznej i rezerwy, mające na celu izolację rosyjskich sił głęboko w ich głębi operacyjnej. Bez przewagi powietrznej i niezdolna do osiągnięcia przełomu na lądzie pod stałym nadzorem satelitów rosyjskich, Ukraina przeszła na użycie dużej liczby stosunkowo tanich dronów. Teraz wykonują one zadania bojowe, które zwykle realizowałyby siły zachodnie za pomocą samolotów i precyzyjnych pocisków kierowanych.
Metoda Kijowa wykorzystuje słabość w architekturze rosyjskiej obrony powietrznej. Systemy przeciwlotnicze Rosji, które same w sobie są potężne, zostały głównie zaprojektowane do zwalczania ograniczonej liczby drogich samolotów i pocisków, a nie do zatrzymania stałego strumienia rozproszonych i tanich dronów, które polują na wszystkie poruszające się cele w pobliżu linii frontu. Dla Drapaty’ego, podobnie jak dla jego poprzednika, jest to kluczowa strategia obrony Ukrainy i osiągania znaczących sukcesów operacyjnych bez konieczności przełomu na lądzie.
Czy Sztab Generalny Ukrainy może się uczyć?
O ile ta strategia operacyjna pozostanie dominująca, najbardziej znaczące zmiany pod kierownictwem Drapaty’ego będą prawdopodobnie dotyczyć sposobu podejmowania decyzji. Dowódcy brygad, którzy wcześniej służyli pod Drapaty’ym, powiedzieli Robowi Lee z Instytutu Badań nad Polityką Zagraniczną, że nowy dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy pytał ich, jakiego wsparcia potrzebują, i słuchał ich oceny sytuacji w ich sektorach. To brzmi jak kompetentne przywództwo.
Jednak ten styl zarządzania wymaga, między innymi, aby podwładni mogli – i byli w stanie – mówić całą prawdę. Jeśli sztab karze złe wieści, armie operują na podstawie zniekształconych informacji. Drapatyi musi nagradzać prawdomówne raporty i tworzyć środowisko, w którym dowódcy mogą bezpiecznie zgłaszać problemy swoich jednostek.
Oczekuje się również, że Drapatyi ograniczy mikrozarządzanie Sztabu Generalnego i przyzna dowódcom korpusów i brygad większą autonomię. Mógłby także przemyśleć system awansów i nagradzać oficerów, którzy utrzymują swoje jednostki w dobrym stanie i rozwiązują problemy, zamiast promować tych, którzy unikają sprzeczek z przełożonymi. Żadne z tych działań samo w sobie nie gwarantuje lepszego podejmowania decyzji, ale zwiększa szanse armii na wykrycie błędów i wyzwań, zanim zamienią się w operacyjne porażki.
Technologia to druga dziedzina, w której rozwój wymaga uważnej obserwacji. Drapatyi publicznie poparł reformy Fedorova i podkreślił „Linię Dronów” – program, który koncentruje wyspecjalizowane jednostki dronów i zasoby na priorytetowych sektorach frontu – jako przykład, jak decyzja rządu może szybko zmienić sytuację na linii frontu. Przyznał również, że wiele cennych inicjatyw odnosi sukces „pomimo systemu”, a nie dlatego, że stary system potrafił je zintegrować.
Fedorov przyspieszył innowacje na polu walki, zastępując zamknięte sieci zakupowe konkurencyjnymi przetargami. Ten model przyniósł rezultaty, ale także stworzył silnych przeciwników w wojskowo-przemysłowym establishmentcie. Publiczne wsparcie Drapaty’ego sygnalizuje, że będzie bronił tego podejścia przed oporem instytucjonalnym – nie tylko samych innowacji technologicznych, ale także reform zakupów, które je umożliwiły.
Jako szef armii, będzie lepiej mógł powiązać innowacje rozwijane w poszczególnych jednostkach z planowaniem operacyjnym na całym froncie. Roboty lądowe i ciężkie drony mogą transportować zaopatrzenie przez obszary, gdzie użycie pojazdu lub grupy żołnierzy stało się nieproporcjonalnie niebezpieczne.
Ogólny cel jest jasny: poświęcić drony i roboty zamiast żołnierzy. To redefiniuje pojęcie „wyniszczenia”. Ukraina nie może wygrać rywalizacji z Rosją pod względem liczby żołnierzy, ale może absorbować straty, korzystając z opłacalnych, rozproszonych systemów.
Reformy pod czujnym okiem prezydenta
Jednak reformy nie będą miały miejsca w próżni politycznej. Pod względem politycznym, Drapatyi może mieć trudniejsze zadanie niż Syrskyi. Wzbił się na stanowisko szefa armii dzięki niedawnym protestom z „kartonowych plakatów” . To może spowodować, że część środowiska wojskowego i politycznego będzie go postrzegać jako figurę narzuconą przez ulice. W rzeczywistości jest to oficer zawodowy, służący od ponad dwudziestu lat, a nie outsider.
Jego popularność jest jednak słabością. Doświadczenie Valerija Zalushnego pokazało, jak szybko podziwiany dowódca może stać się politycznym balastem, jeśli jego popularność przekroczy poziom akceptowalny dla prezydenta. Mniej popularny Syrskyi miał silniejszą ochronę prezydenta, ale był ograniczany przez sceptycyzm opinii publicznej. Drapatyi, z drugiej strony, zaczyna z wysokimi oczekiwaniami społecznymi, ale ta popularność może stać się problemem, jeśli będzie nadal rosnąć.
Okoliczności jego mianowania pogłębiają tę wrażliwość. Drapatyi nie został wybrany w ramach zwykłej procedury na następcę Syrky’ego, lecz w celu złagodzenia reakcji po odwołaniu Fedorova. Jak twierdzi Chatham House, jego mianowanie było szeroko interpretowane jako sposób na utrzymanie orientacji „technologicznej” związanej z byłym ministrem. Daje to Drapaty’emu nietypowy mandat początkowy, ale także ogranicza jego margines błędu. Każde opóźnienie w integracji dronów, reformie procedur zakupowych czy reorganizacji ochrony żołnierzy może być postrzegane jako utrwalenie starego systemu.
Pierwszym sygnałem sukcesu Drapaty’ego prawdopodobnie nie będzie widoczny na mapie. Będzie to widoczne w tym, czy sztaby korpusów otrzymają realną władzę; czy dowódcy będą mogli zgłaszać, że misja jest nierealna bez ryzyka utraty kariery; oraz czy awanse i zwolnienia będą odzwierciedlać wysoką wydajność, a nie bliskość do kierownictwa armii. Innym wskaźnikiem będzie gotowość bojowa i funkcjonowanie sił zbrojnych: bardziej przewidywalne rotacje, lepsze przygotowanie następników i mniejsza liczba żołnierzy wysyłanych na zadania, które mogą wykonać drony lub roboty lądowe.
Postęp w tych obszarach zależy także od powodzenia trwającej reformy mobilizacyjnej. Jeśli te wskaźniki będą się rozwijać pozytywnie, mianowanie Drapaty’ego może oznaczać prawdziwy przełom w sposobie, w jaki Ukraina walczy. Jeśli nie, będzie on dziedziczył nie tylko armię Syrky’ego, ale ostatecznie także winę za system, który go wybrał do reformy.
Co dalej?
Operacyjne usprawnienia Drapaty’ego mogą zmniejszyć straty poprzez lepszą koordynację. Informacje mogą być przekazywane szczerzej w górę łańcucha dowodzenia, a młodzi oficerowie mogą być bardziej rygorystycznie awansowani na podstawie wyników. To także wywiera presję na Zełenskiego, by zajął się wysoką rotacją w Ministerstwie Obrony.
Nawet jeśli Drapatyi poprawi operacje, może napotkać ścianę, jeśli procedury mobilizacyjne i zakupowe nie zostaną wystarczająco zmienione. Może być krytykowany za „niewystarczające reformy”, podczas gdy Zełenski skonsoliduje władzę w ministerstwie obrony pod kontrolą prezydenta. Jeśli tak się stanie, reorganizacja przeniesie odpowiedzialność, ale nie przekazuje władzy. Ukraina zmieniła swojego dowódcę, ale nie system, który został mu powołany do reformy.
Dr Lesia Bidochko jest stypendystką ds. polityki w Europejskim Instytucie Polityki w Kijowie (EPIK), który niedawno został założony na Ukrainie przez Szwedzki Instytut Spraw Międzynarodowych (UI) poprzez Sztokholmskie Centrum Studiów Europy Wschodniej (SCEEUS). EPIK jest wspólnie finansowany przez Unię Europejską i Szwedzką Agencję Rozwoju Międzynarodowego (Sida). Niniejszy artykuł opiera się na niedawnym komentarzu EPIK.