Historia, która nadal jest pisana

New Eastern Europe
Historia, która nadal jest pisana

Kiedy opublikowaliśmy pierwszy numer "Nowej Europy Wschodniej", nie zaczynaliśmy od twierdzenia, że wiemy, czym jest Europa Wschodnia. Zamiast tego zaczęliśmy od pytania, co oznacza Europa Wschodnia – dla ludzi i społeczeństw w regionie, ale także dla tych, którzy często patrzyli na nią przez pryzmat przestarzałych stereotypów. Uważaliśmy, że naszym zadaniem jest zbadanie, co łączy tak różne kraje i społeczeństwa umieszczone pod tym geograficznym etykietą.

W 2026 roku ten magazyn obchodzi swoje 15-lecie wydawania. Nasze pierwsze wydanie, opublikowane w październiku 2011 roku, które teraz wydaje się jakby minęła cała wieczność, ogłosiło, że Nowa Europa Wschodnia została założona, aby przedstawić czytelnikom prowokujące teksty, dogłębne analizy i inspirujące raporty z krajów, które wtedy nazywaliśmy Europą Wschodnią. Byliśmy przekonani, że przed naszymi oczami rozwija się nowa opowieść o tym regionie i że wymaga ona uważnej obserwacji i komentarza. Podjęliśmy wyzwanie, aby dostarczyć je – naszym czytelnikom.

Gdy zaczynaliśmy dyskutować, jak powinna wyglądać nasza gazeta, co powinniśmy poruszać i do kogo zwracać się z tekstami, ogólny nastrój w naszym regionie był ostrożnym optymizmem. Z jednej strony, niektóre kraje, takie jak Polska, w której się znajdujemy, oferowały historię sukcesu. Po pomyślnym przejściu transformacji od komunizmu do demokracji i gospodarki rynkowej, Polska stała się członkiem zachodnich struktur bezpieczeństwa, politycznych i gospodarczych. Wraz z innymi krajami postsowieckimi dołączyła do NATO w 1999 roku i Unii Europejskiej w 2004 roku.

Jednakże, gdy zbieraliśmy pierwsze teksty do pierwszego numeru, Europa nie była wolna od wyzwań. Podczas gdy UE wciąż dochodziła do siebie po kryzysie eurozony w 2008 roku, nadal można było wyczuć podziały (także gospodarcze) między Zachodem a Wschodem. Autorzy pierwszego numeru analizowali te kwestie z różnych perspektyw i punktów widzenia. W tamtym czasie, pamięć o Pomarańczowej Rewolucji z 2004 roku i jej obietnicy przekształcenia Ukrainy w nowoczesne i demokratyczne państwo, a także uruchomienie programu Partnerstwa Wschodniego UE, były jeszcze żywe i inspirujące. Nie było całkowicie naiwne wierzyć, że integracja UE z Europą Wschodnią była kolejnym krokiem w rozwoju Europy. Jednak ta wizja nie była podzielana w Kremlu, gdzie mimo kadencji Dmitrija Miedwiediewa, formułowano politykę reintegracji byłych republik radzieckich. Zachód, niestety, odwracał wzrok od tych wydarzeń, zachwycony ideą resetu i zbliżenia poprzez handel.

Którą drogą na Wschód?

Gdy publikowaliśmy pierwszy numer Nowej Europy Wschodniej, nie zaczynaliśmy od twierdzenia, że wiemy, czym jest Europa Wschodnia. Zamiast tego, zaczęliśmy od pytania, co oznacza Europa Wschodnia – dla ludzi i społeczeństw w regionie, ale także dla tych, którzy często patrzyli na nią przez pryzmat przestarzałych stereotypów. Naszym pierwszym zadaniem było zbadanie, co łączy tak różne kraje i społeczeństwa, umieszczone pod tym geograficznym etykietą. Ważne było też pomyślenie, na ile „Europa Wschodnia” istnieje nie na mapie, lecz w politycznej wyobraźni tych, którzy patrzą na region z zewnątrz.

Zabawna anegdota z naszych początków dotyczyła spotkania naszych redaktorów z ówczesnym starszym redaktorem i korespondentem Centralnej i Wschodniej Europy dla The Economist, Edwardem Lucasem. Podczas spotkania z Lucasem w Londynie, z dumą wręczyliśmy mu nasze pierwsze wydanie, znając jego sympatię do regionu i bezpośrednie związki z naszym miastem, Krakowem. Jego reakcja po zobaczeniu okładki była bezpośrednia i prowokująca. „Nienawidzę tej nazwy,” powiedział szczerze. Oczywiście, byliśmy zaskoczeni. Lucas argumentował, że wyrażenie „Europa Wschodnia” jest przestarzałe, mylące i leniwym skrótem dla złożonego regionu. Twierdził, że etykieta ta nieprawidłowo sprowadza różnorodne narody do przestarzałych stereotypów zimnej wojny o zacofaniu i niestabilności politycznej. W wielu aspektach miał wtedy rację, a tym bardziej dziś. Nasza riposta może być widoczna tylko w kolejnych numerach. Zrozumieliśmy, że region jest różnorodny i oporny na łatwą kategoryzację. Jednak jednocześnie widzimy, że łączy go wspólna historia i doświadczenia, które nadal wpływają na jego rozwój polityczny i społeczny.

Impuls do uruchomienia Nowej Europy Wschodniej pochodził z wyłaniającej się polskiej perspektywy w tamtym czasie. Po raz pierwszy od wejścia do UE, Polska objęła prezydencję w Radzie Unii Europejskiej w 2011 roku. Podjęła strategiczną decyzję, aby skupić się głównie na nowym programie Partnerstwa Wschodniego, uruchomionym dwa lata wcześniej pod wspólnym przewodnictwem Szwecji i Polski.

Nasz wydawca, Jan Nowak-Jeziorański College of Eastern Europe, od 2008 roku wydawał polskie wydanie Nowej Europy Wschodniej, czasopisma mającego wpływać na polskie myślenie o sąsiadach na wschodzie. Pomysł na angielskie wydanie narodził się podczas spotkania ówczesnego przewodniczącego College’u, Jana Andrzeja Dąbrowskiego, z ówczesnym prezydentem Gdańska, Pawłem Adamowiczem (który później został zamordowany publicznie w 2019 roku), oraz Basilem Kerskim, ówczesnym dyrektorem Europejskiego Centrum Solidarności. Początkowo myślano o bezpośrednim tłumaczeniu polskiego wydania na angielski. Jednak gdy redaktorzy spotkali się na pierwszym zebraniu redakcyjnym, szybko doszli do wniosku, że polskie myślenie o regionie jest znacznie bardziej zniuansowane i wymaga mniej wyjaśnień niż to, co trzeba by zaoferować szerszej, globalnej publiczności. Jasne było też, że Nowa Europa Wschodnia nie będzie tylko relacjonować polityki wschodniej Polski, obejmującej kraje na wschód od Polski. Dyskusja, którą chcieliśmy kontynuować przez nasz magazyn, miała również skupiać się na szerszym rozumieniu Europy Środkowej i Wschodniej. W związku z tym podjęto decyzję o podziale polskiego wydania (Nowa Europa Wschodnia) i anglojęzycznego New Eastern Europe.

Okres przejściowy

Patrząc wstecz na nasze pierwsze pełne lata wydawania w 2012 i 2013 roku, wydaje się to teraz czymś w rodzaju przerwy – okresem między optymizmem związanym z transformacją po 1989 roku a przewrótami, które wkrótce miały zasadniczo przekształcić region. Wówczas oczywiście nie wiedzieliśmy, co nas czeka. Jednak wiele sygnałów ostrzegawczych było już obecnych i coraz częściej odzwierciedlało się na łamach Nowej Europy Wschodniej. Zauważyliśmy spadek rankingów wolności i demokracji w regionie i patrzyliśmy w przyszłość na wybory w Rosji, Białorusi, Ukrainie, Gruzji i Azerbejdżanie.

Rosja nieuchronnie zajmowała centralne miejsce w tych rozważaniach. Powrót Władimira Putina na prezydenturę w 2012 roku zbiegł się z największymi demonstracjami, jakie kraj widział od czasów upadku Związku Radzieckiego. Na początku pojawiały się głosy, że rosnąca klasa średnia miejska i pojawienie się nowego pokolenia politycznie zaangażowanych Rosjan mogą zacząć kwestionować system zbudowany podczas pierwszych dwóch kadencji Putina. Zainspirowani tymi opiniami, na początku 2013 roku bezpośrednio na okładce zadaliśmy pytanie: „Czy Rosja naprawdę może się zmienić?” Jednakże, co nas interesowało, to nie sam Putin, lecz trwałość systemu politycznego wokół niego i czy przebudzenie obywatelskie z lat 2011–12 było początkiem czegoś większego. W retrospektywie widzimy, że był to moment decydujący. Reżim przetrwał wyzwanie ze strony demokratycznie myślących członków rosyjskiego społeczeństwa. W kolejnych latach coraz częściej reagował na wszelkie wewnętrzne niepokoje poprzez represje, mobilizację ideologiczną i konfrontację z Zachodem.

Obserwując te i inne wydarzenia polityczne, coraz bardziej uświadamialiśmy sobie, że przemiany polityczne, które rozpoczęły się dwadzieścia lat wcześniej, nie musiały iść w jednym kierunku. Dziedzictwo radzieckie, spersonalizowane systemy władzy, patronat polityczny, a nawet szpiegostwo w stylu zimnej wojny, przetrwały do tego, co miało być nową europejską rzeczywistością. Na Ukrainie badaliśmy, jak Wiktor Janukowycz skoncentrował władzę, a na Białorusi monitorowaliśmy różne etapy drogi Łukaszenki do dyktatury. Nawet Węgry, od dawna uważane za jedną z historii sukcesu transformacji postkomunistycznej, pojawiały się na naszych łamach jako dowód, że demokratyczna konsolidacja nie może być brana za pewnik. Linie dzielące Europę, jak powiedział nam wtedy Timothy Garton Ash, stawały się „bardziej płynne i bardziej złożone”. W ten sposób nie przypominały niczego z okresu zimnej wojny, gdy Żelazna Kurtyna wyznaczała wyraźny podział między dwa przeciwstawne systemy.

Nasze rozumienie regionu nigdy nie ograniczało się do przestrzeni geopolitycznej między Rosją a UE. Na początku 2013 roku zwróciliśmy się więc ku Bałkanom Zachodnim. Opublikowaliśmy numer zatytułowany „Bolesna przeszłość, krucha przyszłość”, w którym skupiliśmy się na pytaniach o pamięć, tożsamość i przynależność w tej części Europy. Doświadczenia społeczeństw Bałkanów przypomniały nam, że przeszłość może nadal kształtować polityczne wybory teraźniejszości.

Do połowy 2013 roku jednak wiele pytań pojawiających się na naszych łamach o trajektorię Rosji, pozycję geopolityczną Ukrainy, demokratyczny regres, nierozwiązane historie i granice europejskiej transformacji zaczynało się zbiegać. W ciągu kilku miesięcy miało to dramatyczny przebieg. Ostatni numer tego roku koncentrował się na Partnerstwie Wschodnim przed szczytem w Wilnie i odzwierciedlał moment, gdy dalsza integracja europejska wciąż wydawała się możliwa. Carl Bildt, jeden z dwóch architektów Programu Partnerstwa Wschodniego, wyobrażał sobie Europę bez podziałów, podczas gdy Radosław Sikorski, jego drugi architekt, twierdził, że kraje objęte programem nie są tylko sąsiadami Europy, lecz jej „europejskimi sąsiadami”. Gdy ten numer trafił do druku, nie mogliśmy przewidzieć wydarzeń, które wywołało zbliżające się wówczas szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie.

Więcej niż rewolucja godności

Niepewność, z jaką zakończyliśmy 2013 rok, nie trwała długo. Decyzja Janukowycza o porzuceniu Umowy Stowarzyszeniowej na Ukrainie wywołała protesty, które przerodziły się w Euromajdan i późniejszą Rewolucję Godności. Nagle wiele pytań, które śledziliśmy od początku istnienia magazynu, złożyło się w tym niezwykłym momencie. Podczas najbardziej intensywnych tygodni rewolucji w styczniu i lutym 2014 roku, śledziliśmy wydarzenia na żywo w internecie, a nasze kolejne wydania drukowane próbowały zrozumieć Majdan z perspektywy politycznej, historycznej, kulturowej i społecznej, a co najważniejsze, poprzez głosy samej Ukrainy.

Jak przyznaliśmy w drugim numerze 2014 roku, wydarzenia działy się tak szybko, że niektóre artykuły ryzykowały stać się nieaktualne już w momencie, gdy wychodziły z drukarni. Naszym zadaniem nie było więc relacjonowanie tego, co się dzieje, lecz dostarczenie kontekstu niezbędnego do zrozumienia, dlaczego się to dzieje. Rewolucja Godności stała się także punktem zwrotnym dla Nowej Europy Wschodniej. Aneksja Krymu przez Rosję w marcu 2014 roku i wybuch wojny na Donbasie przekształciły to, co zaczęło się jako walka o przyszłość polityczną Ukrainy, w kryzys bezpieczeństwa europejskiego. Zapotrzebowanie na głębszą analizę regionu rosło. Pomimo braku odpowiedniego wzrostu finansowania, podjęliśmy decyzję, aby przekształcić nasz magazyn z kwartalnika na dwumiesięcznik. To był ambitny krok dla naszego małego zespołu, ale także odpowiedź na oczekiwania naszych czytelników, którzy szukali sposobów, by zrozumieć region, który w drugiej dekadzie XXI wieku przeszedł od marginesu polityki europejskiej do centrum międzynarodowej uwagi.

Przerwa z 2014 roku nie zakończyła się wraz z Majdanem czy aneksją Krymu. Ustanowiła nową rzeczywistość, z którą region musiał się pogodzić. W 2015 roku już pytaliśmy, czy państwa bałtyckie znów mogą znaleźć się na geopolitycznej granicy między Wschodem a Zachodem, ostrzegając jednocześnie, że agresja Rosji na Ukrainę nie może być już traktowana jako konflikt regionalny, lecz jako wyzwanie dla szerszego porządku europejskiego. Wojna na Donbasie, rosyjskie kampanie dezinformacyjne, a także trudne pytanie, czy pojednanie między Rosją a Ukrainą kiedykolwiek będzie możliwe, były wtedy poruszane na naszych łamach.

Gdy odczuwalny był już pierwszy szok po 2014 roku, nasza uwaga zaczęła się rozszerzać. Kryzys migracyjny w Europie, demokratyczny regres w kilku krajach, w tym w naszym regionie, oraz wzrost sił nie-liberalnych i populistycznych pokazały, że niestabilność nie ogranicza się tylko do Europy Wschodniej. W 2017 roku, gdy pytaliśmy, czy „świat odwraca się do góry nogami”, coraz trudniej było zakładać, że model liberalnej demokracji, ku któremu zmierzały transformacje po 1989 roku, jest nieunikniony lub nieodwracalny. To skłoniło nas do powrotu do jednego z pytań, od którego zaczynała się NEE: jakie jest znaczenie transformacji postkomunistycznej w byłych republikach radzieckich, które teraz są niezależnymi państwami?

W 2018 i 2019 roku pojawił się kolejny temat w postaci pokoleniowej zmiany, dostrzegalnej w różnych państwach. Pytanie, które zadawaliśmy, brzmiało, czy ta zmiana może prowadzić do nowych wydarzeń w sferze polityki? Przyglądaliśmy się młodym Rosjanom biorącym udział w protestach antykorupcyjnych prowadzonych przez Aleksieja Nawalnego, ale także analizowaliśmy czynniki wskazujące na trwałość coraz bardziej autorytarnego systemu Putina i instrumentalizację pamięci historycznej przez Kreml. Dziesiąta rocznica Partnerstwa Wschodniego była okazją do ponownego spojrzenia na niektóre z nadziei, które pojawiły się w naszej relacji wcześniej, i zadania pytania, na ile UE faktycznie udało się przekształcić swoje wschodnie sąsiedztwo. W 2019 roku zauważyliśmy też pojawienie się „nowych twarzy” w regionie. Wśród nich był Wołodymyr Zełenski, obecny prezydent Ukrainy, wybrany również w tym roku.

Skazane na wybuch

Rok 2020 przyniósł nam celowo prowokacyjne pytanie: czy region jest „skazany na wybuch”? – pytanie, które umieściliśmy bezpośrednio na okładce pierwszego numeru tego roku. Polaryzacja polityczna, populizm, konkurujące narracje i narastające napięcia między Rosją a Zachodem sugerowały, że nowa dekada przyniesie większą niestabilność. W ciągu kilku miesięcy COVID-19 zamknął granice i zakłócił funkcjonowanie społeczeństw, gospodarek, a nawet sieci dystrybucji, od których zależało nasze małe międzynarodowe czasopismo. W efekcie, nasz trzeci numer 2020 roku, poświęcony trwającej wojnie na Donbasie, nie mógł trafić na półki i do księgarń. Aby sprostać temu wyzwaniu, zaapelowaliśmy do naszych czytelników, by zamawiali magazyn bezpośrednio od nas. Ich reakcja, a także reakcja niektórych naszych partnerów, pozwoliła nam osiągnąć cel sprzedażowy tego numeru – małe, ale ważne świadectwo społeczności, która wokół NEE się rozwinęła.

Jesienią sama pandemia stała się tematem naszej analizy. Nasi autorzy przyjrzeli się różnym reakcjom na COVID-19 w Europie Wschodniej, a także temu, co kryzys ujawnił pod powierzchnią: podatnościom gospodarczym, pracy migrantów, rozbudowie nadzoru państwowego i już istniejącym napięciom politycznym. Wiosną 2020 roku widzieliśmy, jak zaniedbanie kwestii zdrowia publicznego doprowadziło do mobilizacji politycznej na Białorusi, która kilka miesięcy później, po jawnie sfałszowanych wyborach Aleksandra Łukaszenki, wywołała bezprecedensową falę protestów demokratycznych. Te akty sprzeciwu zostały brutalnie stłumione, a następnie nastąpiła fala represji na niespotykaną skalę od dłuższego czasu w regionie.

Jeśli 2014 rok zburzył wiele założeń dotyczących porządku po zimnej wojnie, to 24 lutego 2022 roku zniszczyło wszelkie pozostałe iluzje. Pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę była, jak napisaliśmy później tego roku, „najważniejszym wydarzeniem w naszym regionie w tym stuleciu”. W Nowej Europie Wschodniej wojna stała się centralnym tematem naszej pracy, ale także powróciła do pytań, które zadawaliśmy od pierwszych numerów magazynu.

Wyjątkowa opór Ukrainy dał własną odpowiedź na niektóre z tych pytań. Pokazał, że ukraińska państwowość i tożsamość nie są abstrakcyjnymi sloganami, lecz rzeczywistością, którą miliony ludzi są gotowi bronić. Jednocześnie inwazja wymusiła znacznie szersze rozliczenie z Rosją. Pod koniec 2022 roku argumentowaliśmy, że relacje między demokratycznym światem a Kremliem przekroczyły „punkt bez powrotu”. Debata nie obejmowała już pytań, jak rozmawiać z Rosją, lecz skupiła się na takich kwestiach jak rosyjski imperializm czy odpowiedzialność rosyjskiego państwa za zbrodnie popełnione na Ukrainie. Analizowaliśmy też błędy popełnione w europejskiej polityce zagranicznej, wskazując, jak niektóre kraje, zwłaszcza Niemcy, muszą przemyśleć założenia, które kształtowały ich politykę wobec Rosji.

Także Białoruś stanowiła ostrzeżenie. Klęska demokratycznych protestów z 2020 roku została następnie przez reżim Łukaszenki zastąpiona jeszcze większą zależnością od Moskwy. To częściowo wyjaśnia, dlaczego Mińsk współuczestniczył w agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Jedenastu lat po tym, jak NEE zaczęła od pytania, czym jest Europa Wschodnia i gdzie ona należy, wojna wyraźnie pokazała, że to nigdy nie były tylko pytania o geografię czy tożsamość. To były pytania o suwerenność, wolność i ostatecznie o rodzaj europejskiego porządku, który wyłoni się z walki toczącej się na Ukrainie.

Zmieniać się z czasem

W latach od 2022 roku nasza uwaga coraz bardziej skupia się na znacznie szerszej transformacji porządku międzynarodowego. Na przykład, pogłębiające się relacje Rosji z Chinami skłoniły nas w 2023 roku do zbadania rosnącej obecności Pekinu w Europie Środkowej i Wschodniej oraz szerszych implikacji partnerstwa chińsko-rosyjskiego. W tym samym roku, gdy miały miejsce wydarzenia w Południowym Kaukazie, kiedy Azerbejdżan odzyskał kontrolę nad Górskim Karabachem, a ponad 100 000 etnicznych Ormian uciekło z regionu, byłyby one niemal nie do pomyślenia w naszych początkowych latach wydawania.

W 2025 roku, gdy pojawiły się pytania o przyszłość relacji transatlantyckich i dalsze wsparcie Zachodu dla Ukrainy, zasugerowaliśmy, że „coś dobiega końca”. A na początku 2026 roku, nasza okładka opisywała Europę jako istniejącą w „nowym nieładzie”: świecie, w którym prawo międzynarodowe, sojusze i ustalone sfery współpracy są coraz bardziej kwestionowane przez powrót rywalizacji wielkich mocarstw i politykę siły. Pytanie, które stawiamy dziś, nie brzmi już tylko, gdzie Europa Wschodnia pasuje do Europy, lecz czy cały nasz region, a także sama Europa, będą się mieścić w nowym globalnym porządku, który się kształtuje.

W miarę jak zmienia się świat, który opisujemy, tak samo zmieniają się sposoby, w jakie próbujemy go rozumieć i wyjaśniać. Drukowany magazyn nadal jest sercem Nowej Europy Wschodniej, w dużej mierze dzięki naszym czytelnikom i partnerom. Ubogacają go treści dostępne na naszej stronie internetowej: www.neweasterneurope.eu, która oferuje bardziej aktualne analizy i raporty z regionu. Jednak te dwa elementy to tylko jedna część znacznie szerszej rozmowy, którą prowadzimy z naszym audytorium. Od 2019 roku nasz podcast Talk Eastern Europe rozwinął się w ważną część naszej działalności, a w 2026 roku rozszerzył się jeszcze bardziej jako kanał na YouTube. W 2024 roku uruchomiliśmy także Brief Eastern Europe, który rozwinął się w cotygodniowy newsletter pomagający czytelnikom śledzić najważniejsze wydarzenia w regionie, a nasza strona internetowa nadal dostarcza analizy i komentarze między wydaniami drukowanymi.

Wkraczając, miejmy nadzieję, w kolejne 15 lat wydawania, nadal szukamy powodów do optymizmu, pomimo ogromnych wyzwań stojących przed naszym regionem. Często znajdujemy je w historiach jednostek, społeczności i społeczeństw, gdzie zaczyna się prawdziwa zmiana i gdzie nadzieja trwa, nawet w najtrudniejszych okolicznościach.

Historia tego regionu wkroczyła w kolejny rozdział, coraz bardziej nierozłączny od szerszej opowieści o Europie i zmieniającym się świecie wokół niej. Nie wiemy, dokąd zaprowadzi nas historia. Ale możemy ją obserwować, kwestionować i próbować ją zrozumieć. A może pozwolimy sobie na własną nadzieję: że pewnego dnia słowa „Europa Wschodnia” będą wywoływać nie podziały, konflikty czy burzliwą przeszłość, lecz wolność, dobrobyt, solidarność i odnowę.

 

Na koniec chcielibyśmy tutaj podziękować wszystkim pracownikom i współpracownikom College’u Europy Wschodniej, którzy współpracowali z nami przez te ponad dziesięć lat; a także wyrazić naszą najserdeczniejszą wdzięczność Miastu Gdańsk i Europejskiemu Centrum Solidarności za ich nieustające wsparcie i niesamowite partnerstwo.

 

Adam Reichardt jest redaktorem naczelnym Nowej Europy Wschodniej i współprowadzącym podcast Talk Eastern Europe.

Iwona Reichardt jest zastępcą redaktora naczelnego Nowej Europy Wschodniej. Jest członkiem zarządu Jan Nowak-Jeziorański College of Eastern Europe oraz współzałożycielką FemGlobal, Women in Foreign Policy – polskiej organizacji kobiet działających w dziedzinie stosunków międzynarodowych.