Laseroterapia jest ekologiczną alternatywą dla antybiotyków i wysokich rachunków u weterynarza, według Jacoba Bondesa.

Økologisk Nu

De wypasające krowy wokół St. Gaasdal w Skjern wyglądają jak wszystkie inne ekologiczne krowy: świeża trawa, wolność i otwarte niebo. Ale 700 krów mlecznych na farmie ma coś wyjątkowego wspólnego: żadna z nich nigdy nie była leczona antybiotykami. Jeśli coś im dolega, stosuje się alternatywne metody – przede wszystkim mobilny laser, który w tym dniu nosi gospodarz Thor Christensen w małym plastikowym pojemniku do obory. Teraz krowa 9411 ma otrzymać profilaktyczne leczenie, ponieważ ma zbyt wysokie poziomy komórek w prawej gruczole przednim – co potencjalnie może się rozwinąć w zapalenie wymienia. „Zaczynam od wydojenia jej. A potem dostanie leczenie na osiem minut,” wyjaśnia Thor Christensen, podczas gdy wpisuje odpowiednie wartości na przenośny wyświetlacz. Po ręcznym wydojeniu gruczołu, głowica lasera z czerwonym światłem jest podnoszona do wymienia. Stado bez antybiotyków St. Gaasdal jest częścią 21 stada wolnych od antybiotyków w Thise Mejeri. To wymaga od farmy możliwości leczenia zwierząt innymi metodami, a laser stał się główną z nich. Małe, poręczne urządzenie dodatkowo obniżyło koszty wizyt weterynarza. „Śmiem powiedzieć, że rachunki za weterynarza spadły o od jednej czwartej do jednej trzeciej,” ocenia Jacob Bonde, podczas gdy widzimy, jak gospodarz przenosi urządzenie, które przypomina prysznic ręczny z czerwonym światłem, nad wymieniem krowy. Jacob Bonde ocenia, że po leczeniu krowy czują się lepiej osiem razy na dziesięć – bez konieczności dalszego leczenia. „Uważam, że mamy z tym całkiem dobry sukces,” mówi. Laserowe leczenie zyskuje na popularności W Radzie ds. Ekologii Danii doradcy ds. bydła zauważają, że coraz więcej producentów mleka korzysta z laserowego leczenia – zazwyczaj w łagodnych przypadkach zapalenia wymienia. „Gospodarz zwykle leczy ją laserem przez trzy dni, a potem jest zdrowa i gotowa do produkcji – bez opóźnień związanych z koniecznością stosowania antybiotyków, które oczywiście powodowałyby straty produkcyjne dla gospodarza. I które mogą być używane tam, gdzie nie jest to konieczne,” wyjaśnia doradczyni ds. bydła Birgitte Kjemtrup Høyer z Rady ds. Ekologii Danii. Leczenie wymaga cierpliwości W dużych stadach leczenie może być czasochłonne, dlatego zwykle to cierpliwy pracownik wykonuje to zadanie, zauważa ona. „To nie jest coś, co można zrobić szybko – wtedy to nie działa. Ale jeśli masz odpowiedniego człowieka z odpowiednią cierpliwością, to działa,” zapewnia. U Jacoba Bonde zwykle to gospodarz Thor Christensen i dwaj młodsi pracownicy obsługują laser. Leczenie wymaga więcej cierpliwości, niż Jacob Bonde sam może wykazać, wyjaśnia z uśmiechem. „Musisz znaleźć człowieka, który uważa to za interesujące i zabawne. I który ma cierpliwość, by to robić. I cieszyć się małymi sukcesami, gdy uda się przywrócić krowę do zdrowia,” mówi. Nie narusza to dobrostanu zwierząt Dla niego ważne jest również, aby leczenie nie szkodziło dobrostanowi zwierząt. „Oczywiście, oceniamy to. Często też mamy weterynarza, który podaje środki przeciwbólowe. Potem próbujemy leczyć laserem, a jeśli się nie uda, musimy wezwać weterynarza. Ale nie uważam, żeby to szkodziło dobrostanowi zwierząt. Trzeba po prostu wiedzieć, kiedy jest to bezpieczne, a kiedy nie,” wyjaśnia. Doradca ds. bydła uważa również, że nie szkodzi to dobrostanowi zwierząt – i że wykwalifikowani rolnicy mogą bezpiecznie stosować laser. „Rolnicy są dość dobrzy w ocenie, czy ich zwierzęta są chore, a jeśli zwierzę ma gorączkę, oczywiście muszą wezwać weterynarza,” podkreśla Birgitte Kjemtrup Høyer. „Z laserem można leczyć zwierzę od razu. Nie trzeba go ukłuć, a stres związany z koniecznością odstawienia od innych i czekania jest mniejszy. Uważam, że dobrostan zwierząt się poprawia, gdy możemy go używać – ale to wymaga rozsądku,” stwierdza. Antybiotyki jako ostateczność Podczas gdy Thor Christensen siedzi obok krowy 9411 i co jakiś czas przesuwa światło lasera wokół wymienia, ona stoi całkowicie nieruchomo i wygląda na bardzo niewzruszoną. „Szybko się przekonują, że to nie jest nieprzyjemne – i że to dla nich naprawdę przyjemne uczucie,” mówi. Jeśli laserowe leczenie się nie powiedzie, weterynarz oczywiście sięga po leczenie farmakologiczne – również z użyciem antybiotyków, jeśli zajdzie taka potrzeba. Ale wtedy krowa nie może już dostarczać mleka do Thise Mejeri i zostaje wyłączona z produkcji. Na farmie laser jest używany głównie przeciwko zapaleniu wymienia, podczas gdy gdzie indziej także do leczenia np. ropni na kopytach. Birgitte Kjemtrup Høyer z Rady ds. Ekologii Danii zauważa, że metoda ta zyskuje na popularności – także poza ekologią. „Niektóre mleczarnie są bardziej zaawansowane w tym procesie niż inne. I może są też rzeźnie, które chciałyby podkreślić, że możemy produkować żywność bez antybiotyków. To może wspierać duński przemysł spożywczy: wybierając duńskie produkty zwierzęce w chłodziarkach, masz pewność, że użyto minimalnej ilości antybiotyków. Jestem pewna, że przyszłość jest w tym,” kończy. Artykuł został napisany w ramach projektu „Dobrostan zwierząt jako czynnik budujący markę ekologii” wspieranego przez Fundację dla Ekologicznego Rolnictwa.

De wypasające się krowy wokół St. Gaasdal koło Skjern wyglądają jak wszystkie inne ekologiczne krowy: świeża trawa, wolność i otwarte niebo.

Jednak 700 krów mlecznych na gospodarstwie ma coś wyjątkowego wspólnego: Żadna z nich nigdy nie była leczona antybiotykami.

Jeśli coś im dolega, stosuje się metody alternatywne – przede wszystkim mobilny laser, który dzisiaj pasterz Thor Christensen nosi w małym plastikowym pojemniku do obory.

Teraz krowa 9411 ma otrzymać profilaktyczne leczenie, ponieważ ma zbyt wysokie poziomy komórek somatycznych w prawej części wymienia – co potencjalnie może rozwinąć się w zapalenie wymienia.

„Zaczynam od dojenia jej. A potem dostanie leczenie na osiem minut,” wyjaśnia Thor Christensen, podczas gdy wpisuje odpowiednie wartości na przenośnym wyświetlaczu.

Po ręcznym dojeniu gruczołu, głowica lasera z czerwonym światłem jest podnoszona do wymienia.

Hodowle bez antybiotyków

St. Gaasdal jest częścią 21 hodowli bez antybiotyków w Thise Mejeri. To wymaga od gospodarstwa możliwości leczenia zwierząt innymi metodami, a laser stał się główną z nich.

Małe, poręczne urządzenie dodatkowo oszczędza koszty wizyt weterynarza.

„Chcę powiedzieć, że rachunki za weterynarza spadły o od jednej czwartej do jednej trzeciej,” ocenia Jacob Bonde, podczas gdy widzimy, jak pasterz przesuwa urządzenie, które przypomina ręczną prysznic z czerwonym światłem, po wymieniu krowy.

Jacob Bonde ocenia, że po leczeniu krowy czują się lepiej osiem razy na dziesięć – bez konieczności dalszego leczenia.

„Więc uważam, że mamy z tym całkiem niezły sukces,” mówi.

Laserowe leczenie zyskuje na popularności

W Danmarks Rådgivning for Økologi zauważają, że coraz więcej producentów mleka korzysta z laserowego leczenia – zazwyczaj w łagodnych przypadkach zapalenia wymienia.

„Gospodarz zwykle leczy ją laserem przez trzy dni, a potem jest zdrowa i gotowa do produkcji – bez opóźnień w produkcji spowodowanych koniecznością stosowania antybiotyków, które oczywiście powodowałyby straty dla gospodarza. I które mogą być użyte tam, gdzie nie jest to konieczne,” wyjaśnia doradczyni ds. bydła Birgitte Kjemtrup Høyer z Danmarks Rådgivning for Økologi.

Leczenie wymaga cierpliwości

W dużych hodowlach leczenie może być czasochłonne, dlatego zwykle to cierpliwy pracownik wykonuje tę pracę, jak słyszymy.

„To nie jest coś, co można zrobić szybko – wtedy nie zadziała. Ale jeśli masz odpowiedniego człowieka z odpowiednią cierpliwością, to działa,” zapewnia.

U Jacob Bonde to zwykle pasterz Thor Christensen i dwaj młodsi pracownicy obsługują laser. Leczenie wymaga bowiem więcej cierpliwości, niż Jacob Bonde sam potrafi wykazać, uśmiecha się.

„Musisz znaleźć kogoś, kto uważa, że to jest ciekawe i zabawne. I kto ma cierpliwość, by to robić. I cieszyć się z małych sukcesów, gdy uda się wyzdrowieć krowie,” mówi.

Nie narusza dobrostanu zwierząt

Dla niego ważne jest też, aby leczenie nie szkodziło dobrostanowi zwierząt.

„Oczywiście, oceniamy to. I często mamy weterynarza, który podaje środki przeciwbólowe. Potem próbujemy leczyć laserem, a jeśli się nie uda, musimy też wezwać weterynarza. Ale nie uważam, żeby to szkodziło dobrostanowi zwierząt. Trzeba po prostu wiedzieć, kiedy jest to bezpieczne, a kiedy nie,” wyjaśnia.

Ekspert od bydła uważa też, że nie szkodzi to dobrostanowi – i że wykwalifikowani rolnicy mogą bezpiecznie leczyć laserem.

„Rolnicy są dość dobrzy w ocenie, czy ich zwierzęta są chore, a jeśli zwierzę ma gorączkę, oczywiście muszą wezwać weterynarza,” podkreśla Birgitte Kjemtrup Høyer.

„Laserem można leczyć od razu. Nie trzeba go wkłuwać, a zwierzę nie musi być stresowane, gdy jest odseparowane od innych i czeka. Uważam, że dobrostan zwierząt się poprawia, gdy możemy go używać – ale to wymaga rozwagi,” dodaje.

Antybiotyki jako ostateczność

Gdy Thor Christensen siedzi obok krowy 9411 i co jakiś czas przesuwa światło lasera po wymieniu, ona stoi całkowicie nieruchomo i wygląda na bardzo niewzruszoną.

„Szybko się przekonują, że to nie jest nieprzyjemne – i że to dla nich naprawdę przyjemne uczucie,” mówi.

Jeśli laserowe leczenie zawiedzie, weterynarz oczywiście sięga po leczenie farmakologiczne – także antybiotyki, jeśli to konieczne. Ale wtedy krowa nie może już dostarczać mleka do Thise Mejeri i zostaje wyłączona z produkcji.

Na gospodarstwie laser jest używany niemal wyłącznie do leczenia zapalenia wymienia, podczas gdy gdzie indziej stosuje się go także na przykład w przypadku ropni na kopytach. W Danmarks Rådgivning for Økologi Birgitte Kjemtrup Høyer zauważa, że metoda ta zyskuje na popularności – także poza ekologią.

„Niektóre mleczarnie są w tym procesie bardziej zaawansowane niż inne. I może też są ubojnie, które chciałyby podkreślić, że możemy produkować żywność bez antybiotyków. To może pomóc w promowaniu duńskiej produkcji spożywczej: wybierając duńskie produkty zwierzęce w sklepie, masz pewność, że użyto minimalnej ilości antybiotyków. Jestem przekonana, że przyszłość jest w tym,”

Artykuł został napisany w ramach projektu „Dobrostan zwierząt jako czynnik budujący markę ekologii” wspieranego przez Fundację na rzecz Ekologicznego Rolnictwa.