Pestycydy zatruwają co roku setki milionów osób pracujących w rolnictwie.
Økologisk NuKażdego roku w rolnictwie dochodzi do od 402 do 433 milionów przypadków zatrucia pestycydami. Jeśli założyć, że każdy przypadek dotyczy jednej osoby, oznacza to, że niemal połowa z 934 milionów rolników na świecie co roku choruje z powodu zatruć. Około 11 tysięcy osób umiera w wyniku zatrucia. Wynika to z nowego badania opublikowanego w „Frontiers in Public Health”. „Nie możemy już dłużej akceptować tego, że osoby pracujące na polach i uprawiające naszą żywność są narażone na szkodliwe pestycydy i z tego powodu chorują” – mówi Susan Haffmans z niemieckiego oddziału organizacji pozarządowej Pesticide Action Network (PAN), która zleciła przygotowanie raportu, w komunikacie prasowym. Problem jest szczególnie powszechny w krajach rozwijających się, gdzie wielu rolników nie ma ani odpowiedniego przeszkolenia, ani sprzętu ochronnego potrzebnego do stosowania pestycydów. Ponadto używa się tam większej ilości środków zakazanych w UE, które mimo to nadal produkujemy i eksportujemy do krajów rozwijających się. Krytycy – wśród nich ówczesny minister środowiska Magnus Heunicke (S) – chcieli doprowadzić do powstrzymania tego procederu, jednak przepisy wciąż nie zostały uchwalone. **Możesz coś zrobić** Jako konsument można jednak zrobić coś, także w Danii, jeśli chce się przyczynić do rozwiązania tego problemu. „Jeśli chce się mieć pewność, że nie przyczynia się do negatywnego wpływu pestycydów na pracowników rolnych, jednym z rozwiązań jest kupowanie produktów ekologicznych” – mówi Jørgen E. Olesen, profesor w Instytucie Agroekologii Uniwersytetu w Aarhus, który nie uczestniczył w badaniu. Chodzi między innymi o takie produkty jak kawa, czekolada, owoce cytrusowe i przyprawy, które pochodzą z krajów rozwijających się. W ich przypadku można szukać czerwonego duńskiego znaku Ø lub zielonego unijnego listka ekologicznego. Oznaczają one, że w produkcji nie wolno stosować syntetycznych pestycydów, a produkcja podlega kontroli ekologicznej. Wcześniejsze badanie rolników w Kostaryce i Ugandzie wykazało, że rolnictwo ekologiczne może ograniczyć narażenie na pestycydy skuteczniej niż szkolenia i sprzęt ochronny. Na podstawie tego odkrycia naukowcy opowiedzieli się za promowaniem rolnictwa ekologicznego. **Liczba może być zaniżona** Nowe badanie obejmuje dane dotyczące zatruć z łącznie 139 wybranych krajów. Większość uwzględnionych badań koncentrowała się na zatruciach związanych z pracą, zwłaszcza wśród rolników i pracowników rolnych. Analizowano dane z lat 2006–2023. Liczba zatruć może być nawet zaniżona, ponieważ badanie nie uwzględnia narażenia około 84 milionów dzieci, które również pracują w rolnictwie. Nie zbadano także długofalowych konsekwencji zdrowotnych, ponieważ analizie poddano wyłącznie przypadki ostrych zatruć. „Na te wypadki związane z pestycydami poświęcano dużo uwagi w mediach zarówno w Ugandzie, jak i w Tanzanii” – mówi Sigrid Soelberg Vestergaard. Jest ona kierowniczką projektu w Duńskim Stowarzyszeniu Rolnictwa Ekologicznego, które w ostatnich latach ściśle współpracuje z partnerami w obu afrykańskich krajach. Od ponad 15 lat stowarzyszenie działa w kilku państwach afrykańskich na rzecz upowszechniania ekologicznych metod uprawy, aby rolnicy mogli uniezależnić się od szkodliwych pestycydów i drogich nawozów sztucznych. „Nie ma tam żadnych regulacji dotyczących pestycydów, a szkody, które się obserwuje, są straszne. Jednocześnie pestycydy wyjaławiają również pola” – mówi. **Pomoc rolnikom dzięki metodom ekologicznym** Duńskie Stowarzyszenie Rolnictwa Ekologicznego wprowadziło program „Family Farmer Learning Groups”, w ramach którego wybrani rolnicy uczą się ekologicznych metod i są szkoleni tak, aby mogli przekazywać wiedzę innym mieszkańcom swoich społeczności. Każdy z nich otrzymuje następnie odpowiedzialność za prowadzenie grup liczących średnio 28 lokalnych rolników, którzy regularnie spotykają się, by dzielić się wiedzą i omawiać problemy. „W ramach naszych programów widzimy, że rodziny stają się zdrowsze, gdy uprawiają ziemię ekologicznie. Nie tylko zmniejsza się liczba zatruć pestycydami, lecz także gleba staje się bardziej żyzna, gdy stosuje się metody ekologiczne i jednocześnie rezygnuje z syntetycznych pestycydów. Rodziny zwiększają plony i osiągają większą różnorodność upraw. Możemy konkretnie zaobserwować, że przechodzą od jednego do trzech posiłków dziennie, a z czasem zwiększają dochody, ponieważ produkcja umożliwia sprzedaż na lokalnych rynkach” – wyjaśnia Sigrid Soelberg Vestergaard. Właśnie dlatego jej zdaniem ważne jest, aby również w naszym kraju pamiętać o popycie na produkty wytwarzane ekologicznie poza granicami Danii i Europy. „To niezwykle ważne, ponieważ jest to obszar, w którym można dokonać konkretnej zmiany. Dla ludzi, którzy wyprodukowali żywność, ogromne znaczenie ma to, czy podczas zakupów wybierzemy ekologiczne banany, kawę, wanilię, kardamon, cynamon, kakao i tym podobne produkty. Ekologia w tropikach jest potężną dźwignią poprawy warunków życia tych ludzi. Rolnictwo ekologiczne nie dotyczy wyłącznie dobrostanu zwierząt i środków ochrony roślin, lecz także większej globalnej sprawiedliwości” – mówi. **Sieci handlowe również ponoszą odpowiedzialność** Jørgen E. Olesen uważa, że niezależnie od wszystkiego władze powinny lepiej regulować, jakie środki mogą być dopuszczone do obrotu. „Jeśli naprawdę chcemy coś zrobić dla tych grup ludności, społeczność międzynarodowa powinna doprowadzić do całkowitego wycofania z rynku najbardziej niebezpiecznych pestycydów” – mówi. Jednocześnie wskazuje, że sieci handlowe ponoszą odpowiedzialność za to, co importują i sprzedają klientom. Thomas Roland, dyrektor ds. polityki konsumenckiej w Coop, zgadza się, że sieci handlowe również ponoszą odpowiedzialność. W wiadomości e-mail do „Økologisk Nu” napisał, że wymagania dotyczące produktów w Coop zawierają wyraźny zakaz stosowania przez producentów pestycydów, które nie są dozwolone w UE. „Nasze wymagania dotyczące zarówno ochrony środowiska, jak i warunków pracy – w tym wymóg przeprowadzania audytów przez niezależne podmioty u dostawców – powinny zagwarantować, że nie przyczyniamy się do zatruć pestycydami wśród pracowników w łańcuchu dostaw” – napisał, po czym dodał: „Jako supermarket zdecydowanie ponosimy odpowiedzialność za ustanawianie wymagań, które pomagają ograniczyć zużycie pestycydów. Dlatego między innymi Coop zmniejszył o połowę oficjalne wartości graniczne dla pestycydów i ustalił maksymalną liczbę pozostałości pestycydów, które jesteśmy gotowi zaakceptować. Stawiamy więc naszym dostawcom i ich produktom bardziej rygorystyczne wymagania, niż przewidują przepisy UE”. Salling Group nie odpowiedziała na nasze zapytanie. **Organizacje pozarządowe apelują o więcej rolnictwa ekologicznego** Na nowe dane dotyczące zatruć zareagowało także kilka krajowych oddziałów organizacji pozarządowej PAN. Oprócz wspomnianego oddziału niemieckiego zareagował również brytyjski oddział PAN UK, który apeluje teraz do brytyjskiego rządu o podjęcie działań: zarówno rząd, jak i prywatne przedsiębiorstwa powinny wycofać z całego rolnictwa do 2035 roku najbardziej niebezpieczne środki ochrony roślin – highly hazardous pesticides – oraz wspierać rolników w przechodzeniu na bezpieczniejsze metody uprawy, takie jak rolnictwo ekologiczne. PAN UK apeluje również do wszystkich krajów europejskich o zakazanie produkcji i eksportu pestycydów, których stosowanie jest zakazane w tych krajach. Zdaniem organizacji należy także zakazać importu żywności opryskiwanej nielegalnymi substancjami chemicznymi. Jayakumar Chelaton, dyrektor indyjskiego oddziału PAN India, przypomina, że to ciężko pracujący ludzie i ich rodziny płacą cenę za stosowanie pestycydów. „Azja Południowa ponosi ogromny ciężar, ponieważ niezwykle niebezpieczne pestycydy, takie jak parakwat, przyczyniają się do tragicznych przypadków zatruć. To badanie ujawnia kryzys, którego nie można już ignorować. Nadaje ludzki wymiar kryzysowi, który zbyt często pozostaje niezauważony, i jasno pokazuje, że podczas uprawy żywności należy priorytetowo traktować bezpieczniejsze, niechemiczne alternatywy” – mówi w komunikacie prasowym. Według organizacji Parkinson’s Europe istnieją obecnie „przytłaczające dowody” na to, że choroba Parkinsona jest schorzeniem uwarunkowanym środowiskowo. Coraz więcej wskazuje na to, że narażenie na pestycydy zwiększa ryzyko rozwoju tej choroby, która z czasem uszkadza mózg. Francja, Włochy i Niemcy uznały już chorobę Parkinsona za chorobę zawodową w rolnictwie. Artykuł powstał w ramach projektu ESFROMA, wspieranego przez CISU – doradztwo projektowe.
Każdego roku w rolnictwie dochodzi do od 402 do 433 mln przypadków zatruć pestycydami.
Jeśli założyć, że każdy przypadek dotyczy jednej osoby, oznacza to, że niemal połowa z 934 milionów rolników na świecie co roku choruje z powodu zatruć. Około 11 tysięcy osób umiera w wyniku zatrucia.
Wynika to z nowego badania opublikowanego w czasopiśmie Frontiers in Public Health.
"Nie możemy już dłużej akceptować sytuacji, w której osoby pracujące na polach i uprawiające naszą żywność są narażone na szkodliwe pestycydy i chorują," mówi Susan Haffmans z niemieckiego oddziału organizacji pozarządowej Pesticide Action Network (Pan), która zleciła przygotowanie raportu, w komunikacie prasowym.
Problem jest szczególnie powszechny w krajach rozwijających się, gdzie wielu rolników nie ma ani niezbędnego przeszkolenia, ani wyposażenia ochronnego potrzebnego do stosowania pestycydów. Ponadto używają oni większej liczby środków zakazanych w UE, które mimo to produkujemy i eksportujemy do krajów rozwijających się.
Krytycy — w tym ówczesny minister środowiska Magnus Heunicke (S) — chcieli doprowadzić do zaprzestania tego procederu, ale na przepisy wciąż trzeba czekać.
Możesz coś zrobić
Jako konsument można jednak coś zrobić — także tutaj, w Danii — jeśli chce się przyczynić do rozwiązania tego problemu.
"Jeśli chce się mieć pewność, że nie wpływa się negatywnie na pracowników rolnictwa poprzez stosowanie pestycydów, jednym z rozwiązań jest kupowanie produktów ekologicznych," mówi Jørgen E. Olesen, profesor w Instytucie Agroekologii Uniwersytetu w Aarhus, który nie brał udziału w badaniu.
Chodzi między innymi o takie produkty jak kawa, czekolada, owoce cytrusowe i przyprawy pochodzące z krajów rozwijających się. Można szukać czerwonego znaku Ø lub zielonego unijnego liścia ekologicznego, które oznaczają, że w produkcji nie wolno stosować syntetycznych pestycydów, a produkcja podlega kontroli ekologicznej.
Wcześniejsze badanie rolników w Kostaryce i Ugandzie wykazało, że rolnictwo ekologiczne może ograniczyć narażenie na pestycydy bardziej niż szkolenia i wyposażenie ochronne, a na podstawie tego odkrycia naukowcy argumentowali za promowaniem rolnictwa ekologicznego.
Liczba ta może być zaniżona
Nowe badanie obejmuje dane dotyczące zatruć z łącznie 139 wybranych krajów. Większość uwzględnionych badań koncentrowała się na zatruciach związanych z pracą, zwłaszcza wśród rolników i pracowników rolnych. Badanie obejmowało dane z lat 2006–2023.
Liczba zatruć może być nawet zaniżona, ponieważ badanie nie uwzględnia narażenia około 84 milionów dzieci, które również pracują w rolnictwie. Nie zbadano także długoterminowych konsekwencji zdrowotnych, ponieważ analizowano wyłącznie przypadki ostrych zatruć.
"O wypadkach związanych z pestycydami bardzo dużo mówiło się w mediach zarówno w Ugandzie, jak i w Tanzanii," opowiada Sigrid Soelberg Vestergaard.
Jest ona kierowniczką projektu w Duńskim Stowarzyszeniu Rolnictwa Ekologicznego, które w ostatnich latach ściśle współpracuje z partnerami w tych dwóch afrykańskich krajach. Stowarzyszenie od ponad 15 lat działa w kilku krajach afrykańskich, aby upowszechniać ekologiczne metody upraw, dzięki którym rolnicy mogą uniezależnić się od szkodliwych pestycydów i drogich nawozów sztucznych.
"Nie ma przecież żadnych regulacji dotyczących pestycydów, a szkody, które się obserwuje, są straszne. Jednocześnie pestycydy również wyjaławiają pola," mówi.
Pomoc rolnikom dzięki metodom ekologicznym
Duńskie Stowarzyszenie Rolnictwa Ekologicznego wprowadziło koncepcję 'Family Farmer Learning Groups', w ramach której wybrani rolnicy uczą się metod ekologicznych i są szkoleni, aby móc szkolić innych członków lokalnych społeczności. Następnie każdy z nich odpowiada za prowadzenie grup liczących średnio 28 lokalnych rolników, którzy regularnie spotykają się, aby dzielić się wiedzą i omawiać problemy.
"W ramach naszej współpracy programowej widzimy, że rodziny stają się zdrowsze, gdy prowadzą uprawy ekologiczne. Nie tylko zmniejsza się liczba zatruć pestycydami, lecz także gleba staje się żyźniejsza, gdy stosuje się metody ekologiczne i jednocześnie rezygnuje z syntetycznych pestycydów. Rodziny zwiększają swoje plony i uzyskują większą różnorodność upraw. Możemy konkretnie obserwować, że przechodzą od jednego do trzech codziennych posiłków, a z czasem zwiększają dochody, ponieważ produkcja umożliwia sprzedaż na lokalnych rynkach," wyjaśnia Sigrid Soelberg Vestergaard.
Właśnie dlatego, jej zdaniem, ważne jest, abyśmy także tutaj pamiętali o popycie na produkty wytwarzane ekologicznie poza granicami Danii i Europy.
"To niezwykle ważne, ponieważ jest to obszar, w którym można dokonać konkretnej zmiany. Dla ludzi, którzy wyprodukowali żywność, ogromne znaczenie ma to, czy podczas zakupów wybieramy ekologiczne banany, kawę, wanilię, kardamon, cynamon, kakao i tak dalej. Rolnictwo ekologiczne w tropikach jest ogromną dźwignią poprawy warunków życia tych ludzi. Ekologia to nie tylko dobrostan zwierząt i środki ochrony roślin, lecz także większa globalna sprawiedliwość," mówi.
Sieci handlowe również ponoszą odpowiedzialność
W każdym razie władze powinny lepiej regulować, jakie środki są dopuszczone na rynku, uważa Jørgen E. Olesen.
"Jeśli naprawdę chcemy coś zrobić dla tych grup ludności, jako społeczność międzynarodowa powinniśmy dopilnować, aby najniebezpieczniejsze pestycydy zostały całkowicie wycofane z rynku," mówi, wskazując jednocześnie, że sieci handlowe ponoszą odpowiedzialność za to, co importują i sprzedają klientom.
Thomas Roland, dyrektor ds. polityki konsumenckiej w Coop, zgadza się, że sieci handlowe również ponoszą odpowiedzialność. W wiadomości e-mail do Økologisk Nu pisze, że Coop w swoich wymaganiach wobec towarów wyraźnie zabrania producentom stosowania pestycydów, które nie są legalne w UE.
"Nasze wymagania dotyczące zarówno warunków środowiskowych, jak i warunków pracy (w tym wymóg przeprowadzania audytów przez osoby trzecie w zakresie warunków u dostawców) powinny zapewnić, że nie przyczyniamy się do zatruć pestycydami wśród pracowników w łańcuchu dostaw," pisze i kontynuuje:
"Jako supermarket zdecydowanie ponosimy odpowiedzialność za stawianie wymagań, które pomagają ograniczyć zużycie. Dlatego między innymi Coop zmniejszył o połowę oficjalne wartości graniczne dla pestycydów i ustalił maksymalną liczbę pozostałości pestycydów, które jesteśmy gotowi zaakceptować. Stawiamy więc naszym dostawcom i ich produktom surowsze wymagania, niż przewidują przepisy UE."
Salling Group nie odpowiedziała na nasze zapytanie.
Organizacje pozarządowe apelują o więcej rolnictwa ekologicznego
Kilka krajowych oddziałów organizacji pozarządowej Pan również zareagowało na nowe dane dotyczące zatruć. Oprócz wspomnianego niemieckiego oddziału zareagował także brytyjski oddział Pan UK, który wzywa teraz brytyjski rząd do działania: zarówno rząd, jak i prywatne przedsiębiorstwa powinny do 2035 roku wycofać z całego rolnictwa najniebezpieczniejsze środki ochrony roślin — highly hazardous pesticides - — oraz wspierać rolników w przechodzeniu na bezpieczniejsze formy uprawy, takie jak rolnictwo ekologiczne.
Pan UK wzywa również wszystkie kraje europejskie do zakazania produkcji i eksportu pestycydów, których stosowanie jest zakazane w tych krajach. Zdaniem organizacji należy także zakazać importu żywności opryskanej nielegalnymi substancjami chemicznymi.
Jayakumar Chelaton, dyrektor indyjskiej organizacji Pan India, przypomina, że to ciężko pracujący ludzie i rodziny płacą cenę za stosowanie pestycydów.
"Azja Południowa dźwiga ogromny ciężar, ponieważ wyjątkowo niebezpieczne pestycydy, takie jak parakwat, przyczyniają się do wyniszczających przypadków zatruć. Badanie to ujawnia kryzys, którego nie można już ignorować. Nadaje ludzkie oblicze kryzysowi, który zbyt często pozostaje niezauważony, i jasno pokazuje, że podczas uprawy naszej żywności należy priorytetowo traktować bezpieczniejsze, niechemiczne alternatywy," mówi w komunikacie prasowym.
Według organizacji Parkinson's Europe istnieją obecnie "przytłaczające dowody" na to, że choroba Parkinsona jest chorobą uwarunkowaną środowiskowo, a coraz więcej wskazuje na to, że narażenie na pestycydy zwiększa ryzyko rozwoju tej choroby, która z czasem uszkadza mózg.
Francja, Włochy i Niemcy uznały już chorobę Parkinsona za chorobę zawodową w rolnictwie.
Artykuł powstał w ramach projektu ESFROMA wspieranego przez CISU — Projektrådgivningen.