Nagroda Nobla za pokój dla Navi: zachęta w trudnych czasach
Kapitál
Nagroda Nobla za pokój przyznana Navi Pillay to nie tylko uznanie jej całokształtu wysiłków na rzecz ochrony praw człowieka i ścigania najpoważniejszych zbrodni międzynarodowych, ale także ważny sygnał w czasach, gdy Donald Trump i inni podważają prawo międzynarodowe.
Nagroda Nobla za pokój przyznana Navi Pillay to nie tylko uznanie jej całorocznego wysiłku na rzecz ochrony praw człowieka i ścigania najpoważniejszych zbrodni międzynarodowych, ale także ważny sygnał w czasach, gdy Donald Trump i inni kwestionują prawo międzynarodowe.
Przyznanie Nagrody Nobla za pokój południowoafrykańskiej sędzi Navanethem „Navi” Pillay należy do nielicznych radosnych wiadomości naszej współczesności. Norweski Komitet Noblowski po zeszłorocznym fiasku z wenezuelską opozycyjną polityk Maríą Coriną Machado, która służalczo – i absurdalnie – wręczyła Nagrodę Nobla za pokój Donaldowi Trumpowi, tym razem wybrał mądrze.
Po stronie uciśnionych
Istnieje niewiele osób, które swoim całorocznym działaniem ucieleśniają walkę o prawa człowieka i przeciwko ludobójstwu tak jak Navi Pillay. Miałem zaszczyt pracować dla niej w latach 2010–2014, gdy była wysoką komisarz ONZ ds. praw człowieka. Na tym stanowisku wykazała głęboki humanizm i zasadowość, zwłaszcza w kwestiach walki z rasizmem i ochrony praw mniejszości, w tym migrantów i migrantek. Nie bała się krytycznie wypowiadać nawet o polityce europejskich demokracji. Przykładem była jej oficjalna wizyta we Włoszech w 2010 roku, podczas której zatrzymała się także w romskich getach na obrzeżach Rzymu i w ośrodku dla migrantów. Oczywiście, ówczesny rząd Silvio Berlusconiego zupełnie tego nie lubił.
Navi Pillay jako wysoká komisarz nie była tylko głosem antykolonialnego „trzeciego świata”. Pamiętam, jak otwarcie wystąpiła przeciwko przedstawicielom krajów afrykańskich w kwestii dyskryminacji osób o odmiennych orientacjach seksualnych. Przypominała im, że ich obowiązkiem jest naśladowanie Nelsona Mandeli, który pomógł wprowadzić do konstytucji demokratycznej Republiki Południowej Afryki prawa osób LGBTIQ+, i nie chować się wygodnie za opinią publiczną.
Kluczowe jest jednak wkład Navi Pillay w walkę z zbrodnią ludobójstwa – od Rwandy po Gazę. Jako sędzia Międzynarodowego Trybunału Karnego dla Rwandy w dużej mierze przyczyniła się do tego, że trybunał w historycznym wyroku z 1998 roku uznał po raz pierwszy, że ludobójstwo można popełnić także poprzez gwałt i przemoc seksualną.
Nagroda Nobla dla Navi jest jednak w dzisiejszych trudnych czasach także – a nawet przede wszystkim – wyrazem poparcia dla prawa międzynarodowego i sprawiedliwości. Komitet Noblowski jednoznacznie opowiedział się po stronie międzynarodowego porządku opartego na przestrzeganiu zasad, który dziś stoi w obliczu bezpośredniego ataku ze strony tych, którzy go otwarcie lekceważą lub nawet próbują go rozmontować.
Czy zwycięży ochrona godności każdego człowieka, czy brutalne prawo silniejszego?
Nie może nas dziwić, że Nagroda Nobla dla Navi Pillay – i związane z nią wsparcie przestrzegania prawa międzynarodowego – nie podoba się tym, którzy sami naruszają prawa człowieka lub nawet dopuszczają się ludobójstwa. Im większa ich własna wina, tym bardziej złośliwie atakują na to wyróżnienie i jego nosicielkę.
Podobnie atakowaliby każdego obrońcę czy obrończynię praw człowieka. Najpotężniejszy człowiek na planecie zareagował na tę wiadomość groźbami skierowanymi do Norwegii i twierdzeniem, że Nagrodę Nobla za pokój powinien otrzymać on – między innymi za wojnę z Iranem (!). To już świat zupełnie wywrócony do góry nogami! Czy oznacza to, że Nagroda Nobla za pokój powinna być przyznawana za wywołanie wojny? Za bombardowanie szkół dla dziewcząt?
O Navi Pillay Trump wypowiedział się pogardliwie, że jest „liberalna” (co w jego rozumieniu oznacza „lewicowa”), pracuje dla ONZ i „nikt jej nie zna”. To ostatnie niestety jest w dużej mierze prawdą. Żyjemy bowiem w zakrzywionym świecie, w którym znamy – i jesteśmy zmuszeni znać – raczej imiona różnych dyktatorów i psychopatów, bez których poradzilibyśmy sobie lepiej. Dzięki Nagrodzie Nobla za pokój jednak Navi Pillay będzie znało znacznie więcej ludzi niż dotąd.
Nie można się jednak oprzeć wrażeniu, że Trump i jemu podobni przeczuwa, że ich czyny zasługują raczej na międzynarodowe śledztwo niż na nagrody pokojowe. Krótko po ogłoszeniu nazwiska tegorocznej laureatki Nagrody Nobla za pokój amerykański rząd ogłosił szeroko zakrojone sankcje przeciwko Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu w Hadze – jedynemu stałemu sądowi międzynarodowemu z uprawnieniami do ścigania jednostek za ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne i zbrodnię agresji.
Trudno powiedzieć, czy była to zemsta za Nagrodę Nobla dla Pillay, która w przeszłości pełniła funkcję sędziego tego sądu, czy też wstępnie przygotowany krok. Pewne jest, że także to jest przykładem świata postawionego na głowie: sankcje, które mają być wymierzone przeciwko sprawcom takich zbrodni, obracają się przeciw tym, którzy mają je ścigać i osądzać.
Sama Navi Pillay w jednym z pierwszych publicznych oświadczeń po ogłoszeniu przyznania Nagrody Nobla za pokój potępiła amerykańskie sankcje przeciwko Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu i wezwała USA do powrotu do roli obrońcy praw człowieka i międzynarodowego porządku.
Walka o prawo międzynarodowe i sprawiedliwość trwa. To walka o kształt ludzkiego współżycia na całej planecie: o to, czy zwycięży ochrona praw człowieka i godności każdego człowieka, czy zwycięży brutalne prawo silniejszego. Nagroda Nobla dla Navi Pillay jest w tej walce symboliczną kroplą po stronie dobra i zachętą w ponurych czasach.
Tekst publikujemy za uprzejmym wyborem czeskiego portalu Deník Referendum