Referenda w Słowenii: walka o zachowanie modelu finansowania nadawcy publicznego i utrzymanie „słoweńskiego” charakteru wyborów

New Eastern Europe
Referenda w Słowenii: walka o zachowanie modelu finansowania nadawcy publicznego i utrzymanie „słoweńskiego” charakteru wyborów

Niedawna seria referendów w Słowenii pozwala lepiej zrozumieć ostry klimat polityczny panujący w tym kraju. Rządzący prawicowy rząd próbował wykorzystać te głosowania, aby jeszcze bardziej umocnić swój wcześniejszy sukces przy urnach wyborczych wiosną.

W niedzielę 11 października wyborcy w Słowenii jednocześnie wzięli udział w czterech referendach.

Jedno z tych głosowań miało charakter ustawodawczy i dotyczyło nowelizacji ustawy o śledztwach parlamentarnych.

Trzy pozostałe miały charakter konsultacyjny i dotyczyły:

- Uzależnienia gotówkowej pomocy społecznej od wykonywania prac społecznych przez osoby zdolne do pracy, które nie mają obiektywnych przeszkód, by je podjąć.

- Prawa obywateli państw trzecich do głosowania w wyborach lokalnych.

- Zniesienia obowiązku uiszczania abonamentu na rzecz nadawcy publicznego RTV Slovenija.

We wszystkich czterech kartach do głosowania wyborcy musieli wybrać między opcjami „ZA” i „PRZECIW”.

Referenda zostały zainicjowane przez obecną prawicową koalicję rządzącą pod przewodnictwem premiera Janeza Janšy. Zdaniem analityków mają one przede wszystkim służyć jako sondaż opinii publicznej (słoweńskie społeczeństwo jest silnie spolaryzowane, choć wśród większości przeważają poglądy tradycyjnie określane jako lewicowe) oraz jako sposób na wzmocnienie władzy mniejszościowej prawicowej koalicji rządzącej.

Wszystkie pytania zadane w referendach były zgodne z retoryką kampanii rządzącej Słoweńskiej Partii Demokratycznej (SDS), a w szczególności Janeza Janšy. Z tej perspektywy ich wdrożenie jest zgodne z oczekiwaniami jego wyborców. W związku z tym opozycja – zarówno centrowa Svoboda Roberta Goloba, jak i partie lewicowe – wezwała do głosowania „4 x NIE”.

Kluczowa różnica między zadanymi pytaniami polega na konsekwencjach głosowania. W przypadku ustawy o śledztwach parlamentarnych mamy do czynienia z referendum ustawodawczym. Z tego powodu wynik może mieć bezpośredni wpływ na wejście w życie ustawy już przyjętej przez parlament (i wcześniej zaproponowanej przez partię rządzącą). Trzy pozostałe pytania dotyczą referendów konsultacyjnych, których wyniki nie są prawnie wiążące dla Zgromadzenia Narodowego, lecz odzwierciedlają polityczne stanowisko wyborców wobec przyszłych regulacji w danej dziedzinie – i właśnie temu służą.

Po zamknięciu w niedzielę wieczorem lokali wyborczych w całym kraju – było ich nieco ponad trzy tysiące – policzono prawie sto procent głosów. W referendum ustawodawczym osiągnięto minimalną liczbę 339 706 głosów, a większość policzonych kart wskazywała, że wyborcy zdecydowanie głosowali „przeciw”. Świadczy to o niepopularności tej inicjatywy rządu wśród większości Słoweńców.

W dwóch referendach konsultacyjnych wyborcy w większości głosowali „za”. Jednocześnie głosowali „przeciw” zmianie sposobu finansowania RTV Slovenija. Różnica zdań jest jednak minimalna. Po przeliczeniu 99,98 procent kart sytuacja się odwróciła: 50,03 procent wyborców głosowało przeciw zniesieniu abonamentu RTV, podczas gdy 49,95 procent opowiedziało się za jego zniesieniem. Różnica wynosi obecnie zaledwie 546 głosów na rzecz utrzymania obowiązkowej opłaty, która wynosi 14 euro miesięcznie. Ostateczny wynik prawdopodobnie rozstrzygną zatem karty przesłane pocztą (oddane wcześniej) ze Słowenii, a także z zagranicy. Znane postacie świata kultury, w tym filozof Slavoj Žižek, wezwały wyborców do głosowania „przeciw”, podczas gdy politolodzy słusznie podkreślali wyjątkowo populistyczny charakter tego pytania.

Próby ingerowania w działalność nadawcy publicznego miały już miejsce za poprzednich rządów Janšy, z których większość przypadła na okres pandemii. Równie populistyczny charakter miała propozycja odebrania prawa do głosowania w wyborach lokalnych obywatelom państw trzecich, którzy są stałymi mieszkańcami Słowenii i są zameldowani w danej gminie – prawa, z którego wcześniej korzystali. W tym przypadku większość wyborców poparła inicjatywę rządu, ograniczającą prawo głosu w wyborach lokalnych do obywateli UE oraz obywateli Słowenii.

Wstępne wyniki referendum w sprawie śledztwa parlamentarnego:

Czy popierasz uchwalenie ustawy zmieniającej i uzupełniającej ustawę o śledztwach parlamentarnych (ZPPre-B), przyjętej przez Zgromadzenie Narodowe podczas posiedzenia 26 maja 2026 roku?

ZA: 48,74 procent

PRZECIW: 51,26 procent

Źródło: DVK (Państwowa Komisja Wyborcza). Wyniki nieoficjalne, policzono 99,97 procent kart. Osiągnięto minimalną liczbę głosów wymaganą do odrzucenia ustawy.

Wstępne wyniki referendum w sprawie abonamentu radiowo-telewizyjnego na rzecz nadawcy publicznego RTV Slovenija:

Czy popierasz zniesienie obowiązkowego abonamentu RTV Slovenija?

ZA: 49,96 procent

PRZECIW: 50,04 procent

Źródło: DVK. Wyniki nieoficjalne, policzono 99,98 procent kart.

Wstępne wyniki referendum w sprawie uzależnienia pomocy społecznej od wykonywania prac społecznych:

Czy popierasz uzależnienie prawa do gotówkowej pomocy społecznej dla osób zdolnych do pracy – które nie mają obiektywnych przeszkód w znalezieniu zatrudnienia – od ich aktywnego udziału w pracach społecznych?

TAK: 60,54 procent

NIE: 39,46 procent

Źródło: DVK. Wyniki nieoficjalne, policzono 99,98 procent kart.

Wstępne wyniki referendum w sprawie praw wyborczych cudzoziemców:

Czy popierasz ideę, zgodnie z którą jedynie obywatele Republiki Słowenii lub innych państw członkowskich Unii Europejskiej powinni mieć prawo do głosowania w wyborach lokalnych w Republice Słowenii, a nie obywatele państw trzecich, którzy nie są obywatelami Republiki Słowenii?

ZA: 55,29 procent

PRZECIW: 44,71 procent

Źródło: DVK. Wyniki nieoficjalne, policzono 99,96 procent kart.

W poniedziałek Janez Janša skomentował wyniki w następujący sposób w poście na Facebooku:

„Wszystkie cztery przesłania wczorajszych referendów są ważne. Większość z nas ceni pracę i uważa, że decyzje w Słowenii powinni podejmować Słoweńcy. Połowa z nich uważa, że należy rozliczać wyłącznie prawicę z odpowiedzialności politycznej oraz że abonament na rzecz skrajnie lewicowej RTV powinien być obowiązkowy. Podsumowując, Słowenia zdała test zdrowego rozsądku, ale z trudem. Łącznie we wszystkich czterech referendach oddano o 270 000 więcej głosów „za” niż „przeciw”. Jednak decydująca walka o dostatnią i sprawiedliwą Słowenię odbędzie się w grudniu, kiedy będziemy głosować nad ustawą rozwojową. To referendum wyznaczy kierunek dla Słowenii. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby był to właściwy kierunek”.

Czego dokładnie dotyczą te referenda?

Boris Jaušovec, dziennikarz i wieloletni współpracownik dziennika Večer (Maribor), odpowiada na te pytania w komentarzu dla New Eastern Europe.

Co jest najważniejsze w kontekście niedzielnych referendów?

Rządząca partia SDS premiera Janeza Janšy, która jest dość prawicową partią, po raz pierwszy od 2024 roku nie wygrała żadnego głosowania – czyli od wyborów europejskich (a następnie dwóch referendów i wyborów parlamentarnych pół roku temu). Z czysto matematycznego punktu widzenia obecnie wydaje się, że wynik tej ważnej rundy referendów jest nierozstrzygnięty. Jednak przy najwyższej frekwencji referendalnej w historii niepodległej Słowenii – z wyłączeniem referendów w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej i NATO w marcu 2003 roku – wynoszącej 54,55 procent, Janša przegrał najważniejsze z czterech referendów. Chodzi mianowicie o ustawę o śledztwach parlamentarnych, która była również jedynym referendum o charakterze ustawodawczym – 51,26 procent wyborców opowiedziało się przeciw niej. Trzy pozostałe referenda były niewiążące i miały wyłącznie konsultacyjny charakter.

Czego dotyczy ta ustawa?

Ustawa o śledztwach parlamentarnych miała obniżyć standardy ochrony prawnej osób objętych dochodzeniem, które członkowie specjalnie powołanej komisji śledczej mogliby publicznie bez skrupułów zniesławiać. Osoby objęte dochodzeniem mogłyby dochodzić ochrony prawnej dopiero po zakończeniu postępowania. Należy jednak zauważyć, że w Słowenii zakończono mniej niż 28 procent wszystkich wszczętych śledztw parlamentarnych. Wszystkie pozostałe nigdy nie zostały oficjalnie zakończone. Ponieważ referendum miało charakter ustawodawczy, parlament przez rok nie może przedłożyć podobnej ustawy.

Dlaczego trzy pozostałe referenda konsultacyjne włączono do tego głosowania?

Koalicja rządząca zachęcała wyborców do udziału w referendum właśnie ze względu na trzy pozostałe referenda o populistycznym charakterze, wykorzystując w tym celu sugestywnie sformułowane pytania. Referendum ustawodawcze również miało populistyczny podtekst, ponieważ prawicowi agitatorzy twierdzili, że umożliwi ono parlamentarną kontrolę działań byłego premiera Roberta Goloba, który rzekomo miał kontrowersyjne konto bankowe w Rumunii. Golob twierdził jednak, że chodziło o przypadek kradzieży tożsamości.

A co z referendum w sprawie zniesienia abonamentu na rzecz nadawcy publicznego RTV Slovenija? Skąd w ogóle wzięło się to pytanie?

Każde gospodarstwo domowe w Słowenii posiadające przyłącze elektryczne płaci obecnie opłatę w wysokości 14 euro miesięcznie. Obecny rząd chciałby znieść tę opłatę, a w przyszłości finansować RTV Slovenija wyłącznie z bieżącego budżetu państwa. Warto zauważyć, że zgodnie z prawem RTV Slovenija musi również promować słoweńską kulturę – czego komercyjne stacje telewizyjne nie muszą robić. W praktyce ludzie nadal płaciliby za te media, ale z innego źródła, mimo że pytanie to próbuje ich przekonać do czegoś przeciwnego. Najważniejsze jest to, że obecny rząd decydowałby o wysokości finansowania nadawcy publicznego i sposobie jego przydzielania. Prawicowy rząd obrał sobie RTV Slovenija za cel, ponieważ jego zdaniem stacja poświęca więcej uwagi lewicowym organizacjom społeczeństwa obywatelskiego. Po prawej stronie sceny politycznej – poza Kościołem, którego niedzielne msze RTV emituje na swoim pierwszym kanale – jest wielu tak zwanych „płaskoziemców”, a przynajmniej przeciwników konstytucyjnego prawa do aborcji. W każdym razie pożądana przez rząd zmiana sposobu finansowania podważyłaby niezależność RTV Slovenija i jej rolę dziennikarskiego „strażnika” kontrolującego rządzących. W kontekście tego pytania referendalnego warto zauważyć, że głosów „nie” jest zaledwie o 546 więcej niż głosów „tak”. Słowenia z niecierpliwością czeka zatem na czwartek, kiedy zostaną również policzone głosy przesłane z zagranicy. Jest ich około 3000, ale jak dotąd rozkładały się równomiernie między lewicę i prawicę. Większość emigrantów z Europy głosuje na lewicę, podczas gdy większość tych z innych kontynentów – zwłaszcza z obu Ameryk – głosuje na prawicę. Pod względem liczby są jednak równi i wydaje się niemożliwe, aby ponad 18 procent wyborców z zagranicy poparło zniesienie opłaty.

Jaušovec krótko odniósł się do dwóch ostatnich pytań referendalnych, w których rząd Janšy odniósł zwycięstwo.

Większość Słoweńców (55,4 procent) zagłosowała za odebraniem obywatelom państw trzecich – czyli osobom spoza UE – prawa do głosowania w wyborach lokalnych. Ustawa ta została jednak już przyjęta, a cudzoziemcy posiadający stałe miejsce zamieszkania w Słowenii nie będą mogli głosować w wyborach lokalnych już 15 listopada tego roku – niezależnie od wyników referendum, które w każdym razie miało wyłącznie konsultacyjny charakter. Populistycznym pomysłem prawicowych agitatorów było uniemożliwienie tym cudzoziemcom w Lublanie ponownego głosowania na wieloletniego burmistrza Zorana Jankovicia, którego ojciec pochodzi z „państwa trzeciego” – mianowicie z Serbii.

A co z obowiązkowymi pracami społecznymi dla osób poszukujących pracy?

W tej kwestii rząd otrzymał najsilniejsze poparcie – 60,54 procent głosów oddano za jego propozycją. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że Słowenia odnotowuje obecnie najniższą stopę bezrobocia od czasu uzyskania niepodległości. W rzeczywistości jest to więc po prostu kolejny populistyczny pomysł prawicowych agitatorów. Przede wszystkim jest to zawoalowana próba zmuszenia Romów – którzy z jakiegokolwiek powodu już pobierają świadczenia socjalne – do podjęcia jakiejkolwiek pracy.

Wygląda na to, że Janez Janša nie wyciągnął wniosków z niedzielnego referendum. Wręcz przeciwnie! Postanowił rozpocząć kontratak przeciwko woli narodu. Jest to szczególnie widoczne w przypadku referendum RTV, w którym po nocnym liczeniu głosów przewaga głosów „tak” nieznacznie przesunęła się na korzyść głosów „nie”. W związku z tym pospiesznie ogłosił, że odtąd abonament RTV powinni płacić wyłącznie ci, którzy głosowali „przeciw”. Jak zamierza ustalić, kto głosował w ten sposób? To prawdopodobnie zadanie dla tajnej policji. A nawet gdyby ci, którzy głosowali „przeciw”, zgłosili się, co stałoby się z gospodarstwami domowymi, w których część członków głosowała „za”, a inni „przeciw”? Czy opłata zostałaby między nimi proporcjonalnie podzielona, umorzona, czy też stałoby się coś innego? To tak, jakbyśmy żyli w absurdalnym jugosłowiańskim komiksie „Alan Ford” – zapożyczonym od Włochów – w którym można również przeczytać tę perłę mądrości: Jeśli chcesz wygrać, nie możesz przegrać!

Na początku tego tygodnia premier podał również w wątpliwość skład komisji wyborczych, twierdząc, że w wielu miejscach zostały one powołane niezgodnie z konstytucją. Wynika to z faktu, że przewodniczącymi muszą być sędziowie, jednak ich zastępcy podobno w niektórych miejscach nie byli sędziami. Następnego dnia podsycił te wątpliwości, jasno stwierdzając na platformie X, że Państwowa Komisja Wyborcza (DVK) była „nietransparentna”, ponieważ w poniedziałek rano około godziny 1:00, po niedzielnym referendum, przestała aktualizować wyniki. Choć DVK poinformowała, że dane nadal były aktualizowane w czasie rzeczywistym, jej strona internetowa nie była publicznie dostępna z powodu problemów technicznych. Następnie, do czasu pierwszej porannej aktualizacji o godzinie 6:20, wynik referendum przesunął się na korzyść osób sprzeciwiających się zniesieniu abonamentu RTV. Janša napisał: „Ten wynik wreszcie otwiera oczy wielu osobom, które do tej pory oskarżały nas o teorie spiskowe”. Aleš Hojs, poseł z jego partii SDS, dołączył do tej ofensywy kwestionowania wyników referendum, wskazując na rzekomą rozbieżność między oddanymi głosami a liczbą osób wpisanych do spisów wyborców w lokalach „omnia”. Są to lokale dla osób, które w dniu referendum nie mogły głosować w miejscu stałego zamieszkania. Członków koalicji rządzącej szczególnie niepokoi jeden taki lokal „omnia” w Lublanie, który z powodu przepełnienia został zamknięty dopiero półtorej godziny po zamknięciu wszystkich pozostałych lokali wyborczych. Cóż, z powodu tego wszystkiego Janša zapowiedział zmiany w prawie, a nawet odwołanie członków Państwowej Komisji Wyborczej (DVK) i złożenie przeciwko nim zawiadomień o popełnieniu przestępstwa.

Czy w najbliższej przyszłości w Słowenii odbędą się kolejne referenda zainicjowane przez rząd?

Cóż, nic nie wskazuje na to, by Janša zrezygnował w tym roku z kolejnej „referendalnej superniedzieli”. Zapowiedział już na grudzień referendum w sprawie ustawy nadzwyczajnej, przeforsowanej przez związki zawodowe. W skrócie, ustawa ta – popularnie nazywana „Dla rozwoju Słowenii” – ma przede wszystkim obniżyć podatki, najbardziej dla najzamożniejszych, a jednocześnie utorować drogę do prywatyzacji usług, które dotychczas były w głównej mierze publiczne, zwłaszcza w ochronie zdrowia i edukacji. Janša zamierza do tego głosowania zainicjowanego przez związki zawodowe dodać jeszcze trzy referenda. Wszystkie te głosowania ponownie mają populistyczny charakter. Pierwsze dotyczy obniżenia stawki VAT na żywność. Drugie dotyczy tak zwanej „racjonalizacji administracji publicznej” (czyli redukcji miejsc pracy), choć warto zauważyć, że w Słowenii odsetek osób pracujących w administracji publicznej jest niższy niż średnia unijna – mniej więcej taki sam jak w Polsce (Słowenia 16,8 procent, Polska 16,7 procent). A trzecie to prawdziwa perełka: zakaz zakrywania twarzy w miejscach publicznych – czyli zakaz noszenia islamskich zasłon twarzy niqab i burqa. Choć podobno nikt w Słowenii nigdy nie widział kobiety w burce, prawicowy rząd, w szale mobilizowania wyborców, wykorzysta również ten nieistniejący lęk i wyrzuci jeszcze więcej pieniędzy w błoto. W końcu, jak wiemy, cel uświęca środki.

Nikodem Szczygłowski jest reporterem, pisarzem i tłumaczem z języka litewskiego i słoweńskiego. Często publikuje w New Eastern Europe, a także w innych mediach.