Nowa Europa Środkowa
New Eastern Europe
Europa Środkowa stała się jednym z wielkich sukcesów transformacji po 1989 roku. Jednak konwergencja gospodarcza, członkostwo w UE i rosnące dobrobyt nie uchroniły regionu przed fragmentacją polityczną, rozczarowaniem społecznym i regresem demokratycznym. Dziś pytanie nie brzmi już, czy Europa Środkowa należy do europejskiego głównego nurtu, lecz jaką rolę chce odegrać w kształtowaniu coraz bardziej niepewnej przyszłości Europy.
Europa Środkowa jest prawdopodobnie jednym z największych sukcesów Europy po 1989 roku – a jednak, ostatnie 15 lat konwergencji gospodarczej osadzonej w integracji europejskiej i członkostwie w NATO nie paradoksalnie nie przyniosły stabilności politycznej i społecznej, jakiej można by się spodziewać. Wzrost gospodarczy regionu i dobrobyt obywateli, zwłaszcza po pokonaniu kryzysu gospodarczego 2008-09, nadal systematycznie rosną. Dotyczy to również oczekiwanej długości życia i ogólnego dobrobytu w regionie. Europa Środkowa, szczególnie jeśli skupimy się na Grupie Wyszehradzkiej, nadal korzysta z członkostwa w UE i NATO. Te organizacje zapewniły stabilność, dobrobyt, a przede wszystkim bezpieczeństwo, którego ich sąsiedzi na wschodzie, głównie Ukraina, mogą tylko zazdrościć.
Jednak pomimo tych sukcesów, wszystkie cztery kraje doświadczyły znacznego rozczarowania społecznego, polaryzacji i fragmentacji społeczeństwa. Z kolei te trendy przyczyniły się do rewansjonizmu politycznego, odwetu wobec UE oraz wzrostu tendencji antysystemowych. W niektórych przypadkach nawet zachęcały do bliższych relacji z Kremliem lub, w mniejszym stopniu, z Chińską Partią Komunistyczną. To rodzi ważne pytanie: co poszło nie tak i jakie lekcje można wyciągnąć na przyszłość? Pytanie to jest szczególnie uderzające, biorąc pod uwagę względny dobrobyt, jaki te kraje osiągnęły, mimo że ten dobrobyt jest coraz bardziej zagrożony przez agresywny imperializm Rosji w ramach jej wojny przeciwko Ukrainie i szerszej konfrontacji z Zachodem.
Europa Środkowa – tu i teraz
Podobnie jak w ciągu ostatnich 15 lat, stan Europy Środkowej dziś oferuje mieszankę dobrych i złych praktyk. Z jednej strony jest Polska i Węgry – niegdyś czarne owce europejskiej wspólnoty – które obecnie stanowią przykłady re-demokratyzacji, demokratycznego uczestnictwa i przywracania instytucji społecznych, choć oczywiście nie bez wad. Z drugiej strony są Czechy i Słowacja, które doświadczają gwałtownego spadku liberalnych tendencji. Ta zmiana podważa instytucje i napędza chaos, polaryzację i podziały w tych społeczeństwach.
Ciekawe jest zaobserwować, że w ciągu ostatnich dwóch dekad wzorce obu grup w dużej mierze się przesunęły, ale rzadko stały się takie same. Wynika to z różnych wzorców społecznych i dynamik charakterystycznych dla każdego z sąsiadów Grupy Wyszehradzkiej. Jednak ostatecznie, w wielu aspektach, kraje Europy Środkowej stały się standardową częścią większej wspólnoty europejskiej, która cierpi na podobne zjawiska. Na przykład, można dostrzec podobieństwa w rosnących tendencjach antyestablishmentowych czy nawet partii skrajnie prawicowych w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii czy Włoszech.
Europa Środkowa 2026 roku nie stanowi już poważnego zagrożenia dla przyszłości projektu europejskiego, który kiedyś był kojarzony z reżimem Viktora Orbána na Węgrzech, a do pewnego stopnia także z Polską Jarosława Kaczyńskiego. Andrej Babiš i Robert Fico to zdecydowanie nie są tacy sami jak dawni liderzy Polski i Węgier. Dotychczasowa tendencja Budapesztu i Warszawy do pragmatycznego dostosowania się do UE stała się cechą ich zachowania w Unii, głównie w celu zachowania dostępu do funduszy UE, kluczowych dla inwestycji publicznych.
Jednocześnie obecne podziały i niezgody między czterema krajami utrudniają postrzeganie ich współpracy jako spójnego bloku politycznego zdolnego do wypracowania wspólnych stanowisk w najważniejszych kwestiach stojących przed UE dzisiaj. Krótki okres po wrześniu 2015 roku, kiedy kraje Grupy Wyszehradzkiej mogły sprzeciwić się tzw. kwotom relokacji migrantów, jest już odległym wspomnieniem. Kolejne wyjście Polski z tego wspólnego stanowiska jeszcze bardziej osłabiło wizerunek Grupy Wyszehradzkiej jako regionalnego „bloku sił”, a powrót do takiej jedności wydaje się mało prawdopodobny. Niemniej jednak, podejmowano próby odtworzenia tego wzoru współpracy w kwestiach regulacyjnych UE. Dotyczyły one sprzeciwu wobec ETS2 (drugiego systemu handlu emisjami UE, który rozszerza cenę emisji na paliwa używane w transporcie drogowym i budynkach) oraz fazowania silnika spalinowego. Drugi z tych problemów jest szczególnie wrażliwy, biorąc pod uwagę kluczową rolę przemysłu motoryzacyjnego w gospodarce przemysłowej Europy Środkowej.
W innych ważnych kwestiach, takich jak przyszłość integracji europejskiej, trwające negocjacje dotyczące przyszłego budżetu UE, bezpieczeństwa i relacji z Rosją, a szczególnie przygotowania na potencjalną agresję Moskwy na wschodnim flanku, Polska ma więcej wspólnego z krajami nordycko-bałtyckimi. Czechy są bardziej zbliżone do Danii czy Holandii, jeśli chodzi o wydatki publiczne i wieloletni ram finansowy UE. Czekamy jeszcze, w którą stronę zmierza Węgry pod rządami Pétera Mágya, ale rząd słowacki wydaje się być całkowicie odizolowany w większości obszarów polityki europejskiej. Jednakże, stawanie się Grupy Wyszehradzkiej „normalną” częścią Europy nie jest całą historią.
Co zostało utracone (i odnalezione) po drodze
Chociaż niektóre z osiągnięć Europy Środkowej już zostały zauważone, pojawiają się też bardziej niepokojące trendy. Należą do nich utrzymująca się nierówność, rosnąca rozbieżność między czterema krajami, spowolnienie gospodarcze i brak innowacji. Starszy model gospodarczy regionu, oparty głównie na taniej sile roboczej i zagranicznym kapitale i inwestycjach, coraz bardziej osiąga swoje granice. Będzie wymagał uzupełnienia silniejszym popytem krajowym, rodzimymi innowacjami i nowymi źródłami wzrostu. Zarządzanie tym przejściem będzie jednym z głównych wyzwań stojących przed Grupą Wyszehradzką w nadchodzących latach.
Grupa ta różni się także w zależności od względnej pozycji poszczególnych krajów. Polska wyróżnia się spośród partnerów V4 ze względu na rozmiar geograficzny i wpływy gospodarcze. Według OECD, gospodarka Polski podwoiła się w ciągu ostatnich dwóch dekad i rozwijała się znacznie szybciej niż pozostałe trzy. Dotyczy to także sfery wewnętrznej. Różnice między miastami a obszarami wiejskimi się zwiększyły, a kraje często doświadczały negatywnych dynamik i migracji z peryferii do bardziej perspektywicznych regionów. Ogólnie, zwycięzcy i przegrani transformacji gospodarczej wyszli na pierwszy plan, pozostawiając znaczne części populacji bez opcji i dostępu do zasobów dostępnych dla klasy średniej i wyższej średniej. Najbardziej widoczne jest to na poziomie mieszkaniowym, energetycznym oraz w dostępie do edukacji, która determinuje przyszłe możliwości kariery.
Te niezdrowe dynamiki często prowadzą do radykalizacji politycznej znacznych części elektoratu żyjącego na skraju ubóstwa. To głównie przedstawiciele tej grupy stworzyli potężny blok wyborczy, obejmujący około 30 procent społeczeństwa, którzy głosują w Czechach na Andreja Babiša, w Polsce na Prawo i Sprawiedliwość (i dalej na prawo), na Słowacji na Fica i inne skrajne siły, a na Węgrzech na Fidesz. Jednak ta część elektoratu na Węgrzech częściowo już przeszła na poparcie nowego rządu Mágya.
W Czechach, ale także na Słowacji i na Węgrzech, ten fenomen jest ściśle związany z koncentracją ogromnego bogactwa w rękach nielicznych. The Economist zilustrował to w indeksie Crony Capitalism 2023, umieszczając Czechy na drugim miejscu po Rosji. To pokazuje, jak bardzo wzrosła nierówność na przestrzeni ostatnich dekad. Mało wysiłków podjęto w kierunku redystrybucji i dzielenia się dywidendami z mniej uprzywilejowanymi. Częściowo jest to spuścizna lat 90., z dziką prywatyzacją majątku państwowego i przedsiębiorstw. Jednak innym powodem jest nepotyzm, klientelizm i tworzenie sieci beneficjentów podczas transformacji gospodarczej pod rządami słabego państwa.
Wpływ gospodarczy i tworzenie rewansjonizmu politycznego przeciwko „starej elicie” najlepiej ilustruje przykład czeskiego premiera Andreja Babiša. Jego partia ANO 2011, oznaczająca „Stowarzyszenie Niezadowolonych Głosów”, zyskała popularność dzięki apelowi o korzyści gospodarcze dla wszystkich i walkę z korupcją oraz nepotyzmem. Babiš ironicznie skorzystał z prywatyzacji lat 90. i dostępu do lukratywnych przedsiębiorstw państwowych należących do byłego rządu komunistycznego. Obecnie jest siódmym najbogatszym Czechami, posiadającym liczne firmy w sektorze rolniczym, spożywczym i chemicznym. Ułożył swoje bogactwo w funduszu powierniczym, aby oficjalnie móc zostać premierem.
Podobny schemat można zaobserwować także na Węgrzech, a w mniejszym stopniu na Słowacji, gdzie majątek osobisty kluczowych aktorów politycznych decydował o decyzjach politycznych kraju i często przejmował agendę polityczną. Przykłady tego można znaleźć w przypadku byłego publicznego nadawcy TVP czy gigantycznego koncernu energetycznego PKN Orlen, który jawnie manipulował cenami paliw przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi.
Pomimo tego, osiągnięto wiele sukcesów i zbudowano nową pewność siebie, szczególnie w porównaniu z latami 90. i wczesnymi 2000. Europa Środkowa była wtedy głównie odbiorcą polityki, a nie jej twórcą. To stanowisko było szczególnie związane z rozszerzeniem UE i wdrażaniem reform.
Europa Środkowa stoi teraz na rozdrożu. Nadchodzące lata pokażą, czy zgromadzony w ciągu ostatnich dekad kapitał gospodarczy, społeczny i polityczny można przełożyć na większą odporność i dalszy rozwój. Już teraz widać pewne obiecujące sygnały. Części sektora biznesowego wykazuje większe zaangażowanie w odpowiedzialność społeczną, dobre zarządzanie i praworządność. Pojawiły się nowe inicjatywy medialne, rośnie poparcie społeczne dla jakościowej dziennikarstwa i reportażu śledczego. Agresja Rosji przyczyniła się także do większej doceniania korzyści płynących z UE i NATO. Razem te zmiany sugerują, że społeczeństwa Europy Środkowej zachowują zdolność do konstruktywnej reakcji na liczne wyzwania, przed którymi stoją.
Zmieniający się region?
Jednak Europa Środkowa ciągle się zmienia, a kolejne wzloty i upadki mogą nadejść wkrótce, szczególnie w kontekście nadchodzących wyborów parlamentarnych na Słowacji i w Polsce. Te głosowania mogą zadecydować o przyszłym kierunku wydarzeń w obu krajach i całym regionie na wiele lat. W tym kontekście Czechy mogą służyć jako ostrzeżenie, dokąd nie iść. Jest to szczególnie prawdziwe w sytuacji, gdy istnieje głęboka potrzeba skutecznego i wizjonerskiego przywództwa oraz przygotowania na przyszłe kryzysy, czy to w zakresie bezpieczeństwa, klimatu, czy kwestii związanych z migracją i spójnością społeczną w Europie.
Na przyszłość Europy Środkowej może mieć również znaczenie ponowne spojrzenie na jej przyszły skład. Obecnie pojawiają się głosy z Węgier o rozszerzeniu i pogłębieniu koordynacji w Europie Środkowej o Austrię. Ten krok przywróciłby współpracę do jej historycznych korzeni, które wiążą się z wizją Habsburgów o współpracy Europy Środkowej przez region Dunaju, co możliwe także z innymi partnerami regionalnymi. Z drugiej strony, Ukraina już wyraziła zainteresowanie włączeniem się do Europy Środkowej. Kijów chce kontynuować integrację jako sposób podkreślenia różnic z Rosją i nawet Białorusią, dwoma agresywnymi reżimami atakującymi bezpieczeństwo europejskie.
Pytanie o przyszły skład Europy Środkowej jest istotne, ponieważ jest ściśle powiązane z przyszłością UE i jej polityką rozszerzeń. Europa Środkowa może jeszcze odegrać rolę w dalszej ekspansji i rozszerzeniu UE na Bałkany Zachodnie i Europę Wschodnią, gdzie te kraje mogą potencjalnie odegrać pozytywną rolę. W wielu aspektach brakuje przywództwa, które można by łatwo wypełnić przez doświadczonych i obecnie w pełni zreformowanych członków UE z Europy Środkowej. Mimo obecnych dynamik i trudnych relacji transgranicznych.
Kolejnym poważnym wyzwaniem dla regionu i jego społeczeństw będzie kolejny krok w transformacji gospodarczej od starego modelu opartego na surowej gospodarce do nowego opartego na innowacji, nauce i technologii. Digitalizacja i sztuczna inteligencja odegrają kluczową rolę w tym procesie. Polska i Czechy – na przykład – nie mają złej pozycji startowej, z rozwojem tak zwanych AI gigafabryk UE jako centrów przyszłego rozwoju w tym obszarze. Mimo to, kluczowe jest, aby te zmiany przyniosły korzyści całemu społeczeństwu, a nie tylko nielicznym. Odpowiednie podejście do tego zagadnienia pomoże uniknąć przyszłego społecznego backlashu.
Znajdowanie wizji
Decyzje polityczne będą nadal kluczowe dla kształtowania dobrego zarządzania, praworządności i klimatu inwestycyjnego. To samo dotyczy edukacji, kapitału ludzkiego, start-upów i rozwoju praktycznych rozwiązań dla pojawiających się wyzwań. Niektóre kraje, szczególnie Polska, mogą skorzystać z procesu re-demokratyzacji, który daje szansę na wzmocnienie instytucji i uczynienie ich bardziej odpornymi na przyszłe próby rozmontowania porządku liberalnej demokracji. Węgry mogą w końcu stanąć przed podobną szansą.
Słowacja i, ostatnio, Czechy zdają się podążać innym kierunkiem. Dyskurs polityczny coraz bardziej zwraca się do wewnątrz, a rządy przedstawiają części niezależnego społeczeństwa obywatelskiego, mediów i innych instytucji jako wewnętrznych przeciwników. Opór wobec tych nacisków i zapewnienie, że rządy pozostaną odpowiedzialne, także na poziomie UE, będzie kluczowe. To zadecyduje, czy Europa Środkowa może pozostać znaczącą przestrzenią polityczną i źródłem inspiracji dla krajów na wschód i południe od UE.
Jednocześnie, ta już mocno ugruntowana część Europy będzie musiała wyraźniej artykułować własną wizję przyszłości kontynentu. Czego Europa Środkowa oczekuje od Brukseli i jakie obowiązki jest gotowa podjąć na poziomie europejskim? Negocjacje dotyczące przyszłego budżetu UE będą ważnym testem. Ujawniają, na ile państwa członkowskie są gotowe współpracować i jak blisko zintegrowana ma pozostać Unia. Takie pytania staną się jeszcze bardziej palące, gdy Europa będzie konfrontować się z imperializmem rosyjskim, coraz bardziej asertywną polityką handlową Chin i Stanami Zjednoczonymi, których zaangażowanie w istniejący porządek światowy stało się mniej przewidywalne.
Pytanie więc nie brzmi już, czy Europa Środkowa należy do Europy. Oczywiście, że tak. Bardziej istotne jest, jakiego rodzaju Europę region chce budować – i czy jest w stanie pokonać problemy wewnętrzne i regionalne podziały, które zagrażają jej zdolności do tego celu.
Pavel Havlíček jest stypendystą badawczym AMO. Jego główne obszary badań to Europa Wschodnia, zwłaszcza Ukraina i Rosja, oraz Partnerstwo Wschodnie. Zajmuje się także kwestiami bezpieczeństwa, dezinformacji i komunikacji strategicznej, a także demokratyzacji i wsparcia społeczeństwa obywatelskiego w Europie Środkowo-Wschodniej i przestrzeni post-sowieckiej.