Czyjś dron
New Eastern Europe
Rumunia znajduje się na morzu coraz bardziej zatłoczonym przez wymienne bezzałogowe systemy zarówno z jednej, jak i z drugiej strony wojny. Te, które wpadają do rumuńskich wód, często robią to, ponieważ coś już poszło nie tak: nawigacja zawiodła, komunikacja została utracona, wojna elektroniczna zakłóciła kontrolę, lub pierwotna misja zakończyła się bez uczynienia broni nieszkodliwą. Z nieoznakowanym dronem, fizyczne zagrożenie może być oczywiste, podczas gdy odpowiedzialność pozostaje kwestią sporną. Ta niejasność i czas potrzebny na rozwiązanie mogą być politycznie użyteczne.
20 sierpnia o godzinie 06:28 rano statek handlowy zgłosił mały obiekt dryfujący w obrębie wyłącznej strefy ekonomicznej Rumunii, 80 morskich mil na wschód od Konstancy, kilka setek metrów od pracy na platformie Neptun Alpha, gdzie zatrudnionych było kilkaset osób. Ministerstwo obrony utworzyło komórkę dowodzenia. Kontrola operacyjna została przekazana od NATO do rumuńskich władz krajowych, skonsultowano się z prezydentem, a dwa F-16 wyszły z autoryzacją do strzału. Jeden trafił obiekt swoim działem. Zespół do zadań morskich zakończył operację. Dron przewoził ładunek wybuchowy.
Minister obrony Radu Miruță później powiedział, że Rumunia skorzystała z niedawno otwartego kanału bezpośredniego z Kijowem, aby zapytać, czy dron był ukraiński. Odpowiedź była oficjalna i negatywna.
Nie opublikowano później żadnych porównywalnych dowodów na jego rzeczywiste pochodzenie. Nie podano numerów seryjnych, zdjęć komponentów, ani analiz ładunku. Prezydent Rumunii Nicușor Dan nazwał tego popołudnia Federację Rosyjską. Ursula von der Leyen opisała szerszy wzorzec jako hybrydową wojnę.
Rumunijskie służby potrafią zidentyfikować te maszyny, gdy odzyskają ich wystarczającą ilość. 11 sierpnia nurkowie zniszczyli dwa drony dryfujące w tych samych wodach, a następnego dnia wiceadmirał Mihai Panait, szef sztabu morskiego, zidentyfikował je jako drony Gerbera produkcji rosyjskiej. Zauważył też, że z basenu Morza Czarnego usunięto już 159 min morskich. 16 sierpnia zespół do zadań morskich odzyskał skrzydło drona 83 morskie mile od brzegu. Trzy godziny przed zgłoszeniem statku handlowego 20 sierpnia, kolejny dron przekroczył rumuńską przestrzeń powietrzną na wschód od Galați.
Powód, dla którego Bukareszt teraz pyta Kijów najpierw, sięga incydentu z czerwca.
5 czerwca ukraiński dron morski Sargan-3000 dryfował do nabrzeża 78 portu w Konstancy i sam się detonował. Trzy kolejne wybuchły na morzu. Ponad tysiąc turystów ewakuowano z plaż, a prokuratorzy wszczęli postępowanie karne. Kijów stracił kontakt z czterema maszynami następnego popołudnia w pobliżu Sewastopola, około 250 kilometrów stąd. Poinformował stronę rumuńską o 09:54, czyli 34 minuty przed wybuchem. Bukareszt wysłał wtedy 14 pytań pisemnych i otrzymał odpowiedzi 3 lipca.
Rumunia musi teraz działać w morzu pełnym wybuchowych bezzałogowych systemów z obu stron. Maszyny docierające do rumuńskich wód często przybywają, bo coś już poszło nie tak: zawiodła nawigacja, utracono łączność, zakłóciła ją wojna elektroniczna, albo pierwotna misja zakończyła się, zanim broń stała się bezpieczna.
Polska napotkała podobny problem w listopadzie 2022 roku, gdy rakieta zabiła dwie osoby w Przewodowie. Przez większość pierwszego dnia Europa zakładała, że jest to rosyjskie. Okazało się, że pochodzi z ukraińskiej obrony powietrznej.
Wybrzeże Rumunii zaczyna doświadczać tej niepewności jako powtarzającego się stanu rzeczy.
Gdyby obiekt kilka setek metrów od Neptun Alpha był rosyjską korwetą, żadny rząd europejski nie potrzebowałby godzin, by zdecydować, jak opisać to zdarzenie. Ilość ładunku wybuchowego i odległość od platformy mogłyby być identyczne. Różnica byłaby w fladze, załodze, łańcuchu dowodzenia i numerze kadłuba.
Przy dronie bez oznaczeń, fizyczne zagrożenie może być jasne, podczas gdy odpowiedzialność pozostaje sporna. To opóźnienie jest politycznie użyteczne.
Gdy Rumunia wezwała 27 lipca rosyjskiego ambasadora Vladimira Lipaeva i pokazała mu fragmenty wcześniejszych dronów, ambasada poinformowała rosyjską redakcję Izvestia, że pokazano jej kawałki polistyrenu. Przedstawiła zestrzelenia jako ćwiczenia sceniczne przeciwko celom szkoleniowym, rzekomo mające uzasadnić rozbudowę armii w kraju borykającym się z trudnościami gospodarczymi.
Partia skrajnej prawicy, AUR, wykorzystuje tę samą niepewność wewnątrz Rumunii. Partia zagłosowała przeciw ustawie na rok 2025, pozwalającej armii na zestrzeliwanie dronów, zaskarżyła ją do Trybunału Konstytucyjnego i krytykuje alokację 16,68 miliarda euro z programu UE SAFE. Po zniszczeniu czterech dronów w ciągu czterech dni w lipcu, George Simion, założyciel AUR, powiedział, że takie maszyny pochodzą z jednej i z drugiej strony. Incydent z czerwca daje mu realny przykład.
Wieczorem 20 sierpnia, emerytowany generał Virgil Bălăceanu powiedział Digi24, że morski dron był zbyt mały i zbyt wolny, by spowodować poważne szkody na platformie o masie 16 500 ton, że zdeterminowany napastnik miałby dostęp do innych środków i że Rumunia nie powinna wykluczać operacji fałszywej flagi. Wymienił Neptun Deep i port Giurgiulești jako dwa szczególnie narażone obiekty. Jeden znajduje się w wyłącznej strefie ekonomicznej Rumunii. Drugi, zakupiony przez Rumunię w tym roku, jest na terytorium Mołdawii.
Jednocześnie rumuńska strona internetowa zidentyfikowała drona jako ukraińskiego Sea Baby obsługiwanego przez SBU, a części analizy wizualnej przypisała Gemini, ChatGPT i Grok.
W ciągu jednego cyklu informacyjnego pochodzenie wybuchowego obiektu w pobliżu strategicznej infrastruktury stało się konkurencją między oświadczeniami rządów, zaprzeczeniem Rosji, podejrzeniami opozycji, spekulacjami wojskowymi i identyfikacją wspomaganą przez chatbota AI.
Własne dochodzenie rumuńskie nadal brakowało. To tutaj przypisanie staje się częścią obrony.
Odzyskana elektronika, systemy napędowe, znaki produkcyjne, sprzęt nawigacyjny, skład chemiczny ładunku wybuchowego i odtworzone trasy powinny być publikowane, gdy tylko pozwala na to bezpieczeństwo operacyjne. Niektóre ustalenia pozostaną niekompletne. To jest w porządku. Niejasny raport techniczny jest nadal bardziej przydatny niż pusta przestrzeń, w której każdy aktor polityczny może tworzyć własną pewność.
Pozycja prawna na morzu dodaje kolejnej warstwy.
Artykuł 60 Konwencji ONZ o prawie morza daje państwu wybrzeża wyłączną jurysdykcję nad instalacjami w swojej wyłącznej strefie ekonomicznej i pozwala na wyznaczenie stref bezpieczeństwa do 500 metrów wokół nich. Dron został znaleziony w odległości kilku setek metrów od Neptun Alpha.
Traktat Północnoatlantycki został opracowany dla innego rodzaju geografii. Artykuł 6 określa zakres odpowiedzialności Sojuszu poprzez terytorium sojusznicze oraz statki i samoloty stron. Stała instalacja na szelfie kontynentalnym nie pasuje łatwo do tego języka.
Ustawodawstwo Rumunii na rok 2025 zostało napisane dla statków wchodzących na terytorium kraju. Nie przewiduje ono równoważnego ramienia dla bezzałogowych jednostek pływających operujących w strefie ekonomicznej. Odpowiedzialność za instalacje offshore dzieli Straż Przybrzeżna pod nadzorem ministerstwa spraw wewnętrznych, ministerstwo obrony i firma operacyjna. Żadne z ciał nie ma uprawnienia do koordynacji innych. To wyjaśnia, dlaczego jeden dryfujący kadłub wymagał decyzji, która dotarła aż do głowy państwa.
Maszyneria polityczna odpowiedzialna za podejmowanie tych decyzji jest sama pod presją. Minister obrony Radu Miruță pozostaje na stanowisku, mimo że rząd został odwołany przez parlament 5 maja, gdy przeszła wspólna wotum nieufności złożona przez Socjaldemokratów i AUR, uzyskując 281 głosów. Rumunia spędziła już ponad sto dni bez rządu pełniącego pełne kompetencje, co jest najdłuższym takim okresem od 1989 roku. Siedmiu tymczasowych ministrów pozostaje na stanowiskach znacznie dłużej niż 45 dni, które zwykle przewiduje konstytucja, a nowy premier jeszcze nie został powołany.
Wszystko to dzieje się, podczas gdy Neptun Deep zmierza ku produkcji.
OMV Petrom i Romgaz inwestują około czterech miliardów euro w pole, które zawiera około 100 miliardów metrów sześciennych gazu. Produkcja ma rozpocząć się w 2027 roku na poziomie około ośmiu miliardów metrów sześciennych rocznie, co uczyni Rumunię największym producentem gazu w Unii Europejskiej. Harmonogram bezpieczeństwa jest znacznie mniej uspokajający.
Kontrakt na korwetę o wartości 1,2 miliarda euro z Naval Group upadł. Stocznia Damen Mangalia zbankrutowała. Najnowszy znaczący kadłub Rumunii to używana turecka patrolowa jednostka klasy Hisar zakupiona za 223 miliony euro, z kolejnymi 42 milionami potrzebnymi na jej odpowiednie uzbrojenie.
Pierwszy gaz zbliża się szybciej niż nowoczesny system bezpieczeństwa offshore. Niektóre brakujące elementy są administracyjne i tanie.
Rumunia może zadeklarować strefę bezpieczeństwa wokół Neptun Alpha, którą już pozwala prawo międzynarodowe, i publicznie określić, co może się w niej znaleźć. Może publikować wyniki techniczne każdego odzyskanego obiektu, w tym niepełne ustalenia, aż do momentu, gdy zaprzeczenie stanie się trudniejsze do utrzymania. Kanał z Kijowem można sformalizować i powiązać z obowiązkiem natychmiastowego powiadomienia o utracie broni. Ostrzeżenie 34 minuty przed detonacją jest przydatne, ale nie jest poważnym systemem wczesnego ostrzegania.
Rumunia potrzebuje także morskiego odpowiednika swojej ustawy o dronach z 2025 roku, z uprawnieniami do zaangażowania delegowanymi poniżej poziomu prezydenta i jednym organem wyraźnie odpowiedzialnym za instalacje offshore. Morski Węzeł Bezpieczeństwa Morza Czarnego, który Rumunia i Bułgaria zaprojektowały dla Konstancy i Warny, powinien być oceniany częściowo przez to, jak szybko może ustalić i opublikować pochodzenie obiektów odzyskanych na morzu.
Rumunia skutecznie poradziła sobie z bezpośrednim zagrożeniem 20 sierpnia. Obiekt został zgłoszony, wysłano samoloty, cel został trafiony, a materiały wybuchowe zniszczono. Nikt pracujący w pobliżu Neptun Alpha nie ucierpiał. To, co pozostaje narażone, to czas między strzałem a poznaniem prawdy.
Dla kraju, którego najważniejszy nowy zasób energetyczny znajduje się w wodach pełnych broni sąsiedniej wojny, ten czas staje się własnym problemem bezpieczeństwa.
Avraham Shmulevich jest izraelskim politologiem, historykiem i dziennikarzem specjalizującym się w Kaukazie, przestrzeni postsowieckiej, Rosji i bezpieczeństwie regionalnym.